BLOG UŻYTKOWNIKA - Football Manager


OCENA mocne: 11, słabe: 0
zobacz komentarze

Dinamo Zagrzeb # 3

04-12-2017, 23:22 , Unikalnych wejść: 264 , autor: pedroake88

Wybrany klub / reprezentacja: Dinamo Zagrzeb

Opisywany sezon: 2019/20

Poziom rozgrywkowy: 1. Liga Chorwacka

Wersja gry: Football Manager 2018

WSTĘP I TRANSFERY


SEZON LIGA KRAJOWA PUCHAR CHORWACJI LIGA MISTRZÓW LIGA EUROPY
2017/18  1. miejsce           zwycięstwo           brak       1/16 finału
2018/19  1. miejsce             1/4 finału   faza grupowa (3 m-ce)       1/16 finału

 

JESIEŃ

    Igor mój główny scaut siedział u siebie w biurze i przeglądał coś na swoim iphonie. Jakże częsty widok w  dzisiejszych  czasach.  Moją  obecność  zauważył  dopiero w  momencie, gdy  trzasnąłem  drzwiami.
- O Wojtek, nie zauważyłem cię własnie sporządałem raporty o zdolnych zawdonikach z drugiej ligi.
- Powiedzmy,  że  wierzę   Igor.  Ale   skoro  już   konczysz  to  mam   tu  dla    ciebie    nowe   zadanie
- Znów  jakieś  talenty z Ameryki południowej ? Bo  jeśli   tak  to  muszę przypomnieć  sobie  hiszpański, entrenador!
- Wiem, że chciałbyś znów opalić swoj  blady  tyłek, ale nie  tym  razem. Z  zaufanego  zródła  dostałem za odpowiednią zapłatę, płyty z 50 młodymi talentami z Afryki i chciałbym, żebyś ocenił ich potencjał,   do końca tygodnia.
- Afryka? Wojtek serio myślisz, że uda nam się kogoś wyłuskać z kilku płyt? Duże kluby wydają fortuny  na filtrowanie tego rynku a i tak nie czesto trafiają perełki.
- Mimo wszystko przejrzyj taśmy, nic na tym nie tracimy a możemy tylko zyskać
- sí lo es jefe!
- No już bez popisywania, do zobaczenia.
   Taki sam zestaw płyt dostał także mój asystent oraz ja. Ustaliłem, że wybierzemy po   5   zawodników i jeśli jakieś nazwisko powtórzy się chociaż dwa razy będziemy przyglądać się zawodnikowi bliżej, natomiast jeśli będzie na każdej kartce to od razu negocjujemy jego zakup.
   Po tygodniu spotkaliśmy się w trójkę w moim biurze aby przeanalizwać wyniki obserwacji. I od razu zaskoczenie. Mimo 50 nazwisk zawodników z niemal całej Afryki na czele każdej listy był ten sam chłopak. Mzwakhe Bhengu!! Decyzja była prosta KUPUJEMY. Bhengu był zawodnikiem klubu Ekstraklasy RPA, SuperSport Utd. Negocjacje nie były bardzo długie udało się wynegocjować cenę 1 mln euro:

    Na każdej liście pojawiło się jeszcze jedno nazwisko Stevens Kouassi z pochodzenia Ivoryjczyk.Académie de Football Amadou Diallo to klub tamtejszej Ekstraklasy i  to  własnie  jego piłkarzembył Kouassi, ale juz nie długo zmiein go na Dinamo. Negocjacje poszły sprawniej niż w  przypadku Bhengu, aby Stevens zmienił barwy klubowe wystarczyło 300 tys. Ah gdyby w Europie było tak tanio...

