BLOG UŻYTKOWNIKA - Football Manager


OCENA mocne: 21, słabe: 0
zobacz komentarze

Biała Gwiazda 02/03 - ostatnia wielka polska drużyna (wstęp)

20-05-2022, 16:19 , Unikalnych wejść: 1620 , autor: Mahdi

Wybrany klub / reprezentacja: Wisła Kraków

Opisywany sezon: Wstęp

Poziom rozgrywkowy: -

Wersja gry: Football Manager 2022


NOSTALGIA


Z wielkim smutkiem przyjąłem spadek Wisły Kraków. Ostatnio dużo wspominam, spoglądając wstecz na swoje dotychczasowe życie. Tak się jakoś składa, że od dziecka była w nim zawsze obecna piłka nożna. Rok 1984, gdy jako ośmiolatek oglądałem EURO 1984 i zafascynowali mnie dwaj zawodnicy - Michel Platini i Preben Elkjaer-Larsen. Straszne wydarzenia na Heysel (1985) i szalona podróż Zbigniewa Bońka do Tirany. Potem Mundial w Meksyku (1986) i oczywiście Diego Maradona. Słuchana po kryjomu transmisja radiowa z meczu Polska - Portugalia (1:0) i gol Włodzimierza Smolarka... Po kryjomu, ponieważ mecz zaczynał się bodajże o północy, a rano miałem na ósmą do szkoły i matka zabroniła oglądać... Potem EURO 1988, a tam popis Ruuda Gullita i Marco van Bastena. I tak dalej, i tak dalej, aż do dziś...

Oczywiście zawsze najmocniej kibicowałem reprezentacji Polski oraz naszym drużynom klubowym w europejskich pucharach. Niezapomnianym przeżyciem były wyrównane mecze Górnika, Legii i Lecha z wielkimi ekipami - Realem, Barceloną. To były inne czasy! Nie mieliśmy kompleksów. Sezon 1988/89. Do Poznania zawitała Barca prowadzona przez Cruyffa i dopiero po rzutach karnych wywalczyła awans. A w tym samym czasie Górnik był bliski wyeliminowania wielkiego Realu. U siebie przegrał 0:1, lecz na wyjeździe prowadził 2:1, a do końca zostało bodajże 15 minut! Ostatecznie ówcześni gwiazdorzy Królewskich - Emilio Butragueño i Hugo Sánchez - wcisnęli dwa gole, ale przedtem najedli się sporo strachu.

Potem z zapartym tchem śledziłem rywalizację Legii w sezonie 1990/91. Osłabiona sprzedażą Koseckiego, dołująca w lidze, dotarła jednak aż do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów! Fantastyczne były zwłaszcza mecze z czołową wówczas drużyną świata - Sampdorią. U siebie 1:0, a na wyjeździe eksplozja talentu Wojciecha Kowalczyka! Strzelił dwa gole i grający chamsko, brutalnie oraz mający po swojej stronie skurwysyna w stroju sędziego (Wieland Ziller) Włosi, zdołali ledwo zremisować 2:2. I odpadli! Mimo tego, że pluli, gryźli, szczypali, ciągnęli legionistów za włosy. Takiego pokazu zdziczenia, jaki dał wtedy Mancini ze swoimi koleżkami, nie widziałem ani wcześniej, ani później. Słusznie otrzymał od Maćka Szczęsnego cios w szczękę, szkoda, że Szczęśniak nie trafił go czyściej....

Potem z polskimi klubami było coraz gorzej. Zdarzały się jeszcze chwile radości - awans Legii czy Widzewa do Ligi Mistrzów, niesamowity mecz z Panathinaikosem (2:0 po porażce 2:4 na wyjeździe) w Pucharze UEFA, ale... Dało się odczuć, że to co najlepsze - już za nami. Przepaść finansowa spowodowana podziałem Europy na bogaczy i biedotę robiła się coraz większa.

I kiedy wydawało się, że już nie ma nadziei, Wisłę Kraków finansować zaczął Bogusław Cupiał. Biała Gwiazda pojawiła się na europejskiej arenie. Pierwszy wielki dzień nastąpił w roku 2000. Po porażce z Realem Saragossa 1:4, u siebie szybciutko samobója wbił Baszczyński. W tym momencie tylko szaleniec mógłby myśleć, że coś się jeszcze da zrobić. A jednak Wisełka wygrała 4:1, a potem lepiej egzekwowała karne! To było coś niesamowitego, coś, co zdarza się raz na sto albo i więcej lat. Rok później były wyrównane mecze z Barceloną (3:4, 0:1) czy Interem (1:0, 0:2). Ale pełnym blaskiem Biała Gwiazda zalśniła w sezonie 2002/03.


 

 


TO JUŻ 20 LAT TEMU!


