ROZGRYWKA MISTRZÓW - ELIMINACJE - Football Manager


OCENA mocne: 2, słabe: 0
zobacz komentarze

Football Manager 2019, Rozgrywka Mistrzów 5, Kariera nr 1. Sezon nr 4 (Shenzhen FC)

19-09-2019, 13:42 , Unikalnych wejść: 249 , autor: jmk

Wybrany klub / reprezentacja: Shenzhen FC

Opisywany sezon: 2021

Poziom rozgrywkowy: Najwyższy

Wersja gry: FM 2019 19.3.4

Tradycyjnie poproszę o wgranie herbu i nazwy klubu tydzień po premierze ;)

----

Retrospekcja:

1) uciekając przed przeznaczeniem trafiłem do Kolumbii,

2) przez dwa sezony wywalczony awans do najwyższej ligi z Orsomarso, a następnie tytuł mistrza jednej fazy,

3) przenosiny do Urugwaju i mistrzostwo kraju z Racingiem Montevideo.

---

 

W kopercie było zdjęcie mojej ukochanej i adres wraz z datą i miejscem, gdzie mam się udać. Nic więcej, żadnych konkretów nic, ale oczywiście byłem przyzwyczajony, zamieniłem Kolumbię na Urugwaj, zatarłem ślady, ale niczego w tym fachu nie można być pewnym.

Miejsce nie okazało się żadną piwnicy, ani innym brudnym miejscem. To po prostu kawiarnia w samym centrum Montevideo, na jednym z wyższych pięter biurowca, z którego doskonale widać metropolię. Trzymając kopertę w ręku usiadłem przy oknie i zamówiłem swoje ulubione “Americano”. Po chwili dosiadło się do mnie dwóch obcych kulturowo ludzi, nawet jak na Montevideo, zamówili  w tym swoim dziwnym języku espresso wielkości połowy mojego małego palca. Nic więcej się do mnie nie odezwali, ale patrzyli na mnie jak na kosmitę. Pięć minut później wparował spocony Marek, przeprosił za spóźnienie przynajmniej w czterech językach. 

Zważywszy na fakt, że byliśmy w centrum, a wokół był tłum ludzi musiałem powstrzymać emocje, ale byłem wściekły na Marka, co on miał z tym wspólnego, skąd to zdjęcie i czemu mnie nie uprzedził?

Wszystko zmieniało się z każdą minutą, kiedy to Marek tłumaczył - najpierw mi, a potem przekładał to na język tej dwójki, biznesmenów jak się potem okazało. Ci panowie przylecieli z bardzo daleka, interesuje ich współpraca - trochę z Markiem, trochę ze mną. 

Marek w Montevideo zaczął drugie życie, nie ma tu takiej kontroli finansów jak chociażby w Polsce, więc całą kasę, która nam została po kolumbijskiej przygodzie - zainwestował. Stał się lokalnym przedsiębiorcą, a z czasem również i wplątał się w politykę. Zaczął mieć wpływ na budowy i inwestycje, interesował się głównie ośrodkami technologicznymi. Jakby mnie pytał to odradziłbym mu politykę, bo to gorsze bagno niż “nasza” branża, ale nie zapytał. Nie wiedziałem także, że Marek nie odrzucił tak do końca naszego “pierwszego” życia i organizował logistykę przemytu koki z Kolumbii do Urugwaju, a potem na drugi kontynent.  Na brak pieniędzy na pewno nie narzekał, chociaż nie wyglądał. 

Tych Panów poznał podczas jednej z uroczystości w imię współpracy partnerskiej miasta - a miast partnerskich jest sporo to i impreza musiała być wielka. Barcelona, Bogota, Buenos Aires, Kadyks, Kurtyba, La Plata, Miami, Montevideo (USA), Qingdao, Shenzen, Quebec, Rosario, Sankt Petersburg i Sao Paolo to miasta partnerskie stolicy Urugwaju. 

Na pytanie czy do tych wszystkich miast eksportujemy narkotyki - odpowiedzi nie dostałem. Marek obiecał, że wszystko mi opowie później, w zasadzie w samolocie, bo mamy na jutro zaplanowany lot, a oferta, z którą tu ci panowie przybyli jest raczej z tych “nie do odrzucenia” i muszę zachować pozory i pro forma.  Usłyszałem od nich:

De? 

Na logikę, odparłem: De, de. 

