BLOG UŻYTKOWNIKA - Football Manager


OCENA mocne: 8, słabe: 0
zobacz komentarze

Legia Young #4 - Dla takich chwil warto żyć!

31-05-2026, 00:38 , Unikalnych wejść: 369 , autor: Blitzkrieg

Wybrany klub / reprezentacja: Legia Warszawa

Opisywany sezon: 2028/29

Poziom rozgrywkowy: 1

Wersja gry: Football Manager 2026


POPRZEDNIE BLOGI


1# Sześć lat później...

2# Darek jedzie na urlop

3# Debiut w Lidze Mistrzów


SUKCESY I OSIĄGNIĘCIA


SEZON LIGA KONFERENCJI EUROPY LIGA EUROPY LIGA MISTRZÓW EKSTRAKLASA PUCHAR POLSKI SUPERPUCHAR POLSKI
2025/26 4. RUNDA KWALIFIKACJI 2. RUNDA KWALIFIKACJI - 6. MIEJSCE ZWYCIĘSTWO ZWYCIĘSTWO
2026/27 - FAZA LIGOWA - ZWYCIĘSTWO ZWYCIĘSTWO FINAŁ
2027/28 - - RUNDA PUCHAROWA - BARAŻE ZWYCIĘSTWO ZWYCIĘSTWO ZWYCIĘSTWO

KADRA


Niestety nadszedł czas, w którym padłem ofiarą klauzul w kontraktach zawodników. Podczas każdego okienka transferowego czułem się jak Vernon Dursley walczący z listami wlatującymi do chałupy każdym możliwym otworem. Po kolejnym takim huraganie dwóm zawodnikom musiałem pozwolić na odejście - oczywiście wbrew mojej woli

Pierwszym z nich jest Maxi Oyedele. Wychowanek Manchesteru United trafił na Łazienkowską w 2024 roku. Za mojej kadencji zanotował 109 występów, w których zdobył 18 bramek i dołożył 11 asyst. Podczas pobytu w Warszawie 9 razy wybiegł na murawę w podstawowej jedenastce z orłem na piersi. Jest to duża strata dla zespołu, bo Maxi wykazywał się ponadprzeciętną walecznością i zaangażowaniem. W tym wypadku jednak miałem związane ręce i za kwotę 12,75 mln zł przeniósł się do Villarreal

Kolejnym zawodnikiem, z którym musiałem się rozstać jest Jakub Zieliński. Kuba trafił do Legii latem 2022 roku z Gedanii Gdańsk. Po objęciu przeze mnie sterów zadebiutował w pierwszym składzie i rozegrał 106 meczy zachowując przy tym 33 razy czyste konto. Stratę Zielińskiego łatwiej będzie znieść, bo nie bronił wybitnie. Był po prostu solidnym bramkarzem. Natomiast trzeba oddać cesarzowi co cesarskie - Kuba ma talent do bronienia jedenastek. Nie mam konkretnych statystyk, ale jeszcze nie prowadziłem klubu, w którym bramkarz z taką regularnością broniłby rzuty karne. Jego nowym pracodawcą zostało belgijskie Union Saint-Gilloise. Kwota transferu opiewała na 11,5 mln zł

Te dwa transfery wychodzące spowodowały, że musiałem przyjrzeć się chłopakom z akademii i włączyć kogoś do "jedynki". O rywalizację w bramce z Janem Biendugą powalczy 16-letni Jakub Sieroń. Kuba trafił do nas dwa lata temu z corocznego naboru młodych talentów

Do składu dołączyli również Mateusz Mucha i Tomasz Matoga. Podobnie jak Sieroń trafili do nas z naboru, ale tylko jeden z nich zachowa miejsce w kadrze na nadchodzący sezon. Mają podobne umiejętności, dostaną swoje szanse i pod koniec wakacji zdecyduję, który z nich powalczy z Jakubem Adkonisem o miejsce w podstawowej jedenastce

W związku z chwiejną dyspozycją naszych napastników postanowiłem włączyć do składu jeszcze jedną nową twarz - Mikołaja Czerniatowicza. W 2025 roku przeniósł się do nas z Escoli Varsovia. Jeśli wykaże się dobrą skutecznością zastąpi Stanisława Gierobę


