BLOG UŻYTKOWNIKA - Football Manager


OCENA mocne: 7, słabe: 0
zobacz komentarze

Legia Young #7 - Udało się!

09-06-2026, 16:57 , Unikalnych wejść: 246 , autor: Blitzkrieg

Wybrany klub / reprezentacja: Legia Warszawa

Opisywany sezon: 2031/32

Poziom rozgrywkowy: 1

Wersja gry: Football Manager 2026


POPRZEDNIE BLOGI


1# Sześć lat później

2# Darek jedzie na urlop

3# Debiut w Lidze Mistrzów

4# Dla takich chwil warto żyć!

5# Ponownie o włos

6# Rewelacyjna jesień, tragiczna wiosna


SUKCESY I OSIĄGNIĘCIA


SEZON LKE LE LM EKSTRAKLASA PP SPP
2025/26 4. RUNDA KWALIFIKACJI 2. RUNDA KWALIFIKACJI - 6. MIEJSCE ZWYCIĘSTWO ZWYCIĘSTWO
2026/27 - FAZA LIGOWA - ZWYCIĘSTWO ZWYCIĘSTWO FINAŁ
2027/28 - - 1/16 FINAŁU ZWYCIĘSTWO ZWYCIĘSTWO ZWYCIĘSTWO
2028/29 - PÓŁFINAŁ 4. RUNDA KWALIFIKACJI 4. MIEJSCE ĆWIERĆFINAŁ ZWYCIĘSTWO
2029/30 PÓŁFINAŁ - - ZWYCIĘSTWO FINAŁ -
2030/31 - - 1/8 FINAŁU 2. MIEJSCE ĆWIERĆFINAŁ -

KADRA


Po wypełnieniu kontraktu z klubu odszedł Jakub Jendryka. Zaliczył w naszych barwach 95 występów, notując przy tym 5 asyst. Niestety swoją grą nie powalał na kolana dlatego uznałem, że przyda się na prawej stronie powiew świeżości. Problemem był brak odpowiedniego następcy. Było w akademii kilku utalentowanych młodzianów, ale żaden nie był nominalnym prawym obrońcą. Wybór padł na Mateusza Galarę, który dołączył do nas w ubiegłym sezonie podczas corocznego naboru juniorów. Mimo, że jest nominalnie lewym obrońcą, całkiem nieźle operuje słabszą nogą więc plan jest taki, żeby Matiego "przebranżowić" na prawego defensora

Rozgrywki rozpoczęliśmy 18 lipca meczem u siebie z sensacyjnym mistrzem Polski czyli Termalicą. Choć wynik na to nie wskazuje, goście z Niecieczy zawiesli poprzeczkę dosyć wysoko, ale finalnie 3 punkty zostały w Warszawie. Brak mistrzostwa zawsze działał bardzo motywująco na moich zawodników i nie inaczej było tym razem. Pierwszą porażkę odnieśliśmy dopiero w 7 kolejce w wyjazdowym meczu z Lechem Poznań

Niestety nasza niezła forma nie przełożyła się na europejskie puchary. Zmagania o awans do Ligi Mistrzów zaczęliśmy od 3 rundy kwalifikacji. Jako, że zajęliśmy 2 miejsce w lidze w ubiegłym sezonie startowaliśmy w ścieżce ligowej, a nie mistrzowskiej co mogło przełożyć się na nieco trudniejszych rywali. Pierwszym oponentem, był Club Brugge i podobnie jak rok temu to my okazaliśmy się lepsi w dwumeczu

Nieco wyżej poprzeczka zawędrowała w rundzie czwartej, gdzie los skojarzył nas z holenderskim PSV. Pierwszy mecz rozegraliśmy w Holandii i po zaciętym meczu wyszarpaliśmy remis, co wlało w nas sporo optymizmu przed rewanżem. Na wyjazdach bywało różnie, ale u siebie potrafiliśmy dokonywać rzeczy niemożliwych. Holendrzy jednak perfekcyjnie przygotowali się do tego meczu i musieliśmy w tym sezonie zadowolić się grą w Lidze Europy

