Wybrany klub / reprezentacja: Lech Poznań
Opisywany sezon: 2030/31
Poziom rozgrywkowy: 1
Wersja gry: FM24
W poprzednim sezonie zdobyłem z Lechem mistrzostwo, co pozwoliło nam zagrać w eliminacjach do Ligi Mistrzów! W tym sezonie chciałem obronić tytuł mistrzowski, zdobyć puchar, którego nie udało nam się wywalczyć w zeszłym sezonie oraz powalczyć w europejskich pucharach.
Do klubu trafiło kilku nowych zawodników: lewy skrzydłowy Ayodele Thomas z wolnego transferu (ostatnio PSV), którego jednak od razu wypożyczyłem do grającego na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Belgii RWD Molenbeek,

nasz stary znajomy, prawoskrzydłowy Marin Softić, kupiony ze Slavii Praga,

utalentowany prawy obrońca ze Spartaka Trnava, Roman Kováčik,

środkowy pomocnik z KRC Genk (wolny transfer), Nicolas Castro,

utalentowany napastnik z Kolumbii, który może również grać na prawym skrzydle, Jefry Chaux,

irlandzki napastnik z Bohemians F.C., James McDonnell, którego również od razu wypożyczyłem, do Arminii Bielefeld z 2. Bundesligi

i obrońca Daihachi Someya z Fortuny Dusseldorf.

Jako że Japończyk miał problemy z aklimatyzacją, musiałem ściągnąć kolejnego Japończyka do towarzystwa. Musiał to być jednak ktoś, kto nie zajmowałby mi miejsca przy rejestracji składu. Wypożyczyłem więc z FC Volendam Keia Anzaia, który jednak nie wszedł na boisko ani razu.

Zanim jeszcze rozpoczęliśmy sezon, poznaliśmy naszego pierwszego rywala w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Jako że byliśmy nierozstawieni, wiedziałem, że nie będzie łatwo. Ostatecznie trafiliśmy na Ludogorec Razgrad. Mistrz Bułgarii był w moim odczuciu faworytem, jednak wierzyłem, że będziemy w stanie powalczyć.

Jednak najpierw musieliśmy rozegrać mecz o Superpuchar Polski, gdzie oczywiście naszym rywalem był nasz pogromca z finału Pucharu Polski, czyli Śląsk Wrocław. Miałem nadzieję, że uda nam się zrewanżować za przegrany finał PP.
Ale to nasi rywale weszli lepiej w mecz, przeważali i tworzyli sobie sytuacje, więc nastawiłem drużynę jeszcze bardziej ofensywnie. I to przyniosło efekt, jedna z naszych pierwszych okazji w tym meczu w 23. minucie dała nam prowadzenie! Po podaniu Velde, gola strzelił Krot. Śląsk oczywiście nie zamierzał się poddawać i próbował doprowadzić do wyrównania, jednak w doliczonym czasie pierwszej połowy to my strzelamy gola do szatni! Tym razem asystę w debiucie notuje Castro, a strzelcem bramki zostaje Janssen. W drugiej połowie spokojnie kontrolujemy mecz, a w 62. minucie podwyższamy wynik na 3:0! Ostatecznie więcej goli już w tym spotkaniu nie pada, więc bez większych problemów zdobywamy swoje pierwsze trofeum w tym sezonie!


Na inaugurację ligi tym razem też jedziemy na Śląsk, ale Dolny, a konkretnie do Lubina. Zaczynamy od spokojnego zwycięstwa 2:0, choć drugiego gola strzelamy dopiero w samej końcówce meczu.
No i wreszcie przyszedł czas na mój debiut w Lidze Mistrzów. Lecimy do Bułgarii z nadzieją na dobry wynik. Od samego początku było to dość wyrównane spotkanie, jednak to my trafiamy do siatki jako pierwsi! W 37. minucie prowadzenie daje nam Janssen! Już kilka minut później rywale otrzymują rzut karny, który na gola zamienia Vavro, a więc do przerwy remis.
W drugiej połowie Ludogorec zaczął przeważać i dążyć do objęcia prowadzenia, co w końcu im się udało, kiedy po nieco ponad godzinie gry do siatki trafił Magri. Więcej goli już nie padło, więc ostatecznie przegrywamy 1:2. Jest to jednak wynik dający nadzieję na odrobienie strat przed własną publicznością.

Wracamy do ligi, gdzie mimo dość rezerwowego składu ogrywamy Widzew aż 5:0.

Czas na rewanż z mistrzem Bułgarii. Od samego początku wychodzimy ofensywnie, wszak nie mamy nic do stracenia. Już w piątej minucie obejmujemy prowadzenie po golu Veldego, a po trzynastu minutach prowadzimy również w dwumeczu po bramce Tangena! Po pół godzinie gry jest już 3:0 dzięki kolejnej bramce Veldego. Norweg jednak w samej końcówce pierwszej połowy mocno utrudnił nam uzyskanie korzystnego rezultatu, wylatując z boiska z czerwoną kartką... Tak więc schodzimy na przerwę z wynikiem 3:0, jednak bronić go będziemy musieli w dziesięciu.

