Wybrany klub / reprezentacja: Reprezentacja San Marino
Opisywany sezon: 2017
Poziom rozgrywkowy: -
Wersja gry: Football Manager 2017
Odpowiedzi na komentarze z poprzedniego odcinka:
Szkoda, że nie pokazałeś statystyk, strzelców itp.
Pierwotnie uznałem, że jest to zbędne, że nikt i tak nie zna zawodników San Marino. Ale po przeczytaniu tego komentarza przyznaję rację. Od kolejnego odcinka będzie więcej screenów.
Mało informacji jak na jeden blog, szkoda że więcej meczów nie pokazałeś.
Zdaję sobie sprawę, że zdecydowana większość z czytelników jest przyzwyczajona do kompleksowego opisywania całego sezonu na raz. Myślę, że przyczyniła się do tego w głównej mierze Rozgrywka Mistrzów. Nadużyciem byłoby powiedzieć, że jestem przeciwnikiem takiego pomysłu, jednak chciałem, aby mój blog był inny. Chciałem skupić się bardziej na detalach, ponadto wpleść jakąś małą fabułę.
Szkoda tylko, ze nie zdecydowales sie prowadzic klubu z San Marino i reprezentacji jednoczesnie.
Nie znalazłem ligi San Marino ![]()
Jak rozumiem meczu z Andorą nie liczysz.
Przyznam bez bicia - uciekło mi to kompletnie hahaha. Uznajmy więc, że liczę tylko mecz o punkty ;)
Jedyny minus to fakt, że opisałeś tylko dwa mecze.
Rzeczywiście, od następnego odcinka opiszę więcej niż tylko jedno zgrupowanie.
Na koniec chciałbym podziękować za wszystkie komentarze i mocne oceny. Cieszę się, że odcinek się podobał ![]()
Nasz remis z Norwegami odbił się szerokim echem w świecie futbolu. Oczywiście jeden remis nie czyni z nas faworytów do awansu, ale udowodnił, że już nie ma słabych drużyn. Okazało się, że nasza gra spodobała się jednej reprezentacji, która złożyła nam propozycję sparingu. Zgodziłem się bez wahania, Magda z pewnością będzie zachwycona listopadową wycieczką.

Sparing na Wyspie Afrodyty miałby się odbyć po zmaganiach w eliminacjach do MŚ więc uznałem, że będzie to okazja do integracji i podsumowania roku.
Remis z Norwegami poskutkował awansem w rankingu FIFA. Awansowaliśmy o 7 miejsc powolutku zmierzając ku upragnionej setce.

Mógłbym się ekscytować remisem z Norwegią, ale niestety na jednym meczu świat się nie kończy. Zbliżał się kolejny mecz, tym razem wyprawa do Düsseldorfu gdzie zmierzymy się z Niemcami. Dla mnie jako Polaka mecz z dodatkowym smaczkiem, choć przyznam szczerze - nie wierzyłem, że cokolwiek ugramy. Niestety, po raz kolejny sprawdziło się porzekadło, że biednemu wiatr w oczy i podobnie jak podczas pierwszej selekcji składu, tak teraz otrzymałem paskudne wieści:

Postanowiłem nie dokonywać żadnych zmian i do Niemiec oraz na domowy mecz z Azerbejdżanem powołałem tych samych zawodników, co w pierwszej selekcji. Kontuzjowanych Chiaruzziego i Tosiego zastąpiłem Maicolem Berrettim oraz młodym Andreą Grandonim z włoskiej Ravenny.
Kadra na mecz wyjazdowy z Niemcami i mecz domowy z Azerbejdżanem:
Bramkarze:
Elia Benedettini, Simone Benedettini, Aldo Junior Simoncini
Obrońcy:
Juri Biordi, Giovanni Bonini, Cristian Brolli, Michele Carlini, Michele Cervellini, Alessandro D'Addario, Mirko Palazzi, Davide Simoncini, Andrea Grandoni
Pomocnicy:
Filippo Berardi, Fabio Bollini, Lorenzo Buscarini, Pietro Calzolari, Matteo Vitaioli, Tomasso Zafferani, Danilo Rinaldi, Maicol Berretti
Napastnicy:
Matteo Giardi, Jose Adolfo Hirsch, Mattia Stefanelli
Kiedy wieczorową porą jechaliśmy autokarem do naszego hotelu, naszym oczom ukazał się taki widok:

Nie wybaczyłbym sobie, gdybyśmy nie wjechali na górę, co uczyniliśmy następnego dnia. Przepiękny widok! Mam słabość do punktów widokowych. Po zjedzeniu śniadania ruszyłem z Magdą zwiedzać Düsseldorf. Mimo, że obydwoje jesteśmy magistrami turystyki, to ustaliliśmy, że to Magda będzie naszym przewodnikiem w trakcie wyjazdów. Cieszyło mnie to, bo mogłem się skupić wyłącznie na meczu. Udaliśmy się na stare miasto, gdzie naszym oczom ukazał się zabytkowy ratusz z XVI wieku. Wewnątrz znajduje się także muzeum, jednak nie mieliśmy czasu na jego zwiedzenie.
Kilkaset metrów dalej znajdowała się kolejna atrakcja Düsseldorfu - Königsallee czyli Aleja Królewska. Jest to jeden z najpiękniejszych bulwarów w Europie. Pięknie oświetlone drzewa rosnące wzdłuż fosy, którą co rusz przecinają urokliwe mosty. Magda opowiedziała ciekawą anegdotę na temat historii tego miejsca. Okazało się, że pierwotnie zbudowana zostało na cześć Napoleona i była nazwana Aleją Kasztanową. Jednak, kiedy w 1848 roku (Wiosna Ludów) król Fryderyk Wilhelm został obrzucony tu końskim gó... znaczy się, łajnem, władze miasta zmieniły nazwę, aby choć w taki sposób przeprosić króla za zniewagę. Dowiedziałem się również dlaczego Magda była tak podekscytowana wizytą w tym miejscu. Otóż wzdłuż Königsallee znajdują się dziesiątki luksusowych sklepów z ciuchami i kosmetykami. Kobiety...
Na koniec wybraliśmy się zobaczyć kościół św. Lamberta. Pochodząca z XV wieku świątynia uważana jest za najstarszy zabytek miasta. Duże wrażenie zrobiła szpiczasta iglica na szczycie. Moja osobista pani przewodnik zarzuciła historyjką niczym Karol Strasburger w niedzielnej Familiadzie i wspomniała o pożarze i odbudowie dachu w połowie XIX wieku, w wyniku której wieża jest nieco przekrzywiona. Podobno po mieście krąży legenda, że wyprostuje się dopiero, gdy w kościele ślub weźmie dziewica. Cóż, powodzenia.

W planie mieliśmy jeszcze zwiedzanie interesującego muzeum, ale zabrakło nam czasu, ponadto znajdowało się ono bardzo daleko od centrum. Mowa tu o Muzeum Neandertalczyka. Chcąc rozbawić partnerkę zarzuciłem sucharem, że nie musimy tam iść, przecież mamy Andy'ego Selvę. Nie zrozumiała.
Na tym skończyliśmy zwiedzanie Düsseldorfu. Zamówiłem Ubera i wróciliśmy do hotelu.
Mecz z Niemcami chciałem po prostu odbębnić. Porażka była oczywista i chyba żaden z zawodników nawet się nie łudził, że coś ugramy. W głębi duszy modliłem się o wynik maksymalnie 6-0. Strzelenie gola byłoby marzeniem. Ustawiłem zespół defensywnie podobnie jak z Norwegami chcąc choć odrobinę utrudnić Niemcom zadanie.
O tym, że Niemcy nas nie zlekceważyli niech świadczy skład jaki na nas wystawili. Śmiało można nazwać go ich najlepszym możliwym zestawieniem (Neuer miał kontuzję):

Jestem przekonany, że sztab trenerski Niemców oglądał video z naszego meczu z Norwegami, gdyż od początku piłkarze Loewa zaatakowali chcąc szybko ustawić mecz. Już w 4 minucie gola zdobył Thomas Muller, a 6 minut później po świetnym rajdzie na skrzydle Schurrle piłkę do własnej siatki skierował Biordi. Nie chce nawet mi się komentować wszystkich goli, Niemcy urządzili sobie trening i kompletnie nas zniszczyli. Porażki należało się spodziewać więc szukałem pozytywnych aspektów. Na pewno na plus kilka ładnych odbiorów Calzolariego, który bez respektu odbierał piłki Müllerowi czy Götze. Była też jedna groźna kontra w drugiej połowie, jednak strzał Stefanellego dobrze obronił ter Stegen.