     3 zawodników pojawiło się na 2 listach, niestety jednego od razu przechwycił PSG. Pozostali dwaj Nigeryjczycy. Pierwszy z nich to Prince Johnson zawodnik Enugu Rangers, po bliższej analizie postanowiliśmy go zakupić, cena znów całkiem akceptowalna 350 tys:

Drugi to Austin Ejiogu i także w tym wypadku doszło do transferu:



 

Najdroższym transferem natomiast był Matias Lio, Argentyński młodzieżowiec za którego wydaliśmy 2,3 mln:

Po odejściu Gonzalo Jary znów nie było podstawowego prawego obrońcy. Nie udało się znaleść perełki, wiec musiałem postawić na solidność. Do Zagrzebia z pięknego Salzburga przeprowadził się Stefan Lainer:

Wszystkie transfery do klubu prezentują się tak:

Co do sprzedaży nic spektakularnego się nie wydarzyło, co jednak nas cieszy udało się sprzedać prawie wszystkich którzych sprzedać miałem  (fakt, że czesto po zaniżonej cenie) oraz wypożyczyć zawodników, którzy rokują na przyszłość:

 

SPARINGI


Spotkania sparingowe bez specjalnej historii, grunt że pomogły nam przygotować się we właściwy sposób do sezonu:

SUPERPUCHAR CHORWACJI


Pierwszy raz od kiedy pracuje w lidzę Chorwackiej, władze owej ligi postanowiły rozegrać mecz o Super Puchar. Na przeciw siebie staneły zespoły Dinama oraz Rijeki. Samo spotkanie bez historii i było dobrym przetarciem przed ważniejszymi starciami któreczekały nas w tym sezonie:

LIGA - I RUNDA


Początek ligi jak marzenie, bo jak można nazwać inaczej 5 spotkań 23 bramki zdobyte i 7 straconych (tu mogłoby byc ciut lepiej) Później nie było gorzej i całą runde kończymy jedynie z trzema remisami. Swietnie spisywał się Bhengu, którzy zaliczył 4 hatricki. Liga jak widać jest dobrym miejscem, aby przygotować się do rozgrywek w Pucharach Europejskich.

PUCHAR CHORWACJI 


Pierwsze rundy nie sprawiły nam kłopotów, a że w I i III rundzie naszymi przeciwnikami były kluby 3 ligowe dałem szanse pograć zmiennikom:

 

  LIGA MISTRZOW

a) Eliminacje:
     To co najważniesze w sezonie. Czyli Walka o Ligę Mistrzów. W ubiegłym sezonie udało nam się zająć 3 miejsce w grupie dzięki czemu mogliśmy na wiosnę rywalizować w Lidzę Europy. Z racji tego, że cele należy stawiać sobie coraz ambitniejszew tym roku chcieliśmy powalczyć o wyjście z grupy Ligi Mistrzów i zmierzyć się w fazie pucharowej tych rozgrywek. Eliminacje z racji awansu Ligi Chorwackiej w Europejskiej hierarchi rozpoczeliśmy od razu od fazy barażowej (ostatnia runda eliminacyjna). Wymażonym przeciwnikiem był Słoweński Maribor.Los jednak połączył nas z mistrzem Bułgarii Ludogorcem.Przeglądając skład rywali zauważyłem, że ich manager chyba czytał blogi kolegi Mahdiego "Treser Smoków" gdyż przez 3 sezony nie dokonał nawet jednego transferu.  

     Pierwsze spotkanie przyszło nam grać na wyjeździe w Razgradzie. Przyznam, że liczyłem po ciuchu na pewne zwycięstwo, które pozwoli namna spokojny rewanż na własnym stadionie. Cóż nic bardziej mylnego. Przeciwnicy byli zespołem lepszym i w drodze powrotnej w autokarze panowałaprzejmująca cisza:

Jedyny pozytyw z pierwszego spotkania był taki, że udało nam się w drugiej połowie zminimalizować straty do jednego gola, co dawało nadzieje na skuteczne ich odrobienie. Nie dokonałem rewolucji kadrowej ale wprowadziłem małe korekty w ustawieniu. Poprosiłem o wiecej ryzyka w podaniach do naszych napastników, bo czy klepanie w środku pola może przynieść jakieś korzyści? I może nie było to najpiękniesze spotkanie w naszym wykonaniu ale ważne, że po ostatnim gwizdku sędziego, to my a nie przeciwnicy mogliśmy unieść dłonie w geście triumfu:

Ligo Mistrzów Witaj Ponownie!

b) Faza Grupowa:
Liczyłem na szczęście w losowaniu ale średnio nam sprzyjało. Napewno znaczenie miało również
to, że losowani byliśmy nadal z 4 koszyka. Zostaliśmy dokoptowani do Juventusu, Liverpoolu i Leverkusen. Cóz tu dużo mowić faworytem do wyjścia z tej grupy nie byliśmy. Oto terminarz gier:

Jak widać pierwsze spotkanie w grupie przyszło nam grać na własnym stadionie z teoretycznie najsłabszym z trójki zespołów grających poza nami w Grupie B czyli Bayerem Leverkusen. 27 tysięcy widzów zgromadzonych na stadionie w Zagrzebiu przyszło obejrzeć świetne widowisko i nie zawiodło się! Niestety dla nas już w drugiej minucie bramkę dla gości zdobył Willem Geubbels i trybuny na chwilę ucichły, bo nie był to wymarzony początek spotkania. Na szczęscie nasz atak pokazał, że nikogo się nie boją. Po koronkowej akcji całego zespołu z najbliższej odległości piłkę do siatki pakuję nowa nadzieja afrykańkiej piłki Bhengu:

Osiem minut pózniej po wzorcowej kontrze na prowadzenie wyprowadza nas Coman:

Niestety tóż po przerwie błąd obrońców Dinama wykorzystuje Florin Andone i na tablicy wyników widniał remis 2-2. Czy na tym koniec emocji? Oczywiście, że nie. W 66 minucie kolejna doskonała kontra, idelne podanie w tempo Bhengu do Comana i ten  wykorzystując swoją szybkość daje nam trzeciego gola:


I gdy już się wydawało, że 3 punkt padnie naszym łukiem trzecią bramkę dla Aptekarzy zdobywa ponownie Geubbels. Remis nie jest zły ale z racji tego, że do zgarnięciakompletu punktów brakowało niecałych 10 minut pozostał niedosyt. Jednocześnie jednak spotanie to pokazało, że możemy powalczyć w tej grupie:

Drugie spotkanie odbyło się w Turynie. Juve pokazało nam miejsce w szeregu. Sam wynik nie odzwierciedlał jednak przebiegu spotkania, bo przy odrobinie szczęścia mogliśmy wywieść nawet punkt:

23 października do Zagrzebia przyleciała ekipa Liverpoolu. Na trybunach padł nowy rekord frekwencji 31,666 osób. Jednak po wysokiej porażce z Juventusem trzy tygodnie wcześniej mało kto spodziewał się zwycięstwa. Na przekór, prasie, opinią ekspertów oraz bukmacherów w 36 minucie prowadzenie dał nam niezawodny Bhengu i pomimo optycznej przewagi Liverpoolu do przerwy nic się już nie zmieniło. Czyżby sensacja była możliwa? 56 minuta częściowo daje na to odpowiedź. Sędzia dopatruje się zagrania ręką w polu karnym naszego obrońcy i dyktuje "jedenastkę". Do piłki podchodzi Belotti i niestety1-1. do 88 minuty nic się nie zmienia i kiedy pierwsi kibice chcący uniknąc kolejek przy wyjściu zaczynają opuszczać stadion drugi cios wyprowadza Belotti. Dinamo - Liverpool 2-1. Jestem Polakiem więc pewnie wiecie jakie słowo w tym momencie padło z moich ust? Podpowiem, że nie było to Kurcze... Przyznam się szczerze, że zwątpiłem w korzysty wynik ale widocznie moi piłkarze mieli w planach wieczorną impreze zamiast analizy porażki. 90 minuta Montoya podaje do Kouassiego i mamy 2-2:

Na naszym koncie był w tym momencie kolejny punkcik walka o 3 miejsce nie jest przegrana! Powiedziałem punkcik? Cóż po remisie impreza nie była by taka udana... Sędzia spoglądał już na zegarek, mijała własnie ostatnia minuta doliczonego czasu gry, a gwizdek powędrował już do ust arbitra, piłkę otrzymał lewy obrońca Bogosavac spojrzał w pole karnę i wysłał piłkę na tak zwaną aferę, mineła wszystkich obrońców i spadła wprost na nogę Ivana Fiolicia jak by to wykrzyczeli komentatorzy z jednej z arabskich stacji sportowych Goooooooooooooooooooollllll Gol Gol Gol Goooool (kto nigdy nie oglądam polecam, tam nawet przy spotkaniu 0-0 komentator jest w ekstazje niczym Szaranowicz przy skokach Małysza):

Tomasz wątpił bo nie widział ran Chrystusa, zobaczył i uwierzył. Ja zwątpiłem, przy stanie 2-1 w możliwość wygranej, zobaczyłem jak bardzo się myliłem i uwierzyłem, że ten zespół może wszystko!