Od razu przestawiam drużynę na totalną defensywę, zdejmuję też z boiska Tangena, by wprowadzić na boisko drugiego defensywnego pomocnika.
Ludogorec jednak nie potrafi sobie stworzyć zbyt wielu dogodnych sytuacji, a my skutecznie się bronimy, więc miałem nadzieję, że tak zostanie do końca. W 82. minucie wychodzimy z kontrą i po zagraniu Kehrera wynik na 4:0 podwyższa Janssen! A więc jednak daliśmy radę, grając w dziesięciu, nie straciliśmy gola! Wygrywamy więc w dwumeczu 5:2 i przechodzimy do kolejnej rundy!

Dzięki współczynnikowi mistrza Bułgarii byliśmy losowani jako rozstawieni. Los przydzielił do nas parę FK Astana (Kazachstan) – FK Liepaja (Łotwa). Była to jedna z trzech par, na które chciałem trafić, choć z tych trzech opcji była ona tą najgorszą ze względu na daleki wyjazd. Choć Kazachom wyeliminowanie niżej notowanego rywala wcale nie przyszło tak łatwo – na wyjeździe zremisowali 1:1, a u siebie zwycięskiego gola strzelili dopiero pod koniec meczu.
Ostatecznie jednak to my lecimy do Azji, a Ludogorec czeka wyjazd na Łotwę.

Miesiąc kończymy na pozycji lidera.


Wrzesień rozpoczynamy od wyjazdu do Krakowa. Ze względu na czekający nas mecz w Kazachstanie, wystawiam oczywiście zmieniony skład.
Do przerwy remis 1:1, po tym jak rzutu karnego nie wykorzystał Kehrer. W drugiej połowie to Pasy wyszły na prowadzenie, jednak my szybko doprowadzamy do wyrównania, a potem dorzucamy jeszcze dwa gole. W ostatniej akcji meczu Cracovia trafia do siatki, ale gol nie zostaje uznany. Wygrywamy więc 4:2, choć nie przyszło nam to łatwo.

Czas na mecz w Kazachstanie. Od początku przeważamy, jednak to gospodarze zdobywają pierwszą bramkę. My od razu ruszamy do odrabiania strat, natomiast rywale skupiają się na defensywie. Dość szybko doprowadzamy do wyrównania, jednak gol Krota nie zostaje uznany. Do końca meczu jesteśmy stroną dominującą, gospodarze praktycznie nie zbliżają się pod naszą bramkę, ale nie potrafimy zamienić naszej przewagi na gole. Wreszcie w 89. minucie drogę do siatki znajduje wprowadzony z ławki Antas! Choć zasługiwaliśmy na zwycięstwo, to jednak tylko remisujemy. W perspektywie rewanżu u siebie, jest to jednak bardzo korzystny wynik.

Po meczu z Astaną nasz klub opuszcza Kehrer, który został wykupiony przez Lecce. Do naszego zespołu trafia natomiast wychowanek Pogoni Szczecin, Michał Krajewski. Choć sam zawodnik był bardzo pozytywnie nastawiony do tego transferu, to dla Portowców byliśmy ostatnim klubem, któremu by go sprzedali. Ostatecznie jednak udało się sfinalizować transakcję i utalentowany skrzydłowy trafia do Lecha.

W lidze gramy z Radomiakiem u siebie i bez problemów wygrywamy 4:1. Czas na rewanż z Astaną. Wychodzimy ofensywnie i już w drugiej minucie tracimy gola... Ruszamy do odrabiania strat i już po kilkunastu minutach jest 2:1. Kazachowie zaatakowali i szybko doprowadzili do wyrównania, po czym znowu się cofnęli. Do przerwy 2:2. W drugiej połowie nadal wyraźnie przeważamy, jednak goście skutecznie się bronią. W 65. minucie do siatki trafia Janssen, jednak gol nie został uznany. W 83. minucie po jednej z nielicznych kontr to Kazachowie wychodzą na prowadzenie... No nie, nie możemy przecież odpaść z rywalem, od którego w obu meczach byliśmy lepsi... W doliczonym czasie gry, gdy przestawałem już wierzyć w korzystny rezultat, do dogrywki doprowadza Janssen!

W dogrywce postanawiam zagrać nieco ostrożniej, by nie narażać się na kontry. W setnej minucie otrzymujemy rzut karny. Do piłki podchodzi Skóraś i gol! 4:3! Teraz tylko to utrzymać. Postanawiam cofnąć się do obrony i to przynosi efekt. Goście nie byli w stanie strzelić kolejnego gola, więc w pełni zasłużenie przechodzimy do ostatniej rundy eliminacji!

Tam czeka już na nas mistrz Serbii, Partizan Belgrad, który właśnie od tej rundy rozpoczyna rywalizację.