Panowie reprezentowali jedną z większych firm, która zajmuje się produkcją telefonów komórkowych. Marek jest zainteresowany inwestycją w jedną z ich spółek-córek w aspirującym do miana raju dla kapitalistów mieście. Jak mawia - owszem, za kokainą idą ogromne pieniądze i to źródło niewyczerpane, ale prawdziwe pieniądze robi się w inwestycjach budowlanych. Pokrótce omówił mi każde miasto partnerskie - aż mnie głowa zaczęła boleć, gdy dowiedziałem się, co było zbudowane za pieniądze z handlu narkotykami. Jak mieszkacie w względnie dużym mieście to możecie mieć niemal pewność, że nie wszystko powstało z waszych podatków. 

Jak ktoś jeszcze nie domyślił się o które miasto chodzi - to Shenzen. Hongkong to taki wyrzut sumienia Chińskiej Republiki Ludowej. Tam, gdzie nie sięgały łapy komunistów - tam miasto rozkwitło, wprawdzie Chiny się trochę zreformowały i otworzyły na kapitalizm, ale brakowało im takiego oczka w głowie, diamentu, którym powoli staje się Shenzen. To była wioska rybacka, która obecnie ma 11 mln ludności - taki przyrost osiągnięto w ciągu 40 lat!  W 1979 roku utworzono tutaj specjalną strefę ekonomiczną z wielkimi ulgami dla inwestorów, głównie z zagranicy, którzy byli… na wyciągnięcie ręki, bo Shenzen to sąsiad Hongkongu. Otwarcie rynku na inwestycje to oczywiście otwarcie rynku kolumbijskiej koki. Wszystko szło z różnych miejsc na świecie jako towar eksportowy wprost do Hongkongu, a stamtąd już pałeczka była po stronie miejscowych.

Shenzen słynie z malowania kopii wielkich dzieł malarskich, miasto jest w  pełni zelektryfikowane, swoją siedzibę mają tutaj dwa telefoniczne molochy oraz jeden z właścicieli mediów społecznościowych.

Nasi goście, przedstawiciele jednego z tych gigantów z Shenzen “podobno” uczestniczyli w arabskiej wiośnie… tzn. Dzięki sprzedaży ogromnej ilości telefonów na tamte rejony przyczynili się do skuteczności działań w mediach społecznościowych. Cóż, mafie zawsze handlowały bronią, a że mamy czasy, że słowa czasem ranią mocniej niż dziewięć milimetrów…

Dwa akapity wyżej pisałem o pałeczce. No to ta pałeczka jest zbyt ciężka albo inaczej - chłopaki twierdzą, że można lepiej, łatwiej. Chyba nikt się nie łudzi, że wielka część inwestycji w Shenzen nie jest powiązana z ...Triadą. Dwóch przemiłych Chińczyków, którzy pili ze mną kawę to także przedstawiciele Sun Yee On, a więc największej zorganizowanej grupie przestępczej w Chinach. Aczkolwiek ich “działalność” sięga też Hongkongu, Wielkiej Brytanii, Holandii, USA i teraz - Urugwaju.

Układ jest prosty: skoro trzeba budować to trzeba środków, środki są z handlu koki, którą wciąga co drugi pracownik wyższego szczebla i ogólnie pewnie co 4 mieszkaniec Hongkongu, po wybudowaniu kolejnych wielkich firm potrzeba ludzi w korporacjach, wielkie miasto, wielki przemysł, ale w pełni zautomatyzowany oznacza mnóstwo pracowników, którzy poznają smak zabawy, odprężenia, a więc… budujemy rynek bezpośredni. Pranie pieniędzy, narkotyki i hazard - wszystko w pełnym pakiecie pod okiem podziwu ludzi świata.

 

Kiedy wylądowałem w Chinach na lotnisko podjechała po mnie piękna limuzyna, czułem się jak wielki Pan. Nawet jeden dzieciak podszedł po autograf, próbowałem dopytać po hiszpańsku, po angielsku, po portugalsku… i jedyne co zrozumiałem to, że zostałem tu zapowiedziany jako Król - Zbawiciel - mistrz Kolumbii i Urugwaju, a do tego logistyczny narkoboss. 

Odwieźli mnie do hotelu, miałem w Urugwaju czy Kolumbii luksusy, ale tu życie na szczycie łączy się z technologią, która faktycznie jest jak z filmów science fiction, na których wychowałem się w Polsce. Sterowanie gestem, głosem, zaprogramowanie ulubionych piosenek, które witają. A nawet sztuczna inteligencja na recepcji. 