SEZON 2028/29


Przed startem nowych rozgrywek nie rozegraliśmy żadnych sparingów. Naszym pierwszym meczem w nowym sezonie było spotkanie o Superpuchar Polski. Na przeciw nam stanął Łódzki Widzew. Jedyna bramka w tym meczu padła w 9 minucie, a autorem trafienia był Jordan Majchrzak. Pięć dni później Łodzianie mieli szansę na rewanż i po części im się to udało, wywożąc z Łazienkowskiej 1 punkt. W drugiej połowie dałem szansę debiutu Mikołajowi Czerniatowiczowi. Mikołaj odpłacił się najlepiej jak mógł i strzelił bramkę na wagę remisu!

Po małym falstarcie w lidze przyszedł czas na walkę o Ligę Mistrzów. Naszym pierwszym oponentem był austriacki LASK Linz. Pierwszy mecz zaczęliśmy dobrze, ale w 35 minucie sprawa się skomplikowała, gdy Dariusz Świeciński obejrzał czerwoną kartkę. Mimo to dziesięć minut później podwyższyliśmy prowadzenie, a na listę strzelców wpisał się Czerniatowicz! Mecz zakończył się wynikiem 2:1 co stawiało nas w nieco lepszej sytuacji przed rewanżem

W rewanżowym spotkaniu w Austrii dopełniliśmy formalności i zameldowaliśmy się w kolejnej rundzie

W ligę nie weszliśmy najlepiej raz po raz gubiąc punkty. Byłem jednak na to przygotowany. Na krajowym podwórku dawałem więcej pograć rezerwowym, żeby nie zajechać zawodników jak w poprzednim sezonie

Drugi miesiąc wakacji zapowiadał się bardzo pracowicie. Czekało nas, aż 9 spotkań! W 3 rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów trafiliśmy na Qarabağ. Azerowie nie postawili wysoko poprzeczki i po spokojnym dwumeczu mogliśmy przygotowywać się do decydującej fazy

Zanim przystąpiliśmy do kolejnych spotkań w Europie, walczyliśmy na krajowym podwórku o pierwsze 3 punkty w tym sezonie. Cracovia jednak stwierdziła, że jeszcze sobie na nie trochę poczekamy. W ostatniej rundzie kwalifikacji los skojarzył nas z greckim Olympiacosem. Rywal zdecydowanie w naszym zasięgu i choć po pierwszym meczu sprawa awansu wciąż była otwarta, to w rewanżu Grecy nie dali nam żadnych szans i spuścili nas do fazy ligowej Ligi Europy. Małym pocieszeniem był fakt, że zaczęliśmy w końcu punktować w lidze

Brak awansu do Ligi Mistrzów trochę zabolał, ale można się było tego spodziewać, bo skład przeszedł małą rewolucje w tym sezonie. Największą odkąd tu jestem. Musieliśmy szybko wyrzucić z głowy dwumecz z Olympiacosem, bowiem Liga Europy również jest wymagająca. I w niej zaczęliśmy naprawdę dobrze zdobywając 4 punkty w dwóch meczach. Niestety tego samego nie mogliśmy powiedzieć o lidze...

Wszyscy oczekiwaliśmy, że będziemy walczyć o obronę tytułu mistrzowskiego, a tymczasem po 11 kolejkach krzątaliśmy się w okolicach strefy spadkowej. W październiku jednak wróciliśmy na zwycięskie tory i zaczęliśmy marsz w górę tabeli, a wisienką na torcie było zwycięstwo u siebie z RB Lipsk!

Na koniec miesiąca doszło do małego kuriozum w terminarzu. W sobotę graliśmy wyjazdowy mecz w Białymstoku, a kolejne spotkanie zaplanowane było na ... poniedziałek. Mimo trudności udało się zwyciężyć oba mecze. Po 17 kolejkach sytuacja w tabeli wyglądała już dużo lepiej

W listopadzie również udało się nie zaznać smaku porażki. Zgarnęliśmy ważne punkty w meczach z Kairatem i Realem Betis. Jedynym wstydliwym spotkaniem była potyczka z Pogonią Szczeczin. Do przerwy prowadziliśmy już 4:1. Finalnie jednak podzieliliśmy się punktami z portowcami...