Sezon 2002/03 był najlepszym w historii zasłużonego klubu z grodu Kraka. Drużyna wywalczyła dublet - mistrzostwo i puchar; nigdy wcześniej, ani później jej się to nie udało. Przede wszystkim jednak fantastycznie zaprezentowała się na europejskiej scenie. Wyeliminowanie Glentoranu Belfast i Primorje Ajdovščina przyjąłem jako coś oczywistego. Potem nastąpiły rzeczy wielkie! Ofiarami Białej Gwiazdy padły bowiem dwie topowe europejskie firmy. Najpierw Parma (m.in. Frey, Benarrivo, Júnior, Bonera, Gilardino, Lamouchi, Nakata, Mutu, Adriano), a potem Schalke (m.in. Hajto, Wilmots, Asamoah, Sand, Mpenza, Möller, Böhme). Szczególnie zostało mi w pamięci rozgniecenie Schalke (4:1) i to na wyjeździe!

W 1/8 finału naprzeciwko Wiślaków stanęło Lazio, absolutnie gwiazdorski klub. Grali tam wówczas m.in. Marchegiani, Oddo, Fernando Couto, Mihajlović, Pancaro, Dino Baggio, Simeone, Claudio Lopez, Fiore, Chiesa, Stam, Stanković... Czyli znani na całym świecie, suto opłacani zawodowcy. Tymczasem Biała Gwiazda zremisowała na wyjeździe 3:3, a przez pierwsze pół godziny drugiej połowy zdominowała rywali w stopniu absolutnym. Ostatnio ponownie obejrzałem ten mecz - po niemal 20 latach - i byłem zachwycony.

W rewanżu Wisełka szybko objęła prowadzenie, ale Lazio ostatecznie wygrało 2:1. Mimo to sposób gry, rozmach w prowadzeniu akcji, brak kompleksów, determinacja, świeżość - tego się nie da zapomnieć!

W takim składzie Wisła rozpoczynała mecze zakończone pogromami przeciwników (Parma i Schalke, dwa razy 4:1):


Od lewej stoją: Angelo Hugues, Paweł Strąk, Kalu Uche, Mariusz Jop, Arkadiusz Głowacki, Marcin Kuźba.
W przysiadzie, od lewej: Kamil Kosowski, Marcin Baszczyński, Maciej Żurawski, Maciej Stolarczyk i Mirosław Szymkowiak.



Oto moje najmilsze, pucharowe wspomnienia z tamtego okresu:



Polecam tez filmik, którego sam nie przygotowałem, ale uważam, że ciekawie dokumentuje sezon 2002/03 w wykonaniu wiślaków:


 

Jak grała Biała Gwiazda? Prowadzony przez Henryka Kasperczaka zespół ustawiony był klasycznie: 1-4-4-2. Taktyka opierała się na szybkich flankach: Kalu Uche z prawej, Kamil Kosowski z lewej. Obydwaj potrafili grać jednak nie tylko jak typowi skrzydłowi, ale często schodzili do środka (w grze Football Manager taka rola nazywa się obecnie: schodzący napastnik). Dotyczy to zwłaszcza Uche, który dośrodkowywał słabiej niż Kosowski. Z przodu brylował Maciej Żurawski, znajdujący się w absolutnie topowej formie. Wobec problemów z kontuzjami dręczącymi Tomasza Frankowskiego, wspierał go najczęściej Marcin Kuźba. Obydwaj byli snajperami wyborowymi. Jeśli chodzi o defensywę, to bramkarz Angelo Hugues miewał wielkie mecze i wspaniałe interwencje, ale też zdarzało mu się zawalić spotkanie, jak choćby rewanż z Lazio. Wyróżniał się grą nogami (lewą!) i interwencjami daleko od linii bramkowej, co wtedy było nowością. Boczni obrońcy (najczęściej Marcin Baszczyński z prawej i Maciej Stolarczyk z lewej) nie byli z gatunku tych błyskotliwych, dryblujących i zaliczających dużo asyst. Skupiali się raczej na grze obronnej, podłączając się oczywiście do ataków w razie potrzeby. Twardzi stoperzy - Arkadiusz Głowacki i Mariusz Jop - uzupełniali formację. W środku pola Kasperczak przewidywał na początku weterana i kapitana zespołu, Kazimierza Moskala obok Mirosława Szymkowiaka. Obydwaj miewali jednak problemy z kontuzjami i tak otworzyła się szansa dla młodego, 19-letniego Pawła Strąka, który zaliczył... najlepszy sezon w karierze! Oprócz niego grywał też Mauro Cantoro, szczególnie w drugiej części sezonu. Wszyscy ci środkowi pomocnicy (oprócz Szymkowiaka) mieli zadanie raczej defensywne.