Zanim jednak podejmiemy Serbów, czekają nas kolejne wyjazdowe derby Poznania. I w trzecim z rzędu sezonie te wyjazdowe derby przegrywamy... Tym razem 1:2. W ostatniej akcji meczu wyrównującego gola strzelił Janssen, jednak nie został on uznany.

A więc czas na ostateczne starcie o Ligę Mistrzów. Na drodze do piłkarskiego raju staje Partizan Belgrad. Już od początku zaczynają atakować, chcąc udowodnić, że to oni są lepszym zespołem. My jednak niewiele sobie z tego robimy, bo skutecznie się bronimy, a później sami przejmujemy inicjatywę i po 25 minutach prowadzimy 2:0. Po drugim golu cofnęliśmy się, by kontrolować wynik, a w drugiej połowie dokładamy jeszcze trzeciego gola! Wygrywamy w Poznaniu 3:0 i jesteśmy o krok od wymarzonej Ligi Mistrzów! Teraz trzeba tylko obronić zaliczkę na gorącym bałkańskim terenie.

Zanim jednak polecimy do Serbii, czeka nas jeszcze mecz ligowy z Jagiellonią u siebie. Zaczynamy znakomicie, bo już w szóstej minucie obejmujemy prowadzenie. Na samym początku drugiej połowy strzelamy drugiego gola. Niestety nie potrafimy utrzymać prowadzenia i po 75 minutach jest już 2:2. W 82. minucie Skóraś strzela gola na 3:2, jednak chwilę później czerwoną kartkę otrzymuje Kováčik. Cofamy się do obrony, jednak w doliczonym czasie gry goście strzelają dwa gole. W ostatniej akcji meczu Janssen doprowadza jednak do wyrównania! 4:4 po jakże szalonym meczu!

Miałem jednak nadzieję, że mecz w Belgradzie już tak szalony nie będzie. Wychodzimy oczywiście dość defensywnie, a Partizan od początku rusza do ataku. Skutecznie się bronimy, ale tylko przez 24 minuty. Właśnie wtedy gola strzela Diakite. Kilka minut później jest już 2:0. Do przerwy wynik nie ulega zmianie.
Po przerwie postanawiam zagrać bardziej ofensywnie, bo zdawałem sobie sprawę, że możemy nie dać rady utrzymać tego wyniku do końca. W 51. minucie mamy rzut wolny. Janssen wrzuca w pole karne, piłka po zamieszaniu trafia pod nogi Javorčeka, który wbija ją do bramki! Niestety nie cieszymy się zbyt długo, bo okazuje się, że Słowak był na spalonym i gol nie zostaje uznany... 5 minut później dopinamy jednak swego za sprawą Janssena! A więc 1:2 i goście znowu muszą strzelić 2 gole, by doprowadzić do dogrywki! Cofamy się, jednak kilka minut później Diakite strzela po raz kolejny i jest już 3:1. No to znowu zaczynamy atakować i niedługo później Krot zmniejsza rozmiary porażki! 3:2! Czyli znowu skupiamy się na defensywie. Skutecznie się bronimy, jednak w 80. minucie gospodarze otrzymują rzut karny. Do piłki podchodzi Tomas Silva i trafia... 4:2! Postanawiam jednak nie ryzykować i cofnąć się jeszcze bardziej. Partizan zaciekle atakuje, by doprowadzić do dogrywki, jednak my nie pozwalamy już na kolejne gole! Przegrywamy 2:4, ale w dwumeczu wygrywamy 5:4 dzięki przewadze z pierwszego meczu!!!

LECH POZNAŃ W LIDZE MISTRZÓW!!!
Tu oczywiście, jak to w LM, rywale z najwyższej półki. Do Poznania przyjadą m.in. Inter czy Atletico Madryt, nas natomiast czekają wyjazdy do Neapolu czy Amsterdamu.

Patrząc na te zespoły, wiedziałem, że naszym celem jest po prostu zdobyć jakiekolwiek punkty. Miałem nadzieję, że uda nam się zapunktować przynajmniej w meczach z Panathinaikosem i Ferencvarosem.
Na koniec miesiąca gramy na wyjeździe z Termalicą. I choć to gospodarze jako pierwsi wyszli na prowadzenie, to ostatecznie bez większych problemów wygrywamy 4:1.

Sierpień kończymy na trzecim miejscu ze stratą 3 punktów do Pogoni.


Wrzesień zaczynamy od spokojnej wygranej 2:0 z Koroną u siebie, mimo zmarnowanego karnego.
Następnie przyszedł czas na debiut w fazie ligowej Ligi Mistrzów! Rozpoczynamy od meczu u siebie z Panathinaikosem. Zaczynamy najlepiej jak się dało, bowiem już w trzeciej minucie obejmujemy prowadzenie! Po podaniu Softicia gola strzela Velde! Do przerwy więcej goli nie pada. Drugą połowę również zaczynamy od zdobycia bramki. Ponownie asystuje Softić, tym razem jednak piłkę w siatce umieszcza Chaux! W 67. minucie otrzymujemy rzut karny, jednak Velde nie wykorzystuje jedenastki... Nadal 2:0! W samej końcówce rywali dobija Krot, strzelając jeszcze 2 gole. Wygrywamy na inaugurację 4:0! Lepszego debiutu w LM nie mogliśmy sobie wymarzyć!

