BLOG UŻYTKOWNIKA - Football Manager


OCENA mocne: 5, słabe: 0
zobacz komentarze

Z podwórka na stadion #3

09-05-2019, 01:35 , Unikalnych wejść: 401 , autor: sebik__lg

Wybrany klub / reprezentacja: Builth Wells FC

Opisywany sezon: 2017/2018

Poziom rozgrywkowy: 4

Wersja gry: Football Manager 2018

Po pierwszej części sezonu byłem zadowolony z postawy mojego zespołu. Prowadziliśmy w tabeli i byliśmy co raz bliżej awansu. Spotkania rewanżowe sprawdzą naszą gotowość do gry z mocniejszymi ekipami. Nie tylko będziemy musieli zmierzyć się z przeciwnikami w naszej lidze. Naszym rywalem będzie także czas. W drugiej serii spotkań będziemy mieli bardzo dużo przerw pomiędzy kolejnymi kolejkami. Najczęściej będziemy grać co dwa tygodnie, ale będą także przerwy po 3 i 4 tygodnie. To będzie sprawdzian dla chłopaków. Grając co tydzień zawodnicy są w rytmie meczowym, natomiast mając dłuższe przerwy możemy mieć zaburzone przygotowanie. Nie ma jednak co się martwić, przecież rywale także będą mieli takie przerwy. Zastanawiałem się tylko co zrobić w czasie dłuższych przerw między spotkaniami. Można zorganizować treningi w weekendy, możemy także rozegrać kilka sparingów. Po dłuższym namyśle doszedłem do wniosku, że chłopacy będą grywać w zespole rezerw oraz częściej trenować.

Pierwsze ze spotkań rewanżowych to mecz z Aberystwyth University. W pierwszej kolejce wygraliśmy z nimi nieznacznie, zaledwie jedną bramką. Tym razem liczyłem na dużo lepszy mecz mojej ekipy. Spotkanie rozpoczęło się bardzo dobrze dla nas. Chłopacy wyszli na boisko z dużą wiarą we własne umiejętności. Wiedzieli co mają robić i co chcą osiągnąć. Po raz kolejny nie zawiódł nasz najlepszy snajper Nick Vaughan. Walijczyk zdobył gola dającego nam prowadzenie. W pierwszych 45 minutach swoje bramki dołożyli Tolley i Miguel. Zespół gospodarzy praktycznie nie istniał. Zdominowaliśmy ich pod każdym względem i nie pozwoliliśmy im rozwinąć skrzydeł. Na początku drugiej połowy ukąsił nas napastnik rywali. Pomimo tego, że Aberystwyth po wyjściu z szatni grało dużo lepiej to nie martwiłem się za bardzo o wynik, gdyż wciąż prowadziliśmy róznicą dwóch bramek. W 68 minucie spotkania Michael Burns, grający na lewej obronie, ostrym wślizgiem skasował przeciwnika. Decyzja arbitra niestety była słuszna. Druga żółta kartka i gramy w dziesiątkę. Postanowiłem, że dalszą częśc spotkania będziemy grać trzema obrońcami. Zacząłem trochę martwić się o wynik. Gospodarze co raz częściej bywali pod naszym polem karnym, a grając w przewadze mogli to wykorzystać. Moje obawy nie były jednak słuszne. W 72 i 75 minucie dwie bardzo ładne bramki zdobył Brad Miguel. Najpierw strzelił z woleja z okolicy 10 metra, a chwilę później przelobował bramkarza Aberystwyth. Napastnik z Saint Vincent w końcu odblokował się i dał nam zwycięstwo. Na 5 minut przed końcem regulaminowego czasu gry straciliśmy jeszcze jedną bramkę, ale nie miała ona wpływu na losy tego meczu.

Kolejka numer 14 to mecz przed własną publicznością z ekipą Brecon Northcote. Po serii trzech kolejnych zwycięstw wszyscy oczekiwali, że znów zdobędziemy trzy punkty. Brad Miguel po raz kolejny potwierdził, że jest bardzo dobrym napastnikiem i zdobył siódmego gola w tym sezonie. Byłem zadowolony, że wrócił do znakomitej formy strzeleckiej. Pomimo wyjścia na prowadzenie mecz nam się nie układał. Nasze ataki były ślamazarne, bez żadnego polotu. Rywale bardzo dobrze czytali naszą grę, napastnicy byli dobrze odcięci od podań, a skrzydłowi nie potrafili ograć piłkarzy gości. Przez niemal całą pierwszą połowę nasza gra wołała o pomstę do nieba. Nie wiem jakim cudem zdobyliśmy tego gola w 2 minucie. W przerwie ryknąłem na chłopaków i powiedziałem im, żeby wreszcie się obudzili jeśli chcą, aby ten mecz skończył się naszym zwycięstwem. Myślałem, że potrząsnę nimi w szatni, a oni wyjdą na drugą połowę z całkiem innym nastawieniem. Niestety grubo się myliłem. Tuż po zmianie stron Ryan Taylor zdobył bramkę wyrównującą. Przez kolejne 15 minut goście robili z naszymi piłkarzami co chcieli. Widmo porażki wisiało nad nami. W 67 minucie spotkania, Dale Price jedyny raz w tym meczu odebrał piłkę. Był to bardzo ważny przechwyt. Stojąc około 40-45 metrów od bramki rywali posłał długą piłkę w jej kierunku. Podjął bardzo dobrą decyzję, gdyż bramkarz Brecon Northcote stał na linii pola karnego. Próba przelobowania golkipera gości pewnie nie wyszłaby mu, gdyby nie Nick Vaughan. Nasz napastnik tuż przed bramkarzem zagarnął futbolówkę i umieścił ją w pustej bramce. Prowadziliśmy 2:1. Po tym golu chłopacy dostali wiatr w żagle i przypomnieli sobie jak grać w piłkę. Do końca tego pojedynku byliśmy lepszym zespołem i nie oddaliśmy zwycięstwa. Trzy punkty zostały w Builth Wells.

