-

 

BLOG UŻYTKOWNIKA - Football Manager


OCENA mocne: 11, słabe: 0
zobacz komentarze

#RetroKariera | Telefon z Twardowskiego [S01E01] | FM 2005

12-08-2026, 12:45 , Unikalnych wejść: 499 , autor: pokojtrenera.yt

Wybrany klub / reprezentacja: Pogoń Szczecin

Opisywany sezon: 2004/05

Poziom rozgrywkowy: 1

Wersja gry: Football Manager 2005

Dane wejściowe :
Football Manager 2005
Wersja : 5.0.2 87
Wybrane ligi : Anglia (1 liga), Białoruś (1 liga), Bułgaria (1 liga), Czechy (1 liga), Francja (1 liga), Hiszpania (1 liga), Holandia (1 liga), Niemcy (1 liga), Norwegia (1 liga), Polska (2 ligi), Rumunia (1 liga), Serbia i Czarnogóra (1 liga), Słowacja (1 liga), Słowenia (1 liga), Szwecja (1 liga), Węgry (1 liga), Włochy (1 liga).
Sezon : 2004/2005
Data startowa : 8 lipca 2004 r.

 



POCZĄTEK

Szczecin, 6 lipca 2004 roku.

Tomasz Śledź nigdy nie zrobił wielkiej piłkarskiej kariery. Nie zagrał w reprezentacji. Nie zdobywał mistrzostw Polski. Nie wyjechał za granicę, a jego nazwisko niewiele mówiło kibicom spoza Szczecina.

Piłkarską karierę rozpoczynał w Stali Stocznia Szczecin, do której pierwszego zespołu trafił w sezonie 1987/88. Przez kolejne trzy lata występował ze Stalą na drugim i trzecim poziomie rozgrywkowym, przeżywając zarówno awans do II ligi, jak i późniejsze problemy organizacyjne klubu. Po wycofaniu zespołu z rozgrywek w 1990 roku przeniósł się do Energetyka Gryfino, gdzie spędził pięć sezonów na poziomie III ligi.

Do Szczecina wrócił w 1995 roku. Ponownie reprezentował Stal Stocznię, później występującą jako Stal-Telgom, z którą w sezonie 1997/98 wywalczył awans na zaplecze najwyższej klasy rozgrywkowej. Po przekształceniu zespołu kontynuował grę w Odrze Szczecin, spędzając z nią dwa sezony w II lidze. Karierę zawodniczą zakończył w 2000 roku, mając 30 lat.

Grał w środku pomocy. Nie był zawodnikiem, dla którego ludzie przychodzili na stadion.Nie imponował liczbami i nie pojawiał się na pierwszych stronach gazet. Był po prostu solidnym ligowcem. Takim, którego trenerzy lubią mieć w zespole.

Po zakończeniu kariery piłkarskiej nie odszedł daleko od futbolu. W 2002 roku wrócił do Stali już w zupełnie innej roli. Tym razem usiadł na ławce trenerskiej.
Miał 32 lata.

Dwa kolejne sezony spędził, poznając zawód od zupełnie innej strony. Niewielki klub, ograniczone możliwości, zawodnicy łączący piłkę z normalnym życiem i problemy, których nie rozwiązywało przesunięcie kilku suwaków na ekranie.

Śledź nie narzekał.
Był u siebie.

Latem 2004 roku przygotowywał się do rozpoczęcia kolejnego sezonu ze Stalą. Nic nie wskazywało na to, żeby najbliższe tygodnie miały przynieść jakąkolwiek rewolucję.

Do czasu.


Telefon zadzwonił kilka minut po dwudziestej.
Śledź spojrzał na wyświetlacz.
Nieznany numer.

— Słucham?
— Tomasz Śledź?
— Tak.
— Jutro. Jedenasta. Stadion Pogoni. Proszę się nie spóźnić.

Śledź zmarszczył brwi.

— Przepraszam, ale z kim rozmawiam?

Po drugiej stronie na moment zapadła cisza.

Antoni Ptak. Do zobaczenia.

Połączenie zostało przerwane.
Śledź jeszcze przez kilka sekund trzymał telefon przy uchu.
Potem spojrzał na zegarek.
Do jedenastej zostało niecałe piętnaście godzin.


7 lipca 2004

Stadion przy Twardowskiego nie był dla Tomasza Śledzia miejscem obcym.
Urodził się w Szczecinie. Tutaj dorastał, tutaj grał w piłkę i tutaj rozpoczynał pracę trenerską. Pogoń zawsze była jednak gdzieś obok. Największy klub miasta. Inny świat niż Stal.