 

5 Listopad godzina 20 Legendarny stadion Anfield. Tą datę kibice Liverpoolu zapamiętają na długo. Pytacie dlaczego? Bo co możę być nadzwyczajnego w pokoniu przez ich zespół przeciętnego Dinama? Już spieszę z odpowiedzią. Otóż Liverpool wcale nie wygrał tego spotkania! Przegrał je i to aż 4-ma bramkami! A angielscy fani footballu w wyszukiwarkę google zaczeli wpisywać nazwisko Bhengu aby co kolwiek dowiedzieć się o chłopaku który uciszył Anfield 2 bramki 2 asysty ocena 9,6 - World Class !!

 

Niestety w kolejnym spotkaniu rozgrywanym na wyjeździe ulegliśmy Bayerowi 2-1 i przed ostanią kolejką sytuacja w grupie wyglądała tak, że w przypadku zwycięstwa mogliśmy zając 1 miejsce a przegywając ostatnie.

10 grudnia przyszło nam się mierzyć w ostatnim meczu grupowym z Juventusem. Moich piłkarzy specjalnie motywować na to spotkanie nie musiałem. Bałem się tylko, żeby młodych zawodników, których u nas w składzie nie brakowało nie zjadła trema. I niestety początek spotkania wskazywał, że moje obawy okazały się słuszne... 18 minuta, składna akcja Juve i Gonzalo Higuain wyprowadza Starą Damę na prowadzenie... w mojej głowie powtarzałem jak mantrę... Wojtek, k...a nie bądź jak Tomasz. Drobne korekty taktyczne i jedziemy dalej.Kibice Liverpoolu już pamiętają nazwisko Bhengu czas, żeby statystyczny Paolo czy Luigi poszli tą samą drogą, 35 minuta i mamy remis!

Kibice jeszcze nie zdarzyli skończyć swiętowania po wyrównaniu a już prowadziliśmy 2-1 a bramkę mocnym strzałem zdobył Oliveira. Wynik spotkania w drugiej połowie ustalił Coman. Zwycięstwo jest nasze!

Dzięki tej wygranej zdobyliśmy 10 pkt tyle samo co Liverpool i Leverkusen ale to my wygrywamy grupę i zagramy w fazie pucharowej Ligi Mistrzów, niech ten sen trwa jak najdłużej:

 


 

 

WIOSNA


 