Ostatnimi spotkaniami w tym roku były mecze z Widzewem i Crveną Zvezdą. W Łodzi nie popisaliśmy się skutecznością i wróciliśmy na tarczy. Za to w meczu z Serbami zagraliśmy koncertowo i zapewniliśmy sobie grę w pucharach na wiosnę. Jedyną niewiadomą było czy awansujemy bezpośrednio z pierwszej ósemki czy zagramy w barażach

Warto odnotować, że Mikołaj Czerniatowicz wbił się przebojem do składu i zgarnął nagrodę Odkrycie Roku. W tym sezonie zaliczył 7 występów w pierwszym składzie (16 z ławki), w których strzelił 7 bramek. Nie dostał jeszcze zbyt wielu okazji do gry, bowiem na jego nieszczęście (ale na szczęście dla mnie i kibiców) Jordan Majchrzak wrócił do swojej świetnej dyspozycji i w 26 meczach w tym sezonie ustrzelił 24 bramki dokładając do tego 5 asyst. Podobnie jak Czerniatowicz został odpowiednio uhonorowany nagrodą Polski Piłkarz Roku

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W styczniu czekały nas jeszcze wyjazdy do Szwecji i Hiszpanii. Brøndby było zdecydowanie w naszym zasięgu i jeśli chcieliśmy uniknąć baraży musieliśmy zdobyć przynajmniej 3 punkty w pozostałych dwóch spotkaniach. Teoretycznie łatwiej powinno pójść ze Szwedami. Teoretycznie

Strzelanie w tym spotkaniu rozpoczął Jordan Majchrzak w 47 minucie. Byliśmy na dobrej drodze do zwycięstwa, ale chwila rozluźnienia sprawiła, że 8 minut później był już remis. Gdy wszyscy byliśmy już pogodzeni z podziałem punktów w 93 minucie doszło do sytuacji kuriozalnej. Zawodnik gospodarzy oddał strzał zza pola karnego. Sieroń sparował strzał w taki sposób, że piłka poszybowała w górę. Pod piłką ustawił się Oliwier Olewiński i zamiast ją wybić ... wyskoczył i wpakował futbolówkę do własnej bramki... Warto dodać, że nasz prawy obrońca nie był przez nikogo atakowany i jeśli by chciał mógłby piłkę nawet przyjąć. W całej swojej menedżerskiej karierze nie widziałem jeszcze takiego samobója. Aż przypomniał mi się Janusz Jojko

Po wpadce w Skandynawii ponownie w tym sezonie odwiedziliśmy słoneczną Hiszpanie. Żeby utrzymać miejsce w pierwszej ósemce potrzebowaliśmy tutaj 3 punktów. Osasuna jednak postawiła trudne warunki, a wynik spotkania ustaliła jeszcze przed przerwą

Poobijani w nienajlepszych nastrojach pojechaliśmy do Częstochowy, gdzie mówiąc kolokwialnie obskoczyliśmy wp*****l od Rakowa

Finalnie awansowaliśmy z 11 miejsca z dorobkiem 14 punktów. Naszym kolejnym rywalem w barażach o 1/8 finału LE będzie Osasuna, więc bardzo szybko dostaliśmy okazję do rewanżu za niedawną porażkę

W rundzie wiosennej musieliśmy na poważnie zacząć nadrabiać straty w lidze. Czołówka odjechała i temat mistrzostwa raczej mogliśmy zamknąć, ale wciąż mogliśmy walczyć o europejskie puchary. Rozbicie Puszczy Niepołomice było dobrym początkiem

Niecały tydzień później udaliśmy się na Estadio El Sadar w Pampelunie. W styczniu Osasuna totalnie nas zdominowała i obnażyła nasze słabości. Zdecydowałem zmienić nieco wytyczne na ten mecz i poleciłem zawodnikom od samego początku zagrać trochę bardziej ostrożnie. To się opłaciło, bo przez całą pierwszą połowę Hiszpanie nie stworzyli sobie wielu dogodnych okazji. My natomiast odgryzaliśmy się groźnymi kontratakami i jeden z nich zamieniliśmy na bramkę w 47 minucie! Gospodarze przesunęli się trochę wyżej, ale nie mogli znaleźć sposobu na naszą obronę. W końcówce meczu otworzyli się tworząc nam więcej miejsca z przodu co skrzętnie wykorzystaliśmy wbijając rywalom kolejne dwa gole! Warto pochwalić w tym miejscu Jordana Majchrzaka, który asystował przy wszystkich trzech bramkach