Wszystkie oficjalne mecze Wisły Kraków 2002/03:


Grali:

Żródło: Encyklopedia Piłkarska FUJI, tom 30. Wydawnictwo GiA, Katowice 2003.


O klasie Białej Gwiazdy mogą również świadczyć następujące fakty. Przed rozpoczęciem sezonu 2002/03 aż jedenastu (!!!) zawodników Wisły miało na koncie co najmniej jeden występ w pierwszej reprezentacji Polski (Baszczyński, Frankowski, Głowacki, Kaliciak, Kosowski, Kuźba, Moskal, Pater, Stolarczyk, Szymkowiak i Żurawski). Reprezentantami w kategorii „A" zostali również: Paweł Brożek, Piotr Brożek, Jop i Uche. Bliski debiutu był też Strąk, który w ostatnim meczu kadencji Bońka (z Danią, jesień 2002) usiadł na ławce rezerwowych.

 

 


WISŁA 2002/03 I FOOTBALL MANAGER 2022


Postanowiłem stworzyć ówczesną drużynę Wisły Kraków i spróbować sił w grze Football Manager 2022! Oczywiście występowanie w polskiej, tak zwanej „ekstraklasie“ mijałoby się z celem. W tak słabym gronie Biała Gwiazda wygrałaby pewnie 99% spotkań. Wisła pojawi się więc na drugim poziomie Światowej Superligi!

Tworząc profile zawodników zajrzałem - po dwudziestu latach przerwy - do Championship Managera 4! Dla młodszych internautów wyjaśnienie: Championship Manager to poprzednik Football Managera. A „czwórka“ to właśnie sezon 2002/03.


Otwieram w/w grę i oto jak wygląda cała kadra Wisły (razem z drużynami rezerw i U-19):


Poza ewidentnymi błędami (np. Cantoro przypisano złą pozycję), przeszacowano wtedy Nawotczyńskiego, Kuzerę czy Pawła Brożka. Dlatego tworząc ekipę brałem pod uwagę nie tylko CM 01/02, CM4, ale również późniejsze dokonania tych zawodników i to, jak daleko zaszli. Z tego powodu naprawdę nie mogłem dać wyższego CA I PA Strąkowi. A wtedy wydawało się, że to będzie defensywny pomocnik reprezentacji Polski, i to na lata... Stało się jednak inaczej.

Kadra mojej Wisły to wszyscy zawodnicy, którzy pojawili się na boisku w sezonie 2002/03 (oficjalne mecze) plus trzeci bramkarz, Marcin Juszczyk. Nie jest on przewidziany do gry, ale muszę mieć trzeciego goalkeepera w razie gdyby coś się stało Huguesowi lub Piekutowskiemu.

Najpierw prezentuję CA i PA zawodników, od najwyższego CA do najniższego. Czyli kadra posegregowana od najlepszego zawodnika do najgorszego:


A oto wszyscy piłkarze wraz z charakterystykami. Numery są identyczne, jakie mieli przypisane w sezonie 2002/03. Zawodnicy są „odmłodzeni“ o 19 lat, gdyż tyle upłynęło od lata/jesieni 2002 do lata/jesieni 2021, momentu startu Football Managera 2022.

Stan występów w pierwszej reprezentacji aktualny na dzień 30.06.2002.
 


BRAMKARZE


Angelo HUGUES. Wynalazek Kasperczaka, sprowadzony wskutek problemów ze zdrowiem Artura Sarnata. Przez trzy poprzednie sezony rezerwowy w Olympique Lyon, wcześniej opoka Guingamp i Lorient. Początkowo oceniany bardzo pozytywnie. Świetnie radził sobie w grze nogami (co wtedy nie było takie oczywiste), miał dobry refleks, silną ręką kierował defensywą. Po jakimś czasie wyszły jednak na jaw jego defekty. Był bramkarzem chimerycznym, nie najlepiej radził sobie w grze na przedpolu. Mimo wszystko wydawało się, że plusy przysłonią minusy i Hugues zostanie pod Wawelem na dłużej. Ale przyszła wiosna, mecze z Lazio i fatalna postawa, zwłaszcza w rewanżu, kiedy powinien oba strzały wybronić. Kariera sympatycznego Francuza w Krakowie zakończyła się 9 kwietnia 2003, kiedy to w meczu na szczycie z Legią zderzył się z Kiełbowiczem i doznał kontuzji barku.


Adam PIEKUTOWSKI. Przeciętny zawodnik, który w omawianym okresie (2002/03) miał chyba swój najlepszy czas. Zagrał w sumie 18 razy, większych błędów nie popełnił, przynajmniej ja ich nie pamiętam


Marcin JUSZCZYK. W sezonie 2002/03 nie grał (był często rezerwowym), więc nie przewiduję jego występów. Dołączony do drużyny w razie "w", zasiądzie na ławce jeśli coś się - odpukać - stanie jednemu z dwóch pierwszych bramkarzy.