   Święta i Sylwestra spędziłem w rodzinnym Radomiu. Naładowałem baterię i cóż tu dużo mówić, korzystałem z lokalnej sławy. Bo bądź co bądź w ostatnich latach polscy trenerzy nie odnosili zbyt wielusukcesów poza granicami naszego kraju (w sumie w naszym kraju też nie szło im szczególnie dobrze). 2 stycznia ruszyłem w drogę powrotną, do mojego drugiego domu, tak domu bo nie traktuje już Zagrzebia jak miejsca pracy. Podróż przebiegła bez zakłuceń, bez wypadku i co ważniejsze bez strat w asortymencie piwa, które wiozłem w bagażniku. Jeśli, ktoś miał przyjemność spędzać urlop w Chorwacji to wie że miejscowe piwo na kolana nie rzuca.
   5 stycznia stawiłem się w klubie z kolejnymi pomysłami jak udoskonalić naszą grę. Przez okno w korytarzu widziałem rozgrzewajacych się piłkarzy pierweszego zespołu wraz z moim asystentem, który miał za zadanie zastąpić mnie przez te kilka dni. Wystarczyło kilka sekund żeby w mojej głowie zapaliła się ostrzegawcza lapka ... coś mi tu nie gra ...
   Nie miałem jednak więcej czasu na znalezienie rozwiązania zagady, co takiego nie grało, ponieważ w kieszeni zabrzęczał telefon, melodia z ojca chrzesnego i już wiedziałem, kto to taki ... Prezes. No dobra teraz to już nie była jedna lampa a raczej w mojej głowie był obraz cmentarza we wszystkich świętych podświetlonego setkami zniczy...
  - Witam Pana Prezesa, czym mogę służyć szanownemu Panu?
  - No już Wojtek bez żartów, chciałem z tobą zamienić pare zdań czy możesz wpaść do mojego gabinetu jeszcze przed treningiem?
  - Dla Pana wszystko, zaraz będę. - bo nie ugaszenie ognia palącego się w mojej głowie groziło już pożarem...
    Pokój prezesa znajdował się na samym szczycie budynku klubowego, więc chwilkę zajeło mi doście do niego. Zapukałem i pociągnąłem za klamkę:
  - Można?
  - Jasne nasz cudotwórco, siadaj i posłuchaj pewnej historii.
  - Zamieniam się w słuch bo historie prezesa to jak kazanie na niedzielnej sumie zawsze niesie morał i przesłanie
  - W pewnej prowincjonalnej szkole muzycznej- zaczął prezes swoim grubym głosem - obiawił się chłopiec z dużym talentem do gry na fortepianie. Wszyscy byli zachwyceni, niestety po pewnym czasie ów chłopiec zaczął przerastać umiejętnościami swoich nauczycieli a fortepian, którym dysponowała szkoła nie dawał możliwości pełnego wykazania się uczniowi. Zgłosiła się po niego duża szkoła ze stolicy kraju, dając mu możliwość rozwoju talentu i podglądania najlepszych pianistów. A szkoła w zamian miała dostać nowe instrumenty na które nigdy nie było by ich stać. I jak myślisz czy chłopak przeszedł do nowej szkoły?
  - Cóż pewnie tak, tylko mam wrażenie, że rolę chłopca z owej opowiastki pełni jeden z naszych zawodników a tą prowincjonalną szkołą jest Dinamo.
  - Masz racje, chodzi o jednego z naszych chłopców, nie mogłem odrzucić takiej oferty. I co kolwiek zaraz powiesz pamietaj, że robię to dla dobra klubu
  - Prezesie ... kto ?
  - Coman ...
    Wstałem i wyszedłem bez słowa, po awnsie z grupy LM miałem obiecane, że do konca sezonu trzon zespołu pozostanie bez zmian, więc jak mozna nazwać sprzedanie Comana, który był Korzeniem całego zespołu? Od asystenta dowiedziałem się szczegółów transakcji.

Dodatkowo kwota 23 mln mogła urosnąć o kolejne 12,5 mln po spełnieniu przez Comana określonych klauzuli zapisanych w kontrakcie. To miała być runda duetu Coman - Bhengu. Kipałem ze wściekłości, bo jak mam budować zespół mogący rywalizować w wielkimi footbollowego podwórka jak co chwile tracę, kluczowych graczy...
No dobra dość lamentów, stało się. Jeśli chodzi o inne transfery, na szczęście obyło się bez stat w kluczowych ogniwach. Udało się sprzedać Borna Sose, kótry był niezawolony ze zbyt małej liczby minut spędzonych na boisku. Wypożyczyłem, również dwóch zdolnych młodzieniaszków Provoste i Johansona do włoskich zespołów w celu łapania doświadczenia.

Transfery do klubu, miały miejsce cztery. W tym jeden dość ciekawy bo obecnie wołająć Antionio Marin moze przybiec dwóch zawodników:

W końcu udało mi się znaleść zmiennika dla Fiolicia na prawej stronie pomocy. Jest nim Egipski młodzian Mohamed Hassan:

Spore nadzieje można wiązać również z Irańskim napastnikiem Peymanem Akbarim:

SPARINGI

LIGA - II RUNDA


Gdybym powiedział, że było ciężko to bym skłamał . Graliśmy pewenie w wielu meczach oszczędzając naszych człowych zawodników a mimo to wiekszość spotkań wygrywaliśmy. Niestety nie udało się zakończyć sezonu bez porażki. Najwyższe zwycięstwo zanotowaliśmy z Rijeką aż 8-0

Pozostałe wyniki prezentowały się następująco:

TABELA LIGOWA:

Bardzo intersesująco przedstawiała się klasyfikacja najlepszych strzelców ligi:

PUCHAR CHORWACJI


W półfinale tych rozgrywej trafiliśmy na zespół, który w ostatnich sezonach niezbyt nam leżał czyli Hajduk Split. I także tym razem po pierwszym spotaniu rozgrywanym na naszym stadione wyglądało to co najwyżej średnio. Remis 1-1 nie dawał nam zaliczki przed rewanżem na trudnym terenie. Na szczęście zawodnicy sprostali wyzwaniu i ograli rywali 3-1.Finał był nasz a za rywala mieliśmy w nim Osijek. 13 maja na stadionie HNK Cibala udaje nam się zdobyć kolejny krajowy puchar choć dopiero po serii rzutów karnych:

 

LIGA MISTRZOW


 

    Po wygraniu grupy Ligi MIstrzów, byliśmy zespołem rozstawionym w losowaniu. Teoretycznie stawiało nas to w korzystniejszej sytuacji. Tylko pozornie, mogliśmy trafić chociażby na Real Madryt czy Manchester Und. Wymarzeni przeciwnicy to Krasnodar oraz Feyenoord. I udało się w ostatniej parze los połączył Dinamo i Feyenoord.

     Pierwsze spotkanie w Rotherdamie kompletnie nam nie wyszło, rywale przeważali w posiadaniu piłki, byli lepiej zoorganizowani oraz strzalali większe zagorożenie pod naszą bramką. Trzeba sprawiedliwie przyznać, że wynik 1-0 to łagodny wymiar kary:

Do rewanżu podchodziłem pełen obaw. Bo jednak w pierwszym spotkaniu nie zauważyłem wielu pozytywów. Szukając rozwiązania kłopotów. Postanowiłem zmienić taktykę na jednego napastnika i dwóch srodkówych pomocników, że zwiększyć nasze szanse w walce w środku pola. Efekt? Proszę bardzo:

I piękny sen kopciuszka trwał dalej. Komplet wyników prezentował się następująco:

I myślę, że nie trudno wskazać zespół na który chciałbym trafić w ćwierćfinale ... tak tak mowa o Sportingu Lizbona, i co? I gucio Chelsea Londyn.

Tym razem pierwsze spotkanie rozgrywaliśmy w Zagrzebiu. Wróciłem do ustawienia dwoma napastnikami. I liczyłem, że wyjdzie nam podobny mecz jak z LIverpoolem. Nic bardziej mylnego. Przegrywamy 1-0, choć trzeba przyznać, że w statystykach nie wyglądało to źle i równie dobrze mogło się skączyć odwrotnym wynikiem:

Rewanż dla Chelsea miał być czystą formalnością. Pewność siebie biła od każdego z desygnowanej na murawe jedenastki. Tym bardziej, że początek zdecydowanie należał do zespołu ze stolicy Anglii (umówmy się cały mecz do nich należał). Ale czy w footballu nie jest piękna jego nieprzewidywalność? Rywale oddali 3 razy wiecej strzałów, a mimo to to Dinamo wygrywa 2-0 i jest w półfinale! Warto zaznaczyć, że znów spróbowałem taktyki z dwoma środkowymi pomocnikami i to właśnie oni zdobyli obie bramki:

 

W półfinale trafiliśmy na Red Bull Lipsk. Teoretycznie przeciwnik nie z najwyższej półki, ale:

W pierwszym meczy rozgrywanym w Niemczech, wszystko co ważne rozegrało się w ciągu 16 minut. Najpierw bramkę dla gospodarzy zdobył poniekąd nasz rodak Willi Orban 10 minut później odpowiedział Mohamed Hassan i mieliśmy bardzo korzystny remis 1-1. Jednak nie było nam dane długo się cieszyć z tego wyniku. 6 minut później na 2-1 dla Red Bull podwyższył Jeremy Toljan. Mimo porażki wynik ten dawał nadzieje na podjęcie walki w rewanżu:

Rewanż odbył się tydzień później na stadionie Maksymir w Zagrzebiu. Biletów nie było już od dawna, w całym mieście rozstawione były telebimy i wszędzie unosił się duch piłkarskiego święta. Każdy powtarzał, że taka chwila jak ta pewnie już nigdy się nie powtórzy, bo Dinamo nie pasuje do grona półfinałowiczów pod względem budżetu ale ma coś czego brakuje wielu zespołom z Europejskiego topu, a mianowicie Team Spirit. Cóż powiem krótko ... Zgadzam się.