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Znowu dobrej gry z europejskich aren nie umieliśmy przełożyć na krajowe podwórko. Tym razem naszym katem była ekipa Cracovii. Przez większość meczu utrzymywał się wynik remisowy, ale w końcowych minutach "pasy" wrzuciły wyższy bieg i skończyło się nokautem

Cztery dni później, lekko obolali, przystąpiliśmy do rewanżu z Osasuną. Mieliśmy solidną zaliczkę z pierwszego meczu więc nie kwapiliśmy się do ataku i czekaliśmy na to co wymyślą Los Rojillos. W 12 minucie Andrés Martín odnalazł drogę do naszej bramki i wlał odrobinę nadziei w serca kibiców, że wynik uda się jeszcze odwrócić. Plan ten zniweczył w 31 minucie Jordan Majchrzak, a po przerwie Samuel Kovacik w ciągu trzech minut praktycznie zamknął ten dwumecz! Ekipę z Pampeluny stać było jeszcze na bramkę w 62 minucie, ale był to ostatni gol tego wieczoru

21 lutego udaliśmy się do Białegostoku na ulicę Słoneczną i otrzymaliśmy cios w splot słoneczny. Jagiellonia wyrzuciła nas z Pucharu Polski jednocześnie kończąc naszą świetną serię 17 zwycięstw z rzędu w tych rozgrywkach. Ta porażka zabolała najmocniej, bowiem odkąd przejąłem stery w klubie, trzy razy z rzędu wznosiliśmy puchar nad głowy. Tym razem odpadamy na etapie ćwierćfinału

W 1/8 finału Ligi Europy los nas nie oszczędził i skojarzył z Brighton. Mewy przeszły fazę ligową z kompletem zwycięstw tracąc przy tym tylko 4 bramki. Mało kto wierzył, że możemy się postawić ekipie z Premier League. Wiedziałem, że jeśli mamy coś w tym dwumeczu ugrać, musimy w pełni wykorzystać atut własnego boiska. To właśnie na Łazienkowskiej osiągaliśmy cudowne zwycięstwa takie jak te z Manchesterem City czy Borrusią Dortmund

Mecz nie obfitował w wiele sytuacji. My nie chcieliśmy zbyt ryzykować, a drużyna Brighton podeszła do nas z szacunkiem i przede wszystkim chcieli zabezpieczyć tyły. W 21 minucie jednak jeden z ataków gości przyniósł skutek. Chwilę przed przerwą powody do radości dał nam niezawodny w tym sezonie Jordan Majchrzak, a po zmianie stron Samuel Kovacik dał nam prowadzenie! Siedem minut później Kostoulas wyrównał i mecz zakończył się remisem 2:2. Mimo, że sprawa awansu wciąż była otwarta, naszą grą udowodniliśmy, że na wyjeździe możemy powalczyć o awans

Dwumecz z Mewami przecinał mecz z Arką Gdynia. Do tej pory nie wprowadzałem w zespole za dużych rotacji, chyba, że ktoś potrzebował odpoczynku. Tym razem przed meczem z Arką dokonałem 11 zmian, aby w pełni sił pojechać na rewanż do Anglii. Ku mojemu zdziwieniu zmiennicy rozbili Gdynian, a warto mieć na uwadze, że Arka traciła do nas tylko 3 punkty

Rewanż z Brighton możnaby opisać dwoma słowami - ABSOLUTE CINEMA. Remis w pierwszym meczu dał nam ten komfort, że nie musieliśmy atakować za wszelką cenę. Oddaliśmy więc inicjatywę gospodarzom i wyczekiwaliśmy kontrataków. Jeden z nich dosyć szybko przyniósł bramkę, bo już w 21 minucie i chyba nikogo nie zdziwi fakt, że na listę strzelców wpisał się Majchrzak! Brighton nie rzuciło się od razu do odrabiania strat i spokojnie rozgrywali piłkę. Do przerwy wynik się nie zmienił i od awansu dzieliło nas już tylko 45 minut

