BLOG UŻYTKOWNIKA - Football Manager


OCENA mocne: 3, słabe: 0
zobacz komentarze

Z pamiętnika kibica (4,5) - Tours FC

13-02-2018, 19:26 , Unikalnych wejść: 143 , autor: Shrek

Wybrany klub / reprezentacja: FC Tours

Opisywany sezon: 2017/2018

Poziom rozgrywkowy: 2

Wersja gry: Football Manager 2018

Sezon 2017/2018 zakończył się także w Europie. Ligę pewnie wygrało Paris Saint Germain, deklasując vicelidera Monaco aż o 23 punkty!!!. Niestety nie potwierdzili swojej supremacji na starym kontynencie przegrywając w Lidze Mistrzów w finale z Atletico Madryt. W Lidze Europy dobrze szło Olympique Lyon, jednak musieli oni uznać wyższość Zenitu Sankt Petersburg w ćwierćfinale.

 

 

 

 

Reprezentacja Francji bez mniejszych problemów dostała się na rosyjski Mundial zajmując pierwsze miejsce w grupie A. Co prawda straty punktów zdarzyły się na własnym terenie ( remisy z Holandią i Szwecją), jednak w pozostałych spotkaniach była bezkonkurencyjna.

 

Losowani byliśmy z pierwszego koszyka, a trafiliśmy do grupy F, gdzie naszym przeciwnikami okazali się Kolumbijczycy, Polacy i Marokańczycy. Grupa trudna, bo podejmowaliśmy nieobliczalnych partnerów Lewandowskiego i Jamesa Rodrigueza, więc trzeba było na nich uważać.

 

Trener Didier Deschamps na zgrupowanie powołał 30 zawodników, z których na Mundial nie załapali się:

 

Ayore Laporte, Morgan Schneiderlin, Adrien Rabiot, Tiemeute Bakayoko, Moussa Sissoko, Andre – Pierre Gignac i Kevin Gameiro. Pominięcie tego ostatniego wydawało się złym posunięciem, bo miał wyraźnie lepszy sezon niż będący jego konkurentem do gry Giroud, który ostatni sezon stracił za sprawą kontuzji. Trzeba jednak wierzyć w nos trenerski Deschampsa i dopingować reprezentację Les Blues.

 

Wziąłem udział w losowaniu biletów na Mistrzostwa Świata i szczęście się do mnie uśmiechnęło. Wygrałem bilet na pierwszy mecz oraz co wspanialsze bilet na mecz finałowy, na którym mam nadzieje zagra nasza reprezentacja.

 

 

Pierwszy mecz na Mistrzostwach poszedł zgodnie z planem. Na stadionie w Sankt Petersburgu świętowaliśmy bramki zdobyte przez dwóch stoperów, oraz widzieliśmy jak Hugo Lloris przy próbie wybicia dośrodkowania łamię rękę, co w oczywisty sposób wyklucza go z dalszych występów. Wygrana 2:0 z Marokiem była wymagana by myśleć o sukcesach w dalszej części turnieju.

 

Następne spotkanie miało zweryfikować naszą siłę, bo rywale – Polacy, są bardziej wymagający niż Marokańczycy.

Pomimo posiadania ogromnej przewagi w strzałach i posiadaniu piłki, musieliśmy się zadowolić wynikiem 1:1.

 

Przed ostatnim mecze sytuacja była jasna. Chcąc wyprzedzić Kolumbię, musieliśmy ją ograć. Co prawda mogliśmy także spaść na trzecie miejsce, jednak aby tak się stało, Polacy musieliby ograć Polskę trzema bramkami więcej, niż my przegralibyśmy z Kolumbią. Patrząc na formę Polaków – nierealne.

 

Szybko strzelona bramka ustawiła nam spotkanie i pewnie zdobyliśmy trzy punkty, zajmując pierwsze miejsce w grupie.

 

W 1/8 finału czekała na nas Australia, która sensacyjnie awansowała z grupy E, dzięki bramce Lecke`go strzelonej w pierwszej minucie doliczonego czasu Gwinei. Gdyby nie to, to mierzylibyśmy się z Gwineą właśnie.