 


OBROŃCY


Marcin BASZCZYŃSKI. Prawy obrońca. Waleczny, zadziorny, twardy. Bad Boy. Grając jeszcze w Ruchu, skopał na spółkę ze Śrutwą sędziego Żyjewskiego, za co otrzymał pół roku dyskwalifikacji. W Wiśle nabrał większej ogłady i służył jej przez długie lata. W pewnym momencie otrzymał też etat w reprezentacji, z którą pojechał na MŚ 2006.


Arkadiusz GŁOWACKI. Środkowy obrońca. W 2002 roku wydawało się, że Arek na długie lata będzie podstawowym stoperem reprezentacji Polski. Bardzo dobrze zagrał bowiem w spotkaniu z USA, które zakończyło naszą przygodę na MŚ. Tymczasem niewiele z tego wyszło. Owszem, bywał raz po raz powoływany, ale oczekiwaliśmy czegoś więcej. Został za to Głowacki prawdziwą legendą Wisły w której grał (po dwuletniej przerwie na kontrakt w Turcji) prawie do czterdziestki. Zawodnik, który miał naprawdę wielkie możliwości, ale kontuzje sprawiły, że nie osiągnął światowej klasy. A miał potencjał, by to osiągnąć. Twardy, skoczny, świetny w odbiorze, dobrze się ustawiający. Oglądałem go na żywo wiele razy pod koniec lat 90-tych i na początku 2000-ych - zawsze robił na mnie kolosalne wrażenie.


Mariusz JOP. Środkowy obrońca. W roku 2002 nigdy bym nie przypuszczał, że w reprezentacji rozegra więcej turniejów niż Głowacki! A tak się właśnie stało - Arek zagrał tylko na MŚ 2002, a Mariusz na MŚ 2006 i EURO 2008. Potężnie zbudowany, świetnie radzący sobie w powietrzu, ale troszeczkę surowy technicznie i niezbyt szybki.


Grzegorz KALICIAK. Lewy obrońca. Zaczynał w Wiśle jako napastnik, z czasem stał się defensorem. Przebył więc podobną drogę, co lata później Łukasz Piszczek. Znakomite warunki fizyczne, solidny, twardy zawodnik. Świetnie wykonywał rzuty wolne. Kasperczak na początku wymyślił, że Stolarczyk grał będzie z Głowackim na środku obrony, a po lewej właśnie Kaliciak. Jop na ławie. Dopiero po jakimś czasie nastąpiła zmiana koncepcji. Stolarczyk przesunięty został na lewą obronę, Jop zajął miejsce obok Głowackiego, a Kaliciak na ławce. Rozstano się z Grzegorzem w niezbyt sympatycznych okolicznościach. Wiosną 2003 trochę podrinkował i policja przyłapała go w nocy z nielegalnym pistoletem gazowym. Wisła rozwiązała z nim kontrakt.


Kamil KUZERA. Prawy obrońca. Był wielką nadzieją polskiej piłki, w Wiśle debiutował jako szesnastoletni chłopak w spotkaniu o Puchar Ligi. Niestety, nie rozwinął się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, został przeciętnym ligowym kopaczem.


Łukasz NAWOTCZYŃSKI. Środkowy lub prawy obrońca. Jak wyżej. Podpora reprezentacji młodzieżowych (wicemistrz Europy U-16 z 1999 roku), ogromne oczekiwania i... no właśnie.


Jacek PASZULEWICZ. Środkowy obrońca lub defensywny pomocnik. Ciekawy zawodnik, który w sezonie 2002/03 przeżył apogeum swojej przygody z piłką. Ogromne chłopisko, ale Kasperczak ustawiał go często w środku pomocy (choćby w klasyku z Legią jesienią 2002) i radził sobie naprawdę nieźle. Niestety, bardzo podatny na kontuzje, które zniszczyły jego karierę.


Maciej STOLARCZYK. Lewy lub środkowy obrońca. Widziałem na własne oczy jego debiut w Pogoni, kiedy miał 18 lat i w życiu bym nie przypuszczał, że zajdzie tak wysoko. W Wiśle pojawił się jako trzydziestoletni, doświadczony zawodnik, który nie schodził poniżej pewnego poziomu. Bardzo dobry w powietrzu, twardy, waleczny. Kasperczak początkowo widział go na środku obrony wraz z Głowackim, ale ostatecznie znalazł swoje miejsce na lewej obronie.