Początek drugiej połowy wyglądał podobnie jak pierwsza. Gospodarze wymieniali kolejne podania, ale nie stwarzali dużego zagrożenia. W 54 minucie nastąpił wybuch euforii na sektorze gości. Mateusz Szczepaniak popisał się nienagannym dryblingiem i spod linii końcowej dograł piłkę w pole karne. Nie zdołał trącić jej Majchrzak, za to idealnie akcje domknął Samuel Kovacik i wpakował piłkę praktycznie do pustej bramki! O ile pierwsza bramka nie zrobiła wrażenia na gospodarzach to druga sprawiła, że Brighton rzuciło się do odrabiania strat jakby stawką było ich życie. Ja z kolei przeczuwałem, że to może być najdłuższe 40 minut w moim życiu

W przeciągu od 55 do 62 minuty Mewy strzeliły 3 bramki, ale żadna nie została uznana! Po każdej chorągiewka liniowego wędrowała do góry i wciąż prowadziliśmy 0:2. W 68 minucie jednak Harry Howell uniknął pułapki ofsajdowej i wynik znowu był na styku. Okopaliśmy się w polu karnym w nadziei, że uda się przetrwać ten huragan. Wszystko szło po naszej myśli do 77 minuty... po rzucie rożnym jeden z naszych obrońców zagrał ręką w polu karnym, a sędzia bez wahania wskazał na wapno. Skutecznie wyegzekwował go Harry Howell kompletując dublet

W regulaminowym czasie gry nie padły już żadne bramki i do wyłonienia zwyciężcy była potrzebna dogrywka. Pochwaliłem moich zawodników za trud włożony w te spotkanie mimo, że straciliśmy dwubramkowe prowadzenie. Ważne było to, że wciąż byliśmy w grze, chociaż wielu ekspertów twierdziło, że Brighton zamknie ten dwumecz już na Łazienkowskiej. Pierwsza połowa dogrywki nie obfitowała w wiele sytuacji. Gospodarze jakby opadli z sił i nie atakowali już z takim zapałem, aczkolwiek dalej nas dominowali

Miałem do wyboru dwie opcje - wyjść wyżej i wykorzystać zadyszkę rywali albo cofnąć się głębiej i poczekać na konkurs jedenastek. Oba pomysły wydawały się ryzykowne, ale pomyślałem, że w rzutach karnych nasze szanse będą bardziej wyrównane. Zdecydowałem, że nie będziemy podejmować zbędnego ryzyka, cofnęliśmy się i rozbijaliśmy kolejne ataki anglików

Dotrwaliśmy do 121 minuty. Już w tym momencie byłem niesamowicie dumny z moich chłopaków, ale za chwilę moglismy dokonać czegoś niesamowitego. Pierwsze dwie serie poszły bezbłędnie. W trzeciej natomiast karnego obronił Jan Bienduga! Szał radości niestety szybko prysł, bowiem Samuel Kovacik poszedł w ślady Buonanotte i nie zdołał pokonać Barta Verbruggena. Z każdym kolejnym strzałem presja rosła. Moi zawodnicy podobnie jak gospodarze - strzelali bezbłędnie. Nadszedł czas na karne do których mieli podejść bramkarze. Pierwszy spróbował Verbruggen i ... Bienduga znowu broni! Wcześniej wysiłek młodego golkipera zniweczył Kovacik, ale tym razem to właśnie Janek mógł nam dać upragniony awans. Bienduga podszedł do piłki i niczym rasowy napastnik zmylił bramkarza, który poszedł w drugi róg bramki! Bienduga na długo zapamięta ten wieczór, obronił dwie jedenastki i wykorzystał decydujący rzut karny dając nam awans do Ćwierćfinału Ligi Europy! Dla takich chwil warto być menedżerem!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Po zaciętym boju na południu Anglii wróciła ligowa rzeczywistość. Nie mogliśmy zapominać o ligowej tabeli, w której traciliśmy spory dystans do top 4 i okazją na zmniejszenie dystansu było spotkanie z Lechem Poznań. Mecz ważny nie tylko ze względu na to, że potrzebowaliśmy punktów jak tlenu, ale też ze względu jak ważne dla kibiców były pojedynki z Kolejorzem. Niestety zawiedliśmy na całej linii, bo choć zaczeliśmy od objęcia prowadzenia w 6 minucie, to później strzelał już tylko Lech i upokorzył nas na własnym stadionie