Po pierwszej kolejce jesteśmy liderem Ligi Mistrzów!

W lidze jednak zostajemy sprowadzeni na ziemię przez ŁKS.

Czas na kolejne spotkanie w LM, tym razem jedziemy do Salzburga. Gospodarze szybko wychodzą na prowadzenie. Po stracie gola próbujemy zaatakować, ale nie potrafimy się przebić. Jednak po pół godzinie gry gola wyrównującego strzela Chaux! Do przerwy 1:1! W drugiej połowie próbujemy bronić wyniku, jednak po niecałej godzinie gry jest już 2:1. Po kolejnym straconym golu rzuciliśmy się do ofensywy, jednak zbyt mocno się otworzyliśmy, co bezlitośnie wykorzystali nasi rywale, trafiając do naszej bramki jeszcze czterokrotnie. My potrafiliśmy odpowiedzieć tylko jednym golem w doliczonym czasie gry... 2:6... Nie zasłużyliśmy na aż tak wysoką porażkę, jednak zapłaciliśmy frycowe jak na debiutantów w LM przystało...

W lidze poprawiliśmy sobie nastroje wygraną 2:0 z Wisłą Kraków, choć do 80. minuty nie potrafiliśmy znaleźć drogi do bramki rywala.

Miesiąc kończymy na trzeciej pozycji ze stratą 3 punktów do Pogoni.


Październik rozpoczynamy od wyjazdu do Chorzowa, gdzie popisujemy się nieskutecznością, przez co wracamy z bezbramkowym remisem.

Następnie wygrywamy 2:1 u siebie z Pogonią, po czym wracamy do Ligi Mistrzów. Tu czeka nas mecz z Interem Mediolan.
Zaczynamy całkiem przyzwoicie, potrafimy tworzyć sobie sytuacje, jednak Inter szybko przejmuje inicjatywę. Mimo, że goście nieustannie bombardują naszą bramkę, to do przerwy utrzymuje się bezbramkowy remis. W przerwie zdejmuję Tangena i przechodzę na ustawienie z dwoma defensywnymi pomocnikami. Obraz gry nie ulega zmianie, my nadal rozpaczliwie się bronimy, a Inter za wszelką cenę próbuje wyjść na prowadzenie. W końcówce po jednej z kontr Chaux ma stuprocentową sytuację, jednak niestety nie wykorzystuje jej. W defensywie rozgrywamy jednak bardzo dobre spotkanie, co w połączeniu z nieskutecznością gości, skutkuje ostatecznie bezbramkowym remisem! Cud w Poznaniu, remisujemy z wielkim Interem Mediolan! A więc po dwóch meczach w fazie ligowej nadal jesteśmy niepokonani u siebie i nie straciliśmy nawet gola!

W lidze jedziemy do Chojnic, by zmierzyć się z beniaminkiem, Chojniczanką. Do tej pory ten zespół nie zdobył ani jednego punktu, więc jesteśmy zdecydowanymi faworytami. Już po sześciu minutach prowadzimy 2:0, na przerwę schodzimy z wynikiem 3:0, a w drugiej połowie spokojnie kontrolujemy przebieg spotkania.

Na koniec miesiąca jedziemy do Bełchatowa, gdzie rozpoczynamy zmagania w Pucharze Polski. Jesteśmy zdecydowanie lepszym zespołem i bez problemu wygrywamy 6:2.

Miesiąc kończymy na pozycji lidera z 3 punktami przewagi nad Legią i Pogonią.


I to właśnie od meczu z Legią rozpoczynamy listopad. Od początku to my jesteśmy lepsi i ostatecznie w pełni zasłużenie wygrywamy 1:0.

Kilka dni później jedziemy do Amsterdamu, by zmierzyć się z Ajaxem. Właściwie nie ma co opowiadać, mecz bez większej historii. Gospodarze pokazują nam miejsce w szeregu, wygrywając 4:1. Wynik gorszy niż gra, ale wyjątkowo słabo spisał się niestety Klon.

W lidze jedziemy do Wrocławia, gdzie gramy słabo i ledwo wyciągamy remis w końcówce.

Odbijamy jednak sobie tę wpadkę w następnej kolejce, ogrywając Raków u siebie 3:0! Nie zagraliśmy jakiegoś wybitnego meczu, ale byliśmy zabójczo skuteczni!