 


POMOCNICY


Piotr BROŻEK. Lewy pomocnik. Dubler Kosowskiego. Szybki, błyskotliwy, wraz ze swoim bratem-bliźniakiem gwiazda młodzieżowych reprezentacji Polski, gdzie grali obydwaj w ataku! Ostatecznie Piotr skończył na lewej obronie, w Wiśle spędził kilka ładnych lat, udało mu się również kilka razy wystąpić w pierwszej reprezentacji. Ale trudno oprzeć się wrażeniu, że nigdy nie wyszedł poza solidność; no może ciut więcej.


Mauro CANTORO. Defensywny pomocnik. Dobrej klasy zawodnik, przez lata opoka Białej Gwiazdy, choć początkowo miał sporo przeciwników. Pięć tytułów mistrza Polski ma swoją wymowę!


Kamil KOSOWSKI.  Lewy pomocnik. Chyba nigdy nie grał tak dobrze, jak w sezonie 2002/03! Rakieta! Prawy obrońca Lazio, zawodnik klasy europejskiej - Massimo Oddo - nie potrafił go w Rzymie powstrzymać i niemal płakał z rozpaczy. Kto nie wierzy, może obejrzeć sobie na portalu footballia.net drugą połowę meczu Lazio - Wisła. Kosowski grał 20 lat temu fenomenalnie: rajdy, dośrodkowania, asysty, gole! W zasadzie powinien ode mnie dostać wyższe CA i PA, ale jego dalsza kariera kazała mi się od tego powstrzymać. Kamil bowiem nieszczególnie poradził sobie za granicą, a i występy w reprezentacji - choć było ich ponad 50 - też nie przyniosły niczego olśniewającego. Co nie zmienia faktu, że był zawodnikiem wybitnym. Wicekapitan drużyny.


Kazimierz MOSKAL. Środkowy pomocnik. Legenda Wisły Kraków. Przyszedł do klubu jako zdolny piętnastoletni napastnik, debiutował w 1985 roku mając 18 lat. Przez kilka następnych sezonów ugruntował swoja pozycję, zadebiutował w reprezentacji i za petardę szmalu przeszedł do Lecha. Do Wisełki powrócił mając 32 lata (1999) i z miejsca został liderem drużyny, jej dobrym duchem. Nie grał już wtedy w ataku, ale jako środkowy pomocnik lub nawet obrońca. W sezonie 2002/03 kapitan drużyny, choć sporo pauzował z powodu kontuzji odniesionej w październikowym meczu z Odrą Wodzisław. Oprócz walorów czysto sportowych - wspaniały człowiek.


Grzegorz PATER. Prawy pomocnik. Wychowanek Wisły, dla której rozegrał 336 oficjalnych spotkań strzelając 140 goli. Bardzo dobry, skromny zawodnik, ocierający się nawet o coś więcej niż tylko solidność. Jerzy Engel umożliwił mu debiut w reprezentacji (2001 rok). Jednak po przyjściu Kalu Uche, Grzegorz musiał zadowolić się rolą dublera.


Paweł STRĄK. Defensywny pomocnik. Zawodnik dla którego najtrudniej mi było określić CA i PA. W sezonie 2002/03 grał bowiem fantastycznie i wydawało się, że już, już niedługo reprezentacja zyska na lata znakomitego defpoma. 19-latek skorzystał na kłopotach zdrowotnych Szymkowiaka i Moskala, wskoczył do składu i niespodziewanie został jednym z podstawowych graczy. W meczu z Lazio tyrał po murawie samego Diego Simeone, a to przecież Simeone był specjalistą od czarnej roboty i obrzydzania życia przeciwnikom! Strąk nie był ani szybkobiegaczem, ani technikiem. Bazował na sile fizycznej i pracowitości. W listopadzie 2002 był bliski debiutu w pierwszej reprezentacji - Zbigniew Boniek powołał go na towarzyski mecz z Danią, który ostatecznie przesiedział na ławce. A potem? No właśnie! Co się stało potem?! Dlaczego tak dobrze rokujący piłkarz skończył - z całym szacunkiem - w klubach typu GKS Bełchatów i Zawisza Bydgoszcz?! Co poszło nie tak?


Mirosław SZYMKOWIAK. Środkowy pomocnik. Mój rówieśnik, mam do niego wielki sentyment. Gdyby był zdrowszy, zrobiłby znacznie większą karierę. Zawodnik, który już jako szesnastolatek grał w najwyższej klasie rozgrywkowej (Olimpia Poznań). Potem był Widzew i Wisełka, a na końcu Trabzonspor i udział w MŚ 2006. Niezwykle uniwersalny, mogący obsadzić kilka pozycji. W Widzewie Smuda wystawiał go często na prawym wahadle, z czasem został jednak wytrawnym playmakerem. Umiał niemal wszystko. Doskonała wizja gry, stałe fragmenty, technika. Tylko... no właśnie. Zdrowie. Kontuzje nie pozwoliły mu osiągnąć więcej.