Wyjazdowe spotkanie z Presteigne rozpoczęliśmy z grubej rury. Chłopacy od poczatku ruszyli na rywali, w efekcie czego po dwunastu minutach prowadziliśmy 3:0. W dalszej części meczu mój zespół górował nad ekipą gospodarzy w każdym aspekcie. Nie daliśmy żadnych szans przeciwnikom. W końcówce straciliśmy jednego gola, ale w doliczonym czasie gry dołożyliśmy kolejnego. Mecz zakończył się zwycięstwem Builth Wells 4:1. Byłem bardzo zadowolony po spotkaniu. Moim zawodnikom wychodziło dzisiaj wszystko. Bohaterem tego spotkania został Nick Vaughan, który zdobył dwie bramki. Wyrasta on na czołowego snajpera w naszej ekipie. Kilka dni wcześniej kontaktował się z nim jeden z klubów grających na zapleczu walijskiej ekstraklasy. Mam nadzieję, że Nick zostanie z nami i pomoże w osiągnięciu zamierzonego celu.

Kilka dni przed naszym meczem z Dyffryn Banw swoje spotkanie rozgrywały rezerwy. Jako, że część zawodników nie gra zbyt często w pierwszym zespole, a reszta zespołu miała cztery tygodnie przerwy przed kolejnym meczem ligowym, uznałem, że warto byłoby wysłać chłopaków na mecz rezerw. Dodatkowo pomoże to tym graczom, którzy nie łapią się do meczowej osiemnastki na złapanie rytmu meczowego. Przyda się, gdy będę musiał z nich skorzystać. Drugi zespół grał u siebie z rezerwami Panteg. Mecz to jednostronny pokaz umiejętności. Na boisku istniała tylko ekipa Builth Wells II. Goście wyglądali tak jakby ich na tym spotkaniu nie było. Wygraliśmy 6:0, a najlepszym zawodnikiem został nasz rezerwowy napastnik Scott West. Jednak to nie wynik i gra naszej ekipy przyciągnęła najwięcej uwagi. Najgłośniej mówiło się o incydencie z 77 minuty meczu. Mój asystent, który prowadził to spotkanie, opowiedział mi co wtedy się stało. W tamtej akcji, piłkarz rywali brutalnie sfaulował Brada Miguela. Na szczęście nasz napastnik szybko doszedł do siebie. Sędzia uznał, że był to czysty atak w piłkę. Miguel nie mógł zgodzić się z decyzją i doskoczył do przeciwnika. Popchnął go, na co ten odpowiedział plunięciem w twarz mojego zawodnika. Po chwili obaj gracze szarpali się. Oliwy do ognia dolali pozostali piłkarze. Większość chłopaków z mojego zespołu, jak i tych z ekipy rezerw Panteg broniło wzajemnie swoich kolegów. Bójka była tak ostra, że oberwał nawet sędzia. Mecz został przerwany. Po kilkunastu minutach, gdy sprawa nieco uspokoiła się, arbiter pokazał 3 czerwone kartki i kilka żółtych. Mecz został wznowiony w dość okrojonym składzie. Zdecydowałem, że na następnym treningu mają stawić się zarówno piłkarze pierwszego zespołu jak i ci z rezerw. Trening nie odbył się, gdyż zamiast niego postanowiłem porozmawiać z chłopakami. Byłem wściekły na nich. Jak można tak bezmyślnie zachowywać się na boisku? Bez ogródek powiedziałem im co o tym myślę. Większość zawodników poparła mnie, choć byli i tacy co stanęli w obronie kolegów. Gdy zacząłem mówić o tym, że mam zamiar ukarać winowajców, wtrącił się nasz kierownik. Andrew położył dłoń na moim ramieniu i powiedział żebym dał sobie spokój. Byłem nieco zdezorientowany. Wcześniej miałem pełną dowolność w budowaniu zespołu, a teraz muszę przystopować. Nie spodobało mi się to. Kierownik powiedział, że to są tylko zwykli ludzie, a nie profesjonalni piłkarze. Nie możemy przecież być tak ostrzy. Wkurzony zakończyłem spotkanie z chłopakami i pojechałem do domu. Jeśli tak dalej pójdzie, to w klubie panować będzie totalna samowolka.