 

Czy byłby to trudniejszy rywal? Nie wiem. W każdym bądź razie, wygraliśmy pewnie, więc w ćwierćfinale zmierzymy się z najtrudniejszą jak na razie przeszkodą do pokonania – Argentyną, która zaczęła Mistrzostwa, od porażki z Hiszpanią, jednak obecnie kroczy pewnie od zwycięstwa do zwycięstwa.

 

Mecz ćwierćfinałowy, mimo że byłem pełen obaw okazał się spacerkiem. Wygrana w pewnym stylu, chociaż zwycięska bramka padła dopiero w 89 minucie – jej autorem został wprowadzony za kontuzjowanego Umtitiego – N`Zonzi. Co ciekawe, selekcjoner chyba, nie za bardzo ufa rezerwowym bramkarzom, gdyż w bramce pojawił się Lloris. Według oficjalnych przekazów – ze specjalnym usztywniającym opatrunkiem chroniącym rękę. Chociaż ja mam przeczucie, że informacja o złamanej ręce była tylko zasłoną dymną.

 

Walka o finał z odwiecznym rywalem Niemcami, przypominał z kolei dramat, jakiego nie powstydziłby się Alfred Hitchcock. Sam mecz przypominał szachy, a każda z drużyn skupiła się na tym, by nie popełnić błędu. Pierwsza bramka padła w 76 minucie po ciekawie rozwiązanym rzucie rożnym i celnym strzale Draxlera. Na nasze szczęście 4 minuty później odpowiedział N`Zonzi, który wykończył kontrę swojego zespołu. W 88 minucie cały naród doznaje euforii za sprawą pogardzanego przez większość Olivera Giroud`a. Najpierw wykańcza podanie Comana, a później stawia kropkę nad i, ustalając wynik meczu. A wszystko to jako rezerwowy w swoim pierwszym meczu na Mistrzostwach.

 

Finałowy pojedynek – rewanż za Finał ostatnich Mistrzostw Europy. Ponownie podejmujemy Portugalię. Jako pierwsi tracimy bramkę, co nie zdarzyło nam się wcześniej. Na szczęście odpowiadamy, a konkretnie bohater, który solidnie zapracował na swoje miano – Oliver Giroud. Ostatnie słowo jednak należało do rywali i po wyrównanej walce przegrywamy 1:2.

 

 

Szkoda, jednak przed rozpoczęciem Mistrzostw chyba każdy Francuz taki wynik przyjąłby z ogromnym zadowoleniem. No, może nie każdy bo selekcjoner Didier Deschamps podał się do dymisji i po ponad 6 latach rozstał się z reprezentacją Les Blues.

 

 

Mistrzowie Świata 2018 roku.

 

Vicemistrzowie Świata 2018 roku

 

Trzecie Miejsce

 

Czwarte Miejsce

 

 

Wspaniałe Mistrzostwa, na których miałem okazję być, cieszyć się z sukcesów reprezentantów i płakać na Łużnikach w Moskwie. Teraz trzeba wrócić do codzienności i przenieść się z oglądania zawodników na najwyższym poziomie, na zawodników na poziomie … Tours. Na szczęście, nie jest to duża różnica.

 

Bardzo proszę użytkowników portalu o podarowanie sobie komentarzy, które „piszą się” kliknięciem w odpowiednią pozycję. Chcesz coś napisać to się wysil.

 

 

 

Na najbliższych Mistrzostwach Świata w Rosji zagra dwóch zawodników, którzy mieli za sobą przeszłość w naszym klubie. W przeszłości także zdarzali się zawodnicy, którzy grali na Mundialu, a wcześniej, lub później przywdziewali niebiesko – czarne barwy. Jedynym zawodnikiem, który został powołany na Mundial, a w tym samym czasie występował u Nas był:

 

 

Karim Maroc. urodził się 5 marca 1958 roku w El Rahel (obecnie Hassi el Ghella), mieście na północy Algierii, leżącej w prowincji Al Tumuszanat. Jako 17 latek trafił do francuskiego klubu US Saintes, a już po roku wypatrzył go trener Olympique Lyon Aime Jacquet i sprowadził do prowadzonego przez siebie klubu.

 

W Division 1 zadebiutował 18 sierpnia 1976 roku w wygranym 4:0 spotkaniu z Nimes Olympique. W swoim pierwszym sezonie zaliczył 10 spotkań, a Lyon zakończył sezon na wysokim 6 miejscu. Kolejne lata dla Karima Maroca, były bardziej udane, chociaż nie zawsze szło to w parze z wynikami osiąganymi przez klub. Ogółem w Lyonie spędził 4 lata, rozegrał 64 spotkania,w których zdobył 17 bramek. Został także na rok wypożyczony do Angers, dla którego zdobył 9 goli w 32 występach.