Kalu UCHE. Prawy pomocnik. Absolutna rewelacja! Szybkość, przyspieszenie, drybling - Kalu miał wszystko. Obok Żurawskiego i Kosowskiego - największa gwiazda tamtej Wisły. Do tego twardy, nie odstawiający nogi. Potrafił strzelać gole nawet głową, co w przypadku skrzydłowego nie jest czymś oczywistym. Kibice na zawsze zapamiętają jego akrobatyczne salta! Rozstawał się z Białą Gwiazdą w niezbyt przyjemnych okolicznościach, agenci mocno mu bowiem mieszali w głowie. Chciało go ponoć pół Europy, a Ajax Amsterdam najmocniej. Zrobił potem sporą karierę w Hiszpanii, przez wiele lat grał dla reprezentacji Nigerii, m.in. na MŚ 2010. Znakomity piłkarz, dla mnie mocny kandydat na najlepszego obcokrajowca polskiej ligi w całej jej historii.

 


NAPASTNICY


Paweł BROŻEK. Uważany wówczas za jednego z najzdolniejszych napastników Europy młodego pokolenia o czym świadczy PA przyznane w grze Championship Manager 2001/02. Jednak Brozinho w sezonie 2002/03 był dopiero napastnikiem nr 4-5 w kolejce do gry. Żurawski, Frankowski, Kuźba, Dubicki - z taką konkurencją nie było sobie łatwo poradzić. Paweł wykazał się jednak cierpliwością i czekał na swój czas, który nastąpił dopiero kilka lat później, gdy Żuraw odleciał na saksy do Szkocji. Brożek grał w Wiśle - z małymi przerwami - aż do roku 2020! W reprezentacji zaliczył 38 spotkań, był na MŚ 2006 i EURO 2012.


Daniel DUBICKI. Występował również na bokach pomocy. Szybki, błyskotliwy zawodnik, który najlepszy okres kariery miał grając dla ŁKS. W Wiśle rzucany głównie na wypożyczenia, ale również w Krakowie miał swoje pięć minut! Choćby w rewanżowym meczu przeciwko Parmie, gdy wszedł i pokazał się z bardzo dobrej strony. Czy ja czasami nie dałem mu zbyt małych atrybutów?...


Tomasz FRANKOWSKI. Słynny „łowca bramek“, legenda polskiej piłki, wyrzut sumienia Pawła Janasa, który nie zabrał go na MŚ 2006. Mistrzostwa, do których awansu - bez goli Franka - by nie było...  Frankowski tworzył legendarny, magiczny duet z Żurawskim, ale... Akurat w sezonie 2002/03 głównie się leczył i wrócił do gry dopiero wiosną, gdy pucharowa przygoda była już tylko wspomnieniem. Wybitny strzelec; spokojny, wyrachowany, zimny, opanowany. Niezwykle inteligentny facet.


Marcin KUŹBA. W reprezentacji debiutował jako osiemnastoletni dzieciak (1995), uważany w drugiej połowie lat 90-tych za jeden z naszych największych talentów. Do Wisły zawitał latem 2002 roku, już jako w pełni dojrzały zawodnik i wobec kontuzji Frankowskiego stworzył zabójczy duet z Maciejem Żurawskim. Kuźba w sezonie 2002/03 zdobył 28 goli: 21 w lidze, 4 w Pucharze UEFA i 3 w Pucharze Polski. To było - jak się później okazało - apogeum jego kariery. Wrócił do reprezentacji, wbił dwie bramki San Marino i... Nie potoczyło się to wszystko dalej tak, jak powinno.


Maciej ŻURAWSKI. Największa gwiazda ekipy. Nazwany w Szkocji Magic. Napastnik wybitny. Moim zdaniem skalą talentu niewiele ustępował Lewandowskiemu. Gdyby wyjechał z kraju wcześniej niż w roku 2005, to kto wie, jakby się potoczyła jego kariera. Żuraw miał bowiem wszystko: szybkość, przyspieszenie, wykończenie akcji, silny strzał, siłę, przebojowość. Znakomity egzekutor rzutów wolnych, rożnych i karnych. Co prawda na MŚ 2002 się pomylił, ale już w sezonie 2002/03 stał się killerem. W spotkaniu z Lazio w Rzymie najpierw uderzył z karnego na prawą rękę bramkarza, potem - jakby nie miał układu nerwowego - na lewą. Luca Marchegiani, były reprezentant Włoch, który z Wisłą grał koszmarnie - mógł tylko zapłakać. Oglądanie w akcji Żurawskiego to była czysta przyjemność. Uczestnik MŚ 2002 i 2006 oraz EURO 2008. Wielka szkoda, że w reprezentacji „minęli“ się z Lewandowskim, gdyż taki duet byłby dla przeciwników zabójczy. Sezon 2002/03 był dla Żurawskiego najlepszy w karierze. Bezapelacyjnie.