Problemy w obronie mamy od samego początku. Nie da się tego ukryć. Postanowiłem, że wzmocnimy tę formację. W ciągu dwóch tygodni dołączyło do nas 4 nowych obrońców. Mieli oni zwiększyć rywalizację na tej pozycji i zapewnić spokój w defensywie. Tuż przed nowym rokiem, 30 grudnia rozgrywaliśmy mecz wyjazdowy z Dyffryn Banw. Mając w pamięci to co działo się w ostatnim meczu rezerw postanowiłem nieco spokojniej podejśc do tego spotkania. Nie wywierałem presji na chłopakach, niech zagrają swoje. Chciałem też odzyskać nieco szacunku u kilku zawodników, gdyż według nich było to normalne zachowanie. Jak to powiedział jeden z moich zawodników "Jesteśmy tylko ludźmi". Nie mogłem znieść takiego zachowania. W głowie miałem dużo myśli o tym co dzieje się w zespole, ale w tym momencie musiałem skupić się na meczu. Od pierwszych minut było widać, że zespół chce zrehabilitować się po ostatnich wydarzeniach. Po pierwszej połowie prowdziliśmy 2:0 za sprawą trafień Vaughana i Brooksa. Druga częsć spotkania zaczęła się dobrze, mieliśmy kilka okazji do podwyższenia wyniku meczu. Niestety piłka nie wpadła do bramki Dyffryn Banw. Z każdą kolejną minutą widać było, że chłopakom brakuje motywacji do dalszej gry. Nie potrafiłem odpowiedzieć sobie na pytanie co dzieje się z moim zespołem. To tak jakby rozpędzona lokomotywa zaczęła zwalniać. Na nasze nieszczęście rywale wykorzystali naszą ospałość i w 71 minucie zmniejszyli rozmiary porażki. W dalszej części meczu było tylko gorzej. Na boisku szalał Trystan Jenkins, a zespół gości był bliski wyrównania. Osiem minut przed końcem regulaminowego czasu gry padła wyrównująca bramka, natomiast w doliczonym czasie, goście strzelili gola numer trzy i zapewnili sobie zwycięstwo. Naprawdę nie wiem co działo się w drugiej połowie. Zespół stracił wszystkie swoje atuty i zaczął grać co raz bardziej statycznie, a jak wiadomo, meczu na stojąco nie da się wygrać. Oby to był tylko wypadek przy pracy.

Zespół Montgomery to nasz kolejny rywal. Wiedziałem, że musimy zmazać plamę po ostatnich meczach. Nie byliśmy w najlepszej formie, a do tego graliśmy ledwo co 2-3 tygodnie. Co prawda, kilku chłopaków grało w meczach rezerw, czy w lidze futsalowej, ale to nie polepszało naszej sytuacji. Wyjazdowe spotkanie z Kanarkami rozegraliśmy tak jak poprzedni mecz. Pierwsza połowa należała do nas. Prowadziliśmy po niej 1:0. 5 minut po zmianie stron Steve Powell zdobył gola na 2:0, a minutę później David Brooks podwyższył na 3:0. Kiedy byłem pewny, że nic już nam nie zagraża, straciliśmy pierwszą bramkę. Znów dała o sobie znać fatalna postawa bloku obronnego. Za młodych lat, będąc piłkarzem, nauczyłem się kilku rzeczy. Między innymi tego, że potknięcie nie oznacza porażki. Nadal prowadziliśmy dwoma golami i to my rozdawaliśmy karty. W końcowej fazie meczu ekipa gospodarzy wrzuciła piąty bieg. No może nie piąty, a co najwyżej trzeci. Sęk w tym, że my zredukowaliśmy do jedynki, a wręcz ledwo poruszaliśmy się. Tak jak ostatnio, tak i teraz, chłopacy nagle zapomnieli jak się gra w piłkę. Efekt nie mógł być inny jak utrata gola. Gdybyśmy stracili jednego to nie byłoby tragedii. My natomiast straciliśmy trzy bramki. Przegrywamy 3:4 i tracimy fotel lidera. Nadomiar złego Tom Quinn nabawił się kontuzji i wypadł ze składu na kilka tygodni. Zastanawiałem się co się dzieje z chłopakami. Edwidentnie coś jest nie tak. Część spotkania rozegrana fantastycznie, a następnie ostry zjazd w dół. Może to był sabotaż na moją osobę po tym jak ich traktowałem? Z drugiej strony ja nic im nie zrobiłem. Próbuję tylko wszczepić w nich odrobinę profesjonalizmu. Będzie trzeba znaleźć przyczynę problemu.

Kolejne spotkanie graliśmy po dwutygodniowej przerwie, w trakcie której bardzo dużo się działo. Przeanalizowałem problem ostatnich meczy i porozmawiałem o tym z chłopakami. W zespole panowała bardzo trudna atmosfera. Mieliśmy kilku zawodników, którym ewidentnie nie zależało na drużynie. Niestety miałem związane ręce. Kierownik drużyny nie chciał słyszeć o problemach w zespole. Miałem zakaz wpieprzania się w sprawy prywatne zawodników. Pomyślałem sobie "Jeśli nie drzwiami, to oknem". Nie mogłem tak łatwo się poddać. Treningi przeprowadziłem tak, żeby każdy piłkarz błagał o ich zakończenie. Jeśli oni mnie tak traktują, to nie będzie lekko. Nie obchodzi mnie to, że nie wszyscy zasłużyli na takie traktowanie. Niech podziękują kolegom. Nie mogłem pozwolić sobie, żeby wchodzili mi na głowę. Na szczęście Andrew Brown nie interesował się jakie metody treningowe panują na zajęciach. Zdecydowałem się również, aby w spotkaniu z  Hay St. Marys zagrał całkiem inny blok defensywny. Moje metody poskutkowały. Mecz od początku do końca był kontrolowany przez Builth Wells. Chłopacy grali w piłkę od pierwszej do ostatniej minuty. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że pomimo grania w dziesiatkę, Brad Miguel zdobył gola w 94 minucie meczu. Byłem bardzo zadowolony. Odmieniłem trochę nasz zespół. Uczę się trudnej współpracy z amatorskimi zawodnikami i wyciągam wnioski. Obym tylko później nie żałował niektórych decyzji.

Po wtorkowym treningu, Andrew Brown zaprosił mnie na małą pogawędkę. Byłem pełny obaw przed tym co nasz kierownik chciał mi oznajmić.

-Nie będę owijać w bawełnę. Powiem wprost. Nie jestem już radnym. W ostatnim głosowaniu nie udało się zebrać odpowiedniego poparcia i wracam pracować do kancelarii.
-Współczuję. Wierzę jednak, że uda Ci się pozbierać. Chyba nie wpłynie to za bardzo na naszą drużynę?
-Niestety zmieni się wiele. Zacznijmy od tego, że boisko należy do miasta. Nikt z obecnych władz nie chce już wspierać drużyny. Oznajmili mi, że usiądą do tego tematu jak przejdziemy na zawodowstwo. Jednak to także nie będzie pewne, że będą nam pomagać finansowo. Boisko będzie trzeba opłacać. Dojazdy na mecze wyjazdowe także leżą tylko i wyłącznie w naszym interesie. Musimy sami organizować sobie transport. Krótko mówiąc potrzebujemy pieniędzy, dużo pieniędzy.
-A co z naszym sponsorem?
-Obecnie dostajemy bardzo małą kwotę. Ta, którą otrzymaliśmy w lipcu poszła na zakup nowych strojów i piłek dla drużyny. Jestem w trakcie poszukiwań kolejnych inwestorów. Niestety mecze w naszej lidze nie cieszą się zbyt dużym zainteresowaniem. Ciężko jest namówić kogoś do współpracy. Kilka firm jest zainteresowanych, jednak chcą poczekać na rozwój wypadków. Nasz ewentualny awans może w tym pomóc.
-Widzę, że lekko nie będzie. Będziemy musieli przed każdym meczem zbierać pieniądze od chłopaków. Potrzebne będą na przejazd do rywali, na wynajęcie boiska i na inne bieżące sprawy. Awans to jedna z niewielu szans, która może pomóc drużynie i zapewnić nam płynność finansową. Tylko jak mamy walczyć o awans, jak niektórzy zawodnicy nie traktują tego poważnie? Muszę nimi potrząsnąć! Muszę...
-Czekaj, czekaj. Ty nic nie musisz. Jak ci się coś nie podoba to idź gdzie indziej. Ja tutaj rządzę. Więc musisz dostosować się do tego co mówię.
-Niech będzie.

Nie miałem ochoty na dalszą rozmowę. I tak do niczego by ona nie doprowadziła. Stwierdziłem, że muszę zacząć rozglądać się za innym klubem, który mógłbym trenować. Tutaj nie mam szans na rozwój osobisty, skoro nawet nasz kierownik ma inne zdanie od mojego. A myślałem, że taki równy z niego gość. Widać grubo się myliłem. Zresztą nie pierwszy raz. Mam już Krajową Licencję B, więc może kilka półzawodowych klubów mogłoby przyjąć mnie do swojego sztabu. Dostałbym jakieś wynagrodzenie i miałbym grupę bardziej normalnych zawodników. Nie takich co tylko imprezują i strzelają fochy. Nie takich co opuszczają treningi i za nic mają zdanie trenera. Może miałbym takich piłkarzy co chcą grać w piłkę, rozwijać się. Ambitnych i z jakimiś celami w życiu. Na razie zostanę w Builth Wells, ale jeśli trafi się ciekawa oferta to nie będę wahać się przed zmianą otoczenia.