Najlepiej przebieg meczu obrazuje statystyka oddanych strzałów:

Masakra. Trzeba czym prędzej zapomnieć o tym spotkaniu i przygotować się na Azerów. A był to mecz dla mnie bardzo ważny. Domowe spotkanie z ekipą ze wschodu było dla mnie bowiem jedyną szansą na zwycięstwo w tych eliminacjach. Azerowie to zdecydowanie druga najsłabsza ekipa w tej grupie więc z kim jak nie z nimi. Dlatego wystawiłem drużynę w ustawieniu 4-4-2 i kazałem grać z kontrataków. Niestety po błędzie środkowych obrońców piłka trafiła do Sheidaeva, który już w 3 minucie meczu zdobywa bramkę. Próbowałem uspokoić chłopaków i zmotywować ich do wykonywania założeń taktycznych, ale niestety zdało się to na nic. Obawiam się, że w ich psychice nadal siedział mecz w Düsseldorfie. Wtedy też szybko straciliśmy bramkę więc mogli odczuwać małe deja vu. Frustracja sanmaryńczyków przełożyła się na 6 żółtych kartek w spotkaniu. Mecz zakończył się jednobramkową porażką i niestety marzenia o kolejnych punktach musieliśmy odłożyć na potem.

Niestety, tym razem nikt nie świętował. Choć porażkę z Niemcami każdy kalkulował, a i jednobramkowej wpadki z Azerami do niespodzianek zaliczyć nie można to jednak nikomu do śmiechu nie było. Wróciłem do domu, otworzyłem butelkę różowego półsłodkiego wina Bulgarius, które Magda spakowała przy przeprowadzce i obejrzeliśmy razem "Chłopaki nie płaczą". Musiałem się wyluzować i odstawić piłkę przynajmniej na ten wieczór.
Dwie porażki musiały skutkować spadkiem w rankingu FIFA. Na szczęście przesunęliśmy się jedynie o jedno miejsce w dół. Jesteśmy 196. najsilniejszą reprezentacją na świecie.

Kolejne zgrupowanie miało się odbyć dopiero za miesiąc. Czekał nas wyjazd do niespodziewanego lidera naszej grupy eliminacyjnej - Irlandii Północnej, która pokonała Niemców 2:1 oraz mecz towarzyski na Cyprze.
Kiedy pewnego dnia czytałem gazetę, natrafiłem na artykuł, w którym dziennikarz oskarża mnie o powoływanie zawodników według sympatii a nie według formy. Jako przykład podał Elię Benedettiniego, który nie gra w Novarze. Owszem, lubię Elię, ale powołuję go, ponieważ jest bardzo dobrym bramkarzem. Trenuje w profesjonalnym zespole w Serie B, a nie w sanmaryńskim ligowcu. Zapamiętałem nazwisko pismaka i na jakiś czas odmawiałem odpowiadania na jego pytania, czym rozzłościłem go jeszcze bardziej.
Nadszedł czas powołań. Niestety nie mogłem skorzystać z dwóch defensywnych pomocników - Pietro Calzaroniego oraz Fabio Bolliniego. W ich miejsce powołałem doświadczonych zawodników.
Kadra na mecz wyjazdowy z Irlandią Północną i mecz sparingowy z Cyprem:
Bramkarze:
Elia Benedettini, Simone Benedettini, Aldo Junior Simoncini
Obrońcy:
Juri Biordi, Giovanni Bonini, Cristian Brolli, Michele Carlini, Michele Cervellini, Alessandro D'Addario, Mirko Palazzi, Davide Simoncini, Andrea Grandoni, Alessandro Della Valle
Pomocnicy:
Filippo Berardi, Lorenzo Buscarini, Nicola Chiaruzzi, Matteo Vitaioli, Tomasso Zafferani, Danilo Rinaldi, Maicol Berretti
Napastnicy:
Matteo Giardi, Jose Adolfo Hirsch, Andy Selva
Zrezygnowałem ze Stefanelliego. Chłopak nie był zadowolony, wygarnął mi, że wolę powoływać dziadków (miał na myśli Selvę i Rinaldiego), ale to do mnie należy ostatnie słowo. Więcej w mojej kadrze nie zagra. Niestety nie było czasu na zwiedzanie Belfastu więc zabrałem się za ustalanie taktyki na mecz. Oczywiście obrona bramki za wszelką cenę, ale też chciałem przetestować grę z kontrataków wystawiając dwóch skrzydłowych i Rinaldiego na szpicy. Powiedziałem też chłopakom, żeby byli skoncentrowani i nie dali sobie szybko stracić bramki.
Niestety, nie udało się tego wykonać. Irlandczycy podbudowani zwyciestwem z Niemcami rzucili się do ataku jak lwy. Magennis strzelił bramkę pod koniec pierwszej minuty spotkania, a 10 minut później dorzucił kolejną. Duża przewaga w warunkach fizycznych miała też wielkie znaczenie, miałem wrażenie, że moi podopieczni bali się swoich rywali. Wyglądało to jak mecz uczniów podstawówki z licealistami. Próbowałem ich zmotywować, ale zmotywowałem ich tylko do agresywniejszej gry. Kiedy Norwood w 25 minucie dobił trzecią bramę, myślami byłem już w samolocie na Cypr.