Po meczu z Lechem stało się to co przeczuwałem już od jakiegoś czasu. Słaba pozycja w tabeli, kiepskie wyniki w ekstraklasie i w mediach zaczęły przewijać się pogłoski o moim zwolnieniu. Zostałem wezwany przez prezesa na dywanik

- Witaj Grzegorz, jak się domyślasz nie jestem zadowolony z naszych ostatnich wyników - prezes zaczął bez ogródek

- Tak, zdaję sobie z tego sprawę, ale proszę wziąć pod uwagę jak dobrze radzimy sobie w Europie

- Grzegorz. Miałem się nie wtrącać w sprawy transferowe i nie osłabiać zespołu. Z wielkim trudem, ale powstrzymałem się

- Doceniam

- Szczególnie kiedy Roma złożyła ofertę opiewającą na 77 mln złotych za Jana Ziółkowskiego

- Nie przesadzajmy, dali 30 baniek, reszta miała być w bonusach - zaoponowałem

- Nieważne czy to bonusy czy nie o ile stoi przy nich "PLN" - prezes poderwał się z krzesła i zaczął krążyć po pomieszczeniu - Wiesz jaka jest różnica między 10 a 3 miejscem w tabeli?

- 10 miejsce nie jest premiowane awansem do pucharów? 

- Za 3 miejsce dostaniemy więcej pieniędzy! Musisz nas wygrzebać z tego dołka. Awans do pucharów to absolutne minimum - prezes zaczął głaskać liczarkę do banknotów

- Zrobię wszystko co w mojej mocy

Dobra gra w Europie nie wystarczała. Trzeba było zacząć punktować w lidze. To się udało i wygraliśmy mecze z Motorem i Lechią Gdańsk

Liga ligą, ale w Europie staliśmy przed szansą zrobienia czegoś niesamowitego. Za mojej pierwszej kadencji w Legii udało się dotrzeć do finału Ligi Europy, ale wtedy nie ciążyło na nas embargo transferowe. Tym razem byłem zmuszony grać juniorami z akademii i byliśmy w ćwierćfinale, w którym naszym rywalem był Olympique Lyon. Pierwszy mecz graliśmy na wyjeździe i postanowiłem nie zmieniać nastawienia taktycznego. Ustawiliśmy się na kontry i nie podejmowaliśmy zbędnego ryzyka. Mimo ostrożnej gry spotkanie w 1 połowie było bardzo otwarte. Do przerwy padło, aż 5 bramek! W drugiej połowie dołożyliśmy jednego gola i przed rewanżem mieliśmy solidną zaliczkę

Rewanż rozpoczął się dla nas wyśmienicie, bowiem w 35 minucie Kovacik dał nam prowadzenie. W dwumeczu prowadziliśmy już 5:2! W drugiej połowie jednak zespół opadł z sił, a Lyon dokręcał śrubę czego efektem były kolejne bramki dające wyrównanie francuzom. Do rozstrzygnięcia konieczna była dogrywka, w której to my okazaliśmy się bardziej skuteczni i mogliśmy świętować awans do półfinału!

Po meczu z Lyonem rozbiliśmy u siebie Termalicę, która o dziwo kręciła się w górnej połowie tabeli. Tydzień później doznaliśmy sromotnej porażki w Krakowie, która oddalała nas od 4 miejsca w tabeli dającego awans do pucharów. O porażce z Białą Gwiazdą trzeba było szybko zapomnieć, bowiem czekał nas dwumecz z Benficą w półfinale Ligi Europy. Wszyscy po cichu marzyliśmy o miejscu w finale, a marzenia się wzmocniły po zwycięstwie w 1 meczu!