Na koniec ciekawostka. Jesienią 2002 Maciej Żurawski zafarbował sobie czuprynę na blond (co widać wyżej), a Kalu Uche miał swoje oryginalne, czarne włosy. Wiosną - nastąpiła zmiana. Żuraw powrócił do swojego oryginalnego koloru, a blondynem został Uche!

         

 

**********


Sztab szkoleniowy, szefostwo klubu.

Tworząc moją Wisłę Kraków wyrzuciłem - oprócz piłkarzy - wszystkich zatrudnionych tam ludzi na wolny transfer (zarząd i sztabowcy). Sztab i zarząd tworzą ci sami ludzie, którzy tworzyli go wtedy, odmłodzeni o 19 lat:


Wśród nich są legendarni zawodnicy, Orły Górskiego (Szymanowski, Kapka i Kmiecik), a jako skaut Andrzej Iwan (MŚ 1978 i 1982). Wszyscy byli medalistami mistrzostw świata.

 


Na fotce, od lewej: Kamil Kosowski (wicekapitan), Bogusław Cupiał (właściciel klubu), Kazimierz Moskal (kapitan) i Bogdan Basałaj (dyrektor zarządzający, prezes). Tak świętowano mistrzostwo Polski AD 2003.

 

**********

 

Herb i koszulki.

Pewnie mało kto się zorientował, że dzisiejsza Wisła ma herb nieco inny niż za czasów Bogusława Cupiała. Mój zespół będzie oczywiście używał tego drugiego!


Herb dziś


Herb z czasów Bogusława Cupiała


O stworzenie strojów identycznych, jak w trakcie sezonu 2002/03, poprosiłem naszego niezrównanego bannermistrza, Lukkasa10:

       


Jak widzimy, w owym sezonie zamiast tradycyjnej białej gwiazdy, piłkarze mieli po lewej stronie cały klubowy herb. Dodam tylko, że w meczach ligi polskiej „pod szyją" pojawiał się pasek z napisem „canal+“.

Lukkas10 - dziękuję!


Autor: Mahdi
Redaktor Naczelny, Wicemistrz Polski FM 2015, Mistrz Polski FM 2017, FM 2019, FM 2020 i FM2021, 3. miejsce w Polsce FM 2018, Typer Sezonu 2020/21 - 2. miejsce, Typer Sezonu 2021/22 - 3. miejsce, Pierwszy Kreator Gwiazd, Menedżer Miesiąca

KOMENTARZE

Adiko


Komentarzy: 156

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2018-12-19

Poziom ostrzeżeń: 0

20-05-2022, 17:46 , ocenił powyższy materiał: mocne - Rozjeb...łeś mi konstrukcję

Szczerze - opadła mi szczęka,

Peter
Strażnik Galaktyki


Komentarzy: 1284

Grupa: Root Admin

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Ranga sponsorska: Sponsor

Dołączył: 2017-08-15

Poziom ostrzeżeń: 0

20-05-2022, 17:59 , ocenił powyższy materiał: mocne - Świetny pomysł na karierę, będę czekał na dalszy ciąg

Praca Tytana, kompendium wiedzy. WOW.

Eli


Komentarzy: 326

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2018-09-04

Poziom ostrzeżeń: 0

20-05-2022, 18:25 , ocenił powyższy materiał: mocne - Lecę budować Ci pomnik

Oczywiście pamiętam te piękne czasy. Moim zdaniem za małe arybuty przydzieliłeś większości czołowych zawodników. Tak myślę, że przez te ostatnie 20 lat poziom piłki się znacznie obniżył. Kiedyś było mnóstwo genialnych piłkarzy, teraz są tylko szybkobiegacze. Dziś taki Żurawski czy Kosowski mieliby miejsce w każdym klubie Europy. Wtedy były dziesiątki innych, równie dobrych grajków.

TomasS


Komentarzy: 257

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Ranga sponsorska: Sympatyk

Dołączył: 2017-06-15

Poziom ostrzeżeń: 0

20-05-2022, 18:57 , ocenił powyższy materiał: mocne - Rozjeb...łeś mi konstrukcję

Zgadzam się z @Elim. Jak patrzę jakie w dzisiejszych czasach drużyny dochodzą do finału Ligi Europy - Eintracht i Rangers, to śmiech mnie ogarnia. Wisła z 2002-2003 każdy z nich zjadłaby na przystawkę. A tak w ogóle wyjątkowo dobry blog i ciekawa kariera się zapowiada.

tts0


Komentarzy: 238

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2015-12-23

Poziom ostrzeżeń: 0

20-05-2022, 19:00 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

Kto nie widział, niech żałuje. Wisła Cupiała w szczytowej formie jest wzorem tego, jak powinna wyglądać polska, czołowa drużyna klubowa i tylko szkoda, że zawsze czegoś brakło do upragnionej Ligi Mistrzów. Najsmutniejsze jest to, że te czasy już raczej nie wrócą; dziś szkolimy łamagi, a i tak pojebany Zachód jest gotów płacić w milionach €uro za tych, którzy trzy razy prosto kopnęli piłkę. W takich warunkach nie da się zbudować niczego trwałego.