Tego ranka po raz pierwszy przekraczał bramę stadionu ze świadomością, że za kilkadziesiąt minut może stać się jego częścią. Antoni Ptak nie należał do ludzi, którzy lubili tracić czas. Po krótkim przywitaniu szybko przeszedł do rzeczy.

— Wie pan, dlaczego pana zaprosiłem?
— Mam kilka pomysłów.

Ptak uśmiechnął się pod nosem.

— Potrzebujemy trenera.

Śledź przez chwilę czekał na dalszą część zdania.

— Pogoń wróciła do Ekstraklasy. Nie chcę, żeby za rok znowu z niej spadła. Potrzebuję kogoś młodego. Głodnego. Kogoś, kto zna to miasto.
— I dlatego trener Stali Szczecin?
— Dlatego Tomasz Śledź.

Na biurku leżało kilka kartek.
Warunki kontraktu.
Śledź zerknął na nie, ale jeszcze nie sięgnął po długopis.

— Czego pan ode mnie oczekuje?
— Na początek?

Ptak oparł się wygodniej w fotelu.

Utrzymania.

To nie brzmiało szczególnie romantycznie. Nie było rozmowy o mistrzostwie. Europejskich pucharach. Wielkiej Pogoni. Tylko o pozostaniu w lidze.

Śledź pokiwał głową.

— Utrzymać się możemy w tym roku.

— A później?
— Jeżeli mam tutaj zostać trochę dłużej, chciałbym, żeby za kilka lat drużyny przyjeżdżające do Szczecina nie zastanawiały się, czy zdobędą trzy punkty.

Ptak spojrzał na niego uważniej.

— Tylko?
— Na początek.

Tym razem uśmiechnęli się obaj. Kilka minut później Śledź podpisał kontrakt. W wieku 34 lat został trenerem Pogoni Szczecin.

Nie miał doświadczenia w Ekstraklasie. Nie prowadził wcześniej zawodowego klubu na takim poziomie. Nie miał też wielkiego nazwiska, za którym mogłaby schować się drużyna, gdy pojawią się pierwsze problemy.

Miał za to dostać swoją szansę.


Pierwsze pytanie: kogo właściwie mam?

Pierwsze dłuższe spotkanie nowego szkoleniowca odbyło się jeszcze tego samego dnia. Naprzeciw Śledzia usiedli członkowie sztabu szkoleniowego. Wśród nich dwaj ludzie, których opinii zamierzał słuchać szczególnie uważnie — Miroslav Copjak oraz Bohumil Panik.



Śledź otworzył notes.

— Zacznijmy prosto. Trzech zawodników.
Copjak spojrzał na niego pytająco.
— Gdybyście mieli wskazać trzech piłkarzy, wokół których można dziś budować ten zespół. Kogo wybieracie?
Odpowiedź padła szybko.
Moskalewicz.

Tutaj większych wątpliwości nie było.
Olgierd Moskalewicz miał doświadczenie, znał klub i potrafił grać na kilku ofensywnych pozycjach. Nie musiał być najlepszy w każdej kategorii, żeby jego znaczenie dla drużyny było oczywiste.


— Drugi?
Batata — odpowiedział Panik.

Zawodnik, który przy odpowiednim wykorzystaniu mógł w polskiej lidze robić różnicę jednym kontaktem z piłką.
Śledź zanotował nazwisko.

— Trzeci?
Tym razem Copjak zastanawiał się chwilę dłużej.
Rafał Grzelak.

22 lata. Lewa noga. Dobre dośrodkowanie, stałe fragmenty, dynamika.

— Jest jeszcze młody — dodał Copjak. — Ale potrafi zrobić przewagę.


Śledź postawił przy jego nazwisku niewielki znak plusa.

Moskalewicz. Batata. Grzelak.

Pierwsze trzy nazwiska zapisane większymi literami.
— A największy problem?
Na moment zrobiło się ciszej.
— Z przodu jest z czego wybierać. Z tyłu już niekoniecznie — powiedział w końcu Copjak.

Śledź odłożył długopis.
Tego akurat zdążył się już domyślić.


Indywidualizacja treningu pod kątem pozycji

Jedną z pierwszych zmian nowego trenera było uporządkowanie treningu. Śledź nie chciał, żeby bramkarz, środkowy obrońca i ofensywny pomocnik wykonywali przez cały tydzień dokładnie tę samą pracę. Kadra została podzielona na grupy.
Powstały osobne programy dla:

bramkarzy, obrońców, pomocników oraz napastników.