Kiedy następnego dnia wylądowaliśmy na Cyprze, poczułem coś, czego od dawna nie czułem. Poczułem luz i odpoczynek. Bardzo zaangażowałem się w kierowanie zespołem przez co brakowało mi swego rodzaju wakacji. Pomyślałem, że sprawię, by chłopacy również myśleli o tym wyjeździe jak o wakacjach. W końcu to tylko mecz towarzyski. Po przyjeździe do hotelu przecierałem oczy ze zdumienia:

Tak to ja mogę pracować! Do meczu zostały dwa dni. Jedynymi obowiązkami były dwa treningi dziennie plus lekka przebieżka, oczywiście obowiązywała też prohibicja o czym poinformowani zostali pracownicy hotelu. Poza tym chłopacy mogli robić to, na co tylko mieli ochotę.
W dniu meczu z Cyprem pogoda się załamała. Zrobiło się deszczowo i chłodno. Powiedziałem chłopakom, by grali na luzie, nie spinali się i nie denerwowali. Wystawiłem ultra defensywną taktykę chcąc przełamać złą passę tracenia szybkich bramek. 4 obrońców, 4 pomocników z założeniami defensywnymi i wysunięty na szpicy Rinaldi, który miał czyhać na błędy obrony.

Oczywiście przegraliśmy, ale byłem zadowolony. Nie straciliśmy gola w pierwszym kwadransie, co było jednym z głównych celów tego sparingu. Cieszy również bramka. Co prawda, nie została strzelona po składnej akcji całego zespołu, ale skoro nadarzyła się okazja to Rinaldi musiał ją wykorzystać.
Po kolejnych dwóch porażkach znów spadliśmy w rankingu FIFA, tym razem o dwa miejsca - na 198. Kolejne zgrupowanie dopiero w marcu, kiedy to wybieramy się na mecz do Czech, jednak widywaliśmy się praktycznie codziennie. W końcu San Marino to małe państewko, większość z nas mieszkała w tym samym mieście. Korzystając z tego faktu postanowiłem zorganizować spotkanie wigilijne na 20 grudnia. Stawili się wszyscy zawodnicy, poza Stefanellim oczywiście, ale to nawet lepiej. Złożyliśmy sobie życzenia oraz śpiewaliśmy kolędy po włosku i po polsku. Było dużo śmiechu. Chłopacy nie wiedzieli jednak, że zabawiłem się w Św. Mikołaja i przyniosłem im prezent:

Tak jest, malutkie derby Europy! Wielki mecz o miano największego z najmniejszych.
Okazało się, że chłopacy pamiętali o moich urodzinach i otrzymałem w prezencie koszulkę z napisem "best coach ever" z podpisami moich zawodników. Cieszę się, że wyniki ostatnich meczów nie popsuły doskonałej atmosfery panującej w zespole. To wspaniali ludzie, wspaniałe miejsce i cieszę się, że tu jestem. Z okazji zbliżającego się nowego roku, każdemu życzyłem przede wszystkim zdrowia, odczuwania tej przyjemności z gry w piłkę oraz abyśmy sprawili jeszcze psikusa jak z Norwegami. Następnego dnia wylecieliśmy z Magdą do Poznania a następnie pojechaliśmy za Łowicz, do rodzinnej miejscowości mojej dziewczyny gdzie spędziliśmy święta Bożego Narodzenia oraz bawiliśmy się na imprezie sylwestrowej.
Źródła wykorzystanych zdjęć:
http://mapy.pomocnik.com/img/photos2/800px-duesseldorf_riverside_by_night_01.jpg
http://podroze.onet.pl/gdzie-na-weekend/duesseldorf-atrakcje-i-przewodnik-po-stolicy-nadrenii-polnocnej-westfalii/vs59f
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/ab/Duesseldorf_Lambertus_Burgplatz.jpg
http://media.tui.pl/media/tuiimages/h3f/ha2/9120974897182.jpg
Autor: geographic92
Typer Sezonu 2018/19 - 3. miejsce
Komentarzy: 401
Grupa: Wirtualny Menedżer
Ranga: Uzdolniony Praktyk
Ranga sponsorska: Sponsor
Dołączył: 2016-02-27
Poziom ostrzeżeń: 0
02-10-2017, 00:41
Komentarzy: 660
Grupa: Moderator encyklopedysta
Ranga: Uzdolniony Praktyk
Dołączył: 2016-10-25
Poziom ostrzeżeń: 0
02-10-2017, 08:02 , ocenił powyższy materiał: mocne
Z-ca Redaktora Naczelnego, Sponsor MFM - rok 2025, 2026, Wicemistrz Polski FM 15, Mistrz Polski FM 17, FM 19, FM 20, FM 21 i FM 22, 3. miejsce w Polsce FM 18, Typer Sezonu 2020/21 - 2.m, Typer Sezonu 2021/22 - 3.m, Menedżer Miesiąca
Komentarzy: 11399
Grupa: Root Admin
Ranga: Ojciec Założyciel
Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny
Dołączył: 2015-03-20
Poziom ostrzeżeń: 0
02-10-2017, 09:03 , ocenił powyższy materiał: mocne
Gdybyś potrzebował facepack z graczami San Marino, to osiem miesięcy temu robiłem go dla użytkownika o nicku Flexior:
https://myfootballmanager.pl/dodatki/facepack/21/football-manager-facepack-san-marino-plus
Może się przyda:-)
3. miejsce w Polsce FM 2017 i FM 2021, Typer Sezonu 2017/18 - 3. miejsce. Wyróżnienie Fair Play w eliminacjach 4. Edycji RM
Komentarzy: 1219
Grupa: Root Admin
Ranga: Chluba Mój Football Manager
Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny
Dołączył: 2017-03-09
Poziom ostrzeżeń: -1
02-10-2017, 09:18 , ocenił powyższy materiał: mocne
Wygląda jakby to była pierwsza część, a tamta jako druga, bo tam były już sukcesiki, a teraz powrót do rzeczywistości ;)
Swoją drogą piłkarze reprezentacji San Marino na ogół to mają zajebiście. Pracują jak każdy z nas, trenują w sumie amatorsko jak niektórzy np. w A klasie czy coś, a potem... grają z tuzami europejskiej piłki :D Czasem może nawet koszulkę trafią na wymianę.
Powodzonka.
Komentarzy: 1054
Grupa: Wirtualny Menedżer
Ranga: Francuski Łącznik
Ranga sponsorska: Sponsor Główny
Dołączył: 2016-06-20
Poziom ostrzeżeń: 0
02-10-2017, 09:51 , ocenił powyższy materiał: mocne
Typer Sezonu 2017/18 - 2. miejsce, Sponsor MFM - rok 2025
Komentarzy: 1421
Grupa: Wirtualny Menedżer
Ranga: Niezłomny Celt
Ranga sponsorska: Sponsor
Dołączył: 2015-12-03
Poziom ostrzeżeń: 0
02-10-2017, 10:23 , ocenił powyższy materiał: mocne
Komentarzy: 2289
Grupa: Moderator
Ranga: Zegarmistrz z Tarnowa
Ranga sponsorska: Sponsor Premium
Dołączył: 2015-12-02
Poziom ostrzeżeń: 0
02-10-2017, 18:58 , ocenił powyższy materiał: mocne