Na kolejnym treningu rozmawiałem z chłopakami o naszej sytuacji. Powiedziałem im, że będę zmuszony wprowadzić wpisowe na każdy miesiąc. Nie wszyscy przystali na taki pomysł. Część zawodników nie chciała płacić za wyjazdy czy zajęcia w trakcie tygodnia. Po długiej naradzie doszliśmy do porozumienia. Zdecydowaliśmy się zacząć zbiórkę pieniędzy. Każdy zawodnik miał wrzucić do puszki tyle ile może. Wrzucanie odbywało się anonimowo. Nasi najwierniejsi kibice, których było kilkudziesięciu, też mogliby dołożyć się kilkoma funtami. Chcieliśmy wywiesić flagę na następnym meczu domowym. Flaga miała mieć barwy naszego zespołu oraz napis "Walczymy o awans, walczymy o przetrwanie. Niech nasza drużyna nigdy grać nie przestanie." Mecz z ekipą Talgarth Town pokazał, że część zawodników powinna w trybie natychmiastowym opuścić klub. Musimy znaleźć lepszych piłkarzy, takich co będą chcieli grać w piłkę. Mecze mają ich cieszyć, a nie być smutnym obowiązkiem. Pomimo słabej gry wygraliśmy 1:0 po golu Michaela Burnsa z rzutu karnego.

Z każdym kolejnym tygodniem miałem co raz bardziej dość tego wszystkiego. Piłkarsko wszystko szło znakomicie. Prowadziliśmy w tabeli. Byliśmy bardzo blisko awansu to 1 Ligii Walii Centralnej, podpisaliśmy wstępną umowę z nowym sponsorem. Wejdzie ona w życie kiedy awansujemy. Kibice pomogli nam w zbiórce pieniędzy na wynajęcie boiska. Część chłopaków zrobiła gigantyczny progres w umiejętnościach. Było z czego się cieszyć. Niestety moja psychika siadała. Nie miałem cierpliwości do moich zawodników. Ich wybryki były co raz częstsze. W jeden z weekendów, a dokładniej w piątek, gdy mieliśmy przerwę od meczy ligowych, chłopacy urządzili imprezę. Brian Curtis obchodził urodziny. Na imprezie stawili się niemal wszyscy gracze pierwszego zespołu. Było też kilku piłkarzy z rezerw czy zespołu do lat 19. Oprócz nich pojawiła się grupa ludzi, których nigdy nie widziałem na oczy. Na imprezę trafiłem późną nocą. Zaprosił mnie nasz kierownik. Kiedy przyjechałem, wszyscy ostro pili. Alkoholu było bardzo dużo. Do tego głośna muzyka, dziewczyny. Po raz kolejny zdałem sobie sprawę z tego, że nie dam rady zapanować nad amatorskimi piłkarzami. To zbyt trudne zadanie dla mnie. Wyszedłem stamtąd szybciej niż się pojawiłem. Następnego dnia zastanowiłem się co dalej robić. Andrew Brown oczywiście nie widział w tym nic złego, więc nie mogłem zgłosić się do niego z tym problemem. W końcu wpadłem na genialny pomysł. Skoro nie mogę karać chłopaków, ani zrobić z nimi porządku, to trzeba zmienić strategię. Zapytałem Andrew czy mogę zatrudnić drugiego scouta. Nie miał nic przeciwko. Przecież nic mu nie płaciliśmy. Razem z naszymi scoutami, jednym z trenerów, asystentem i Jamie Tolleyem, kapitanem zespołu, spotkaliśmy się w moim mieszkaniu.

-Panowie. To co teraz powiem nie może wyjść po za tamte drzwi. Wszystko zostaje między nami. Jak dobrze wiemy mamy w klubie grupę chłopaków, której w głowie wszystko inne niż piłka. Andrew nie chce słyszeć o tym, że ci zawodnicy opuszczą klub przez złe zachowanie. Twierdzi on, że jesteśmy klubem amatorskim i nie można narzucać profesjonalnego trybu życia naszym piłkarzom. Trzeba coś z tym zrobić!
-Jestem tego samego zdania - wtrącił się mój asystent
-A co ja mam z tym wspólnego? - zapytał nasz kapitan
-Już wszystko tłumaczę. Chciałbym odsunąć od zespołu kilku, kilkunastu chłopaków. Niestety nie mogę zrobić tego w najprostszy sposób. Zadaniem całego sztabu, za wyjątkiem tego którego z nami nie ma, będzie szukanie nowych zawodników do gry w naszym zespole. Podsyłajcie mi ich na treningi. Jeśli sprawdzą się to zaproszę ich do naszej drużyny, a tych którzy nie chcą z nami walczyć, odeślemy do rezerw lub podziękujemy im za grę.