Osobną uwagę otrzymali również młodzi zawodnicy. Śledź zdecydował, że najzdolniejsi gracze z rezerw nie będą jedynie uzupełnieniem liczebnym dla pierwszej drużyny. Otrzymali własne programy rozwojowe — jeden dla zawodników z pola i drugi dla młodych bramkarzy. Wśród nich znaleźli się między innymi Piotr Celeban, Michał Niedźwiecki, Łukasz Trałka, Bartosz Fabiniak oraz Rafał Rogowski.

Nie oznaczało to, że którykolwiek z nich miał od razu dostać miejsce w podstawowym składzie.
Wręcz przeciwnie.
Najpierw mieli na nie zapracować.

 

Kilka dni później do sztabu dołączył również Bob Gray.
43-letni Anglik szczególnie dobrze czuł się w pracy z młodymi zawodnikami. Dla Śledzia był to wystarczający argument. Jeżeli Pogoń miała kiedyś stać się czymś więcej niż klubem walczącym o utrzymanie, nie mogła opierać się wyłącznie na kolejnych transferach. Ktoś musiał również wychowywać piłkarzy.


Pierwsza odprawa

Na pierwszym spotkaniu z całą drużyną nie było krzyków. Nie było też wielkich deklaracji. Śledź stanął przed zawodnikami i przez chwilę przyglądał się twarzom ludzi, których jeszcze kilka dni wcześniej znał głównie z trybun, gazet i wyników ligowych.Teraz odpowiadał za nich wszystkich.

— Nie będę wam dzisiaj mówił, że zdobędziemy mistrzostwo Polski.

Kilku zawodników lekko się uśmiechnęło.

— Dopiero wróciliśmy do Ekstraklasy. Najpierw musimy pokazać, że na nią zasługujemy.

Śledź zrobił krótką przerwę.

— Zarząd oczekuje utrzymania. Ja również od tego zaczynam.

W szatni nadal panowała cisza.

— Ale nie przyszedłem tutaj po to, żeby Pogoń każdego lata sprawdzała terminarz i liczyła punkty potrzebne do pozostania w lidze. Jeżeli będziemy dobrze pracowali, z każdym kolejnym sezonem spróbujemy przesunąć tę granicę trochę wyżej.

Nie powiedział więcej.
Na większe słowa przyjdzie czas.
Najpierw trzeba było wygrać kilka meczów.


Pięciu ludzi z szatni

Po odprawie w pomieszczeniu zostało pięciu zawodników.
Olgierd Moskalewicz.
Grzegorz Matlak.
Julcimar.
Batata.
Krzysztof Michalski.


Rada drużyny.



Śledź nie zamierzał jej zmieniać. Przynajmniej nie teraz. Jeżeli wchodził do nowej szatni, potrzebował ludzi, którzy znali jej mechanizmy zdecydowanie lepiej od niego.

— Panowie, żadnych przemówień — zaczął. — Chcę tylko wiedzieć jedną rzecz. Jak wygląda ta drużyna od środka?

Moskalewicz spojrzał na pozostałych.

— Chce Trener wersję dla trenera czy prawdziwą?

Śledź uśmiechnął się.

— Jeżeli mamy ze sobą trochę popracować, proponuję od początku tę drugą.

Rozmowa trwała znacznie dłużej, niż początkowo planował. O zawodnikach, o treningach, o tym, kto potrzebuje mocniejszego traktowania, a z kim lepiej rozmawiać spokojnie. W końcu temat zszedł na cel postawiony przed zespołem.

— Utrzymanie? — Moskalewicz zerknął na pozostałych. — Nikt tutaj nie zamierza wracać na dół.

— I dobrze — odpowiedział Śledź. — Na razie niczego więcej od was nie potrzebuję.

Moskalewicz uniósł brwi.

— Na razie?

— Na razie.


Pierwsze oględziny

Po kilku dniach treningów hierarchia zaczynała powoli nabierać kształtu.

BRAMKARZE

Najlepsze pierwsze wrażenie zrobił Krzysztof Pilarz.
Refleks, komunikacja z obrońcami i dobre wprowadzanie piłki sprawiały, że to właśnie on rozpoczynał przygotowania jako kandydat numer jeden. Za nim znajdowali się Boris Pesković oraz Waldemar Grzanka.

OBRONA

Tutaj znaków zapytania było zdecydowanie więcej. Najpewniej prezentował się Julcimar. Brazylijczyk był agresywny, waleczny i dobrze radził sobie w odbiorze. Na lewej stronie doświadczeniem dysponował Grzegorz Matlak, a do pierwszej drużyny został podciągnięty również Rodrigo.
Śledź szybko zauważył jednak problem. Jeżeli Pogoń miała grać odważniej, środkowi obrońcy będą musieli radzić sobie z dużą przestrzenią za plecami. A tutaj pewności już nie było.

POMOC

Tutaj sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Batata. Moskalewicz. Grzelak. Terlecki. Kaźmierczak. Parzy. Było z czego wybierać.
Śledź wiedział już, że właśnie w tej części boiska znajduje się największy potencjał zespołu. Szczególne wrażenie robił Batata. Jeżeli Brazylijczyk dostanie odpowiednią swobodę między liniami, może stać się zawodnikiem, wokół którego będzie kręciła się ofensywna gra Pogoni. Z kolei Grzelak miał odpowiadać za lewą stronę, szerokość, dośrodkowania, stałe fragmenty.

ATAK

Pierwszym kandydatem do gry na szpicy został Roberto Claudio Milar. Za jego plecami czekali Radek Divecký oraz doświadczony Artur Bugaj. Nie była to pozycja, która zmuszała Śledzia do natychmiastowego wyjścia na rynek transferowy.
Ale na przyszłość?
Tu również trzeba będzie szukać.


Pierwsza Pogoń Śledzia

Po kolejnych treningach na tablicy pojawiło się ustawienie, które miało stać się punktem wyjścia. 

4-2-3-1.

Jeden z dwóch środkowych pomocników miał pozostawać niżej i zabezpieczać zespół. Drugi dostawał większą swobodę.
Na lewej stronie Pogoń miała grać odważniej. Grzelak miał atakować przestrzeń przed sobą, a Matlak wspierać go wtedy, gdy sytuacja na to pozwalała.
Prawa strona miała początkowo funkcjonować nieco ostrożniej.
A pomiędzy liniami?
Tam miejsce otrzymał Batata. To właśnie do niego miały trafiać piłki, kiedy trzeba było zrobić coś mniej oczywistego.

Nie był to jeszcze gotowy zespół.
Nie była to nawet gotowa taktyka.
Ale po raz pierwszy od objęcia Pogoni Śledź zaczynał widzieć, jak chciałby, żeby ta drużyna wyglądała.


Pierwsze tygodnie

Pierwsze tygodnie pracy Tomasza Śledzia przy Twardowskiego upływały przede wszystkim pod znakiem treningów i kolejnych prób ustawienia zespołu. Nowy szkoleniowiec nie zamierzał przywiązywać zbyt dużej wagi do wyników sparingów. Ważniejsze było znalezienie odpowiednich ludzi do 4-2-3-1, sprawdzenie kilku wariantów personalnych i zobaczenie, jak zawodnicy reagują na nowy sposób gry. Mimo wszystko każdy kolejny mecz miał dawać kilka odpowiedzi.

Unia Tczew 0:4 Pogoń Szczecin

Pierwszym sprawdzianem Portowców był wyjazd do Tczewa.

Pogoń rozpoczęła przygotowania bardzo przekonująco. Wynik otworzył Artur Bugaj, po przerwie trafił Maciej Terlecki, a dwa kolejne gole dołożył Roberto Claudio Milar. Cztery zdobyte bramki cieszyły, ale jeszcze bardziej podobało się Śledziowi to, że jego drużyna przez większość spotkania kontrolowała wydarzenia na boisku. Portowcy oddali 17 strzałów, zanotowali 81% celnych podań i nie pozwolili gospodarzom na ani jedno celne uderzenie. Na początek — dokładnie tego było potrzeba.


Spartak Subotica 4:2 Pogoń Szczecin

Kilka dni później poziom trudności wzrósł.

Tym razem Pogoń szybko przekonała się, że sama jakość z przodu nie rozwiąże wszystkich problemów. Spartak wygrał 4:2, choć po bramkach Olgierda Moskalewicza i Bataty Portowcy przez chwilę byli w stanie utrzymywać kontakt z gospodarzami. Szczególnie niepokojące było to, jak łatwo rywale dochodzili do sytuacji pod bramką Pogoni. Na domiar złego w 68. minucie Maciej Terlecki zobaczył czerwoną kartkę.

Śledź dostał pierwsze poważniejsze ostrzeżenie.
Ofensywa potrafiła odpowiedzieć.
Defensywa nie zawsze.


Pogoń Szczecin 1:2 Viktoria Pilzno

Trzeci sparing miał być okazją do reakcji. Nie był.

Już po sześciu minutach Pogoń przegrywała, a tuż przed przerwą rywale wykorzystali rzut karny. Odpowiedzią Portowców było jedynie trafienie Artura Bugaja. Jeszcze bardziej od samego wyniku martwiła jakość gry w ofensywie. Zespół Śledzia oddał zaledwie sześć strzałów i przez długie fragmenty miał problem ze stworzeniem sobie dogodnej sytuacji. Po bardzo dobrym początku przygotowań przyszły więc dwa mecze, które sprowadziły wszystkich na ziemię.


Stasiak KSZO 2:2 Pogoń Szczecin

Kolejnym przeciwnikiem był Stasiak KSZO. Wtedy jeszcze nikt w Pogoni nie przypuszczał, że zespół z Ostrowca Świętokrzyskiego odegra znacznie ważniejszą rolę w pierwszych tygodniach pracy Śledzia.

Mecz był wyrównany niemal pod każdym względem. Gospodarze oddali 11 strzałów, Pogoń 10. Obie drużyny trzykrotnie trafiały w światło bramki i wykonywały po trzy rzuty rożne. Bohaterem Portowców został Radek Divecký, który zdobył obie bramki — pierwszą w 18., a drugą w 87. minucie. Ta druga wydawała się zapewniać zwycięstwo. W 90. minucie Stasiak doprowadził jednak do remisu.

Śledź nie wiedział jeszcze, że za kilkanaście dni będzie musiał wrócić w to samo miejsce.
Tym razem już nie na sparing.


Pogoń Szczecin 4:1 Pogoń II

Ostatnim sprawdzianem przed rozpoczęciem sezonu był wewnętrzny mecz z rezerwami.

Pierwsza drużyna nie pozostawiła większych wątpliwości. Dwa razy trafił Artur Bugaj, a po przerwie kolejne bramki zdobyli Rafał Grzelak i Olgierd Moskalewicz. Rezerwy odpowiedziały jedynie golem Piotra Gajewskiego. Przewaga była wyraźna: 23:5 w strzałach, 11:1 w celnych uderzeniach i 8:0 w rzutach rożnych. Nie był to oczywiście przeciwnik, na podstawie którego należało wyciągać daleko idące wnioski. Ale po dwóch porażkach i remisie takie zakończenie przygotowań było potrzebne.


Losowanie, które szybko nabrało znaczenia

W międzyczasie odbyło się losowanie II rundy Pucharu Polski. Dla Pogoni miał to być pierwszy oficjalny mecz sezonu.
Rywal?
Stasiak KSZO.
Na wyjeździe.

Śledź spojrzał na kartkę z wynikiem losowania i tylko się uśmiechnął.

— Przynajmniej wiemy już, gdzie jest szatnia gości.

Kilka dni wcześniej jego zespół wyjechał z Ostrowca z remisem 2:2.
7 sierpnia miał tam wrócić.
Tym razem nie będzie możliwości tłumaczenia wyniku okresem przygotowawczym, ciężkimi treningami czy sprawdzaniem nowych wariantów.
Przegrany odpadał.

 


Dzień przed debiutem

6 sierpnia 2004

Dzień przed pierwszym oficjalnym meczem Tomasza Śledzia w roli trenera Pogoni Szczecin. Stadion przy Twardowskiego powoli pustoszał. Śledź został jeszcze przez chwilę w swoim gabinecie. Na biurku leżała kartka z przewidywanym składem, kilka notatek ze sparingu sprzed dwóch tygodni i raport dotyczący najbliższego przeciwnika.
Na samej górze widniała nazwa, którą znał już bardzo dobrze.

Stasiak KSZO.

Dwa tygodnie wcześniej Pogoń zremisowała w Ostrowcu 2:2. Teraz miała wrócić tam ponownie.
Nie po kolejne dziewięćdziesiąt minut przygotowań.
Po awans.
Śledź zamknął notes.
Przez ostatni miesiąc poznawał zawodników, zmieniał trening, układał pierwszą taktykę i próbował znaleźć odpowiednie miejsce dla każdego z piłkarzy. Od jutra wszystko miało zostać sprawdzone w meczu, którego nie można było powtórzyć.

7 sierpnia 2004 roku.
II runda Pucharu Polski.
Stasiak KSZO – Pogoń Szczecin.

Pierwszy oficjalny mecz Tomasza Śledzia.
Pierwsza odpowiedź na pytanie, czy człowiek ze Stali Szczecin rzeczywiście był gotowy na Pogoń.

Jutro zaczynała się jego Pogoń.


CIĄG DALSZY NASTĄPI…


Autor: pokojtrenera.yt
Menedżer Miesiąca, Menedżer-Debiutant Miesiąca

KOMENTARZE

Mariusz93
Sponsor MFM - rok 2026


Komentarzy: 117

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Ranga sponsorska: Sponsor Premium

Dołączył: 2025-11-03

Poziom ostrzeżeń: 0

12-08-2026, 17:34 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

Kolejny seria fabularyzowanych blogów - jest forma. Powodzenia!

Blitzkrieg


Komentarzy: 260

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Dołączył: 2020-03-28

Poziom ostrzeżeń: 0

12-08-2026, 18:56 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba

Blogi z fabułką, miodzio. Fajnie się czyta

pokojtrenera.yt
Menedżer Miesiąca, Menedżer-Debiutant Miesiąca


Komentarzy: 57

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2026-08-02

Poziom ostrzeżeń: 0

12-08-2026, 18:57

Wczytując się w komentarze pozwoliłem sobie zmienić historię piłkarską Tomka (wraz z nazewnictwem Klubów) tak aby jak najbardziej trzymało się to stanu faktycznego.

Dodałem też brakujące zrzuty ekranu :)

Benzema
Sponsor MFM - rok 2025, 2026, Typer World Cup 2026 - 2. miejsce


Komentarzy: 281

Grupa: Root Admin

Ranga: Mechanik

Ranga sponsorska: Sponsor Premium

Dołączył: 2022-01-20

Poziom ostrzeżeń: 0

12-08-2026, 19:24 , ocenił powyższy materiał: mocne - Świetny pomysł na karierę, będę czekał na dalszy ciąg

Świetny pomysł na karierę, będę czekał na dalszy ciąg

Ernie89
Strażnik Galaktyki, Sponsor MFM - rok 2026


Komentarzy: 991

Grupa: Moderator

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Ranga sponsorska: Sponsor Techniczny

Dołączył: 2017-08-03

Poziom ostrzeżeń: 0

13-08-2026, 21:10 , ocenił powyższy materiał: mocne - Świetny pomysł na karierę, będę czekał na dalszy ciąg

Świetny pomysł na karierę, będę czekał na dalszy ciąg

przeminho
Z-ca Redaktora Naczelnego, Sponsor MFM - rok 2025


Komentarzy: 2383

Grupa: Moderator

Ranga: Koneser Football Managera

Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny

Dołączył: 2021-10-24

Poziom ostrzeżeń: 0

17-08-2026, 06:48 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

kurcze aż zainstalowałem 5tkę i nadal fajnie się gra... do momentu pierwszych spotkań, gdy widzisz, że taktyka nie działa i nie masz pojęcia jak to naprawić :) i tylu piłkarzy z kosmicznymi atrybutami, nawet tutaj - Pilarz szybki jak Grosik, Milar drybling 17 a technika 7 haha

pokojtrenera.yt
Menedżer Miesiąca, Menedżer-Debiutant Miesiąca


Komentarzy: 57

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2026-08-02

Poziom ostrzeżeń: 0

17-08-2026, 16:35

przeminho, dnia 17-08-2026, 06:48, napisał:
kurcze aż zainstalowałem 5tkę i nadal fajnie się gra... do momentu pierwszych spotkań, gdy widzisz, że taktyka nie działa i nie masz pojęcia jak to naprawić :) i tylu piłkarzy z kosmicznymi atrybutami, nawet tutaj - Pilarz szybki jak Grosik, Milar drybling 17 a technika 7 haha


Atrybuty szalone podobnie jak w FM 2006 (którego też ostatnio odświeżyłem), ciężko się odnaleźć :)

Pavlito
Pierwszy Kreator Gwiazd


Komentarzy: 519

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Ranga sponsorska: Sponsor Techniczny

Dołączył: 2022-08-07

Poziom ostrzeżeń: 0

24-08-2026, 22:20 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba

Ciekawy początek, zobaczymy co przyniesie pierwszy pełny sezon. Życzę powodzenia
Obecnie online: brak użytkowników online
Copyright © 2015-26 by Łukasz Czyżycki