Przed inauguracją fazy ligowej LE podbiliśmy sobie morale rozbijając Koronę i Lechię. Pierwszym rywalem na rozkładzie europejskim był Inter Mediolan. Mecz nie obfitował w wiele sytuacji, gospodarze nie pozwolili nam na zbyt wiele i zgarnęli 3 punkty

Była to jedna z niewielu porażek w tym roku na każdym froncie. Porażkę w Mediolanie odbiliśmy sobie zwycięstwami z AEK Ateny i Red Bull Salzburg. W ekstraklasie zmierzaliśmy zgodnie z planem w kierunku odzyskania mistrzostwa

W listopadzie kontynuowaliśmy passę meczów bez porażki, a szczególnie przyjemne było spotkanie w Pradze czy potyczka z Arką u siebie. W grudniu niestety na Łazienkowską przybyła Stal Mielec i sprawiła, że 4 sezon z rzędu nie poczujemy smaku zwycięstwa w Pucharze Polski... Na dodatek z okazji świąt dostaliśmy od Club Brugge pod choinkę wpier*ol

W nowy rok wkroczyliśmy z dwoma remisami na zakończenie fazy ligowej LE. O ile podział punktów u siebie z Maccabi Tel Aviv pozostawiał spory niedosyt, to 0-0 z Valencią trzeba było uznać za mały sukces. To jednak nie wystarczyło na awans bezpośrednio do 1/8 finału

Na krajowym podwórku nadal szliśmy jak burza, a jedynym zespołem, który urwał nam punkty był Lech Poznań. Lechici już na tym etapie sezonu powoli wyłączali się z walki o mistrzostwo, ale udało im się wyszarpać remis w stolicy. Cały czas naciskała jednak Jagiellonia i ciągle czuliśmy ich oddech na karku. Podobnie jak Sparta Praga, z którą mierzyliśmy się w 1/16 finału LE. Moi zawodnicy wyszli na boisko jak wściekłe pitbulle z zamiarem rozszarpania wszystkiego co stanie im na drodze, w efekcie czego roznieśliśmy Czechów, aż 7:0!

W rewanżu u siebie doznaliśmy nieznacznej porażki, ale po tak okazałym zwycięstwie na drugi mecz ze Spartą dokonałem 11 zmian

Pokaz siły z Pragi chcieliśmy przenieść na kolejny etap, gdzie czekał na nas Everton. Niezależnie od tego w jakiej formie, ekipy z Premier League zawsze są niewygodnymi rywalami, więc każdy spodziewał się zaciętej batalii. Pierwszy mecz rozgrywaliśmy u siebie i po wyrównanym meczu udało się skromnie wygrać. W kontekście rewanżu na wyjeździe nie była to duża zaliczka, ale byliśmy dobrej myśli

Na rewanż pojechaliśmy pełni nadziei, jednak na boisku pokazaliśmy zupełnie co innego. Byliśmy przestraszeni, zagubieni i nie potrafiliśmy wymienić paru podań bez straty. Everton wcisnął nas w pole karne i każdy tylko czekał, aż nasza defensywa w końcu pęknie. Do szatni schodziliśmy z wynikiem remisowym, ale mało mieliśmy powodów do optymizmu. W 1 połowie nie oddaliśmy ani jednego strzału, a nasze posiadanie piłki było na poziomie 18%! Byłem pewien, że z taką grą zaliczka z Warszawy nie wystarczy. W szatni wstrząsnąłem trochę zespołem i przekazałem zespołowi moje obawy. Po zmianie stron nasza gra jakoś diametralnie się nie odmieniła, ale przynajmniej zapuściliśmy się w końcu pare razy na połowę gospodarzy. Jedno z takich wyjść skończyło się bramką po wspaniałej akcji Czajkowskiego i wykończeniu Olka Wyganowskiego! W dwumeczu prowadziliśmy już 2:0, ale to nie był koniec emocji, bo zaledwie 5 minut później Kellen Fischer wpakował piłkę do siatki i wynik znowu był na styku. Everton jednak już nie atakował z takim animuszem, a my znacznie lepiej radziliśmy sobie w obronie z kolejnymi atakami. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie i mogliśmy świętować awans do ćwierćfinału!