Z dużymi nadziejami pojechaliśmy do Portugalii, Benfica jednak pokazała różnicę klas i jeszcze w pierwszej połowie zamknęła ten dwumecz

Po pięknej przygodzie w Lidze Europy musieliśmy spiąć się w ostanich kolejkach w lidze, żeby mieć szansę to powtórzyć w przyszłym sezonie. Krzątaliśmy się w środku tabeli, ale wciąż mieliśmy szansę na zajęcie 4 miejsca w tabeli. Pierwszym małym finałem było starcie z Jagiellonią, z którego wróciliśmy z tarczą

Sytuacja na dwie kolejki przed końcem nie wyglądała kolorowo, ale nie wyglądała też tragicznie szczególnie, że przed sobą mieliśmy potyczkę z bezpośrednim kandydatem do zajęcia 4 miejsca - Radomiakiem. Mecz był bardzo wyrównany, ale udało się przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść!

W ostatniej kolejce mierzyliśmy się z czerwoną latarnią ligi - Odrą Opole. Beniaminek z Opola zgromadził w tym sezonie na swoim koncie tylko dwa zwycięstwa, więc nikt nie wyobrażał sobie innego rezultatu niż nasze zwycięstwo. Do pełni szczęścia jednak potrzebowaliśmy jeszcze remisu Cracovii z Rakowem i zwycięstwa Jagielloni. Oba warunki zostały spełnione i rzutem na taśmę zajęliśmy 4 miejsce w tabeli!

 

Kiedy Olympiacos wyrzucił nas z Ligi Mistrzów pomyślałem sobie, że zaliczyliśmy regres. Że coś jest nie tak i zmierzamy w złym kierunku. Jednak mimo sporych roszad w składzie, braku mistrzostwa i odpadnięciu z Pucharu Polski zrobiliśmy wynik ponad miarę. To daje mi ogromne nadzieje, że te młode chłopaki mogą solidnie namieszać i duże sukcesy jeszcze przed nami

Majchrzak w tym sezonie przeszedł samego siebie i ustrzelił 40 bramek, dokładając do tego 12 asyst. Był też najlepiej ocenianym zawodnikiem na przekroju całego sezonu. Wato również docenić Mateusza Szczepaniaka, który asystował 18 razy

Dzięki swojej świetnej dyspozycji Majchrzak zajął drugie miejsce w tabeli strzelców ekstraklasy notując 22 trafienia. Mimo takiego samego dorobku strzeleckiego wyprzedził go Afonso Sousa, tylko dlatego, że potrzebował do tego jednego meczu mniej


LIGA KONFERENCJI EUROPY



LIGA EUROPY



LIGA MISTRZÓW



Autor: Blitzkrieg
Menedżer Miesiąca

KOMENTARZE

Benzema
Sponsor MFM - rok 2025, 2026


Komentarzy: 146

Grupa: Root Admin

Ranga: Mechanik

Ranga sponsorska: Sponsor Premium

Dołączył: 2022-01-20

Poziom ostrzeżeń: 0

31-05-2026, 15:16 , ocenił powyższy materiał: mocne - Pilnie śledzę

Super blog itd, tylko powiedz mi, jak można prowadzić 0:2? Prowadzi się 2:0, a przegrywa 0:2. To tak jak z tą durnowatą "nowinką" - czerwona kropka w wyjazdowym meczu z Wisłą 5:3. I teraz ja nie wiem kto wygrał te 5:3. Bo czerwona kropka zawsze oznaczała przegraną a 5:3 pokazuje, że to zwycięstwo. Więc jak jest? Bo się już pogubiłem.

Blitzkrieg
Menedżer Miesiąca


Komentarzy: 186

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Dołączył: 2020-03-28

Poziom ostrzeżeń: 0

31-05-2026, 18:26

Graliśmy z Wisłą na wyjeździe dlatego 5 jest po stronie gospodarzy, analogicznie nieco wyżej jest porażka z Lyonem u siebie i jest wynik 2:3. Dlatego też napisałem, że prowadzimy 0:2, bo graliśmy na wyjeździe

Pavlito
Pierwszy Kreator Gwiazd


Komentarzy: 408

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Ranga sponsorska: Sponsor Techniczny