Bari80
Typer Miesiąca - 2. miejsce


Komentarzy: 409

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2017-09-03

Poziom ostrzeżeń: 0

20-05-2022, 19:17 , ocenił powyższy materiał: mocne - Ten tekst jest jak narkotyk! Więcej!

Tak, to był szczyt tamtej drużyny. Wszystko zaczęło się sypać, jak Wisła zamiast na Polaków stawiać zaczęła na obcokrajowców, jakiś Edno, Mijajlović, Trabalik, Kirm, Melikson , Diaz i cała zgraja innych. Mieli dać awans do LM, a w praktyce nigdy nie osiągnęli poziomu Wisły 02/03. To był najlepszy czas drużyny Cupiała, fajnie powspominać a opisy poszczególnych piłkarzy wyjątkowo trafne.

Lukkas10
Bannermistrz


Komentarzy: 69

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Mistrz Tworzenia Grafiki

Dołączył: 2017-02-28

Poziom ostrzeżeń: 0

20-05-2022, 19:53 , ocenił powyższy materiał: mocne - Śledzę

@Mahdi

Polecam się na przyszłość ;)

kubilaj2


Komentarzy: 576

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2017-12-26

Poziom ostrzeżeń: 0

20-05-2022, 20:21 , ocenił powyższy materiał: mocne - Zanim doszedłem do końca, to z podniecenia doszedłem dwa razy

OMG, jesteś zayebeesty!

Parę uwag - Liga Mistrzów w tamtych czasach była jeszcze przed reformą Platiniego, przez co ciągle kluby z Polski nadziewały się na Real, Barcelonę, czy inne potęgi.
Jeszcze tak co do Frankowskiego z tym, że jego bramki dały Polakom awans na MŚ 2006, to mit - 7 bramek(skromny dorobek), 4 ze słabiutkimi Azerami, 1 z Anglią kontaktowa, 1 z Austrią na dobicie(3:1), jedynie z Walią wyrównał(skończyło się 3:2), ale i tak wyszlibyśmy z 2 miejsca.
Paweł Strąk na początku sezonu 2003/04 miał śmierć w rodzinie i pewnie przez to forma poszybowała w dół niczym kapitan Grawitacja(pseudonim takiego jednego skoczka z dawnych lat)
@TomasS - zauważ, że to rzadki przypadek, tak to wygrywały: Sevilla, Atletico, FC Porto(ogrywając rewelacyjną wtedy Bragę), Manchester United(finał z Ajaksem), Villareal, Atletico... same tuzy.

Karius


Komentarzy: 19

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2020-06-27

Poziom ostrzeżeń: 0

20-05-2022, 20:23 , ocenił powyższy materiał: mocne - Lecę budować Ci pomnik

Zapowiada się bardzo ciekawie, a blog to mistrzostwo. Kto nie oglądał tamtej Wisły, nie przeżywał tych emocji jak z Parmą, bo trzeba było odrobić 1:2, niech żałuje. Mi najbardziej utkwił też w pamięci gol w przegranym akurat meczu, z Parmą na wyjeździe. Żurawski genialnie to zrobił. Też mi się wydaje, że potencjał miał nie mniejszy niż Lewy, a był od niego na pewno szybszy. Czego mu zabrakło, żeby też zrobić taką karierę? Menadżera, szczęścia, za długo też siedział w Polsce.

kubilaj2


Komentarzy: 576

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2017-12-26

Poziom ostrzeżeń: 0

20-05-2022, 20:30

Karius, dnia 20-05-2022, 20:23, napisał:
Zapowiada się bardzo ciekawie, a blog to mistrzostwo. Kto nie oglądał tamtej Wisły, nie przeżywał tych emocji jak z Parmą, bo trzeba było odrobić 1:2, niech żałuje. Mi najbardziej utkwił też w pamięci gol w przegranym akurat meczu, z Parmą na wyjeździe. Żurawski genialnie to zrobił. Też mi się wydaje, że potencjał miał nie mniejszy niż Lewy, a był od niego na pewno szybszy. Czego mu zabrakło, żeby też zrobić taką karierę? Menadżera, szczęścia, za długo też siedział w Polsce.

Zauważ też, że Żurawski miał coś, czego brakuje Lewemu - kreował akcje.
Obecnie online: brak użytkowników online
Copyright © 2015-22 by Łukasz Czyżycki