Przed przystąpieniem do dwumeczu ćwierćfinałowego, czekał nas ważny pojedynek na szczycie z Jagiellonią. Prowadziliśmy w tabeli, ale przy ewentualnej porażce Białostoczanie zmniejszyliby dystans między nami na 2 punkty, więc remis uznałem za wynik akceptowalny. Niespełna tydzień później na Łazienkowską zawitał Club Brugge. W grudniu dostaliśmy od Belgów solidne manto, ale w dwumeczach mieli z nami problemy i nie inaczej było tym razem

Przed ćwierćfinałem doznaliśmy porażki w Krakowie i wspominam o tym tylko dlatego, że Cracovia przerwała naszą passę 22 meczów bez porażki w ekstraklasie

Ekstraklasa spadła na nieco dalszy plan, bowiem dotarliśmy ponownie do półfinału Ligi Europy i tym razem chcieliśmy to przebić. Przeszkodzić w tym chciało nam francuskie Monaco. W pierwszym meczu Francuzi nie zaprezentowali się najlepiej i przegrali 2:1

Długo zastanawiałem się jak podejść do rewanżu. Z jednej strony Monaco zagrało słabo i kontrolowaliśmy przebieg spotkania. Z drugiej zaś strony rewanż graliśmy we Francji, a wynik był na styku. Mimo to postanowiłem zaryzykować i od 1 minuty zagraliśmy odważnie, wysokim pressingiem. Gdy gospodarze objęli prowadzenie w 1 minucie odrabiając straty z pierwszego meczu, zacząłem się zastanawiać czy właśnie nie zaprzepaściłem niepowtarzalnej szansy na dostanie się do finału. Mimo wszystko zachowałem zimną krew i nie zmieniałem ustawienia co się opłaciło, bo mecz był wyrównany, a w 30 minucie na listę strzelców wpisał się Aleksander Wyganowski! Nasza radość nie potrwała długo, bowiem 3 minuty później karnego na gola zamienił Biereth. Długo utrzymywał się wynik remisowy. Gospodarze wyglądali jakby nie do końca wiedzieli co chcą robić, czy mocniej zaatakować czy wyczekiwać naszych błędów i zadać cios z kontrataku. W 65 minucie nieoczywistym bohaterem tego spotkania został Jan Leszczyński! Po rzucie wolnym piłkę z pola karnego wybił zawodnik Monaco do której dopadł Leszczyński, przełożył sobie na lewą nogę i przymierzył w samo okienko z 18 metrów! Po grze gospodarzy widać było, że ta bramka ich mocno podłamała i nie mieli pomysłu na dalszą część spotkania. Za to my w 90 minucie wyprowadziliśmy zabójczą kontrę po której Kuba Żewłakow przypięczetował nasz awans do wielkiego finału!

Każdy w głowie miał już tylko finał Ligi Europy, ale musieliśmy odpychać od siebie te myśli, bo mieliśmy do wykonania jeszcze ważną misję na krajowym podwórku. Na 3 kolejki przed końcem Jaga traciła do nas 7 punktów co oznaczało, że w meczu z Radomiakiem u siebie mogliśmy zapewnić sobie mistrzostwo i zacząć przygotowania do ostatecznego starcia na Stadion Feijenoord. Niestety goście z Radomia nie ułatwili nam zadania i tylko zremisowaliśmy. Kolejna szansa pojawiła się 6 dni później we Wrocławiu, ale o tym meczu wolałbym nie pisać... Śląsk zagrał fenomenalne spotkanie i tylko nieskuteczności Wrocławian zawdzięczamy tak niski wymiar kary

Wszystko to jednak upchnęliśmy w skrzyni w najgłębszych zakamarkach naszego umysłu i ruszyliśmy do Holandii na wielki finał Ligi Europy. Dla Interu? Pewnie lekki zawód, bo powinni grać w finale, ale Ligi Mistrzów. Dla nas? Ogromny wyczyn, wielkie święto i niepowtarzalna okazja do zaznaczenia się na mapie Europy i dokonania czegoś niemożliwego. Dla mnie? Szansa na zrekompensowanie sobie przegranego finału z Tottenhamem za mojej pierwszej kadencji przy Łazienkowskiej

