BLOG UŻYTKOWNIKA - Football Manager


OCENA mocne: 7, słabe: 0
zobacz komentarze

Z piłką przez Świat # 2- Drugi przystanek - Górna Wolta

12-01-2018, 21:33 , Unikalnych wejść: 213 , autor: pedroake88

Wybrany klub / reprezentacja: RC Bobo

Opisywany sezon: 2017/18

Poziom rozgrywkowy: Burkina Faso Premier League

Wersja gry: Football Manager 2018

ZASADY ROZGRYWKI 


Przewodnim celem rozgrywki jest zdobycie Ligi Mistrzów, klubem z jednej z pięciu najsilniejszych Europejskich lig (Anglia, Niemcy, Hiszpania, Włochy, Francja). Aby nie było to zbyt proste, rozgrywkę zaczynamy jako bezrobotni z licencją krajową C. Dla dodatkowego uatrakcyjnienia kariery, zanim będę mógł podjąć  pracę w wyżej wymienionych krajach, muszę zdobyć mistrzostwo ligi w 10 państwach wybranych przez was moi drodzy czytelnicy. Na początku każdego blogu będę prezentował, które kraje udało się już "zdobyć". Wyglądać będzie to następująco:

                                            kraj

Wybrane kraje:

  • Albania 
  • Serbia 
  • Estonia 
  • Bułgaria 
  • Birma 
  • Burkina Faso 
  • Papua Nowa Gwinea 
  • Kolumbia 
  • Boliwa 
  • Jamajka 

Wyzwanie ostateczne - Liga Mistrzów 


WSTĘP 


Po wyjeździe z Birmy miałem ochotę odciąć się od świata. Nie zrozumcie mnie źle, w Yangon spędziłem fajne chwilę, pod względem sportowym też było całkiem nieźle, ale zgiełk panujący w ponad siedmiomilionowym mieście mnie przytłaczał. I było jeszcze coś. Zapach. Kto odwiedził, np. Indie wie, o czym mówię. Zwłaszcza w centrum miasta nie pachniało najlepiej i ten odór pewnie zostanie ze mną jeszcze jakiś czas. 

Podsumowując to wszystko, potrzebowałem chwili tylko dla siebie i tu w mojej głowie pojawiły się często powtarzane słowa:

"A gdyby tak rzucić wszystko w cholerę i wyjechać w Bieszczady?"

Tylko w moim wypadku to nie były tylko słowa. Przepakowałem jedynie bagaż, wsiadłem w auto i w drogę. Poinformowałem jedynie mojego managera i przyjaciela w jednym Andrzeja Grubowąsa, żeby szukał mi klubu wszędzie poza Azją, bo na razie miałem dość tego kontynentu. 

Zamieszkałem w małej drewnianej chatce, chodziłem po górach, biegałem, nadrabiałem zaległości w lekturze. Niestety sielanka nie trwała długo. Po 8 dniach usłyszałem sygnał telefonu, a na wyświetlaczu zobaczyłem napis ENDRJU. Spodziewałem się, w jakiej sprawie dzwoni:

- Witaj przyjacielu, naładowałeś baterie? Gotowy na kolejne przygody? To znaczy wyzwania?

-  Góry zawsze działały na mnie kojąco i najchętniej przeniósłbym się tu na stałe, ale pewnie za moment usłyszę, że czas na to będę miał za 30 lat, a na razie masz dla mnie propozycję nie do odrzucenia?

- Ahh, gdyby moja żona znała mnie tak dobrze, jak ty! Tak mam dla ciebie ofertę pracy. Mówiłeś, że Azja odpada, tak?

- Tak i jeśli to oferta z tamtych rejonów to grzecznie, ale stanowczo mówię nie ...

- Bez obaw, Azja jest mało ciekawa, ale o Afryce nic nie wspominałeś?

- Nie, bo to chyba oczywiste, że nikt z czarnego lądu nie interesuje się młodym Polakiem 

- I tu się mylisz, znaczy po części się mylisz, bo pomogłem im, żeby poznali twoją skromną osobę 

- Andrzej na Boga mów coś ty znowu wymyślił!