Wypiłem pewnie najdroższego szampana w swoim życiu i poszedłem pod prysznic. Gdy wyszedłem nie zdążyłem nawet zaparzyć kawy, kiedy zauważyłem kilku Chińczyków. Panowie w garniturach, sądziłem iż teraz przejdziemy do konkretów, ale brakowało mi tłumacza, nie znam przecież mandaryńskiego. Nikt nie musiał jednak dokonywać translacji, panowie zdjęli marynarnki, podwinęli rękawy - tatuaże, każdy inny, ale na każdej ręce znak Sun Yee On. Chyba dwa razy straciłem przytomność, kiedy otwierałem oczy miałem przed sobą rozmazany obraz, pokryty plamami krwi, nie wiem jak długo tu leżałem, ale gdy się ocknąłem i próbowałem doczłapać do wody to przyszli kolejni “Chińczycy”. Tym razem “medyczni”, nie reagowałem, nie protestowałem, tamten wpierdol jeszcze trzymał mnie, zacząłem odczuwać ból, więc skoro starali się mi pomóc - nie protestowałem. Wtedy wszedł chyba najważniejszy z Chińczyków, których poznałem do tej pory - zaczął mówić nienaganną angielszczyzną, pytając w jakim języku będzie mi najłatwiej mówić. Miły gość. Musiałem być jeszcze w miarę w dobrym humorze, bo odparłem, że polski, ale on tylko się uśmiechnął i odpowiedział, że “ale z nauczalnych”. 

Okazał się jednym z przedstawicieli Yakuzy, ale nie tylko, taki podwójny-agent. Coś mnie z nim łączy. Najpierw przeprosił za poprzedników i ma nadzieje, że nic mi nie połamali, ale taki mają zwyczaj, coś jak pies obsikujący opony nowego samochodu - to mój teren. Miało mnie to nauczyć dla kogo pracuję, kim są i co są w stanie zrobić. 

Oczywiście oficjalnie podpisałem też kontrakt z klubem Shenzen FC. Mam ich poprowadzić do sukcesów w chińskiej ekstraklasie, a w przyszłości w azjatyckiej lidze mistrzów. Mój negocjator to Qiu Zhiyin, czyli mój koordynator pionu juniorskiego, jedyny Chińczyk w sztabie klubu... Powiązania chińskiej mafii z piłką są chyba… nie, nie są chyba większe niż w Kolumbii. Aczkolwiek chyba zaczynam rozumieć wielkie, chińskie transfery i ogromne gaże płacone piłkarzom zagranicznym. Chińczycy wszystko kupują drogo, oglądają, rozbierają na części pierwsze, kopiują, kopiują aż dojdą do perfekcji. W piłce tak łatwo nie jest, ale… trzeba przyznać, że się starają.

Shenzen FC w 2004 roku zdobyło mistrzostwo Chin, był to jedyny sukces do tej pory, jednak triumf nie przyniósł rozwoju, a wręcz przeciwnie - następne sezony to pozycje: 12, 11, 14, 12, 11, 12, 16, 7, 5, 8, 12, 9, 6, 11 i 13 - i teraz dano szansę mi, Polakowi, który osiągał sukcesy w Kolumbii i Urugwaju. Przede mną nie dał rady Hiszpan Juan Ramon Lopez Caro oraz Jorge Paixao z Portugalii. Zrezygnowali sami. Taką mam nadzieję.

Mój nowy klub został założony bardzo późno, bo 26 stycznia 1994 roku, ale tutaj to nic nadzwyczajnego - startowali od trzeciej ligi, co tylko pokazuje ile klubów było (jest) w Chinach. 

Jeśli chodzi o same rozgrywki chińskiej ligi to jest to najmocniejsza liga w Azji, przed ligą z Kataru, Korei Południowej i Japonii. System jest bardzo “europejski” czyli 16 zespołów, które grają ze sobą po dwa razy, spadają dwie najsłabsze drużyny. Trzy najlepsze grają w azjatyckiej LM w fazie grupowej, czwarty w eliminacjach, ale zależnie od wyniku chińskiego pucharu. Co ciekawe - funkcjonuje tutaj VAR.  Zasady rejestracji składu: nie może być więcej niż pięciu obcokrajowców, ale de facto czterech, bo piąty może być tylko z Hongkongu, Makao lub Tajwanu. Sześciu piłkarzy musi być chińczykami przed 23 urodzinami. Jeśli chodzi o zasady meczowe - minimum jeden gracz z Chin U-23 na boisku, w składzie czterech piłkarzy zagranicznych, ale tylko 3 obcokrajowców - czwarty to standardowo z terenów w jakiś sposób zależnych od Chin. Siedmiu rezerwowych, trzy zmiany. Za wygranie ligi dostajemy 350 tysięcy euro - całkiem… mało! Sezon zaczyna się pod koniec lutego, a kończy w listopadzie.