Mecz zaczął się spokojnie. Przez pierwsze 20 minut ponad 51 tysięcy ludzi zgromadzonych na stadionie oglądało piłkarskie szachy. W 24 minucie "warszawska" część stadionu wpadła w szał radości! Świeciński pomknął lewą stroną i dograł piłkę na 5 metr. Do piłki wyszedł bramkarz Interu, ale szybszy był Majchrzak. Wyłuskał futbolówkę i dograł ją do Kovacika, który skierował ją do pustej bramki! Nerazzurri nie zdążyli się otrząsnąć po tej bramce, a na tablicy wyników już było 2:0! Ponownie na lewym skrzydle wiatru narobił Świeciński, oddał piłkę do Szymona Piasty, ten zagrał ją w pole karne do Kovacika, który obrócił się z obrońcą na plecach i przymierzył po długim słupku!

Inter ruszył odważniej do ataku, ale wynik do przerwy nie uległ zmianie. Nasi kibice zaczęli już świętować na trybunach, ale czekało nas jeszcze drugie 45 minut. Po zmianie stron cofnęliśmy się i wyczekiwaliśmy błędów ze strony Włochów. Jednak to my popełniliśmy błąd, a konkretniej zrobił to Aleksander Wyganowski, który nieprzepisowo powstrzymywał rywala w polu karnym. Jedenastkę na gola zamienił Lautaro Martinez i w 58 minucie było 2:1. Zaledwie 3 minuty później Argentyńczyk ponownie umieścił piłkę w siatce doprowadzając do remisu... Jednak przy tym golu zainterweniował VAR i bramka została anulowana z powodu spalonego!

Inter naciskał co raz mocniej i atakował praktycznie całym zespołem. Zapłacili za to wysoką cenę, bowiem w 75 minucie piłkę na własnej połowie odebrał Mikołaj Czajkowski, pomknął na bramkę rywala, wpadł w pole karne i nie rozglądając się czy ma lepsze dostępne opcje huknął jak z armaty po krótkim słupku dając nam dwubramkowe prowadzenie! Przez ostatni kwadrans nie dopuściliśmy już Interu do żadnych groźnych sytuacji i mogliśmy cieszyć się z historycznego zwycięstwa w Lidze Europy!

Nie mieliśmy dużo czasu na świętowanie, bowiem cały czas nie byliśmy pewni mistrzostwa Polski. W ostatniej kolejce musieliśmy wygrać ze Stalą Mielec. Moi zawodnicy pokazali klasę i rozbili przyjezdnych z Mielca, dokładając do zwycięstwa Ligi Europy, tytuł Mistrza Polski!

W tym sezonie absolutnie naszą czołową postacią był Samuel Kovacik, który zwieńczył wspaniały sezon dubletem w finale LE. Cieszą mnie dobre występy Łukasika i Zjawińskiego, którzy dopiero "otrzaskują" się w pierwszym składzie

Królem strzelców ekstraklasy został Andreas Hountondji z Wisły Kraków notując 21 trafień


POLSKIE KLUBY W EUROPEJSKICH PUCHARACH


Termalica Bruk-Bet Nieciecza - 1/16 finału Ligi Europy (2:3 vs. FC Kopenhaga w dwumeczu)

Jagiellonia Białystok - Faza ligowa (28. miejsce, 6 punktów)

Miedź Legnica - 3. runda kwalifikacji Ligi Konferencji (1:4 vs. Celtic Glasgow)

Pogoń Szczecin - 1/8 finału Ligi Konferencji Europy (2:4 vs. Bournemouth)


PUCHAR POLSKI



LIGA KONFERENCJI EUROPY



LIGA EUROPY



LIGA MISTRZÓW



Autor: Blitzkrieg
Menedżer Miesiąca

KOMENTARZE

Benzema
Sponsor MFM - rok 2025, 2026, Typer World Cup 2026 - 2. miejsce


Komentarzy: 227

Grupa: Root Admin

Ranga: Mechanik

Ranga sponsorska: Sponsor Premium

Dołączył: 2022-01-20

Poziom ostrzeżeń: 0

09-06-2026, 17:06 , ocenił powyższy materiał: mocne - Niesamowita historia

Niesamowita historia

Mahdi
Z-ca Redaktora Naczelnego, Sponsor MFM - rok 2025, 2026, Wicemistrz Polski FM 15, Mistrz Polski FM 17, FM 19, FM 20, FM 21 i FM 22, 3. miejsce w Polsce FM 18, Typer Sezonu 2020/21 - 2.m, Typer Sezonu 2021/22 - 3.m.