 

Do nas trafił przed sezonem 1981/1982, który dla nas był drugim w najwyższej klasie rozgrywkowej. Był podstawowym zawodnikiem drużyny i gdy tylko był w pełni sił mógł liczyć na pewne miejsce w wyjściowej jedenastce. W 32 spotkaniach zdobył 10 bramek i został drugim najlepszym strzelcem zespołu, za Delio Onnisem. Dobre występy nie uszły uwadze algierskiej dwójki selekcjonera – Khalef – Mekhloufi. W narodowych barwach debiutował 25 kwietnia 1982 w meczu z Peru, a dobra gra, zaowocowała powołaniem na Mundial w 1982 rozgrywanym w Hiszpanii. Co ciekawe, wśród sparingpartnerów reprezentacji Lisów Pustyni, jak nazywa się Algierczyków, przed mundialem była między innymi drużyna FC Tours.

 

Algieria trafiła do grupy 2, gdzie jej rywalami były reprezentację RFN, Austrii i Chille. Największą niespodzianką jaka padła na Mistrzostwach była wygrana debiutującej na imprezie Algierii nad Mistrzami Europy z roku 1980. Po porażce z Austrią i wygranej z Chille Algierczycy mając 4 punkty, mieli realne szanse na awans. Premiował ją każdy wynik poza wygraną reprezentacją RFN nad Austrią w stosunku mniejszym niż 3 bramkami. Dwa zaprzyjaźnione kraje, nie pozwolił zrobić sobie krzywdy. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:0 co premiowało awansem dwie reprezentacje niemieckojęzyczne. Pikanterii dodaje fakt, że bramka padła w 10 minucie i od tego czasu jakiekolwiek emocje się zakończyły.

Skrót "meczu" Niemcy -  Austria

 

 

Karim Maroc kolejny sezon spędził w Bretanii w miejscowym Stade Brest, w którym rozegrał w ciągu trzech lat 88 spotkań i 9 krotnie pokonywał bramkarzy rywali. Ostatnim klubem we Francji był drugoligowy Montpellier, w barwach którego pojechał na drugie Mistrzostwa Świata, tym razem do Meksyku w 1986 roku, gdzie rozegrał dwa mecze. Pod koniec swojej kariery grał jeszcze w hiszpański Logrones (3 spotkania)., a karierę zakończył w swojej ojczyźnie w MC Oran, z którym w 1989 roku dotarł do Finału Afrykańskiego Pucharu Mistrzów i przegrał w karnych z Raja Casablanca.


Autor: Shrek

KOMENTARZE

LCS


Komentarzy: 230

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2017-01-15

Poziom ostrzeżeń: 1

14-02-2018, 11:34 , ocenił powyższy materiał: mocne - Daję okejkę na zachętę

Daję okejkę na zachętę

Fubar
Zastępca redaktora naczelnego, Mistrz Ceremonii, Trzeci Kreator Gwiazd w styczniu 2018


Komentarzy: 810

Grupa: Root Admin

Ranga: Niezłomny Celt

Ranga sponsorska: Sponsor

Dołączył: 2015-12-03

Poziom ostrzeżeń: 0

15-02-2018, 15:24 , ocenił powyższy materiał: mocne - Doceniam to, co robisz

"Hańba w Gijon" z 1982 roku to rzeczywiście jedna z ciemnych kart historii piłki nożnej. Co do samego wpisu - wiemy kto wygra MŚ w Rosji;-) Swoją drogą ciekawe czy się spełni?

grinch123
Zastępca redaktora naczelnego


Komentarzy: 1321

Grupa: Moderator

Ranga: Zegarmistrz z Tarnowa

Ranga sponsorska: Sponsor Premium

Dołączył: 2015-12-02

Poziom ostrzeżeń: 0

15-02-2018, 19:47 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba

Podobają mi się te wstawki historyczne .Ogólnie blog bardzo ciekawy i fajnie opisany .
Obecnie online: Adamenitum33, kuli
Copyright © 2015-18 by Łukasz Czyżycki and Agnieszka Czyżycka