Pomagać w pracy ma mi Lorenzo Antolinez (asystent, Hiszpan), Martin Ruiz (trener bramkarzy, Hiszpan), Daniel Castro (trener siłowy, Portugalczyk) oraz Sasa Micović (trener, Serb) no i oczywiście wspomniany wcześniej Zhiyin. 

Zastałem w klubie całkiem niezły skład, ale brakowało mi… dobrych Chińczyków!

Co ciekawe, kiedy by mnie zapytano o tym, kogo bym obstawił na mistrza Chin to obstawiałbym jednak Guangzhou Evergrande oczywiście, ale ten zespół przed rokiem był “dopiero” drugi i musiał oglądać plecy zespołu Shandong Luneng. Trzecie miejsce zajęła ekipa Bejing Guo’an. I to dalej będą faworyci w walce o tytuł, ale bukmacherzy wskazują także Shanghai SIPG. 

Mamy się czego bać, bo “nasze” gwiazdy to raczej nic nie mówiące nazwiska, a u rywali to gracze znaczący niegdyś o sile w europejskich klubach, chociażby napastnicy tacy jak Cedric Bakambu, Odion Ighalo, Graziano Pelle czy Talisca. Dorzućmy do tego Paulinho, Oscara, Aarona Ramseya czy Alexa Teixeirę i solidna europejską drużyną można złożyć.

Gdy już przywykłem do swojej sytuacji, staram się skupić na piłce: analiza była prosta, posprzątać obcokrajowców, którzy wcale nie byli gwiazdami drużyny tzn. Nie wybijali się jakoś znacząco i było ich za dużo. A drugi punkt to zatrudnienie większej ilości, lepszych Chińczyków. W ogólnym rozrachunku wydaliśmy 5,25 mln euro, a zarobiliśmy 13.5 mln euro. Jak widać - sumy całkiem fajne. Ole Kristian odszedł jednak dopiero po pierwszej rundzie, którą spędził jeszcze w Chinach. 

Zarobiliśmy przede wszystkim na sprzedaży Seinaesa do Atalanty za 11,5 mln euro (odszedł po pierwszej rundzie), kolejny pod względem kwoty transfer to 1,4 mln euro zarobione na sprzedaży Oli (;)) Kamary do Henan Jianye. 

Wydaliśmy najwięcej na Gao Honga,  bo 1,7 mln euro za młodego bramkarza Guangzhou, gdzie w zeszłym sezonie rozegrał w ekstraklasie chińskiej 10 meczów. Niestety, ale zasady, które są w Chinach, może i są pomysłem na promocję młodych Chińczyków i wychowanie przyszłej kadry, ale to tak trochę jak pomysł PZPN z młodzieżowcem - winduje ceny za młodych Chińczyków. Drugim wzmocnieniem był już doświadczony chiński stoper He Guan, który ma za sobą występy w chińskiej kadrze, ale milion euro za zawodnika, który ma ponad setkę meczów w Chińskiej Superlidze, a nie ma jeszcze trzydziestki to jak promocja.


Kolejny “prawie” milion poszedł na młodzieżowca, tym razem wychowanka Liaoningu, który rok temu zagrał sześć spotkań w najwyższej klasie rozgrywkowej w Chinach w barwach Wuhan Zall. Na środkowym pomocniku zrobili świetny interes, bo kupili go za 48,5 tysiąca euro, a sprzedali nam za 975 tysięcy. 


Takim kompromisem między młodością a doświadczeniem było 600 tysięcy wydane na Lin Liangminga, 23-letniego przebojowego, szybkiego skrzydłowego, który w młodzieżowej kadrze Chin U-20 zaliczył 9 meczów i strzelił 5 goli, ale przebicie do dorosłej reprezentacji już takie proste nie było. Rok temu w 24 meczach zanotował 4 bramki i 3 asysty w barwach Shijazhuang, oczywiście w Superlidze. Co ciekawe,  w 2015 roku tego gracza kupił… Real Madryt za 200 tysięcy. Jednak w barwach w Castilli zagrał tylko 7 meczów, potem był wypożyczany do Almerii B, gdzie w 3 lidze strzelił nawet 8 goli, ale ostatecznie po 2 meczach w Castilii w 2019 roku wrócił do Chin.