Komentarzy: 11535

Grupa: Root Admin

Ranga: Ojciec Założyciel

Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny

Dołączył: 2015-03-20

Poziom ostrzeżeń: 0

09-06-2026, 20:57 , ocenił powyższy materiał: mocne - Lecę budować Ci pomnik

Lecę budować Ci pomnik

weche
Redaktor Naczelny. Sponsor MFM - rok 2025, 2026, Główny Sponsor Rozgrywki Mistrzów, Mistrz Ceremonii. Szef Typera. 3. miejsce w Polsce FM 2019, Wicemistrz Polski FM 2022, Mistrz Polski FM 2023, Typer Sezonu 2019/20 - 3. m. Typer EURO 2024 - 2. m.


Komentarzy: 2341

Grupa: Moderator

Ranga: Korespondent Wojenny

Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny

Dołączył: 2017-10-19

Poziom ostrzeżeń: 0

10-06-2026, 07:33 , ocenił powyższy materiał: mocne - Genialne, czekałem na to

Genialne, czekałem na to

Mariusz93
Sponsor MFM - rok 2026


Komentarzy: 81

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Ranga sponsorska: Sponsor Techniczny

Dołączył: 2025-11-03

Poziom ostrzeżeń: 0

10-06-2026, 15:15 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

Wielki sukces dla polskiej piłki! Widać progres z sezonu na sezon, a do sufitu jeszcze sporo. Teraz czas na tryumf w LM.

BTW - podziwiam Twoją blogerską płodność - co 3 dni nowy odcinek.

Ernie89
Strażnik Galaktyki, Sponsor MFM - rok 2026


Komentarzy: 938

Grupa: Moderator

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Ranga sponsorska: Sponsor Techniczny

Dołączył: 2017-08-03

Poziom ostrzeżeń: 0

12-06-2026, 15:14 , ocenił powyższy materiał: mocne - Pilnie śledzę

Pilnie śledzę

Pavlito
Pierwszy Kreator Gwiazd


Komentarzy: 484

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Ranga sponsorska: Sponsor Techniczny

Dołączył: 2022-08-07

Poziom ostrzeżeń: 0

18-06-2026, 01:12 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba

Akurat lubię system braku spadków kiedy rozpoczyna się faza ligowa x rozgrywek. Chociaż trzeba przyznać że tym razem byli ciekawi rywale w LE, a w finale do bólu wykorzystałeś wszystkie swoje szanse. Gratuluje. O dziwo w pucharze jak na początku byłeś dominatorem, tak dalej para gdzieś uleciała. Ważne że liga również wygrana, choć ponownie jak na siłę składu dosyć ledwo

Blitzkrieg
Menedżer Miesiąca


Komentarzy: 234

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Dołączył: 2020-03-28

Poziom ostrzeżeń: 0

18-06-2026, 10:48

Pavlito, dnia 18-06-2026, 01:12, napisał:
Akurat lubię system braku spadków kiedy rozpoczyna się faza ligowa x rozgrywek. Chociaż trzeba przyznać że tym razem byli ciekawi rywale w LE, a w finale do bólu wykorzystałeś wszystkie swoje szanse. Gratuluje. O dziwo w pucharze jak na początku byłeś dominatorem, tak dalej para gdzieś uleciała. Ważne że liga również wygrana, choć ponownie jak na siłę składu dosyć ledwo


To mi się podoba w tym FMie, że nawet po paru sezonach wygrywanie ligi przychodzi z trudem

przeminho
Z-ca Redaktora Naczelnego, Sponsor MFM - rok 2025


Komentarzy: 2349

Grupa: Moderator

Ranga: Koneser Football Managera

Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny

Dołączył: 2021-10-24

Poziom ostrzeżeń: 0

18-06-2026, 15:44 , ocenił powyższy materiał: mocne - Obecny

Obecny
Obecnie online: weche
Copyright © 2015-26 by Łukasz Czyżycki