Wszyscy byli zadowoleni z mojego pomysłu. Trzeba było zmienić kadrę zawodniczą. Nasz kierownik nie mógłby mieć pretensji do mnie o to, że do zespołu przychodzą lepsi zawodnicy od obecnych. Od tej pory nasi scouci jeździli po Walii i części Anglii szukając jak najlepszych piłkarzy do naszego zespołu. Mieliśmy wielkie plany budowania drużyny w pełni zawodowej. Wiedzieliśmy, że nie będzie to łatwe zadanie. Po drodze czeka nas wiele przeciwności losu, ale pierwszy krok został wykonany. Jesteśmy blisko awansu na 3 szczebel rozgrywek w Walii. Na efekty pracy nie trzeba było czekać zbyt długo. W meczu z Penybont United na ławce rezerwowych zasiadł Laurent Mondo, nasz nowy pomocnik. Mecz z dziewiątą ekipą ligi rozpoczęliśmy od dwóch trafień Nicka Vaughana. Nasz napastnik znów pokazał, że ma nosa. Potrafi znaleźć się tam gdzie nie ma innych. Strzela bramki z trudnych pozycji, nierzadko w efektowny sposób. Jest ozdobą naszego zespołu. Oczywiście o ile jest w formie. W pierwszej połowie Nick ustrzelił klasycznego hat-tricka. Pomiędzy jego drugim, a trzecim trafieniem, piłka wpadła również do naszej siatki. Po zmianie stron chłopacy nadal dawali z siebie 110% i grali fantastyczny mecz. Czwartą bramkę dla Builth Wells strzelił Brad Miguel. Goście odpowiedzieli na to drugim trafieniem. Wygraliśmy 4:2, rozgrywając świetne spotkanie. Jedyne na co muszę zwrócić uwagę to znów gra obronna. Goście zdobyli dwie bramki, oddając zaledwie 4 strzały, z czego 2 celne. Z taką defensywą w kolejnym sezonie może być ciężko.

Mecz z Newbridge-on-Wye to kolejne spotkanie w którym przeważaliśmy. Od pierwszej minuty na boisko wybiegł Tyler Roche. Nasz nowy skrzydłowy zaliczył udany debiut. W tym spotkaniu było wszystko co chciałbym oglądać. Dobra gra obronna, świetna gra dwóch środkowych pomocników, udane akcje oskrzydlające oraz dobra postawa napastników. Brad Miguel zdobył jedną z bramek, a wchodzący z ławki za bezproduktywnego Nicka Vaughana, David Forbes dołożył kolejną. Nasz kapitan Jamie Tolley również wpisał się na listę strzelców. Byłem bardzo zadowolony z gry chłopaków i widziałem sporą poprawę względem ostatniego spotkania.

Spotkanie z Llansantffraid nie było zbyt ciekawe. Gładko ograliśmy ekipę gości 4:2. Bardzo dobry mecz w którym główną rolę zagrał Jamie Tolley. Kolejnego gola w tym sezonie zdobył Brad Miguel. Rywale co prawda mieli swoje sytuacje, ale po za tymi, w których zdobyli dwie bramki, nie były one zbyt groźne. Debiut w tym spotkaniu zaliczył Liam Dawson. Tuż przed końcem meczu, w doliczonym czasie gry, na boisku pojawiła się policja. Byliśmy zaskoczeni tym faktem. Weszli oni na murawę i nakazali zakończenie spotkania. W tym momencie, obrońca gości zaczął uciekać. Jego koledzy z zespołu wyglądali na zaskoczonych całą sytuacją. Kilku chłopaków z naszej ławki rezerwowych pobiegło od drugiej strony i pomogło w ujęciu sprawcy. Mecz oczywiście nie został dokończony. Nic straconego, wynik był już rozstrzygnięty, a w momencie przerwania go przez policję zostało około 90 sekund do końca. Chwilę później jeden z funkcjonariuszy wrócił na boisko, aby spisać zeznania świadków. Następnie przepytał niemal całą drużynę gości, oczekując odpowiedzi na kilka ważnych pytań. Nie było wśród nich 3 piłkarzy i jednego młodego chłopaka, który przyjechał z nimi. Uciekli zaraz po tym jak policja zaczęła gonić ich kolegę z drużyny. Podsłuchałem co nieco z tego co mówił jeden z mundurowych. Podejrzany piłkarz Llansantffraid handlował narkotykami na terenie Wielkiej Brytanii. Byłem nieco przerażony całą tą sytuacją. Widać nie tylko w moim zespole występują zawodnicy, którzy mają lepsze rzeczy do roboty niż gra w piłkę. Co raz częściej myślałem o tym, że trenowanie zawodników amatorskich to nie jest najlepszy pomysł.

Tuż przed końcem rozgrywek postanowiłem zmienić nieco nasze treningi. Oprócz standardowych zadań planowałem poświęcać 15-20 minut na doskonalenie stałych fragmentów gry. Strzelanie z rzutów wolnych, dokładne dośrodkowania z rzutów rożnych, a także wprowadzenie kilku schematów rozegrania. Chciałem, aby rzuty rożne i wolne stały się naszą nową bronią. Na każdym treningu doskonaliłem schematy stałych fragmentów. Zawodnikom szło co raz lepiej. Widać, że mamy chłopaków, którzy szybko się uczą. Taktycznie też wygląda to już dużo lepiej niż na starcie sezonu. Nie jest może jeszcze idealnie, ale jest bardzo dobrze. Na razie nie zamierzam niczego zmieniać, skoro wszystko działa bez zarzutu. Możemy jedynie popracować nad grą w obronie. Praca nad rzutami rożnymi przyniosła efekt w meczu z Abermule. W 71 minucie spotkania piłkę z narożnika boiska dośrodkował Michael Burns. Futbolówka spadła na głowę Davida Forbesa, a ten zgrał ją do niepilnowanego Steve'a Powella. Nasz pomocnik wpakował piłkę prosto do siatki. Wszystko wyszło tak jak na treningu. To była jedna z wielu udanych akcji naszego zespołu w tym meczu. Wygraliśmy 4:1 i wracaliśmy do domu w świetnych humorach.

W ostatnim spotkaniu sezonu rozpoczęliśmy z nowym zawodnikiem między słupkami. Gary Roberts nie mógł być zadowolony ze swojego debiutu. Musiał wyciągać piłkę z bramki, aż trzy razy. Nasza defensywa snuła się po boisku nie prezntując się zbyt dobrze. W ofensywie też było źle. Widać było, że chłopacy chcą jak najszybciej zakończyć to spotkanie i świętować awans. Byłem nieco zdegustowany ich postawą w tym spotkaniu, lecz nie byłem na nich wściekły. Zagrali słaby mecz, o czym poinformowałem ich w szatni, jednak przez cały sezon to my byliśmy najlepszą ekipą i to my wygraliśmy te rozgrywki. Awans jest nasz!

Na zakończenie sezonu chcieliśmy świętować grę w Pierwszej Lidze Centralnej od przyszłego sezonu. Z tego powodu zorganizowaliśmy na naszym boisku festyn, którego koszta zostały pokryte z kieszeni chłopaków i naszych kibiców. Na festynie pojawiło się mnóstwo, jak na nasze miasteczko, ludzi. Starsi i młodsi, rodziny z dziećmi. Były gry, zabawy, a także poczęstunek. Po zakończeniu świętowania powiedziałem piłkarzom co myślę o minionym sezonie. Bardzo dobry rok w naszym wykonaniu. Wygraliśmy ligę i awansowaliśmy do Pierwszej Ligii Walii Centralnej. Chłopacy zrobili wszystko co w ich mocy, aby osiągnąć sukces i udało się. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie będziemy prezentować równie dobrą formę. Cieszę się również z naszej gry ofensywnej. Potrafiliśmy zdobyć mnóstwo bramek. W większości spotkań to my dyktowaliśmy warunki gry. Niestety w obronie było nieco gorzej. Świadczy o tym liczba straconych goli. Poniżej statystyki zespołu, tabela ligowa oraz profile najlepszych zawodników.

 

Zawodnik Kraj Pozycja Mecze Bramki Asysty Ocena
Gareth Wesson Walia BR 13 - - 7,08
Richard Ackerley Walia BR 10 - - 6,92
Gary Roberts Walia BR 1 - - 6,60
Gareth Taylor Anglia PO 22 0 2 7,12
Lewis Grant Walia PO 2 0 0 6,20
Michael Burns Anglia LO/ŚP 18 3 2 6,90
Daniel Davies Walia LO 1 0 0 6,50
Ben Holmes Anglia LO 10 0 0 6,81
Tom Quinn Anglia ŚO 15 1 0 7,26
Daniel Gibbon Walia ŚO 4 0 0 6,50
Guto Williams Walia ŚO 9 0 0 6,75
Mark Jones Walia ŚO 18 0 1 7,09
Greg Mills Walia ŚO 7 2 0 7,69
Mark Johnson Walia ŚO 4 0 0 6,80
Laurent Mondo Walia 2 0 0 6,55
Jamie Tolley Walia 19 10 1 7,22
Steve Powell Walia 24 4 3 7,20
Matt Harfield Walia 5 0 0 6,48
Marcus Ashley Anglia 3 0 0 6,50
Kyle Butler Walia 3 0 0 6,60
Dale Price Walia PP 24 7 14 7,49
Tyler Roche Walia PP 4 2 0 7,38
Daniel Howe Walia PP 6 1 0 6,56
David Brooks Walia LP 20 7 7 7,28
Liam Dawson Anglia LP 3 0 1 6,50
Jonathan Kift Walia LP 5 0 2 6,72
Brad Miguel Saint Vincent N 21 12 10 7,41
Nick Vaughan Walia N 17 16 3 7,71
David Forbes Anglia N 12 3 1 6,67
Scott West Anglia N 5 0 1 6,56
Brian Curtis Walia N 5 0 0 6,50
Sam Simmonds Walia N 2 0 0 6,60

 


Autor: sebik__lg

KOMENTARZE

weche
Zastępca Redaktora Naczelnego. Mistrz Ceremonii. Szef Typera.