Do zakupu Yefersona Quintany wykorzystałem swoje znajomości, nie nikogo nie zastraszałem - po prostu Urus przyszedł do nas z Penarolu, dostrzegłem go pracując jeszcze w Ameryce Południowej, a 425 tysięcy euro za takiego stopera to kolejna promocja. Ten zawodnik przyszedł od nas także po pierwszej rundzie.

Do rywalizacji na lewą obronę udało mi się pozyskać 17-latka Ma Haidonga, zapłaciłem za niego 210 tysięcy, ale to może być dobra inwestycja w przyszłość, bo gracz jeszcze bez debiutu w seniorskiej piłce.

Na drugą stronę obrony ściągnąłem Li Kuna, także młodego i moim zdaniem - piłkarza o mniejszym potencjale, ale bardziej doświadczonego, bo rok temu w Chińskiej Superlidze zagrał 23 mecze (1 gol), a kosztował podobnie - 210 tysięcy euro.

Skład uzupełniło dwóch juniorów:


Podsumowanie okienka transferowego:

A tak wyglądał zawodnik, na którym zarobiliśmy najwięcej:

 

Sparingi wyglądały bardzo dobrze, ale mecze towarzyskie jak zawsze - nic nie znaczą.

 

Runda wiosenna


Od początku jednak zauważyłem, że ważnym ogniwem będzie na pewno Brazylijczyk Rossi. To 28-letni skrzydłowy, który poza Chinami grał tylko w Brazylii. Wychował się w Castanhal, ale zaliczył w swojej karierze jedenaście klubów w Kraju Kawy. Ciekawostka - do Shenzhen przyszedł z Chapecoense za 3,4 mln euro i… w 8 meczach strzelił ledwie dwa gole, po czym wrócił na wypożyczenie dwuletnie do Vasco Da Gamy, gdzie łącznie w 29 meczach zdobył 6 goli i zaliczył dwie asysty. Niełatwy w prowadzeniu gracz, ale… od czego mam swoją charyzmę?

Naszym drugim obcokrajowcem był Harold Preciado, 26-letni… Kolumbijczyk. Ciekawe, bo trzeci to ściągnięty przeze mnie Urugwajczyk, o którym już wspomniałem - a więc mam dwóch zawodników z krajów, w których trenowałem. Wracając jednak do Harolda, zawodnik grywał w kolumbijskiej młodzieżówce, ale do dorosłej kadry nie został powołany. Wychował się w Cali, a konkretnie w Deportivo Cali, tam zanotował epizod na wypożyczeniu w Jaguares de Cordoba w drugiej kolumbijskiej lidze, gdzie zdobył 21 goli w 35 meczach. Ogólnie przed odejściem do Shenzhen miał na koncie 75 meczów w Liga Postobon w barwach Deportivo Cali i 38 goli. Chińczycy kupili do w 2017 roku za - uwaga - 7 mln euro! I to wtedy, gdy Shenzhen grało w drugiej lidze - tam zdobył 23 gole, później 19 i już po dwóch latach - 11 goli w chińskiej Superlidze oraz 9 przed rokiem. To będzie ważne ogniwo ofensywne mojej drużyny.

Postanowiłem zagrać czwórką w obronie, dwójką środkowych pomocników, dwójką skrzydłowych i dwójką napastników, a więc dość ofensywnie. 


Pierwsze spotkanie graliśmy na wyjeździe z zespołem Changchun Yatai, gdzie prowadziliśmy po golu Gun Tianyu, ale rywale dość szybko wyrównali. Na wygraną musieliśmy czekać do trzeciej kolejki, bo w drugiej ulegliśmy z Hebei CFFC 1:0, ale wracając - wygrana przyszła w spotkaniu z Dailan Yifang i to aż 3:0, wynik meczu otworzył Rossi, potem cegiełkę dołożył Preciado, a wynik ustalił Guo Tianyu. Marzec skończyliśmy z jeszcze jednym zwycięstwem, ale po wielkiej bitwie - 4:3 z Tianjin Yili. Hattrick zaliczył Preciado, a wynik ustalił dopiero w 90+2. Co ciekawe - gola na 3:3 strzelił Liangming w 88. minucie.