Wracamy do Ligi Mistrzów, gdzie podejmujemy Atletico Madryt. Po cichu liczyłem na powtórkę z meczu z Interem, ale wiedziałem, że będzie o to trudno. Goście od początku zaatakowali, a my skutecznie broniliśmy się przez niecałe 25 minut. Chwilę później gola wyrównującego po fatalnym błędzie obrony Atletico strzela Chaux! Przeciął on nieudane podanie w polu karnym rywala i wbił piłkę do siatki! A więc 1:1! Jeszcze przed przerwą tracimy jednak kolejnego gola... Do przerwy 1:2. Nauczony doświadczeniem z Salzburga, postanawiam zagrać bardziej ofensywnie, ale ostrożniej niż wtedy. Po godzinie gry dostajemy rzut karny, który na gola zamienia Velde! 2:2!!! Znowu cofamy się do obrony, jednak w 75. minucie goście ponownie wychodzą na prowadzenie. Po raz kolejny próbujemy odrobić straty, jednak kolejnego gola nie udaje nam się już strzelić. Przegrywamy więc po raz pierwszy na własnym stadionie, jednak zagraliśmy naprawdę niezłe spotkanie i pokazaliśmy, że u siebie potrafimy postawić się każdemu!

Na koniec miesiąca mimo słabego początku ogrywamy GKS Tychy na wyjeździe.

Na półmetku sezonu jesteśmy liderem z 4 punktami przewagi nad Pogonią.


Grudzień zaczynamy od kolejnej rundy Pucharu Polski, w której podejmowaliśmy Zagłębie Lubin. W siódmej minucie to goście objęli prowadzenie, jednak od tego czasu to my byliśmy zdecydowanie lepsi i ostatecznie wygrywamy 2:1.

Następnie zagraliśmy kolejny mecz ligowy, w którym pokonaliśmy również 2:1 Widzew na wyjeździe.
Później przyszedł czas na spotkanie w Lidze Mistrzów. Tym razem mieliśmy przed sobą wyjazd do Neapolu. W tym starciu różnica poziomów była widoczna, Napoli spokojnie wygrało 3:0, mając mecz pod kontrolą.

Rundę jesienną kończymy kolejnym meczem z Zagłębiem Lubin, tym razem wygranym 1:0.

Na koniec rundy jesteśmy liderem z ośmioma punktami przewagi nad Pogonią.

Zostałem też menadżerem roku w Polsce!
W styczniu, gdy pozostałe zespoły korzystały z przerwy między rundami, my mieliśmy do rozegrania ostatnie dwa mecze fazy ligowej LM. Najpierw podejmujemy Bragę.
W 15. minucie Krot wyprowadza nas na prowadzenie, jednak już chwilę później jest 1:1. Niemal błyskawicznie Białorusin strzela jednak kolejnego gola. Po 25 minutach jest już 3:1, a do siatki ponownie trafia Krot! Cóż za mecz w jego wykonaniu! Pod koniec pierwszej połowy białoruski napastnik zdobywa swojego czwartego gola w tym spotkaniu! Portugalczycy w szoku, kompletnie nie wiedzą, co się dzieje! Prawdziwy koncert Krota! Niestety nasze nastroje popsuł Tsingaras, który w doliczonym czasie pierwszej połowy otrzymał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić plac gry... Planowałem go zdjąć w przerwie, ale niestety do niej nie dotrwał... Już minutę później Portugalczycy strzelają drugiego gola, ale na szczęście zostaje on anulowany i na przerwę schodzimy z wynikiem 4:1! Wiedziałem jednak, że będzie nam bardzo trudno go obronić w dziesiątkę.
Żeby wzmocnić szyki obronne, musiałem zmienić ustawienie. Standardowo więc zszedł Tangen, a oprócz tego postanowiłem zdjąć Chauxa, by wprowadzić za niego kolejnego defensywnego pomocnika. Zostałem więc tylko z Krotem w ataku, ale i tak spodziewałem się, że kolejnych sytuacji już w tym meczu mieć nie będzie. W drugiej połowie goście oczywiście ruszyli do ataku, z każdą minutą dostając wiatru w żagle. Przez pierwsze piętnaście minut niewiele się dzieje, jednak niedługo później Braga trafia na 2:4. Cały czas się bronimy, jednak w 79. minucie goście strzelają gola kontaktowego... Zostało 10 minut, musimy to utrzymać. Do 90. minuty znowu niewiele się dzieje.
90+1, kolejna akcja Portugalczyków i gol... Ale zaraz, do akcji wchodzi VAR. NIEUZNANY!!! NADAL PROWADZIMY!!! Panie Turek, kończ pan ten mecz! Ależ emocje, co tutaj się dzieje! Jeszcze tylko kilka minut i...
Udało się! Daliśmy radę! Utrzymaliśmy to zwycięstwo! 4:3 w Poznaniu, ten stadion jest magiczny!

Po tym meczu zajmujemy 26. miejsce, a więc nadal mamy szanse na awans do fazy pucharowej! Musimy jednak wygrać w Budapeszcie.

