-
Wybrany klub / reprezentacja: Pogoń Szczecin
Opisywany sezon: 2004/05
Poziom rozgrywkowy: 1
Wersja gry: Football Manager 2005
Dane wejściowe :
Football Manager 2005
Wersja : 5.0.2 87
Wybrane ligi : Anglia (1 liga), Białoruś (1 liga), Bułgaria (1 liga), Czechy (1 liga), Francja (1 liga), Hiszpania (1 liga), Holandia (1 liga), Niemcy (1 liga), Norwegia (1 liga), Polska (2 ligi), Rumunia (1 liga), Serbia i Czarnogóra (1 liga), Słowacja (1 liga), Słowenia (1 liga), Szwecja (1 liga), Węgry (1 liga), Włochy (1 liga).
Sezon : 2004/2005
Data startowa : 8 lipca 2004 r.
PRZEPISY :
I LIGA POLSKA
Liczba spotkań : 26 (zespoły grają po dwa razy)
Liczba drużyn : 14
Spadek : miejsca 13; 14.
Baraż o utrzymanie : miejsce 12.
Kwalifikacja : Liga Mistrzów - miejsce 1.
Puchar EURO - miejsca 2-4.
Puchar Lata (Intertoto) - miejsce 5.
ZASADY GRY :
W serii #retrokariera w pierwszej edycji nie ma narzuconych ograniczeń względem rozgrywki. Skupiam się przede wszystkim nad formą fabuły jak i samych wpisów. Wątki i zdarzenia fabularne nie są w 100% autentyczne. Miłego czytania :)
Pierwszy miesiąc pracy przy Twardowskiego Tomasz Śledź miał już za sobą. Poznał drużynę, sztab, ludzi zarządzających klubem i przede wszystkim człowieka, od którego w Pogoni zależało wtedy niemal wszystko.
Antoniego Ptaka.
W pierwszym odcinku nie rozegraliśmy jednak jeszcze ani jednego oficjalnego spotkania. Wszystkie rozmowy o planach, przebudowie zespołu i spokojnym pierwszym sezonie pozostawały wyłącznie teorią.
7 sierpnia 2004 roku teoria się skończyła.
8 sierpnia 2004, Twardowskiego
Śledź wszedł do gabinetu kilka minut przed umówioną godziną.
Antoni Ptak już tam był.
Nie siedział. Chodził od okna do biurka i z powrotem. Dawid stał przy jednej ze ścian z rękami skrzyżowanymi na piersi.
Nie trzeba było pytać, czego będzie dotyczyła rozmowa.
Pogoń właśnie odpadła z Pucharu Polski po wyjazdowym spotkaniu ze Stasiakiem KSZO.
– Pierwszy mecz. Pierwszy. I już nas nie ma w pucharze – zaczął Antoni.
Śledź nie odpowiedział od razu.
– Zespół jest w przebudowie. To był nasz pierwszy oficjalny mecz.
– Mnie nie interesuje, który to był mecz. Interesuje mnie wynik.
– Mnie też.
Ptak zatrzymał się przed biurkiem.
– To dobrze, bo ja zawsze oczekuje wyników!
Dawid pokiwał głową.
– Ojciec zainwestował w ten zespół sporo pieniędzy.
Śledź spojrzał na niego, ale nic nie powiedział.
Nie minął nawet miesiąc od podpisania kontraktu, a trener zaczynał rozumieć, że wcześniejsze zapewnienia o czasie i spokojnej budowie drużyny będą obowiązywać dokładnie tak długo, jak długo zgadzać będą się wyniki.
Po kilku minutach rozmowa dobiegła końca.
Przy drzwiach Antoni rzucił jeszcze:
– Liga zaczyna się za tydzień. Tam już nie chcę żadnych tłumaczeń.
Puchar Polski mieliśmy więc z głowy, zanim na dobre rozpoczął się sezon.

Na szczęście odpowiedź drużyny w lidze była całkiem przyzwoita.
14 sierpnia na Twardowskiego przyjechało Zagłębie Lubin. Pogoń wygrała 1:0, a pierwszą ligową bramkę kadencji Tomasza Śledzia zdobył w 75. minucie Radek Divecky.

Tydzień później przyszło brutalne sprowadzenie na ziemię. Wyjazd do Łęcznej zakończył się porażką 0:3.
Na zakończenie miesiąca Portowcy ponownie pokazali jednak lepszą twarz. Górnik Zabrze został pokonany 2:0, a obie bramki zdobył Artur Bugaj.
Po trzech kolejkach mieliśmy więc 6 punktów i 3. miejsce w tabeli. Bilans bramek wynosił 3:3.

Jak na drużynę, która dopiero była składana, wyglądało to całkiem nieźle.
A składana była naprawdę intensywnie.
Jeszcze 7 sierpnia do Pogoni trafił za 90 tysięcy złotych Manuel Persic. Był to jeden z transferów przeprowadzonych bezpośrednio przez Dawida Ptaka. Podobnie wyglądała sprawa pozyskanego z wolnego transferu Piotra Bazlera.


Śledź znacznie większy wpływ miał na pozostałe ruchy. W porozumienu z Markiem Łopińskim sprowadził Pawła Holca z Arki za 100 tysięcy, Wojciecha Grzyba z Odry Wodzisław za 450 tysięcy oraz Grzegorza Bartczaka z Zagłębia za 280 tysięcy.



Największą inwestycją został jednak 20-letni bramkarz Polonii Warszawa.
Paweł Kieszek kosztował Pogoń 900 tysięcy złotych.

Dużo. Bardzo dużo.
Łopiński widział w nim jednak bramkarza na lata, a Śledź zgodził się, że jeśli klub ma budować coś poważniejszego, nie może patrzeć wyłącznie na najbliższe kilka miesięcy.
Pierwsze ligowe tygodnie zostały zauważone również poza Szczecinem. Śledź zajął drugie miejsce w głosowaniu na menedżera sierpnia, a trafienie Artura Bugaja przeciwko Górnikowi zostało wybrane drugą najładniejszą bramką miesiąca.
Po pucharowej katastrofie przyszło więc kilka spokojniejszych dni.
Nie na długo.
Wrzesień rozpoczęliśmy od jednego z trudniejszych wyjazdów w lidze.
Na Łazienkowskiej Pogoń dwukrotnie wychodziła na prowadzenie, ale ostatecznie zremisowała z Legią 2:2. Dla Portowców trafiali Tomasz Parzy oraz Michał Niedźwiecki.
Później przyszło 1:1 z Cracovią, następnie bardzo cenne 3:1 z Lechem w Poznaniu i kolejne 3:1 z Wisłą Płock.

Dopiero GKS Katowice zatrzymał naszą serię, wygrywając pod koniec miesiąca 1:0.
I tutaj wydarzyło się coś, czego chyba nikt w Szczecinie przed sezonem nie zakładał.
Po ośmiu kolejkach…
Pogoń była liderem 1. Ligi.

Cztery zwycięstwa, dwa remisy, dwie porażki, 14 punktów i bilans 12:9.
Jeszcze kilka tygodni wcześniej Antoni Ptak wściekał się po odpadnięciu z Pucharu Polski. Teraz Śledź patrzył na tabelę, w której nad całą ligą znajdowała się właśnie Pogoń.
Radość mieszała się jednak z problemami zdrowotnymi.
Radek Divecky wypadł na około trzy tygodnie. Batata skręcił nadgarstek, a Olgierd Moskalewicz miał pauzować około dwóch tygodni z powodu problemów z pachwiną.
Mimo tego coraz ważniejszą postacią zespołu stawał się Przemysław Kaźmierczak, którego dobre występu poskutkowały zakończeniem września na trzecim miejscu w plebiscycie na Piłkarza Miesiąca 1. Ligi.
Na Twardowskiego zaczęto więc coraz śmielej zerkać w górną część tabeli.
Problem w tym, że z równie dużej wysokości można bardzo szybko spaść.
I dokładnie to zrobiliśmy.
Październik rozpoczął się od wyjazdu do Wodzisławia. Odra wygrała 2:1, a jedyną bramkę Pogoni zdobył Rafał Grzelak. Na dodatek już w 35. minucie boisko z urazem opuścił Wojciech Grzyb.
Diagnoza: skręcona kostka i około dwa tygodnie przerwy.
Kilka dni później na treningu wypadł Krzysztof Michalski. Naciągnięte więzadła kolanowe oznaczały mniej więcej miesiąc bez gry.
W międzyczasie polska liga żyła wydarzeniami w Poznaniu. Fatalnie radzący sobie Lech zwolnił Czesława Michniewicza.
My mieliśmy jednak wystarczająco dużo własnych problemów.
Z Groclinem padło 0:0.
Polonia Warszawa pokonała nas 2:1. Bramkę dla Pogoni zdobył Moskalewicz.
Na koniec miesiąca przyjechała Wisła Kraków. Tomasz Frankowski trafił już w piątej minucie i wynik 0:1 nie zmienił się do końca.

Jeszcze gorsza wiadomość przyszła po spotkaniu.
Przemysław Kaźmierczak złamał kość śródstopia.
Trzy miesiące przerwy.
Z lidera po ósmej kolejce staliśmy się zespołem, który w czterech październikowych meczach zdobył jeden punkt.
Pogoń spadła na 10. miejsce.

Telefon zadzwonił następnego dnia.
Dawid Ptak.
– Ojciec pyta, co się dzieje.
– Wczoraj straciłem Kaźmierczaka na trzy miesiące. Michalski też nie gra. Grzyb dopiero wraca.
– Nie pytał o kontuzje. Pytał o wyniki.
Śledź przez chwilę milczał.
– To powiedz mu, że ja też jestem z nich niezadowolony.
– Powiem.
Krótka pauza.
– Tylko wiesz… cierpliwość ojca nie jest nieskończona.
Połączenie się zakończyło.
Śledź odłożył telefon.
Jeszcze miesiąc temu prowadzili ligę.
Najwyraźniej w tym klubie miesiąc był wystarczająco długim okresem, żeby zapomnieć o wszystkim.
Początek listopada nie przyniósł poprawy.
Amica wygrała z nami we Wronkach 2:0.
Była to już szósta ligowa porażka Pogoni.
I właśnie wtedy rozpoczęła się kolejna runda przebudowy kadry.
13 listopada kontrakt podpisał Tomislav Krstevski. Cztery dni później dołączył do niego doświadczony Sylwester Czereszewski.


Oba ruchy były pomysłami Dawida Ptaka.
Śledź został o nich poinformowany, ale trudno było mówić o transferach przeprowadzanych wspólnie z trenerem.
Zupełnie inaczej wyglądała sprawa Roberta Dymkowskiego.

Ryszard Mizak położył kartkę na biurku Śledzia.
– Dymkowski.
– Wiem.
– Wolny. Szczecin zna. Ligę zna. Szatnię też ogarnie.
Śledź przejrzał liczby.
– Ile?
– Za transfer nic.
To była jedna z tych rozmów, które trener lubił.
Bez wielkich deklaracji. Bez przekonywania, że właśnie sprowadzają przyszłą gwiazdę Europy.
– Bierzemy – odpowiedział.
Mizak uśmiechnął się.
– Wiedziałem.
Z Mizakiem rozmawiało się Śledziowi zdecydowanie łatwiej niż z którymkolwiek z Ptaków. Rodowity szczecinianin patrzył na klub trochę inaczej. Nie jak na kolejny biznes czy eksperyment.
Dla niego Pogoń była przede wszystkim Pogonią.
Na boisku listopad zakończyliśmy znacznie lepiej.
Zagłębie Lubin pokonaliśmy na wyjeździe 1:0 po bramce Moskalewicza w 88. minucie.
Tydzień później wydarzyło się coś jeszcze lepszego.
W Zabrzu Pogoń wygrała 4:2. Paweł Holc trafił w 23. minucie, a później przedstawienie urządził Artur Bugaj, zdobywając hat-tricka.

Dwa zwycięstwa z rzędu pozwoliły nam zakończyć jesień na 8. miejscu.
Po 15 spotkaniach mieliśmy 21 punktów.
Nie byliśmy już rewelacją ligi.
Ale przynajmniej przestaliśmy spadać.

Ligowa piłka zamilkła.
Najważniejszą wiadomością grudnia był powrót Roberto Claudio Milara.
22 grudnia, po pięciu miesiącach leczenia urazu piszczela, Urugwajczyk wznowił treningi z pełnym obciążeniem.
Śledź liczył, że zimą odzyska również Kaźmierczaka i wreszcie będzie mógł przygotować zespół w nieco bardziej komfortowych warunkach.
Plan był prosty.
Kilka wartościowych sparingów.
Najlepiej z niemieckimi przeciwnikami.
Organizacją miał zająć się Dawid Ptak.
– Zostaw to mnie – usłyszał trener.
Zostawił.
Później miał tego żałować.
Na boiskach wciąż panowała przerwa, ale w klubowych gabinetach działo się sporo.
Śledź i Łopiński zaczęli już budować kadrę z myślą o kolejnym sezonie.
Najpierw zaklepali Wojciecha Zagórskiego z Łęcznej. Dzień później osiągnięto porozumienie z Wojciechem Szymankiem z Polonii Warszawa.


Obaj mieli przyjść latem.
Równolegle działał Dawid Ptak.
Bez konsultowania swoich pomysłów ze Śledziem doprowadził do zawarcia umowy z młodym Słoweńcem Valterem Birsą, a następnego dnia również z występującym w Wolfsburgu Michałem Janickim.


Obaj mieli pojawić się w Szczecinie 1 lipca.
Śledź nie zamierzał rozpoczynać wojny o zawodników, których jeszcze nawet nie miał okazji poprowadzić.
Bardziej interesowało go coś innego.
Gdzie są obiecane sparingi?
Śledź przesunął palcem po kalendarzu.
Pusto.
Wybrał numer Dawida.
– Co z Niemcami?
– Z czym?
– Ze sparingami.
Po drugiej stronie zapadła chwila ciszy.
– Nie wyszło.
– Żaden?
– Nie.
– Miałeś zorganizować kilka.
– No to nie wyszło. Co mam ci powiedzieć?
Śledź spojrzał jeszcze raz na terminarz.
– Birsa wyszedł.
– Co?
– Nic. Nieważne.
Rozłączył się.
Nie chciał wiedzieć, ile czasu Dawid poświęcił zimą na samodzielne negocjowanie transferów, a ile na przygotowanie zespołowi obiecanego planu sparingów.
Odpowiedź wydawała się zbyt oczywista.
Były też dobre wiadomości.
Kontrakty Olgierda Moskalewicza i Grzegorza Matlaka przedłużyliśmy do 2007 roku, natomiast Artur Bugaj i Paweł Holc zostali związani z Pogonią do 2006.
30 stycznia do pełnych treningów wrócił również Przemysław Kaźmierczak.
Po trzech miesiącach przerwy znów mieliśmy jednego z najważniejszych pomocników.
7 lutego Pogoń dokonała jednego z najważniejszych transferów sezonu.
Za 180 tysięcy złotych z Wisły Kraków przyszedł Radosław Sobolewski.

To był już ruch przeprowadzony wspólnie przez Śledzia i Łopińskiego.
Nie transfer na przyszłość.
Transfer na teraz.
Pod koniec miesiąca uzgodniliśmy także letnie sprowadzenie Ariela Jakubowskiego za 20 tysięcy złotych.
A co ze sparingami z niemieckimi zespołami?
Nie było żadnego.
Ostatecznie 28 lutego pierwszy zespół Pogoni zagrał z…
Pogonią U-18.
Wygraliśmy 5:0.
Trafiali Holc, Bugaj, Sobolewski, Dymkowski i Milar.
Można powiedzieć, że ofensywa wyglądała dobrze.
Można też powiedzieć, że trudno było na tej podstawie ocenić przygotowanie do walki z Legią.
Obie wersje były prawdziwe.
Tydzień później rozegraliśmy drugi mecz kontrolny.
Tym razem przeciwnikiem były rezerwy Pogoni.
Ponownie 5:0.
Bramki zdobywali Batata, Milar, Kaźmierczak, Grzelak i Bugaj.
Dzień później z treningu wypadł Wojciech Grzyb. Naciągnięty mięsień łydki oznaczał około dwóch tygodni przerwy.
13 marca wróciła liga.
Na Twardowskiego przyjechała prowadząca w tabeli Legia.
Padło 0:0.

Sześć dni później spotkanie z Łęczną zakończyło się identycznym wynikiem.
0:0.
Dwa mecze. Dwa punkty.
Zero strzelonych.
Zero straconych.
Po 17 kolejkach Pogoń była ósma z 23 punktami.
Po jesiennych szaleństwach w marcu zostaliśmy chyba najbardziej przewidywalnym zespołem ligi.

Jeżeli marzec był spokojny, kwiecień rozpoczął się katastrofalnie.
Cracovia rozbiła nas 4:1.
Jedyną bramkę zdobył Milar.
Sześć dni później udało się odpowiedzieć zwycięstwem nad Lechem. 1:0, a decydującego karnego wykorzystał Radosław Sobolewski.
Później pojechaliśmy do Płocka.
I choć zdobyliśmy trzy bramki, wróciliśmy bez punktów.
Wisła Płock 4:3 Pogoń.

Dla nas trafiali Batata, Sobolewski i Moskalewicz.
Na zakończenie miesiąca Odra Wodzisław wygrała w Szczecinie 2:0.
W czterech kwietniowych meczach zdobyliśmy więc tylko trzy punkty.
Po 21 kolejkach zajmowaliśmy 9. miejsce z 26 punktami.

Środek tabeli.
Sezon powoli wyglądał tak, jak przewidywano przed jego rozpoczęciem.
I właśnie wtedy wydarzyło się coś kompletnie nieprzewidywalnego.
W międzyczasie Śledź z Łopińskim dopięli jeszcze jeden transfer na przyszły sezon. Za 160 tysięcy złotych z Amiki miał przyjść Mateusz Bartczak.

Paweł Holc natomiast został drugim najlepszym zawodnikiem ligi w kwietniu.
Jak się później okazało, był to dopiero początek jego najlepszego okresu w całym sezonie.
1 maja przyjechał GKS Katowice.
3:0.
Holc. Milar. Kaźmierczak.
Dobry mecz.

Ale nic jeszcze nie zapowiadało tego, co wydarzy się później.
7 maja podejmowaliśmy Polonię.
Goście oddali 20 strzałów.
Pogoń dziewięć.
Wynik?
1:0.
Paweł Holc huknął z rzutu wolnego ze skraju pola karnego i zapewnił nam kolejne trzy punkty. Pod koniec zrobiło się jeszcze gorąco – czerwone kartki obejrzeli Julcimar oraz Wojciech Szymanek.

Dwa mecze.
Sześć punktów.
12 maja dopięliśmy kolejny transfer na następny sezon. Za 100 tysięcy złotych z Widzewa miał przyjść Jakub Wawrzyniak.

Dwa dni później jechaliśmy do Krakowa.
Na Wisłę.
Po osiemnastu minutach było 3:0 dla Wisły.
Frankowski.
Sokołowski.
Jeleń.
Batata zmniejszył straty przed przerwą, ale wynik 3:1 w Krakowie nie dawał wielu powodów do optymizmu.
Śledź wszedł do szatni.
Nie krzyczał.
Odczekał chwilę.
– Zapomnijcie o wyniku.
Kilku zawodników podniosło głowy.
– Nie musicie teraz wygrać 4:3. Macie wygrać drugą połowę. Pierwsze dziesięć minut, zdobyć jedną bramkę. Tylko tyle.
Sobolewski poprawił ochraniacz.
– A potem?
– Potem zobaczymy.
Sześć minuty po wznowieniu było 3:3.
Sobolewski razy dwa.
Wisła przestała atakować tak swobodnie. Pogoń zaczęła wierzyć.
W 85. minucie piłka trafiła do Bataty.
3:4.
Śledź nawet nie pamiętał, kiedy znalazł się kilka metrów poza ławką.
W 89. minucie Maciej Terlecki obejrzał jeszcze czerwoną kartkę.
Kilka chwil później sędzia zakończył mecz.
Wisła Kraków 3:4 Pogoń Szczecin.
To nie był już zwykły dobry miesiąc.
Drużyna zaczynała czuć, że dzieje się coś większego.

Tydzień później pojechaliśmy do Grodziska.
Adrian Citko trafił dla Groclinu już w pierwszej minucie.
Tym razem nikt nie panikował.
Moskalewicz wyrównał w 13. minucie. Sobolewski dał nam prowadzenie sześć minut później. Po przerwie dołożyli Milar i Holc.
Groclin 2:4 Pogoń.

Czwarte zwycięstwo z rzędu.
Przed ostatnią kolejką wiedzieliśmy już, że naprawdę możemy zaatakować europejskie puchary.
28 maja na Twardowskiego przyjechała Amica.
Holc – 37. minuta.
Batata – 67.
Divecky z karnego – 89.
3:0.
Koniec.

Pięć majowych spotkań.
Pięć zwycięstw.
Bilans bramkowy 15:5.
Pogoń, która miesiąc wcześniej była dziewiąta, zakończyła sezon na…

26 spotkań.
12 zwycięstw.
5 remisów.
9 porażek.
39 strzelonych bramek.
33 stracone.
41 punktów.
Tyle samo co trzecia Polonia.
A przede wszystkim:

Legia została mistrzem Polski z 53 punktami. Druga Wisła zdobyła 46, trzecia Polonia 41.
My byliśmy zaraz za nimi.
Czwarta drużyna kraju.
W pierwszym sezonie Tomasza Śledzia.

Maj przyniósł również indywidualne wyróżnienia.
Tomasz Śledź został Menedżerem Miesiąca – trudno było wybrać kogokolwiek innego po pięciu zwycięstwach w pięciu meczach.
Gol Pawła Holca z rzutu wolnego przeciwko Polonii został Bramką Miesiąca.
Batata zajął natomiast drugie miejsce w plebiscycie na Piłkarza Miesiąca.
Europa stała się faktem.
Sezon się skończył, ale nagrody nadal przychodziły.
Do Jedenastki Sezonu Polskiej 1. Ligi wybrano dwóch piłkarzy Pogoni:
Pawła Kieszka i Batatę.
Dla Kieszka był to szczególnie mocny symbol.
Latem zapłaciliśmy za 20-letniego bramkarza aż 900 tysięcy złotych. Dziesięć miesięcy później znajdował się w najlepszej jedenastce całych rozgrywek.
Batata otrzymał jeszcze jedno wyróżnienie.
Kibice Pogoni wybrali go Piłkarzem Roku.
Formalna ocena zarządu również nie pozostawiała wątpliwości.
Władze klubu były zadowolone wynikiem zespołu.
Na kolejny sezon oczekiwano miejsca premiowanego grą w europejskich pucharach, a Śledź otrzymał do dyspozycji około 1,5 miliona złotych budżetu transferowego. Klub miał również zatrzymywać zdecydowaną większość pieniędzy uzyskiwanych ze sprzedaży piłkarzy.
Sportowo wyglądało to więc bardzo dobrze.
Tylko że w Pogoni sport nigdy nie był jedynym problemem.
Marek Łopiński zamknął drzwi.
Nie robił tego zazwyczaj.
– Słyszałeś coś o Gutowie?
Śledź spojrzał na niego znad dokumentów.
– Jakim Gutowie?
– Bazie. Podobno jest pomysł, żeby część zespołu albo nawet całą bazę treningową przenieść tam.
– Ze Szczecina?
– Mówię ci tylko, co słyszałem. Nic nie jest potwierdzone.
Śledź odłożył długopis.
– Kto na to wpadł?
Łopiński wzruszył ramionami.
Nie musiał odpowiadać.
Ryszard Mizak wysłuchał go do końca.
– Nie.
– Też tak uważam.
– Tomek, Pogoń jest ze Szczecina. Piłkarze mają trenować tutaj. Ludzie mają ich widzieć tutaj. To nie jest zespół, który można sobie zapakować i przenieść tam, gdzie komu wygodniej.
– Na razie to tylko plotka.
Mizak pokręcił głową.
– Z Ptakami plotki mają czasami paskudny zwyczaj stawać się planami.
Śledź nic nie odpowiedział.
Następnego dnia miał spotkanie z właścicielem.
Antoni siedział za biurkiem.
Tym razem atmosfera była zupełnie inna niż po odpadnięciu z Pucharu Polski.
– Czwarte miejsce – powiedział. – Puchary. Nieźle.
W ustach Ptaka brzmiało to prawie jak pochwała.
– Zespół zrobił duży postęp.
– Dlatego w przyszłym sezonie oczekuję więcej.
Śledź skinął głową.
– Zarząd przekazał mi, że celem są ponownie europejskie puchary.
Antoni oparł się wygodniej o fotel.
– Papier przyjmie wszystko. Ja panu mówię, czego oczekuję.
Przerwał na moment.
– Walki o mistrzostwo Polski. Bezwzględnie.
Śledź spojrzał na niego uważnie.
Rok wcześniej rozmawiali o spokojnym sezonie.
Teraz czwarte miejsce najwyraźniej zmieniło wszystkie zasady.
– Do tego potrzebujemy jeszcze kilku zawodników.
– Będą.
Antoni zerknął na Dawida, który siedział z boku gabinetu.
– I właśnie dlatego w przyszłym sezonie sprawy transferowe w większym stopniu będzie prowadził Dawid.
Śledź odwrócił głowę w jego stronę.
Dawid nawet nie drgnął.
– W większym stopniu?
– Pan ma trenować drużynę. Dawid będzie zajmował się piłkarzami. Oczywiście pańska opinia będzie brana pod uwagę.
Śledź znał już to określenie.
Brana pod uwagę.
Dokładnie tak samo miało wyglądać spokojne budowanie zespołu rok wcześniej.
Wstał.
– Jeszcze jedno.
Antoni spojrzał na niego.
– Co z Gutowem?
Przez kilka sekund w gabinecie było zupełnie cicho.
– Niech się pan nie zajmuje plotkami, trenerze.
Nie było to ani potwierdzenie.
Ani zaprzeczenie.
– Do zobaczenia na początku przygotowań.
Śledź wyszedł.
Na biurku w swoim gabinecie miał przygotowany plan treningów, listę zawodników do obserwacji i informację o półtoramilionowym budżecie.
Za kilka tygodni Pogoń miała rozpocząć przygotowania do sezonu, w którym czekała ją Europa.
Jeszcze niedawno brzmiałoby to jak spełnienie marzeń.
Tyle że teraz trener wiedział już, że następny sezon może być trudniejszy od pierwszego.
Nie dlatego, że Antoni Ptak oczekiwał mistrzostwa.
Nie dlatego, że trzeba będzie łączyć ligę z Pucharem UEFA.
Problem był inny.
Śledź właśnie zbudował drużynę, która zaczynała wyglądać jak jego Pogoń.
A teraz miał się przekonać, ile z niej nadal będzie mu wolno budować samemu.
GARŚĆ TABEL I WYNIKÓW












Autor: pokojtrenera.yt
Menedżer Miesiąca, Menedżer-Debiutant Miesiąca
Redaktor Naczelny. Sponsor MFM - rok 2025, 2026, Główny Sponsor Rozgrywki Mistrzów, Mistrz Ceremonii. Szef Typera. 3. miejsce w Polsce FM 2019, Wicemistrz Polski FM 2022, Mistrz Polski FM 2023, Typer Sezonu 2019/20 - 3. m. Typer EURO 2024 - 2. m.
Komentarzy: 2377
Grupa: Moderator
Ranga: Korespondent Wojenny
Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny
Dołączył: 2017-10-19
Poziom ostrzeżeń: 0
20-08-2026, 13:24 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba
Z-ca Redaktora Naczelnego, Sponsor MFM - rok 2025, 2026, Wicemistrz Polski FM 15, Mistrz Polski FM 17, FM 19, FM 20, FM 21 i FM 22, 3. miejsce w Polsce FM 18, Typer Sezonu 2020/21 - 2.m, Typer Sezonu 2021/22 - 3.m.
Komentarzy: 11579
Grupa: Root Admin
Ranga: Ojciec Założyciel
Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny
Dołączył: 2015-03-20
Poziom ostrzeżeń: 0
20-08-2026, 15:02 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się
Sponsor MFM - rok 2026
Komentarzy: 117
Grupa: Wirtualny Menedżer
Ranga: Uzdolniony Praktyk
Ranga sponsorska: Sponsor Premium
Dołączył: 2025-11-03
Poziom ostrzeżeń: 0
20-08-2026, 19:45 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się
Sponsor MFM - rok 2025, 2026, Typer World Cup 2026 - 2. miejsce
Komentarzy: 281
Grupa: Root Admin
Ranga: Mechanik
Ranga sponsorska: Sponsor Premium
Dołączył: 2022-01-20
Poziom ostrzeżeń: 0
21-08-2026, 11:52 , ocenił powyższy materiał: mocne - Śledzę
Strażnik Galaktyki, Sponsor MFM - rok 2026
Komentarzy: 991
Grupa: Moderator
Ranga: Uzdolniony Praktyk
Ranga sponsorska: Sponsor Techniczny
Dołączył: 2017-08-03
Poziom ostrzeżeń: 0
21-08-2026, 13:16 , ocenił powyższy materiał: mocne - Pilnie śledzę
Pierwszy Kreator Gwiazd
Komentarzy: 519
Grupa: Wirtualny Menedżer
Ranga: Chluba Mój Football Manager
Ranga sponsorska: Sponsor Techniczny
Dołączył: 2022-08-07
Poziom ostrzeżeń: 0
24-08-2026, 22:23 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba
Menedżer Miesiąca, Menedżer-Debiutant Miesiąca
Komentarzy: 57
Grupa: Wirtualny Menedżer
Ranga: Uzdolniony Praktyk
Dołączył: 2026-08-02
Poziom ostrzeżeń: 0
26-08-2026, 00:02
Właśnie nie do końca przemyślałem ligi pod kątem wątku fabularnego... nie dodałem Brazylii :(
Może to sygnał, że jakieś ptaszki się tam zadomowią i nie będzie już o nich słychać ;)
Ostatnie 5 kolejek całkowite zaskoczenie po dwóch porażkach z Wisłą Płock i Cracovią... ale ten mecz z Wisłą Kraków.. nie ukrywam, buzia się cieszyła widząc taki powrót :)
Z-ca Redaktora Naczelnego, Sponsor MFM - rok 2025
Komentarzy: 2383
Grupa: Moderator
Ranga: Koneser Football Managera
Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny
Dołączył: 2021-10-24
Poziom ostrzeżeń: 0
31-08-2026, 21:25 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się