Dołączył: 2022-08-07

Poziom ostrzeżeń: 0

31-05-2026, 20:34 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba

Klauzule bardzo utrudniły ci życie, no i mocno rozbiły ci zespół. Troszkę ci się zeszło zanim go jakoś ogarnąłeś, ale no przynajmniej Liga Europy uratowała troszkę sezon, szczególnie gdzie rozstrzygnęły karne wykonane przez bramkarzy i końcówka w pościgu o puchary. Wogóle będzie LKE? Bo nie wiem kto zdobył Puchar Polski i ciężko wydedukować czy za rok będziesz jednym z głównych faworytów w tych rozgrywkach

leafar98


Komentarzy: 236

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2024-09-08

Poziom ostrzeżeń: 0

31-05-2026, 20:36 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

Podoba mi się – chciałbym, żeby jakiś polski klub miał taki sezon w europejskich pucharach :) na krajowym podwórku sezon niezły, choć pewnie poniżej ambicji Legii, ale puchary są, a to najważniejsze.

Ernie89
Strażnik Galaktyki, Sponsor MFM - rok 2026


Komentarzy: 863

Grupa: Moderator

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Ranga sponsorska: Sponsor Techniczny

Dołączył: 2017-08-03

Poziom ostrzeżeń: 0

01-06-2026, 01:29 , ocenił powyższy materiał: mocne - Pilnie śledzę

Pilnie śledzę

Mahdi
Z-ca Redaktora Naczelnego, Sponsor MFM - rok 2025, 2026, Wicemistrz Polski FM 15, Mistrz Polski FM 17, FM 19, FM 20, FM 21 i FM 22, 3. miejsce w Polsce FM 18, Typer Sezonu 2020/21 - 2.m, Typer Sezonu 2021/22 - 3.m,


Komentarzy: 11453

Grupa: Root Admin

Ranga: Ojciec Założyciel

Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny

Dołączył: 2015-03-20

Poziom ostrzeżeń: 0

01-06-2026, 12:24 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba

Bardzo mi się podoba

Blitzkrieg
Menedżer Miesiąca


Komentarzy: 186

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Dołączył: 2020-03-28

Poziom ostrzeżeń: 0

01-06-2026, 12:24

Pavlito, dnia 31-05-2026, 20:34, napisał:
Klauzule bardzo utrudniły ci życie, no i mocno rozbiły ci zespół. Troszkę ci się zeszło zanim go jakoś ogarnąłeś, ale no przynajmniej Liga Europy uratowała troszkę sezon, szczególnie gdzie rozstrzygnęły karne wykonane przez bramkarzy i końcówka w pościgu o puchary. Wogóle będzie LKE? Bo nie wiem kto zdobył Puchar Polski i ciężko wydedukować czy za rok będziesz jednym z głównych faworytów w tych rozgrywkach


Mój błąd. PP zdobył Lech Poznań, a my w przyszłym sezonie startujemy w Lidze Konferencji

Mariusz93
Sponsor MFM - rok 2026


Komentarzy: 60

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Ranga sponsorska: Sponsor

Dołączył: 2025-11-03

Poziom ostrzeżeń: 0

01-06-2026, 14:24 , ocenił powyższy materiał: mocne - Pilnie śledzę

Pilnie śledzę

przeminho
Z-ca Redaktora Naczelnego, Sponsor MFM - rok 2025


Komentarzy: 2246

Grupa: Moderator

Ranga: Koneser Football Managera

Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny

Dołączył: 2021-10-24

Poziom ostrzeżeń: 0

05-06-2026, 10:12 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

Podoba mi się

weche
Redaktor Naczelny. Sponsor MFM - rok 2025, 2026, Główny Sponsor Rozgrywki Mistrzów, Mistrz Ceremonii. Szef Typera. 3. miejsce w Polsce FM 2019, Wicemistrz Polski FM 2022, Mistrz Polski FM 2023, Typer Sezonu 2019/20 - 3. miejsce, Typer EURO 2024 - 2. miejs


Komentarzy: 2278

Grupa: Moderator

Ranga: Korespondent Wojenny

Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny

Dołączył: 2017-10-19

Poziom ostrzeżeń: 0

07-06-2026, 18:38 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba

Bardzo mi się podoba
Obecnie online: Blitzkrieg, weche
Copyright © 2015-26 by Łukasz Czyżycki