Na papierze wydaje się to proste, przecież oni nie zdobyli jeszcze ani jednego punktu w tych rozgrywkach. Patrząc jednak na ich dotychczasowe wyniki, widzę jednak 0:1 z PSG czy 1:2 z Interem, więc wiedziałem, że łatwo nie będzie. Tym bardziej, że my akurat na wyjazdach też jeszcze ani razu nie zapunktowaliśmy. Ba, nawet w eliminacjach tylko w Astanie ugraliśmy remis. Dla Ferencvárosu ten mecz był przecież ostatnią szansą, by zdobyć jakiekolwiek punkty i godnie pożegnać się z LM.
Wychodzimy ofensywnie, nie mamy przecież nic do stracenia. Mecz wyrównany, ale po 30 minutach to my prowadzimy 1:0 po golu Tangena! Do tego w pozostałych spotkaniach wyniki również układają się na naszą korzyść! Do przerwy 1:0, w tym momencie mamy 23. miejsce dające nam awans do fazy pucharowej! W drugiej połowie Węgrzy niestety zaczęli przeważać, szybko doprowadzili do wyrównania, a później strzelili kolejne 2 gole, nie dając nam dojść do głosu... A więc 1:3, żegnamy się z Ligą Mistrzów, jednak wstydu na pewno nie przynieśliśmy!

Kończymy ostatecznie na 28. miejscu, a rzutem na taśmę awans do fazy pucharowej wywalczyła Braga.

W zimowym okienku transferowym dołączył do nas kolejny lewoskrzydłowy, Frank Bloem, którego od razu wypożyczyłem do szwedzkiego Hacken.

Nieco później trafił do nas też utalentowany albański napastnik z ligi szwajcarskiej, Halil Dushku. Jego również planowałem wypożyczyć, ale chętny się nie znalazł, a dzięki kontuzji Antasa, ostatecznie nasz nowy nabytek zanotował w tej rundzie kilka występów w naszych barwach.

Odszedł za to Someya, który stwierdził, że rodak nie pomógł mu w aklimatyzacji i za wszelką cenę chciał odejść. Wypożyczyłem go więc do Aberdeen z opcją wykupu. Tam się jednak nie nagrał, więc Szkoci nie zdecydowali się na wykupienie go. Oczywiście Anzai również wrócił do swojego klubu macierzystego.
Rundę wiosenną zaczynamy od kolejnego obfitującego w bramki meczu z Cracovią.

Następnie mimo nieskuteczności przepychamy zwycięstwo z Radomiakiem. Przez pierwsze 25 minut nie oddaliśmy nawet jednego strzału na bramkę.

Później wygrywamy derby Poznania, choć tym razem nie przyszło nam to łatwo.

Miesiąc kończymy wygraną z Ruchem w ćwierćfinale Pucharu Polski.

Na koniec lutego oczywiście nadal jesteśmy liderem z aż jedenastoma punktami przewagi nad Pogonią.


Marzec zaczynamy od kompromitującej porażki z Jagiellonią na wyjeździe.

Następnie bezproblemowo ogrywamy u siebie Termalicę.
Później wygrywamy w Kielcach, gdzie już drugi raz w tym sezonie wypuszczamy z rąk prowadzenie 2:0, żeby ostatecznie wygrać 3:2.

Miesiąc kończymy wysokim zwycięstwem z ŁKS-em.

Na koniec marca nadal jesteśmy liderem z jedenastoma punktami przewagi nad Widzewem.

Kwiecień rozpoczynamy od wyjazdu do Krakowa. Tym razem tragicznie weszliśmy w mecz i Wisła po 25 minutach prowadziła już 2:0. Po pół godzinie było już jednak 1:2, a jeszcze przed przerwą doprowadziliśmy do wyrównania. W drugiej połowie zwycięstwo dał nam Krot.

Na tym meczu nie miałem na ławce rezerwowych żadnego bramkarza, ponieważ zarówno Kreidl, jak i Pruchniewski byli na wypożyczeniach, a nasz młodzieżowiec Moryson doznał kontuzji. Musiałem więc awaryjnie ściągnąć z wypożyczenia do Odry Opole Filipa Leśniaka.

To właśnie on stanął w bramce w półfinale Pucharu Polski. Tym razem do półfinału awansowały po 2 zespoły z Ekstraklasy i I ligi. Ostatecznie my trafiliśmy na Stal Mielec, natomiast Legia zmierzyła się z Miedzią Legnica. Co ciekawe, zarówno my, jak i stołeczna drużyna, graliśmy półfinały u siebie.
Stal nie sprawiła nam większych problemów, spokojnie wygrywamy 4:1.

W drugim półfinale również bez niespodzianki, a więc o puchar zmierzymy się z Legią!
W następnej kolejce po raz kolejny w tym sezonie remisujemy z Ruchem.

Ale wystarcza nam to, by ostatecznie zapewnić sobie miejsce w europejskich pucharach w kolejnym sezonie, a nawet powiększyć przewagę nad Widzewem, który przegrał u siebie w derbach Łodzi.