Pomimo przewagi własnego stadionu nadal nie byliśmy faworytami tego spotkania i szczerze mówiąć podobał mi się ten stan rzeczy. Nie eksperymentowałem w składzie i posłałem zaufaną jedenastkę. Niestety Red Bull w tej Edycji Ligi MIstrzów grał jak natchniony i w 35 minucie, a jakże Willi Orban wyprowadził gości na prowadzenie. W tenisie często się mówi, że po przełamanym gemie najciężej utrzymać koncentracje i można zostać natychmiast odłamanym. W piłce bywa podobnie, Red Bull miał juz zaliczkę dwóch bramek i lekko się rozluźnił co bezwzględnie wykorzystał Bhengu ... 38 minuta i nadzieje odżyły 1-1:

Nie oszukujmy się zdecydowaną przewagę mimo urzymującego się remisu mieli goście. Udokumentowali to w 82 minucie. 2-1 dla Red Bull Lipsk i piękna przygoda kopciuszka się kończy, ale myślę, że możemy chodzić z podniesionymi głowami, bo pokazaliśmy charakter jakiego brakuje wielu zespołom:

Królem strzelców Ligi Mistrzów został Cristiano Ronaldo, ale tuż za jego plecami znalazł się Bhengu!


Mało? proszę bardzo statystyki najlepszych asystentów Ligi Mistrzów:

Jeszcze? Nie ma problemu, Kluczowe podania:

 

CIEKAWOSTKI


Pomimo młodego wieku Bhengu został wybrany Napastnikiem Afryki za rok 2019. O czym wcześniej nie wspomniałem w poprzednich dwóch sezonach, tytuł ten zdobywał inny piłkarz Dinama Halil Saudani:

Przed spotkaniem z Feyenoordem w ramch Ligi Mistrzów, władze 1. ligi Chorwackiej postanowiły zadbać o odpowiedni trening dla piłkarzy Dinama serwując 6 spotkań ligowych w ciągu 15 dni:

 

Statystki ligowe czołowych zawodników:


 

Awans zanotujemy także w rankingu klubów Europejskich:


Autor: pedroake88

KOMENTARZE

pzpn


Komentarzy: 1

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2017-11-23

Poziom ostrzeżeń: 0

05-12-2017, 07:04 , ocenił powyższy materiał: mocne

Fajnie opisane, jednak bolą w oczy zdarzające się błędy ortograficzne.

jmk
Menedżer Miesiąca


Komentarzy: 334

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Ranga sponsorska: Sympatyk

Dołączył: 2017-03-09

Poziom ostrzeżeń: 0

05-12-2017, 07:54 , ocenił powyższy materiał: mocne

Piękna historia Kopciuszka, ale ciągle można dopisać dalszą historię .

Mam pytanie, ilu masz Chorwatów w składzie?

Jest kilka literówek, ale suma summarum jest b. dobrze.

Ps. SLB to chyba Benfica, a nie Sporting?

pedroake88


Komentarzy: 48

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2017-11-26

Poziom ostrzeżeń: 0

05-12-2017, 09:27

jmk, dnia 05-12-2017, 07:54, napisał:
Piękna historia Kopciuszka, ale ciągle można dopisać dalszą historię .

Mam pytanie, ilu masz Chorwatów w składzie?

Jest kilka literówek, ale suma summarum jest b. dobrze.

Ps. SLB to chyba Benfica, a nie Sporting?
.

Fakt kilka niedociągnięć językowych jest za co przepraszam i postaram się skorygować .
Za ten Sporting tez, muszę wgrać ten dodatek z pełnymi nazwami klubow.
Niestety Chorwatów jest nie wielu. Liczyłem że będą pojawiały sie młode talenty ale jak na razie posucha. Teraz w przed dzień 4 sezonu pewniaków do gry w 11stce jest trzech ... Benkovic Fiolic i Marin możliwe, że sprowadzę też legendę chorwackiej piłki, która pomimo wieku wciąż prezentuje wysoki poziom. Poza tym mam dwóch młodych którzy w perspektywie czasu maga przebić się do 11stki.