To co było szczęściem to w następnej kolejce było już naszymi umiejętnościami, graliśmy u siebie z Shanghai Shenhua i strzelając pięć goli, tracąc tylko dwa pokazujemy, że będziemy mocni w  tym sezonie.

Tak rozpoczęty kwiecień kontynuowaliśmy tylko przez jeszcze jeden mecz - wygrywając 1:0 z Shanghai SIPG po golu Chena Zhihao z 74. Minuty. Niestety później ulegamy w dwóch kolejnych meczach 4:2 i 3:2. Pokazuje to jednak, że gole strzelać lubimy. Najlepszy w naszym wykonaniu okazuje się maj - na trzy kolejki zdobywamy 13 goli! A tracimy sześć, rozkładają się tak, że wyniki brzmią 4:2, 5:2 i 4:2! Kapitalny miesiąc w naszym wykonaniu. Daje to nam trzecią pozycję po 11. kolejkach z 22 punktami, ale tracimy już do Guangzhou siedem oczek.


W lipcu dalej kroczymy ścieżką zwycięzców - 2:1 z Renhe, 4:2 z Henan i 2:0 z Shandong. W meczu z Henan hattricka notuje nasz brazylijski skrzydłowy - Rossi. Pierwszą rundę kończymy (wiosenną?) spotkaniem z liderem z Evergrande i… nie odstajemy poziomem. Wprawdzie pierwszego gola zdobywają goście tego meczu i wynik 1:0 długo się utrzymuje to jednak w 79. trafiamy za sprawą Rossiego, to jeszcze nie koniec emocji, bo trzy minuty później jest 2:1 dla Shenzhen! Jednak kolejne dwie minuty później - Paulinho doprowadza do remisu. Dla nas gola zdobył Selnaes, który wkrótce potem opuścił klub za 11,5 mln euro. Do tego czasu zagrał w 11 meczach i zdobył 6 goli.

Na półmetku rozgrywek zajmujemy 4 pozycję, co jest wynikiem bardzo dobrym, jednakże jeśli mam chrapkę na azjatycką LM to wolałbym od razu zagrać w grupie - a trzecie miejsce, które to gwarantuje wcale nie jest tak niewykonalne, zdołaliśmy też zmniejszyć dystans do lidera. 



Puchar Chin

Standardowo w pierwszym roku pracy w klubie puchar kraju traktowałem raczej jako dodatek, aczkolwiek przy 30 meczach ligowych te kilka nie robiło zbyt dużej różnicy. Zaczynaliśmy od 4 rundy, gdzie pewnie pokonaliśmy rywali 2:0, ale to w piątej rundzie pokazaliśmy prawdziwą siłę rozbijając rywala aż 7:1! Tym bardziej, że był to zespół z naszej ligi - Wuhan Zall. Po dwa gole zdobywali Dong, Rossi i Liangming, a jedno trafienie dorzucił Preciado.

Na etapie ćwierćfinału były do rozegrania już dwa mecze, pierwszy wygraliśmy na wyjeździe 3:1, więc już do rewanżu przystąpiliśmy “na luzie”, a mimo to wygraliśmy aż 3:0.  Pewni swego kroczyliśmy do półfinału, a tam wielki zawód - graliśmy z Henan i już w pierwszym spotkaniu dostajemy trzy gole, nie strzelając żadnego.  W rewanżu próbujemy ratować honor, ale od 15. minuty gramy w dziesiątkę po czerwieni dla Quintany, strzelamy gola, ale ostatecznie przegrywamy 2:1, a w dwumeczu 5:1. 

 

Runda jesienna

Rewanże zaczęliśmy tak jak początek sezonu - też od remisu z zespołem z Yatai, tym razem jednak 2:2. Trzeba przyznać, że kolejne cztery mecze to był popis naszej gry - cztery wygrane, ale nastrzelaliśmy w nich tyle goli, że już po 20. Kolejkach pobiliśmy rekord zespołu w liczbie strzelonych bramek w historii występów w tej lidze - 57! Kapitalne widowisko zaprezentowaliśmy w meczu z Dalian - ale rywale także, mecz był od bramki do bramki, wygrywamy 5:3, ale równie dobrze mogło być odwrotnie. 