- Dużo słońca, świeże powietrze, mało tłustego jedzenia więc co nieco zrzucisz, jednym słowy Burkina Faso! 

- Liczyłem raczej na jakiś klub w Europie, ewentualnie Ameryka Południowa, ale Burkina Faso? Czy to nie krok w tył?

- Nie, bo Burkina jako była kolonia Francuzka nie tylko piłkarzy eksportuje nad Sekwane, ale także trenerów, tam właśnie udał się szkoleniowiec klubu, z którego mam dla ciebie propozycję.

- Chociaż to brzmi obiecująco. Jak mam się z nimi skontaktować?

-Pakuj się, wsiadaj w auto i jutro u mnie w biurze zorganizuje wideokonferencję, żebyście mogli się poznać i pogadamy o szczegółach współpracy.

- Ok. W takim razie do jutra Andrzejku.

I tak oto po godzinnej rozmowie przez skype z prezesem klubu Adamom Tapsobom mogłem z hmm ... dumą przedstawiać się jako szkoleniowiec RC Bobo.

Jak główny cel zarząd stawia przed mną wyszukiwanie młodych zdolnych zawodników:

Wymagania co do wyników nie są zbyt wygórowane:


PRZEDSTAWIENIE MIEJSCA PRACY 


RC Bobo to klub  z dużo większą tradycją niż Yangon United, gdzie pracowałem poprzednio. Jednak dopiero od niedawna odnosi sukcesy w burkińskiej lidze. 

RC Bobo ma swoją siedzibę w drugim co do wielkości mieście Burkina Faso, czyli Bobo-Dioulasso. W porównaniu z Yangon wielkość tego miasta nie powala, zamieszkuje je ok. 600 tysięcy osób. Najbardziej znanym budynkiem miasta jest Grande Mosquée (Wielki Meczet):


Pełna nazwa stadionu, na którym rozgrywa swoje mecze RC Bobo brzmi Stade Général Aboubacar Sangoulé Lamizana. Pojemność podobnie jak w Birmie robi wrażenie, a mianowicie spotkania może oglądać 30 tysięcy kibiców. Natomiast sam stan trybun i nawierzchni pozostawia wiele do życzenia:

Największą gwiazdą zespołu jest Malijczyk Yaya Samake, który wyraźnie przewyższa umiejętnościami kolegów z drużyny:

Z zawodników krajowych na wyróżnienie zasługuje środkowy obrońca Fousseyni Beao, będący jednocześnie reprezentantem kraju:

Na uwagę zasługuje także nowy zawodnik z naszej szkółki Ibrahim Fofana:


TRANSFERY


Już podczas pierwszych treningów, z przerażeniem doszedłem do wniosków, że w zespole nie posiadam ani bocznych obrońców, ani skrzydłowych na choćby przyzwoitym poziomie. Chcecie przykład? Proszę bardzo. Oto nasz najlepszy lewy obrońca, Moussa Sanogo:

Potrzebne były pilne wzmocnienia. I o ile bez skrzydłowych mogłem sobie poradzić to nowi boczni obrońcy byli niezbędni. Uprzedzając fakty, na lewą obronę nikogo nie udało się znaleźć, więc nasza "gwiazda" Sanogo może spać spokojnie ... 

Nie wspomniałem o tym wcześniej, ale w Burkinie Faso nie może grać więcej niż 4 obcokrajowców, co także ograniczało moje pole manewru. Nie udało się zatrudnić nowego lewego defensora ale za to na prawą flankę przyszedł reprezentant RŚA Terence Kethevoama:

Kolejny transfer to wzmocnienie zarówno piłkarskie, jak i zysk marketingowy. W RC Bobo zagra 143 krotny reprezentant Egiptu Essam El Hadary!!

Dwa ostatnie transfery, których dokonałem po objęciu posady managera, to doświadczeni napastnicy, z wciąż całkiem dobrymi umiejętnościami.