Bonaparte


Komentarzy: 62

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Dołączył: 2017-03-01

Poziom ostrzeżeń: 0

05-12-2017, 10:08 , ocenił powyższy materiał: mocne

Bardzo ciekawy blog :) uwielbiam czytać takie historie! Szkoda jedynie pazerności prezesa.

P.S. Ach te talenty z Afryki!

Mahdi
Fanboj najlepszego stopera świata


Komentarzy: 5816

Grupa: Root Admin

Ranga: Ojciec Założyciel

Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny

Dołączył: 2015-03-20

Poziom ostrzeżeń: 0

05-12-2017, 10:10 , ocenił powyższy materiał: mocne

Świetnych newgenów wynalazłeś, wyniki zasługują na pochwałę. Tylko takie pytanie: co Ci strzeliło do głowy, żeby na szarym tle użyć w dwóch miejscach czarnej czcionki? :-)

Bhengu to prawdziwy killer, tak jak u mnie w Porto Andre Silva, zresztą ma podobne atrybuty. Swoja drogą dziwi mnie, że w każdej edycji gry można znaleźć światowej klasy zawodników z RPA, szczególnie newgenów..

Fubar
Zastępca redaktora naczelnego


Komentarzy: 702

Grupa: Moderator

Ranga: Niezłomny Celt

Ranga sponsorska: Sponsor

Dołączył: 2015-12-03

Poziom ostrzeżeń: 0

05-12-2017, 14:29 , ocenił powyższy materiał: mocne

"Kampania" w LM - niesamowita! Gratuluję.

pedroake88


Komentarzy: 48

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2017-11-26

Poziom ostrzeżeń: 0

05-12-2017, 15:35

Mahdi, dnia 05-12-2017, 10:10, napisał:
Świetnych newgenów wynalazłeś, wyniki zasługują na pochwałę. Tylko takie pytanie: co Ci strzeliło do głowy, żeby na szarym tle użyć w dwóch miejscach czarnej czcionki? :-)

Bhengu to prawdziwy killer, tak jak u mnie w Porto Andre Silva, zresztą ma podobne atrybuty. Swoja drogą dziwi mnie, że w każdej edycji gry można znaleźć światowej klasy zawodników z RPA, szczególnie newgenów..


Co do zawodników z RPA to najbardziej pamiętam wersje FM-a 08 tam do polskiej ligi przyjeżdżało za nie wielkie pieniądze całkiem sporo piłkarzy z RPA. Był świetny bramkarz ale nie pamiętam już nazwiska i w ataku brylował Chabangu.

Ta czarna czcionka to wypadek przy pracy ;)

Oldboy


Komentarzy: 95

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2017-05-20

Poziom ostrzeżeń: 0

05-12-2017, 18:18 , ocenił powyższy materiał: mocne

No i takie historie to my lubimy! Naprawdę myślałem z początku, nawet po 2 kolejce LM że ta przygoda z LM szybko się skończy a tu proszę jakie zaskoczenie. Jak dla mnie jak na razie poważny faworyt do nagrody managera grudnia!

grinch123
Zastępca redaktora naczelnego


Komentarzy: 1191

Grupa: Moderator

Ranga: Zegarmistrz z Tarnowa

Ranga sponsorska: Sponsor Premium

Dołączył: 2015-12-02

Poziom ostrzeżeń: 0

05-12-2017, 18:48 , ocenił powyższy materiał: mocne

Muszę to powiedzieć z roku na rok zdjęcia newgenów wyglądają coraz gorzej .A teraz nowość ,właśnie instaluje FM 18.Nie mogłem wytrzymać do stycznia .

pedroake88


Komentarzy: 48

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2017-11-26

Poziom ostrzeżeń: 0

05-12-2017, 19:04

grinch123, dnia 05-12-2017, 18:48, napisał:
Muszę to powiedzieć z roku na rok zdjęcia newgenów wyglądają coraz gorzej .A teraz nowość ,właśnie instaluje FM 18.Nie mogłem wytrzymać do stycznia .


Chodzi o same zdjęcia czy o moich newgenów i ich umiejętności ? ;)
Jeśli o zdjęcia to po prostu mieli słabą makijażystkę i nie założyła fluidu pod oczy i policzki ;)
Obecnie online: brak użytkowników online
Copyright © 2015-17 by Łukasz Czyżycki and Agnieszka Czyżycka