Świetne wyniki pozwoliły nam na awans na drugie miejsce w tabeli, mieliśmy 45 punktów i trzy straty do zespołu z Evergrande. Natomiast w czołówce było ciasno - czwarty zespół tracił do nas też tylko trzy oczka, za to piąty już siedem. 

Niestety w 21. Koleje przegrywamy z Bejing Guo’an 2:1, honoru bronił nam He Chao, ale było to za mało. Kolejkę później wprawdzie pokonujemy ekipę z Szanghaju 1:0, ale i tak spadamy już na trzecią lokatę. We wrześniu jednak przeszliśmy załamanie formy - zaczęliśmy od wygranej 2:0 po dwóch trafieniach Preciado, ale potem tylko remis 1:1 i porażka 1:0. Trzecie miejsce utrzymaliśmy, tylko dlatego, że inne zespoły też grają w kratkę - lider ma 56 punktów, drugi zespół 54, my 52, a czwarty zespół 51. Piąty tylko 40, więc na pewno azjatycka LM będzie w przyszłym sezonie w Shenzhen - pytanie tylko czy eliminacje czy od razu faza grupowa.

Po 26. Kolejce wszystko wskazywało, że w eliminacjach. Pamiętacie jak wygraliśmy 7:1 w Pucharze Chin? No to Wuhan też pamiętało i wzięło srogi rewanż, bolało - 4:1 w lidze na prawie sam koniec rozgrywek...

Na dodatek w kulminacyjnym momencie sezonu kontuzje łapali Rossi i Preciado - dwóch z trzech naszych piłkarzy zagranicznych i oczywiście - gwiazd klubu. Kiedy w 27. Kolejce pokonujemy Bejing Rehne 2:0 po golach Donga i Liangminga 2:0 - bijemy rekord punktowy klubu, mamy wtedy na koncie 55 oczek i trzecie miejsce, tyle samo punktów co czwarte Shanghai. Ciągle też mimo wszystko mamy szanse na mistrzostwo - Guanghzou jest trzy punkty nad nami. 

Nie obiecujemy sobie jednak wiele, bo oprócz kontuzji - podstawowy skrzydłowy, środkowy obrońca i prawy obrońca - to jeszcze trzech 18-latków dostało powołania do kadry, Du - 15 meczów, Chen - 14 meczów, Ma - 9 meczów.

Gramy w 28. Kolejce z piątym zespołem Henan Jianye i…. Niesamowity wynik.

Przedostatnia kolejka i mecz z zespołem środka pola, po dużych męczarniach pokonujemy Shandong 2:1, po golach Donga i Liangminga. Zerkamy na inne wyniki, po 29. Kolejkach:

Guangzhou 64
Bejing Guo’an 61
Shenzen 61
Shanghai SIPG 58

Ostatni mecz gramy właśnie z liderem. Cóż, niespodzianki nie ma - oddajemy 7 strzałów z czego 4 celne przy 25 ogólnie i 13 celnych mistrzów. Tak mistrzów - bo strzelają też dwa gole, my żadnego, a mogło być gorzej, ale Paulinho w 5. Minucie nie trafił karnego.


Zajmujemy ostatecznie 3 miejsce, liczą się mecze bezpośrednie, a te z czwartym zespołem mieliśmy lepsze. Była szansa na wicemistrza, była na mistrza, ale podium po chudych latach przyjęto jako sukces.


Najlepsi z naboru juniorów:

 

 

 

Bramkarzem roku w chińskiej lidze został nasz Gao Hong, tak - ten 19-letni już sprowadzony przeze mnie golkiper. W 26 meczach, w ktorych wystapił zaliczył 6 czystych kont, wpuścił 39 goli, ale średnia - 7.08.  Może i dużo goli wpuścił, ale przy naszej ofensywnej grze to nic dziwnego, ważne że sporo sytuacji wybronił.

Złotego buta otrzymał oczywiście także nasz zawodnik - Harold Preciado, który zdobył w 27 meczach ligowych 18 goli. Wyprzedził Brazylijczyka Taliskę o trzy gole oraz Fernando Karangę i Cedrica Bakambu. 

W  asystach już nie mamy lidera, bo 13 kończacych podań zanotował gracz Guangzhou - David Weng, nieco mniej, bo 11 Jiang Zhipeng z tego samego zespołu, a nasz Dong Xuesheng, 32-letni napastnik zajął 3 miejsce z ośmioma asystami na koncie.