Podsumowanie transferów:

Jeszcze jedna sprawa. Mimo usilnych starań nie udało mi się znaleźć asystenta. Fundusze, które zarząd mi udostępnił na pensję dla sztabu szkoleniowego były prawie dwa razy mniejsze niż oczekiwania nawet miejscowych szkoleniowców. Cóż będę musiał sobie radzić sam, ewentualnie z pomocą starszyzny zespołu.


BURKINA FASO PREMIER LEAGUE  


Podobnie jak  w poprzednim miejscu pracy, także w Burkinie Faso przejąłem klub w trakcie trwania sezonu. Przed moim przybyciem rozegranych zostało 9 kolejek i mój nowy zespół zajmował czwartą lokatę:

Z powodu braku odpowiednich skrzydłowych zdecydowałem się na grę bez nich za to z wahadłowymi bocznymi obrońcami:

Pierwsze spotkanie, w którym to ja zasiadałem na ławce trenerskiej, przyszło nam grać na własnym stadionie. Zrobiłem odprawę taktyczną w szatni i powoli ruszyłem w stronę murawy. Do meczu pozostało 5 minut i gdy stanąłem obok linii bocznej, moim oczom ukazał się ten widok:

Przy samej linii bocznej boiska, a właściwie częściowo na samej murawie, stał duży płócienny namiot! W środku na stoliku leżały koszulki naszego klubu, a przy bufecie można było zjeść hot doga lub inne miejscowe przysmaki. W końcu spojrzałem na Ahmadou Talla 42 letniego rezerwowego pomocnika i wydusiłem:

- Co to ku...a ma być! Ja chyba śnie, to stadion czy cyrk??

- Cii trenerze, nie tak głośno, bo jeszcze cię usłyszy!!

- Kto do jasnej cholery??!!

- Nasz szaman! To jego namiot stoi przy boisku. Zagroził, że gdy usuniemy jego namiot, to rzuci na nasz zespół zły czar i  zacznie nawiedzać  nas plaga nieszczęść

- I kto w to uwierzył?? Zresztą co to za szaman, który sprzedaje koszulki i przekąski?!!

- Cóż powiedział, że czasy są trudne i z samych czarów już nie da się wyżyć więc musi szukać dodatkowych źródeł utrzymania ...  

Myślałem, że to liga w Birmie była mało profesjonalna, ale to co zastałem tutaj, to woła o pomstę do nieba. Zresztą, gdy spojrzałem na tego dziwnego pana, to przypomniały mi się słowa piosenki Maryli Rodowicz a zmieniając je na obecne okoliczności, spiewałem pod nosem "Dziś prawdziwych szamanów już nie ma..." 

Co do samego debiutu w Afryce to wypadł on nadwyraz okazale. Naszym przeciwnikiem był inny klub z Bobo w nazwie Bobo Sport. Nawet przez moment nasze zwycięstwo nie było zagrożone. Większość spotkania to my byliśmy przy piłce (ok 70% meczu) oraz oddawaliśmy więc strzałów. Doskonały mecz rozegrał pomocnik Kwame Mubarik Sana, zdobywca trzech bramek:

Kolejne spotkanie to pierwszy wyjazd do stolicy Wagadugu, na mecz z ASFA - Yennega. Przeciwnik z tej górnej półki więc nie spodziewałem się tak łatwej przeprawy, jak w poprzednim meczu. I nie pomyliłem się, spotkanie było bardzo wyrównane a remis 2-2 można uznać za sprawiedliwy.

Trzeci mecz rozgrywany na "stadionie z namiotem" padł naszym łupem, niestety w kolejnym spotkaniu znów straciliśmy cenne punkty remisując z AS SONABEL 2-2:

Po tych spotkaniach nastąpiła przerwa na najważniejszą imprezę w Afryce, czyli Puchar Narodów Afryki. Burkina Faso także brała udział w turnieju, a z naszego zespołu powołanych zostało dwóch zawodników, bramkarz Bailou oraz obrońca Beao. Niestety kraj, w którym obecnie pracuje, odpadł już w fazie grupowej. 

W finale zmierzyły się Gwinea i Egipt. Nieznacznie lepsi okazali się ci drudzy:

Wróćmy jednak do rozgrywek Burkina Faso Premier League, bo tu czekał nas jeden z ciekawszych pojedynków, wielkie debry Bobo- Dioulasso z AS Fonctionnaires de Bobo-Dioulasso. W końcu mogłem zobaczyć nasz stadion z większą ilością kibiców i co dziwne więcej było kibiców gości niż naszych.

Samo spotkanie jednak rozczarowało i było przykładowym meczem na jedną bramkę, bo czy można to inaczej nazwać, jak jeden z zespołów nie oddaje nawet jednego strzału. Oczywiście tym zespołem nie byliśmy my, bez problemu wygraliśmy 3-0:

Idąc za ciosem, odnieśliśmy dwa pewne zwycięstwa z mniej groźnymi przeciwnikami. Niestety do lidera nadal traciliśmy 4 punkty bo także on pewnie wygrywał swoje mecze:

A skoro o liderze mowa to kolejne spotkanie graliśmy właśnie z nim czyli Rail Club Kadiogo. Jak to mówi stare polskie przysłowie "nie taki wilk straszny jak go malują". Rywale oddali zaledwie dwa celne strzały i żaden z nich nie zakończył się golem, my natomiast popisaliśmy się niemal 100% skutecznością, siedem celnych strzałów zamieniając na 5 bramek!

W trzech następnych spotkaniach nie straciliśmy nawet gola, niestety w jednym także go nie zdobyliśmy i musiałem pogodzić się z utratą cennych dwóch punktów:

W tabeli po 20 kolejkach zajmowaliśmy dopiero 3 miejsce, ale do lidera i wicelidera traciliśmy tylko 1 punkt, więc wszystko było nadal w naszych rękach:

Jak widać po tabeli walkę o zwycięstwo w Burkina Faso Premier League stoczą między sobą trzy zespoły, ASFA-YENNEGO, RC KADIOGO i my, czyli RC BOBO. Żeby podbudować emocje przedsawię raporty z każdego zespołu po 4,8 i 10 kolejkach. 


KOLEJKI 21 - 24


W czterech kolejnych meczach zespoł ASFA na początek pewnie pokonał 4-1 outsidera z Salitas, następnie odbyło się spotkanie na szczycie z RC Kadiogo i padło ono łupem tych drugich, w trzecim meczu ASFA pokonał Etolie 3-0 i na koniec znów traci punkty. Tym razem remisuje z Union Sportive de Ouagadougou 1-1. Bilans po 4 kolejkach - 7 punktów, dla nas to bardzo dobra informacja:

Ekipa RC Kadiogo, w 21 kolejnce doznała niespodziewanej porażki z ligowym średniakiem Bobo-Sport 0-1. Niestety dla nas w kolejnych trzech spotkaniach szła już jak burza i kolejno odprawiła z kwitkiem ASFA, AS Police oraz SONABEL. Bilas po 4 kolejkach- 9 punktów:

Na koniec to co interesuje nas najbardziej czyli zespół RC Bobo. W 21 kolejce naszym przeciwnikiem była ekipa Rahimo i zgodnie z przewidywaniami nie okazała się zbyt trudnym przeciwnikiem a wynik 3-0 to zdecydowanie lekki wymiar kary. Sześć dni później na własnym stadionie gościliśmy zespół Majestic i także w tym wypadku nie okazaliśmy litości wygrywając 2-1. US Comoe był naszym przeciwnikiem w 23 serii gier. W tym meczu szwankowała nasza skuteczność na szczęście rywale nie stwarzali zbyt wielu okazji do strzelenia nam bramki i dzięki temu po 90 minutach mogliśmy cieszyć się z kolejnych 3 punktów. Niestety w 24 kolejce potknęliśmy się na ekipie US Forces Armees remisując 1-1. Bilans po 4 kolejkach - 10 punktów:

Tabela po 24 kolejkach:


KOLEJKI 25-28


ASFA w kolejnych czterech kolejkach dwa spotkania zremisował a dwa kolejne zwyciężył. Łącznie w 4 kolejkach nasi rywale w walce o koronę mistrzowską zdobyli 8 punktów co było nam bardzo na rękę:

RC Kadiogo niestety złapało niesamowitą formę. W czterech meczach zdobyli 12 punktów zdobywając 14 bramek i tracąc tylko 1:

RC Bobo. Co bardziej spostrzegawczy pewnie zauważyli, że graliśmy z zespołem ASFA i niestety zremisowaliśmy 2-2. Z tego spotkania mam jedynie nowinkę architektoniczną. Szaman tak się dorobił, że do namiotu dorobił daszek!! devil

Wracając jednak do wydarzeń czysto sportowych, w pozostałych trzech spotkaniach zdobyliśmy komplet 9 punktów, niestety straciliśmy pozycję lidera na rzecz RC Kadiogo:

Tabela po 28 kolejkach:


KOLEJKI 29-30


Z walki o mistrzostwo ligi praktycznie odpadł zespół ASFA, więc w dwóch ostatnich kolejkach skupiłem się na rywalizacji naszego klubu z RC Kadiogo. Niestety przysłowiowa piłka była po stronie przeciwników i musieliśmy liczyć na ich potknięcie w jednym z dwóch ostatnich spotkań. 

I w 29 kolejce nie udało się zmniejszyć dystansu do Kadiogo, gdyż zarówno my jak i oni solidarnie wygraliśmy swoje spotkania, a nasze szanse na mistrzostwo topniały tak szybko jak lodowce na Antarktydzie...

W 30 kolejce musieliśmy liczyć na potknięcie RC Kadiogo. Zadowalał nas nawet remis, gdyż mieliśmy lepszy bilans bezpośrednich pojedynków. Kalendarz rozgrywek ułożył się tak, że graliśmy dzień wcześniej. Plan był prosty, wygrać swój mecz a następnie trzymać kciuki za przeciwników naszych bezpośrednich rywali w walce o tytuł.

W ostatnim meczu sezonu naszym przeciwnikiem był zespół AJEB, plasujący się dopiero na 13 miejscu w ligowej tabeli. Teoretycznie zadanie było proste, jednak w pierwszym kwadransie to przeciwnicy osiągnęli przewagę, oddając dwa groźne strzały. Na szczęście przetrzymaliśmy napór a później zagraliśmy tak jak grać powinien kandydat do mistrzostwa. 

Następnego dnia wraz z kilkoma zawodnikami z klubowej starszyzny wybraliśmy się obejrzeć na żywo spotkanie pomiędzy RC Kadiogo kontra US Ouagadougou. 

Niestety już w 13 minucie na prowadzenie wyszedł zespół gości i cały czas kontrolował grę, a my jak zbite psy siedzieliśmy na trybunach bez słowa. Aż do 80 minuty wtedy w polu karnym zespołu RC Kadiogo padł napastnik gospodarzy a sędzia bez wahania wskazał na "wapno". Do jedenastki podchodzi Basile Sam i 1-1. Przez kolejne minuty nerwowo chodziłem po schodach między trybunami i wyczekiwałem końcowego gwizdka. A ja przypominałem sobie słynny komentarz Zimocha z meczu Widzew- Broendby "Panie Turek kończ Pan ten mecz!".  I stało się ostatni gwizdek i mój zespół mógł świętować mistrzostwo kraju! 

Po dwóch latach przerwy odzyskaliśmy tytuł i szanse walki o Ligę Mistrzów:

Po sezonie uznałem jednak, że podobnie jak Azja tak i Afryka nie jest moim wymarzonym miejscem na ziemi i zrezygnowałem z dalszej współpracy z zespołem RC Bobo. Czas na wyzwania w poważniejszej lidze. 


Skoro jesteśmy już przy Burkina Faso, to pewnie większość z was pamięta najsłynniejszego przedstawiciela tego afrykańskiego państwa w naszej Ekstraklasie a mianowicie Préjuce "Prezesa" Nakoulme. 

Wiąże się z nim fajna historia, ale żeby była zrozumiała, muszę zacząć od początku. Przed wielu pewien kibic wprowadził na stadion Górnika nową tradycję. Po meczu strzelec bramki lub najlepszy zawodnik gospodarzy otrzymuje dorodnego indora, kaczkę czy koguta. Pomysłodawcą tej tradycji jest Pan Stanisław Sętkowski, wierny i bardzo  oddany kibic Górnika  Zabrze. 

I właśnie z opisaną powyżej tradycją związana jest zabawna historia. Po jednym ze spotkań to Prezesowi Nakoulmie przypadł w udziale kogut. Reporter, który przeprowadzał z nim wywiad, zapytał co zawodnik ma zamiar zrobić z tak dorodnym ptakiem, na co piłkarz górnika odpowiedział:

- Będę go zjad. Myślę, że go sam ugotuje, tak po afrykańsku i będę go zjad.

Zresztą zobaczcie sami devil

https://www.youtube.com/watch?v=crpqM4URDKA

PS. W tytule stara nazwa Burkina Faso czyli Górna Wolta użyta jest celowo, aby tytuł nie mówił w sposób oczywisty, gdzie trafiliśmy enlightened


Autor: pedroake88

KOMENTARZE

Mahdi
Fanboj najlepszego stopera świata


Komentarzy: 5936

Grupa: Root Admin

Ranga: Ojciec Założyciel

Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny

Dołączył: 2015-03-20

Poziom ostrzeżeń: 0

12-01-2018, 22:24 , ocenił powyższy materiał: mocne

Dobrze, że ostatnie zdanie rozwiązuje problem, gdyż tytuł mnie zmylił:-) Dodam herb klubu, który prowadziłeś.

radu9319


Komentarzy: 29

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2017-12-11

Poziom ostrzeżeń: 0

12-01-2018, 23:22 , ocenił powyższy materiał: mocne

Z wielką przyjemnością przeczytałem i zasłużone "mocne"!
Kurde, świetnie to się czytało. To teraz może kierunek: Jamajka? Skoro na razie ciepłe kraje odwiedzasz ;)

Berth


Komentarzy: 691

Grupa: Moderator

Ranga: Francuski Łącznik

Ranga sponsorska: Sponsor Główny

Dołączył: 2016-06-20

Poziom ostrzeżeń: 0

13-01-2018, 08:20 , ocenił powyższy materiał: mocne

Nie powiem, ciekawe kierunki obierasz. Nazwa zespołu dość zabawna:)

grinch123
Zastępca redaktora naczelnego


Komentarzy: 1269

Grupa: Moderator

Ranga: Zegarmistrz z Tarnowa

Ranga sponsorska: Sponsor Premium

Dołączył: 2015-12-02

Poziom ostrzeżeń: 0

13-01-2018, 08:25 , ocenił powyższy materiał: mocne

Naprawdę ciekawy kierunki obierasz .Twoje blogi są naprawdę fajnie napisane i pozostaje życzyć więcej takich blogów na stronie .

Shrek


Komentarzy: 487

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Trudny Człowiek

Dołączył: 2016-01-21

Poziom ostrzeżeń: 0

13-01-2018, 11:49 , ocenił powyższy materiał: mocne

Przed wielu laty pewien kibic wprowadził na stadion Górnika nową tradycję. Po meczu strzelec bramki lub najlepszy zawodnik gospodarzy otrzymuje dorodnego indora, kaczkę czy koguta. Pomysłodawcą tej tradycji jest Pan Stanisław Sętkowski, wierny i bardzo oddany kibic Górnika Zabrze.