Komentarzy: 568

Grupa: Moderator

Ranga: Korespondent Wojenny, Członek Jury 5RM

Ranga sponsorska: Sponsor

Dołączył: 2017-10-19

Poziom ostrzeżeń: 0

09-05-2019, 09:37 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

Podoba mi się

jmk
3. miejsce w Polsce FM 2017. Typer Sezonu 2017/18 - 3. miejsce. Wyróżnienie Fair Play w eliminacjach 4. Edycji RM. Typer Miesiąca - 1. miejsce


Komentarzy: 1092

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Członek Jury 5RM

Ranga sponsorska: Sponsor

Dołączył: 2017-03-09

Poziom ostrzeżeń: 1

09-05-2019, 09:58 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

Dość pewny awans, kwestia co dalej. W Walii od której ligi są zawodowe drużyny? Wszystkie?

sebik__lg


Komentarzy: 31

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2017-02-15

Poziom ostrzeżeń: 0

09-05-2019, 12:38

@jmk
Co dalej? Szukamy co raz lepszych piłkarzy chcących grać bez pieniędzy i pniemy się co raz wyżej. W końcu przejdziemy na półzawodowstwo i docelowo na zawodowstwo. Chyba, że będziemy grać tak dobrze, że od razu uda się przejść ze statusu amatorskiego na zawodowy. Zawodowe drużyny w Walii? The New Saints. Tylko jedna ekipa zawodowa na cały kraj. Tyle w tym temacie.

Kuba199321


Komentarzy: 769

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Ranga sponsorska: Sponsor

Dołączył: 2017-02-28

Poziom ostrzeżeń: 1

09-05-2019, 14:03 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

Fajnie, że dość mocno się rozpisałeś, lubię sobie poczytać :) Wyniki oczywiście jak najbardziej na plus, czekam na dalszy ciąg przygody i mam nadzieję, że nie zmniejszysz objętości tekstu. Powodzenia i witam na MFM, bo wcześniej chyba nie miałem okazji skomentować Twojego bloga.

sebik__lg


Komentarzy: 31

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2017-02-15

Poziom ostrzeżeń: 0

09-05-2019, 14:43

@Kuba199321
Pisanie opowiadania to będzie podstawa. Chcę pokazać co dzieje się w klubie, jakie trudności nas czekają. Na pewno jak kiedyś staniemy się w pełni zawodowym klubem będzie ciężko o takie historie jak w amatorskim zespole. Mam w głowie jednak sporo pomysłów i mam nadzieję, że zaciekawię moich czytelników.

Kuba199321


Komentarzy: 769

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Ranga sponsorska: Sponsor

Dołączył: 2017-02-28

Poziom ostrzeżeń: 1

09-05-2019, 17:13

sebik__lg, dnia 09-05-2019, 14:43, napisał:
@Kuba199321
Pisanie opowiadania to będzie podstawa. Chcę pokazać co dzieje się w klubie, jakie trudności nas czekają. Na pewno jak kiedyś staniemy się w pełni zawodowym klubem będzie ciężko o takie historie jak w amatorskim zespole. Mam w głowie jednak sporo pomysłów i mam nadzieję, że zaciekawię moich czytelników.


No to zyskałeś we mnie stałego czytelnika. Pozdrawiam!

sebik__lg


Komentarzy: 31

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2017-02-15

Poziom ostrzeżeń: 0

10-05-2019, 15:55

@Kuba199321
Cieszę się, że będę miał kogoś kto będzie śledził moją karierę :)

kaminior323


Komentarzy: 1306

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Prawoskrzydłowy z Poznania

Ranga sponsorska: Sponsor

Dołączył: 2015-12-02

Poziom ostrzeżeń: 0

14-05-2019, 15:23 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

Miło poczytać blog prowadzony w zupełnie odmienny sposób, a wyniki osiągnąłeś naprawdę dobre. Powodzenia na wyższych szczeblach.

CJ


Komentarzy: 142

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Dołączył: 2017-03-07

Poziom ostrzeżeń: 0

19-05-2019, 10:26 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba

Przyjemnie się czyta Twoje przygody z osiedlowymi chłopakami, czekam na więcej, mam nadzieję, że dalej w Builth Wells ;)
Obecnie online: brak użytkowników online
Copyright © 2015-19 by Łukasz Czyżycki