Dosłowanie dwa dni po końcu rozgrywek nasz stan konta wygląda okazale - prawie 28 mln euro na koncie. Jestem zadowlony z przebiegu sezon, młodzi Chińczycy zaczeli fajnie grać i widać potencjał, a zagraniczni są najlepsi na swoich pozycjach. W samej reprezentacji Chin mamy trzech przedstawicieli (stan po sezonie),  Gao Honga (debiutował dopiero  co, ma dwa występy), Li Jia (5 występów, stoper) - czyli dwóch młodzików (18 i 19 lat) oraz Lin Liangminga (9 występów).  Guo Tianyu występuje w kadrze U-23,  a w U-21 mamy Ma Haidonga, Du Dahenga oraz Chen Zhihao.

Graczem roku kibice wybrali Harolad Preciado (blisko połowa głosów), ale na drugim miejscu był Dong. To ciekawa sprawa, bo zawodnik miał nie grać, ale ostatecznie postawiłem na niego i ten 32-letni napastnik świetnie się sprawdził jako odgrywający, strzelił 10 goli, ale zaliczył też 8 asyst. Transferem sezonu oczywiście okrzyknięto bramkarza Gao Honga. 

 

Najlepszy bramkarz:

Najlepszy obrońca (owszem Quitana był ciut lepszy, ale jego widzieliście wyżej):

 

Najlepszy pomocnik:

Najlepszy napastnik:

 

Mai Fan (prezes), Li Xiaogang (dyrektor zarządzający), Wan Hongwei (dyrektor), Kuang Fuxiang (dyrektor) - z mojej pracy jako trenera byli zadowoleni, ale nie do końca z rozwoju mojej działalności "drugiego ja" - Mr. Hyde'a. Tradycyjnie dla tej strony świata, ugościli, świętowali, pogratulowali, ale chwilę potem - dosłownie - wzięli na dywanik...


 


Autor: jmk
3. miejsce w Polsce FM 2017. Typer Sezonu 2017/18 - 3. miejsce. Wyróżnienie Fair Play w eliminacjach 4. Edycji RM.

KOMENTARZE

weche
Zastępca Redaktora Naczelnego. Mistrz Ceremonii. Szef Typera.


Komentarzy: 595

Grupa: Moderator

Ranga: Korespondent Wojenny, Członek Jury 5RM

Ranga sponsorska: Sponsor

Dołączył: 2017-10-19

Poziom ostrzeżeń: 0

19-09-2019, 14:01 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba

Daleko uciekłeś przed tą mafią :))) Dobry sezon. Czekam na następne.

Mahdi
Redaktor Naczelny, Wicemistrz Polski FM 2015, Mistrz Polski FM 2017, 3. miejsce w Polsce FM 2018, Pierwszy Kreator Gwiazd, Menedżer Miesiąca


Komentarzy: 8305

Grupa: Root Admin

Ranga: Ojciec Założyciel, Członek Jury 5RM

Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny

Dołączył: 2015-03-20

Poziom ostrzeżeń: 0

19-09-2019, 14:54 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba

Dziwię się, że osoba z Twoim światopoglądem zdecydowała się objąć klub w kraju zarządzanym sprawnie przez Komunistyczną Partię Chin :-) Czyżby fakt, że Chiny to największa potęga gospodarcza na świecie miał na to wpływ? :-)

jmk
3. miejsce w Polsce FM 2017. Typer Sezonu 2017/18 - 3. miejsce. Wyróżnienie Fair Play w eliminacjach 4. Edycji RM.


Komentarzy: 1109

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Członek Jury 5RM

Ranga sponsorska: Sponsor

Dołączył: 2017-03-09

Poziom ostrzeżeń: 1

24-09-2019, 17:12

Trzymaj przyjaciół blisko, wrogów jeszcze bliżej ;) I drugie powiedzenie - wrogów trzeba znać! ;)

A serio to Shenzhen czy Hongkong to jaki to komunizm ;-) Zdecydowałem się przenieść wręcz do rzeki kapitalizmu w najczystszej postaci :)

http://wyborcza.p/1,135424,15983987,Sen_o_Shenzhen__10_milionowej_osadzie_rybackiej_high_tech.html

Dam nawet do wyborczej link ;) Moja historia jest zmyślona, aczkolwiek poplątana z faktami i historiami autentycznymi.

Obecnie online: brak użytkowników online
Copyright © 2015-19 by Łukasz Czyżycki