Tradycja ta jest wprowadzona gdzieś od lat 90, być może jeszcze wcześniej. Nie wiem czy ktoś z Was ogląda mecze Górnika rozgrywane w Zabrzu w telewizji, ale jeśli macie taką okazję to wsłuchajcie się w odgłos trybun. Po każdej groźnej akcji ( chyba tylko w wykonaniu Górnika), można usłyszeć charakterystyczny odgłos dzwonka - jego operatorem jest właśnie Pan Stanisław.

Za całokształt bloga oczywiście mocne.

jmk


Komentarzy: 395

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Ranga sponsorska: Sympatyk

Dołączył: 2017-03-09

Poziom ostrzeżeń: 0

13-01-2018, 16:25 , ocenił powyższy materiał: mocne

Fajnie się to czyta, fajne przygody, opisy, ale... coś za łatwo i za szybko Ci idzie ;).

pedroake88


Komentarzy: 113

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2017-11-26

Poziom ostrzeżeń: 0

13-01-2018, 16:31

radu9319, dnia 12-01-2018, 23:22, napisał(a):
Z wielką przyjemnością przeczytałem i zasłużone "mocne"!
Kurde, świetnie to się czytało. To teraz może kierunek: Jamajka? Skoro na razie ciepłe kraje odwiedzasz ;)


Nie trafiłeś, na razie gram sezon Dinamem więc mam chwilkę przerwy od tej kariery ale klub już jest ;)

jmk, dnia 13-01-2018, 16:25, napisał:
Fajnie się to czyta, fajne przygody, opisy, ale... coś za łatwo i za szybko Ci idzie ;).


Bo póki co takie kraje plus fakt, że udało się dostać do klubów z czołówki, w trzecim sezonie tak łatwo już nie będzie ;) Choć już byłem przygotowany na drugi sezon w Burkina Faso na szczęście przelew do sędziego doszedł w porę i podyktował karnego w 80 minucie ;)

Fubar
Zastępca redaktora naczelnego, Typer Miesiąca - 3. miejsce


Komentarzy: 764

Grupa: Moderator

Ranga: Niezłomny Celt

Ranga sponsorska: Sponsor

Dołączył: 2015-12-03

Poziom ostrzeżeń: 0

15-01-2018, 14:06 , ocenił powyższy materiał: mocne

Shrek, dnia 13-01-2018, 11:49, napisał(a):
Tradycja ta jest wprowadzona gdzieś od lat 90, być może jeszcze wcześniej. Nie wiem czy ktoś z Was ogląda mecze Górnika rozgrywane w Zabrzu w telewizji, ale jeśli macie taką okazję to wsłuchajcie się w odgłos trybun. Po każdej groźnej akcji ( chyba tylko w wykonaniu Górnika), można usłyszeć charakterystyczny odgłos dzwonka - jego operatorem jest właśnie Pan Stanisław.

Za całokształt bloga oczywiście mocne.


"Leon od Kogutów" - najwierniejszy kibic Górnika Zabrze od dawnych, dawnych czasów. Mimo że ma 79 lat jest na każdym meczu w Zabrzu i z tego co wiem również na wyjeździe;-) Te koguty rozdaje od 1987 roku... Ma niewielką fermę. A wspomniany dzwonek nie jest zwykły - to dzwonek z Jasnej Góry, który Pan Stanisław otrzymał od jednego z księżny zakonu Paulinów. Używa go wtedy gdy Górnik przeprowadzi jakąś dobrą akcję, zarówno w obronie jak i ataku;-) Co ciekawe podobno Canal plus zabronił Panu Stanisławowi używania tego przez jakiś czas, siedział za blisko komentatorów;-) Dzwonek jest naprawdę głośny.

CO do blogu, bardzo fajna przygoda;-) Z piłką, przez duże P, nie ma wiele wspólnego ale jest ciekawie, gratuluję.
Obecnie online: jmk
Copyright © 2015-18 by Łukasz Czyżycki and Agnieszka Czyżycka