Do końca zostało sześć kolejek. Szybki rzut oka na terminarz, prosta matematyka i okazuje się, że wystarczy nam wygrać pozostałe spotkania u siebie, by zapewnić sobie mistrzostwo, niezależnie od wyników reszty meczów. Zostały nam 3 trudne wyjazdy (Pogoń, Legia i Raków) oraz 3 stosunkowo proste mecze u siebie (Chojniczanka, Śląsk i GKS Tychy). Zdobycie 9 punktów w tych trzech spotkaniach dawałoby nam liczbę punktów niemożliwą do osiągnięcia przez Widzew i Pogoń, nawet gdyby te wygrały wszystkie swoje mecze do końca.

Nie zamierzałem jednak zostawiać losów mistrzostwa nierozstrzygniętych do ostatniej kolejki.
A więc jedziemy do Szczecina i gramy znakomite spotkanie, nie dając Portowcom żadnych szans. 5:0 i Pogoń ostatecznie odpada z wyścigu o mistrzostwo!

Widzew wygrał jednak swój mecz, więc nadal mamy nad nimi 10 punktów przewagi. Już tylko oni mogą nas pozbawić mistrzostwa, musiałoby jednak dojść do jakiejś kompletnej katastrofy, żebyśmy wypuścili to z rąk.

Na koniec miesiąca podejmujemy już zdegradowaną Chojniczankę. Byliśmy lepsi, jednak dwukrotnie pozwoliliśmy sobie na rozluźnienie w obronie, więc ostatecznie wygrywamy tylko 3:2. No ale trzy punkty to trzy punkty.

Nadal nie zapewniamy sobie jednak mistrzostwa, bo Widzew też wygrał swój mecz, więc na koniec kwietnia sytuacja bez zmian, wciąż mamy 10 punktów przewagi nad zespołem z Łodzi.


Do końca zostały cztery kolejki, co oznacza, że tylko kataklizm może nam odebrać mistrzostwo – musielibyśmy wszystkie mecze przegrać, a Widzew wszystkie wygrać.
Najpierw jednak jedziemy na Narodowy na finał Pucharu Polski. Dla Legii ten mecz to ostatnia szansa na uratowanie sezonu i grę w europejskich pucharach w przyszłym sezonie. Dla nas to okazja do rewanżu za zeszłoroczną finałową porażkę ze Śląskiem.
Początek meczu był... po prostu nudny. Przez 25 minut my oddaliśmy zaledwie jeden strzał, natomiast Legia żadnego. Do przerwy prowadzimy jednak 1:0 po golu Krota! Od tego momentu cofnęliśmy się i kontrolowaliśmy wynik. Legia przejęła inicjatywę, ale nie była w stanie nam poważnie zagrozić, za to my trafiliśmy do siatki po raz drugi! Kiedy chwilę później Legia ze względu na kontuzję jednego z zawodników i brak zmian musiała grać w dziesiątkę, wiedziałem już, że nic nam się nie może w tym meczu stać! Wygrywamy 2:0 i zdobywamy Puchar Polski!!!


Mamy drugie trofeum w tym sezonie!

Rozpędzona lokomotywa jedzie jednak dalej! Teraz czas na kolejny mecz z Legią w Warszawie, tym razem ligowy. Czy to właśnie przy Łazienkowskiej będziemy mogli świętować zdobycie tytułu? Brzmi kusząco.
Znakomicie wchodzimy w mecz i już po dziesięciu minutach prowadzimy 2:0! Legia nie zamierzała jednak tak tego zakończyć. W 21. minucie gola strzela Efir. Do przerwy 2:1. Na początku drugiej odsłony bramkę zdobywa Krot i prowadzimy już 3:1. Do końca meczu kontrolujemy przebieg spotkania i więcej goli już nie pada! A więc obroniliśmy tytuł mistrzowski!
LECH POZNAŃ Z POTRÓJNĄ KORONĄ!!!

Świętowanie tytułu przy Łazienkowskiej smakuje podwójnie wspaniale!

Widzew również wygrał swój mecz, ale dla nas nie miało to już żadnego znaczenia! Na trzy kolejki przed końcem oficjalnie zapewniamy sobie drugie z rzędu mistrzostwo!

Wygraliśmy również wszystkie pozostałe spotkania do końca sezonu.

Ostatecznie skończyliśmy sezon z trzynastoma punktami przewagi nad Widzewem. Do europejskich pucharów zakwalifikowały się również Pogoń i Raków. Drużyna z Częstochowy słabo zaczęła sezon, ale później wróciła na właściwe tory i rzutem na taśmę zajęła czwarte miejsce.

W jedenastce sezonu znalazło się pięciu moich piłkarzy.

Igor Krot tym razem zajął trzecie miejsce w klasyfikacji najlepszych strzelców, a zwycięzcą okazał się Tomasz Orłowski z Widzewa.

Oskar Klon został wybrany bramkarzem sezonu, Harald Tangen pomocnikiem sezonu, a Sven Janssen napastnikiem sezonu w Ekstraklasie! Ponadto Norweg został też piłkarzem sezonu.

Po raz kolejny muszę wyróżnić całą drużynę, to był wspanialy sezon!

Pierwszą ligę wygrał Górnik Zabrze, który wreszcie po kilku latach wraca do Ekstraklasy. Awans wywalczyły też Motor Lublin i Podbeskidzie.

Ligę Mistrzów wygrał Real Madryt, który w finale pokonał 1:0 Arsenal.

W Lidze Europy najlepsze okazało się FC Porto po zwycięstwie 2:0 z Liverpoolem.

W Lidze Konferencji triumfował Besiktas, który w finale wygrał 3:1 z Olympiakosem.

Mistrzostwa Świata 2030 w Turcji wygrała Francja, pokonując 3:1 Hiszpanię.


Najwyższe zwycięstwo – Lech Poznań 10:1 GKS Tychy (25 maja 2030)
Najwyższa porażka – Real 0:5 Oriental (1 grudnia 2024)
Najdłuższa seria bez porażki – 14 (21 grudnia 2025 – 5 kwietnia 2026)
Najdłuższa seria zwycięstw – 7 (12 sierpnia – 14 września 2029)
Najdłuższa seria zwycięstw (liga) – 13 (21 września 2030 – 1 marca 2031)
Najdłuższa seria porażek (liga) – 3 (12 września – 12 października 2026 i 24 października – 8 listopada 2027)
Najdłuższa seria porażek (ogólnie) – 3 (24 października – 8 listopada 2027)
Najdłuższa seria bez wygranej – 11 (21 stycznia – 31 marca 2028)

Autor: leafar98
Z-ca Redaktora Naczelnego, Sponsor MFM - rok 2025, 2026, Wicemistrz Polski FM 15, Mistrz Polski FM 17, FM 19, FM 20, FM 21 i FM 22, 3. miejsce w Polsce FM 18, Typer Sezonu 2020/21 - 2.m, Typer Sezonu 2021/22 - 3.m, Menedżer Miesiąca
Komentarzy: 11351
Grupa: Root Admin
Ranga: Ojciec Założyciel
Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny
Dołączył: 2015-03-20
Poziom ostrzeżeń: 0
03-09-2025, 09:18 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba
Komentarzy: 185
Grupa: Wirtualny Menedżer
Ranga: Uzdolniony Praktyk
Dołączył: 2024-09-08
Poziom ostrzeżeń: 0
03-09-2025, 09:44
Strażnik Galaktyki, Sponsor MFM - rok 2026
Komentarzy: 769
Grupa: Moderator
Ranga: Uzdolniony Praktyk
Ranga sponsorska: Sponsor Techniczny
Dołączył: 2017-08-03
Poziom ostrzeżeń: 0
03-09-2025, 21:16 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się
Z-ca Redaktora Naczelnego, Sponsor MFM - rok 2025
Komentarzy: 2128
Grupa: Moderator
Ranga: Koneser Football Managera
Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny
Dołączył: 2021-10-24
Poziom ostrzeżeń: 0
04-09-2025, 18:12 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba
Redaktor Naczelny. Sponsor MFM - rok 2025, 2026, Główny Sponsor Rozgrywki Mistrzów, Mistrz Ceremonii. Szef Typera. 3. miejsce w Polsce FM 2019, Wicemistrz Polski FM 2022, Mistrz Polski FM 2023, Typer Sezonu 2019/20 - 3. miejsce, Typer EURO 2024 - 2. miejs
Komentarzy: 2200
Grupa: Moderator
Ranga: Korespondent Wojenny
Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny
Dołączył: 2017-10-19
Poziom ostrzeżeń: 0
05-09-2025, 08:41 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się
Pierwszy Kreator Gwiazd
Komentarzy: 347
Grupa: Wirtualny Menedżer
Ranga: Chluba Mój Football Manager
Ranga sponsorska: Sponsor Techniczny
Dołączył: 2022-08-07
Poziom ostrzeżeń: 0
07-09-2025, 13:57 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba
Komentarzy: 185
Grupa: Wirtualny Menedżer
Ranga: Uzdolniony Praktyk
Dołączył: 2024-09-08
Poziom ostrzeżeń: 0
07-09-2025, 14:11
@Pavlito – tak, ten sezon zdecydowanie bardzo udany, wygraliśmy wszystko, co było do wygrania, a i w LM pokazaliśmy się z dobrej strony, choć przecież w eliminacjach niewiele brakowało do odpadnięcia (szczególnie z Astaną). Na pewno niedosyt pozostawił mecz z Ferencvárosem, ale też raczej nikt się nie spodziewał, że do ostatniej kolejki będziemy mieli realne szanse na fazę pucharową. Wiedziałem, że jeśli przed następnym sezonem otrzymam ciekawą ofertę, to zmienię klub i zrobię kolejny krok w karierze, a jeśli nie to zostanę na jeszcze jeden sezon. A jak się ostatecznie skończyło, to już się dowiecie w kolejnym blogu :)
Sponsor MFM - rok 2025
Komentarzy: 19
Grupa: Moderator
Ranga: Szef grupy fb Football Manager Arena
Ranga sponsorska: Sponsor
Dołączył: 2025-08-29
Poziom ostrzeżeń: 0
09-09-2025, 01:10 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba