ROZGRYWKA MISTRZÓW - ELIMINACJE - Football Manager


OCENA mocne: 9, słabe: 0
zobacz komentarze

RM11. Lazurowa Rewolucja – Nicea w pogoni za dawną chwałą cz.4

08-02-2026, 17:39 , Unikalnych wejść: 298 , autor: draven

Wybrany klub / reprezentacja: OGC Nice

Opisywany sezon: 2026/27

Poziom rozgrywkowy: 1

Wersja gry: Football Manager 2024

OGC NICE

 

Poniżej linki do poprzednich części:

Lazurowa Rewolucja – Nicea w pogoni za dawną chwałą cz.1

Lazurowa Rewolucja – Nicea w pogoni za dawną chwałą cz.2

RM11. Lazurowa Rewolucja – Nicea w pogoni za dawną chwałą cz.3

 

OGC NICE- ROZGRYWKI KRAJOWE

SEZON LIGUE 1 COUPE DE FRANCE TROPHÉE DES CHAMPIONS
2023/24 2. MIEJSCE ZWYCIĘZCY -
2024/25 ZWYCIĘZCY 1/4 FINAŁU 2. MIEJSCE
2025/26 ZWYCIĘZCY FINAŁ ZWYCIĘZCY

 

OGC NICE- ROZGRYWKI MIĘDZYNARODOWE

SEZON LIGA MISTRZÓW LIGA EUROPY LIGA KONFERENCJI EUROPY SUPERPUCHAR EUROPY KLUBOWE MŚ
2023/24 - - - - -
2024/25 1/8 FINAŁU - - - -
2025/26 ZWYCIĘZCY - - - -

 

ZWYCIĘZCY ISTOTNYCH ROZGRYWEK W PIŁCE KLUBOWEJ

SEZON LIGA MISTRZÓW LIGA EUROPY LIGA KONFERENCJI EUROPY SUPERPUCHAR EUROPY KLUBOWE MŚ
2023/24 MANCHESTER CITY LIVERPOOL GALATASARAY SEVILLA PALMEIRAS
2024/25 ARSENAL CELTA VIGO BAYER LEVERKUSEN LIVERPOOL REAL MADRYT
2025/26 OGC NICE TOTTENHAM FENERBAHÇE ARSENAL -

 

ZDOBYTE DOTYCHCZAS TROFEA

COUPE DE FRANCE: 2023/24

 

MISRZOSTWO FRANCJI:  2024/25, 2025/26

 

TROPHÉE DES CHAMPIONS: 2025/26

 

LIGA MISTRZÓW: 2025/26


TRANSFERY

Po przedstawieniu przez zarząd wyjściowych budżetów chciało się rzec jak Rysia Siarzewska:

Spory dopływ gotówki z Ligi Mistrzów nie wpłynął jakoś dopingująco na włodarzy, którzy najwyraźniej twierdzili chyba, że zespół nie potrzebuje wzmocnień i na transfery wrzucili niewiele ponad marne dwadzieścia milionów.

Moje zdziwienie potęgował stan klubowej kasy, gdzie znajdowało się prawie dziewięćdziesiąt milionów euro. Również budżet płacowy był odpowiednio zabezpieczony, było więc co wydawać. Jak się okazało, w trakcie rundy jesiennej można było udostępnić dodatkowe fundusze na wzmocnienia, tylko po co nam one w październiku czy listopadzie, o najlepszych piłkarzy trzeba było walczyć tu i teraz.

Musieliśmy poradzić sobie w inny sposób, niestety oddając do Arabii Saudyjskiej jednego z naszych liderów- Lazurowe Wybrzeże na rzecz Rijadu opuścił Hicham Boudaoui. Należy wspomnieć, że inicjatywa tego transferu nie wyszła od nas, arabscy szejkowie zauroczeni grą naszego rozgrywającego w zeszłym sezonie, złożyli zarówno jemu, jak i nam ofertę nie do odrzucenia. w Al- Ahli algierczyk spotkał Jakuba Kiwiora, który przeniósł się tam z PSG półtora sezonu wcześniej, po zaledwie pół roku spędzonym w stolicy Francji.

Nieznacznie, ale jednak, pobity został rekord sprzedaży sprzed pół roku. Arabowie wydali o cztery miliony euro więcej, niż Milan zapłacił za Soleta w przerwie zimowej poprzedniej kampanii. Swoją drogą zrobiliśmy na francuskim stoperze świetny biznes, bo w Mediolanie zdołał w rundzie wiosennej zagrać raptem trzy razy, nie pauzując przy tym ze względu na kontuzje.

Jeszcze w czerwcu podpisaliśmy bardzo obiecującego napastnika rodem z Argentyny. Niecałe dziesięć milionów euro i zagwarantowaliśmy sobie występy jednego z obecnie najbardziej utalentowanych napastników na świecie. Skauci rozpływali się nad nim w swoich raportach, jednak jego czas miał dopiero nadejść w przyszłości. Póki co Franco Álvarez​ trafił na wypożyczenie powrotne do River Plate.

Czas przedstawić prawdziwą ofensywę transferową. Zaczęliśmy od następcy sprzedanego Boudaouiego. Nazwisko tego piłkarza w moim notesie widniało na pierwszej stronie, mocno pogrubioną czcionką. Zastępstwo za Algierczyka musiało być bardzo jakościowe i po niełatwych negocjacjach do Nicei trafił João Neves, człowiek, który miał współrządzić środkiem pola w parze z Thuramem przez następne lata.

Sporo wykosztowaliśmy się na portugalczyka, ale nie kupowaliśmy byle kogo. Ten wielce utalentowany gość dopiero co zgarnął nagrodę dla najlepszego młodego piłkarza Mistrzostw Świata, mimo tego, że jego reprezentacja odpadła z rywalizacji w ćwierćfinale. Ogromne wzmocnienie mojego zespołu.

Udało się z Benfiki wyrwać jeden wielki talent, więc postanowiliśmy spróbować jeszcze raz. António Silva, bo o nim mowa, to efekt kolejnych trudnych rozmów. Lizbończycy długo bronili się przed odejściem swojego najlepszego obrońcy, ale w końcu przystali na naszą ostateczną ofertę. Sprawę ułatwiła chęć zmiany środowiska przez samego Silvę i dzięki temu wzmacniamy solidnie środek defensywy.

Mówią, że do trzech razy sztuka i tak też się stało. Z jednej strony osłabiliśmy zespół z Lizbony znacznie, z drugiej dostarczyliśmy im jednak masę gotówki, którą mogli przeznaczyć na kolejnych młodych piłkarzy z myślą o sprzedażach przynajmniej takich, jak te do naszego klubu. Trzeci muszkieter to nieprzewidywalny obrońca z przeszłością w Milanie, czyli Pierre Kalulu. Taki sam casus jak w przypadku Sildillii rok wcześniej, będzie ustawiony właśnie na prawym wahadle, bo jego poprzednik po jednym rozegranym u nas sezonie odchodzi, ale o tym poniżej.

Ostatni akcent tego okna, ale biorąc pod uwagę siłę rażenia- bardzo mocny. Ten zawodnik miał trafić do nas półtora roku wcześniej, ale musieliśmy wtedy odpuścić, ponieważ nie mogłem mu zagwarantować regularnej gry, z resztą w letnim oknie trafił do nas wtedy Amine Gouiri. Ostatecznie młody Iworyjczyk wybrał Lazio. Teraz musieliśmy zapłacić kilka razy więcej, ale czułem, że to może być strzał w "10". Szanowni Państwo, Karim Konaté!

Dwa razy w przeciągu miesiąca pobijamy rekord transferowy. Nie ma jednak miejsca na półśrodki, PSG na rynku nie próżnuje, a w tym oknie dopięło transfer Eduardo Camavingi z Realu Madryt za 231 000 000 euro !!! Mało tego, ta kwota jeszcze może urosnąć o kolejne 14 000 000 euro po spełnieniu odpowiednich warunków. Musieliśmy w jakiś sposób odpowiedzieć.

Jeszcze nigdy w swojej historii Nicea nie operowała takimi kwotami transferowymi. Wydaliśmy grubo ponad trzysta milionów euro. Czas wspomnieć o transferach wychodzących, bo Boudaoui to był dopiero początek. Jak się ostatecznie okazało finał z Barceloną, okraszony w dodatku trzema golami, był dla Gaëtana Laborde'a ostatnim spotkaniem w naszych barwach. Francuski napastnik, mimo że już po trzydziestce, postanowił jeszcze spróbować sił za granicą i wybrał Bournemouth. Nie stawałem mu na drodze, tym bardziej, że ściągnęliśmy później jakościowe zastępstwo. Po tym, jak do klubu wpłynęła oferta z Al-Ittihad, żadnej dyskusji na temat pozostania u nas, mając zapewne przed oczami prawie dziesięciokrotną (!) podwyżkę, nie chciał podjąć Sildillia. Po sprowadzeniu Silvy uznałem, że czas Nagalo skończył się i również ze sporą przebitką obrońca rodem z Burkina Faso przeniósł się do Niderlandów.

 

Podsumowanie transferów (tylko 1. zespół)

Przybyli:

Franco Álvarez​ (Argentyna), River Plate, 9 750 000 €

João Pedro Gonçalves Neves (Portugalia), Benfica, 80 000 000 € + 10 000 000 € zmiennych

António João Pereira de Albuquerque Tavares Silva (Portugalia), Benfica, 67 000 000 € + 5 000 000 € zmiennych

Pierre Kazeye Rommel Kalulu Kyatengwa (Francja/DR Kongo), Benfica, 74 000 000 €

Karim Konaté (Wybrzeże Kości Słoniowej), Lazio Rzym, 86 000 000 € + 10 000 000 € zmiennych

Łącznie: 316 750 000 € + 25 000 000 € zmiennych

 

Odeszli:

Hicham Boudaoui (Algieria/Francja), Al-Ahli (KSA), 72 000 000 €

Gaëtan Laborde (Francja), Bournemouth, 28 000 000 €

Kiliann Eric Sildillia (Francja/Gwadelupa), Al-Ittihad, 39 000 000 €

Adamo Nagalo (Burkina Faso), Feyenoord, 25 000 000 €

Mohamed El Arouch (Francja/Maroko), Valenciennes, wypożyczenie

Łącznie: 164 000 000 €

 

Dwudziestu siedmiu piłkarzy to bardzo liczna kadra. Należało jednak wziąć pod uwagę, że zarówno Bartosz Żelazowski, jak i Aliou Baldé, byli opcjami mocno awaryjnymi. Na obecny sezon dysponowaliśmy bardzo mocną i wyrównaną kadrą, w której wiodące role miał grać tercet z lizbońskiego zaciągu. Wszyscy trzej z miejsca mieli stać się kluczowymi postaciami tej drużyny. To samo tyczyło się Konaté. Wprawne oko zauważy natomiast obecność kogoś jeszcze. Postanowiłem do kadry pierwszej drużyny włączyć pierwszy eksportowy produkt naszej szkółki, Jérôme'a Navarro

Trafił nam się w zespołach młodzieżowych piękny diament do oszlifowania. Wiele pracy należało jeszcze włożyć w rozwój tego zawodnika, ale już dzisiaj przebijał wartością zdecydowaną większość napastników Ligue 1, a przecież jeszcze nawet oficjalnie nie zadebiutował w seniorskiej piłce! Prawdopodobnie niedługo trafi na wypożyczenie, na razie chciałem sprawdzić jak odnajdzie się w rywalizacji z tak mocnymi nazwiskami w linii ataku pierwszego zespołu.


TROPHÉE DES CHAMPIONS

Tradycyjnie już w rozgrywkach superpucharu spotykaliśmy się z PSG. Mimo, że mierzyliśmy się z nimi wiele razy, to każdy mecz był osobną historią, tak też było tym razem. Mimo, że po dwudziestu minutach przegrywaliśmy już 3:0, to potrafiliśmy złapać kontakt. Wiele nie zabrakło do wyrównania, gdyby tylko Bardghji nie znalazł się na spalonym mielibyśmy remis. Niestety- sędzia bramki nie uznał, a kilka minut później wynik spotkania ustalił Lucas Hernández. Pierwszy mecz w sezonie przegrywamy.


SUPERPUCHAR EUROPY

Zwycięzcą poprzedniej edycji Ligi Europy został Tottenham, który po emocjonującym finale pokonał Marsylię 3:2. Stało się jasne, że to Koguty będą naszymi rywalami w walce o Superpuchar. Spotkanie w zasadzie bez historii, pod naszą pełną kontrolą od początku do końca. Dubletem popisał się Amine Gouiri i pierwszy raz w historii to trofeum zagościło w Nicei.


LIGUE 1

Sezon ligowy rozpoczynaliśmy domowym spotkaniem na Allianz Riviera z tegorocznym beniaminkiem, czyli Angers. Postanowiłem wystawić najmocniejszą jedenastkę, jaką w tym sezonie miałem dysponować. Ta drużyna miała pokazać swoją moc.

Tak też się stało. Goście zostali całkowicie zdominowani, nie oddając żadnego, nawet niecelnego strzału! W tej rubryce w statystykach widniały okrągłe zera. Świetnie do rozgrywek ligowych wprowadził się Konaté, który od hattricka rozpoczął poczynania w Ligue 1. Dublet dołożył Thuram, a wynik ustałił z rzutu karnego Barco. Świetna inauguracja.

Już w 2. kolejce w wyjazdowym spotkaniu graliśmy z PSG. Tym razem był to dość zamknięty mecz z małą ilością celnych strzałów po obu stronach. W drugiej odsłonie otworzyliśmy wynik za sprawą Konaté, ale jedenaście minut później gospodarze odpowiedzieli- strzelcem gola Ugarte. Musieliśmy się podzielić punktami z Paryżanami. Szkoda, bo powinniśmy byli podnieść z boiska zdecydowanie więcej niż jeden punkt.

W 9. kolejce nieoczekiwanie stworzyliśmy bardzo emocjonujące widowisko w meczu, w którym naszym rywalem było Monaco. Do 87. minuty wydawało się, że mecz wygramy w cuglach, ale odpuściliśmy w końcówce i pozwoliliśmy rywalom strzelić dwie bramki minuta po minucie. Mogło się to bardzo źle skończyć, ale ostatecznie dowieźliśmy zwycięstwo i trzy punkty zostały w domu.

Muszę wspomnieć o spotkaniu z Nantes przez pryzmat postawy w tym meczu Kalulu. Nasz prawy wahadłowy najpierw dwukrotnie wpisywał się na listę strzelców, żeby później kolejne dwa razy obsłużyć ostatnim podaniem Karima Konaté, a to wszystko w pierwszej połowie! Świetny mecz w jego wykonaniu.

Oprócz wspomnianego wyżej remisu z Paryżanami punkty w tej rundzie straciliśmy jeszcze tylko raz. Daliśmy wydrzeć sobie zwycięstwo dosłownie w ostatnich sekundach w meczu z Toulouse. Poza tymi dwoma spotkaniami radziliśmy sobie wyśmienicie i wygrywaliśmy wszystko jak leciało.

Pewnie podejrzewaliście, że przezimujemy spokojnie na miejscu lidera tabeli. Otóż nic bardziej mylnego. Gramy prawie idealnie, ale oczywiście PSG robi to jeszcze lepiej. W rywalizacji z Książętami nie można sobie pozwolić na najmniejszy błąd. Jak widzicie, jedyną drużyną, która dała radę im urwać punkty była Nicea.


W zimowym okienku transferowym postanowiliśmy sensownie wzmocnić obsadę bramki. Restes był niekwestionowanym numerem 1, ale mając do rywalizacji Patouillet'a obawiałem się, że nie będzie czuł wystarczającej presji. Postanowiłem więc sprowadzić Illana Mesliera, który wraca do francuskiego futbolu po ponad siedmiu latach spędzonych w Leeds United. Zaakceptował on rolę zmiennika, ale wiedziałem, że jego profesjonalizm pomoże w odpowiednim zmotywowaniu rywala do miejsca w bramce, a i on otrzyma szanse w Pucharze Francji czy meczach ze słabszymi rywalami.

 

Podsumowanie transferów zimowych (tylko 1. zespół)

Przybyli:

Illan Meslier (Francja), Leeds, 21 500 000 €

Łącznie: 21 500 000 €

 

Odeszli:

Mathieu Patouillet​ (Francja), Nîmes Olympique, wypożyczenie

Łącznie: 0 €


Rundę rewanżową rozpoczęliśmy słabo, żeby nie powiedzieć źle. Najpierw nie potrafiliśmy w wyjazdowym starciu z Angers odnieść zwycięstwa, a kolejkę później nasz ligowy koszmar, czyli Marsylia, pokonała nas w meczu na Stade Orange Vélodrome. Na "dzień dobry" straciliśmy pięć punktów... Odgryźliśmy się dopiero w trzeciej kolejce rundy rewanżowej, ale za to w jaki sposób! Wyszła cała sportowa złość mojego zespołu. Po Auxerre przejechał się walec z kategorii tych najcięższych. Ostrzeliwaliśmy bramkę przyjezdnych niemiłosiernie, z osiemnastu strzałów celnych aż JEDENAŚCIE znalazło się w sieci!

Karim Konaté. Nie trzeba pisać nic więcej. Wspominałem na początku, że napastnik z Wybrzeża Kości Słoniowej będzie świetnym wzmocnieniem i istotnym elementem tej układanki. Strzelał jak na zawołanie, a za jego sprawą zrewanżowaliśmy się Tuluzie z nawiązką za rundę jesienną. Nasz napastnik zaaplikował rywalom niezłą narkozę w postaci czterech goli.

Czy stratę siedmiu punktów do PSG, mając do końca sezonu raptem pięć kolejek można nazywać walką o tytuł? Nie sądzę. Wiadomym było, że zrobimy wszystko co możliwe, aby dogonić drużynę z Paryża i obronić mistrzostwo, ale był to wyczyn raczej z tych niemożliwych.

Nic nie dało domowe zwycięstwo nad naszym bezpośrednim i w zasadzie jedynym rywalem do wygrania Ligue 1. Do Nicei PSG przyjeżdzało już w koronie i jedyne co nam pozostało, to wykonać szpaler dla nowych (starych) mistrzów Francji. Mimo wszystko stworzyliśmy wspólnie fajne widowisko, zakończone naszą wygraną.

Jak wspominałem trochę wyżej, siedem punktów do odrobienia w pięciu kolejkach z takim rywalem jest rzeczą w zasadzie niemożliwą. Nawet wygrywając wszystkie pozostałe spotkania, tracąc przy tym tylko jedną bramkę. Przewaga była zbyt wysoka. 

Zabrakło jednego punktu... Mieliśmy lepszy bilans bramkowy, więc tak na prawdę wystarczyło przykładowo zremisować jedno z dwóch przegranych spotkań. Ewentualnie nie wypuścić zwycięstwa w ostatniej akcji meczu, jak to miało miejsce na jesieni w Tuluzie. Poprawiliśmy zeszłoroczny wynik o trzy punkty, ale jak widać, zabrakło. Mogliśmy się za to pochwalić najlepszą defensywą w Ligue 1 ze średnią 0,5 straconej bramki/mecz. Peleton prowadzony przez Marsylię bardzo daleko za uciekającą dwójką.


PUCHAR FRANCJI

Bardzo sprawnie przeszliśmy ścieżkę w krajowym pucharze. Dopiero pierwsze problemy sprawiło nam Monaco, z którym spotkaliśmy się w półfinale. Wszystko przy stosowaniu mocnej rotacji, co mnie osobiście bardzo zadowalało, bo mogliśmy równomiernie rozłożyć siły na wszystkie rozgrywki. W finale oczywiście musieli czekać ONI...

Zaledwie sześć dni po ligowej potyczce znów mierzyliśmy się z Książętami, tym razem areną zmagań Stade de France i finałe spotkanie Pucharu Francji. Już praktycznie od początku musieliśmy gonić wynik. W 23. minucie najpierw sprytnym strzałem z daleka tuż przy słupku wyrównał Thuram, a trzy minuty później prowadzenie dał Bouanani. Jeszcze przed przerwą znowu remisowaliśmy- zupełnie niepilnowany Asencio po zamieszaniu w polu karnym z okolicy 11. metra wpakował piłkę pomiędzy gąszczem nóg naszych obrońców. Druga połowa to wyrównana walka cios za cios. Aż do 85. minuty, po rozegraniu rzutu rożnego na strzał z ostrego kąta zdecydował się rezerwowy w tym spotkaniu, nasz supertalent, Navarro. Piłka nieznacznie zmieniła tor po interwencji Marquinhosa i to jemu ostatecznie została zapisana bramka, która dała nam zwycięstwo w tegorocznej edycji Coupe de France!

Poniżej komplet wyników, do półfinału dotarliśmy bez straty gola. Warto też zauważyć, że los nam sprzyjał i łącznie z ćwierćfinałem trafialiśmy na zespoły z niższych lig. Dopiero Monaco postawiło nam trudniejsze warunki, ale ostatecznie i stamtąd wróciliśmy z tarczą, co pozwoliło zagrać w finale i ostatecznie wygrać te rozgrywki ponownie za mojej kadencji.


LIGA MISTRZÓW

Prześladuje mnie nasz derbowy rywal z Marsylii. Osobiście uważam, że sprawia mi więcej kłopotów i jest niewygodny bardziej niż PSG. Sam terminarz nie należał raczej do ciężkich. W domowych spotkaniach największych ciężarów spodziewałem się może z Bayernem. Jeśli chodzi o wyjazdy, to rzeczona Marsylia oraz Tottenham, z którym już w tym sezonie graliśmy, mogły napytać nam biedy.

Serio, spodziewałem się tego od samego początku. Dwa razy musieliśmy gonić wynik, ale ostatecznie w końcu uporaliśmy się z Marsylczykami za sprawą Barco i Mendy'ego. Warto wspomnieć, że obie te bramki padły po asystach rezerwowych w tym meczu skrzydłowych- Diopa i Bardghji'ego, którzy zmienili swoich bezproduktywnych w tym spotkaniu kolegów i bardzo pomogli w ostatecznym zwycięstwie.

W wyjazdowym starciu z Kogutami poszło łatwiej niż w Superpucharze Europy. Nie pozwalaliśmy rywalom na zbyt wiele, szybko aplikując przy tym dwie bramki. Wynik dziesięć minut po przerwie ustalił Konaté i mogliśmy dopisać kolejne trzy punkty w tabeli Champions League.

Zimny prysznic zafundowało nam w ostatniej kolejce fazy ligowej Porto, które zupełnie nieoczekiwanie zakończyło zmagania jako lider. Bardzo ciężki mecz, Portugalczycy odrobili zadanie domowe wzorowo, bo odcięli od podań wszystkie nasze najważniejsze ogniwa. Słabiutke spotkanie rozegrali ThuramKonaté, czy Diop. Kontaktowa bramka Trufferta to jedyne, na co było nas tego dnia stać.

Poza porażką w Portugalii straciliśmy punkty jeszcze w Kopenhadze. Klasyczny mecz, w którym graliśmy i strzelaliśmy tylko my (drugi raz w tym sezonie nie pozwoliliśmy przez dziewięćdziesiąt minut oddać choćby nawet niecelnego strzału swoim przeciwnikom), ale nic nie chciało wspaść do sieci. Wygrywamy za to komplet spotkań na Allianz Riviera.

Masa niespodzianek w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Dla wielu gigantów zabrakło miejsca w pierwszej "8". Pod kreską skończyli m. in. Real czy Barcelona, ale także Manchester City, Bayern oraz PSG. Wszyscy będą teraz musieli rozegrać dodatkowy dwumecz w fazie play-off. Całkowicie z rozgrywek wypadł Juventus, a krajowego rankingu nie podreperuje ani Marsylia, ani Monaco.

Po odprawieniu drugi rok z rzędu w 1/8 finału zespołu z Lipska, w ćwierćfinale czekał na nas włoski Milan. Zacięte spotkanie na San Siro skończyło się minimalnym zwięstwem gospodarzy, które dał w zasadzie bezbłędny z rzutów karnych Theo Hernández. Musieliśmy wygrać w rewanżu dwoma bramkami, żeby awansować dalej.

Odrobienie strat nastąpiło błyskawicznie, bo już w 6. minucie! Rossoneri najwyraźniej byli w sporym szoku po dwóch gongach na początku meczu i nie mieli już później żadnych argumentów w starciu z nami. W drugiej połowie za sprawą Kalulu oraz jego zmiennika dołożyliśmy kolejne dwa trafienia i pewnie zameldowaliśmy się w półfinale.

W półfinale znów powtórka z rozrywki. Tak samo, jak rok temu mierzyliśmy się z Arsenalem, aczkolwiek tym razem to my kontrolowaliśmy przebieg tego dwumeczu. W domowym spotkaniu potrafiliśmy postawić kropkę nad przysłowiowym "i" za sprawą Amine Gouiri'ego. Kolejny raz na listę strzelców wpisał się Mendy, który końcówkę sezonu miał piorunującą.

Dominowaliśmy i kontrolowaliśmy sytuację boiskową również w rewanżu. W 36. minucie prowadzenie naszej drużynie dał João Neves. Co prawda wyrównał w doliczonym czasie pierwszej połowy Havertz, ale to było wszystko co londyńczycy mogli zrobić. Kiedy na kwadrans przed końcem spotkania czerwoną kartkę zobaczył Ødegaard, wiedziałem, że już nic złego nam się tutaj nie może przydarzyć. Awansujemy do finału drugi rok z rzędu!

Tam czekał już rywal zza miedzy Arsenalu, czyli londyńska Chelsea. The Blues radzili sobie świetnie w fazie pucharowej, mierząc się z naprawdę trudnymi rywalami. Najpierw wyeliminowali Real Madryt, później dwa razy pokonali w ćwierćfinale Inter, a w półfinałowej potyczce okazali się górą w dwumeczu z Liverpoolem. Przewidywałem ciężary w finale...

... no i kolejny raz się nie pomyliłem. Anglicy dominowali nas od początku spotkania. Na nic zdawało się wyższe posiadanie piłki po naszej stronie, raz po raz wysokim pressingiem odbierali nam futbolówkę i wyprowadzali groźne kontry. Aż do 52. minuty. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek widział tak kuriozalną bramkę, jak ta Sávio. Z lewej strony pola karnego, z rzutu wolnego piłkę dośrodkował Barco. W powietrze wyszli Thuram oraz Onana, który dał radę wypiąstkować futbolówkę, ale upadając... złamał rękę. Dosłownie w momencie, gdy bramkarz Chelsea upadał, bezpańską piłkę uderzył głową sprzed pola karnego nasz brazylijski skrzydłowy i ta wpadła do bramki! Rezultat już do końca spotkania nie uległ zmianie i nasze zwycięstwo stało się faktem!

Całe Camp Nou było świadkiem pomeczowej fety mojego zespołu. Zeszłoroczny triumf wciąż tkwił w głowach kibiców jako największy sukces w historii Nicei, a tymczasem rok później dołożyliśmy kolejne osiągnięcie – drugie z rzędu zwycięstwo w Lidze Mistrzów. To, co jeszcze niedawno wydawało się nierealne i pozostawało jedynie w sferze marzeń, stało się codziennością tego klubu.

Każdy kolejny sezon w tych rozgrywkach pokazuje, że stajemy się coraz bardziej dojrzali. Gdy trzeba – potrafimy odrabiać straty z nawiązką. Gdy trzeba – umiemy też spokojnie kontrolować przebieg dwumeczu, unikając prostych błędów i niepotrzebnej nerwowości. Z każdym kolejnym rokiem w Champions League jesteśmy coraz bardziej stabilni i świadomi swojej siły.


PODSUMOWANIE

Jak wspominałem już wcześniej, w walce na długim dystansie z takim przeciwnikiem jak PSG trzeba być bezbłędnym. Mimo że poprawiliśmy wynik z poprzedniego sezonu o trzy punkty, nie udało się dogonić Książąt Paryża. Być może, gdybyśmy w końcówce nie mieli takiej straty, Paryżanie odczuliby większą presję i popełnili więcej błędów. Tego już się nie dowiemy – pozostaje jedynie walczyć dalej i spróbować zrewanżować się w kolejnym sezonie.

Od początku tej kariery w każdym sezonie zdobywamy jakieś krajowe trofeum. Mimo że nieznacznie przegraliśmy walkę o mistrzostwo, udało nam się zrewanżować paryskim szejkom i odebrać to, co nasze, w Pucharze Francji. Finał był niezwykle emocjonujący, a my po raz kolejny pokazaliśmy, że potrafimy rywalizować z drużyną z teoretycznie nieosiągalnego poziomu finansowego, ale jak najbardziej osiągalnego sportowo.

Drugi triumf z rzędu w Lidze Mistrzów to osiągnięcie, które w całej historii tych rozgrywek było do tej pory udziałem zaledwie siedmiu klubów. W tym elitarnym gronie znajdowały się: Real Madryt, Benfica, Inter Mediolan, Ajax, Bayern Monachium, Milan, czy, uwaga, Nottingam Forest. Dołączenie do tego grona Nicei to osiągnięcie, które nie jest dziełem przypadku, lecz potwierdzeniem stabilności, jakości i dojrzałości zespołu na najwyższym poziomie. Nicea nie tylko zapisała się na kartach historii – ona zaczęła ją współtworzyć.

Na zapleczu ligowej elity obyło się bez większych niespodzianek. Kolejny raz z rzędu, po zaledwie jednosezonowej przerwie, do Ligue 1 wraca spadkowicz- tym razem szczęśliwcem okazała się drużyna Stade Reims. Do elity awansował również Paris FC, co oznacza, że po raz pierwszy od trzydziestu siedmiu lat na najwyższym szczeblu rozgrywkowym odbędą się derby Paryża. Po latach banicji w otchłani niższych lig, niczym feniks z popiołów, powraca także AS Saint-Étienne.

Czas na wyróżnienia indywidualne. Nagroda Kopy to prestiżowe wyróżnienie przyznawane przez magazyn France Football dla najlepszego piłkarza świata do lat 21. Jest wręczana podczas gali Złotej Piłki, a o jej laureacie decyduje jury złożone z byłych zdobywców Ballon d’Or. To nagroda, która bardzo często trafia do zawodników wyznaczających nowe trendy w światowym futbolu i zapowiadających się na przyszłe gwiazdy absolutnego topu. Na koniec 2026 roku to wyróżnienie trafiło w ręce João Nevesa, co tylko potwierdziło jego ogromny rozwój i pozycję jednego z najlepszych młodych piłkarzy na świecie.

W zestawieniu GOAL50, czyli corocznym rankingu najlepszych piłkarzy świata przygotowywanym przez redakcję GOAL.com, na 48. miejscu znalazł się nasz kolejny nabytek z Lizbony- António Silva. To kolejne potwierdzenie, że sprowadzamy zawodników nie tylko perspektywicznych, ale już realnie dostrzeganych na światowej scenie.

W zestawieniu NXGN 2027 kolejny rok z rzędu znalazł się nasz wychowanek Mateo Boyer, co tylko potwierdza jego systematyczny rozwój. To jednak nie jedyny powód do dumy- w rankingu pojawił się również kolejny produkt naszej akademii, Jérôme Navarro. Stawkę uzupełnił sprowadzony z River Plate Franco Álvarez, który szybko zwrócił na siebie uwagę pokazując na wypożyczeniu, że może być w przyszłości ważną postacią tego zespołu.

W Afryce nie miał sobie równych Karim Konaté. Nie tylko został uznany za najlepszego napastnika kontynentu, ale sięgnął również po nagrodę dla najlepszego piłkarza CAF. Doceniona została przede wszystkim jego znakomita forma strzelecka, regularność oraz ogromny wpływ na grę zespołu. Liczby i występy na boisku jasno pokazały, że był to sezon należący do niego.

Trzecie miejsce w plebiscycie na francuskiego piłkarza roku zajął Khephren Thuram. W ciągu całego roku zanotował m.in. aż osiemnaście trafień, co jasno pokazuje, że mimo gry na pozycji środkowego pomocnika miał bardzo istotny udział w ofensywnej grze naszego zespołu. Wyprzedzili go Jonathan Ikoné oraz bezkonkurencyjny Kylian Mbappé.

Najlepsza defensywa w lidze – zaledwie siedemnaście straconych bramek i aż dziewiętnaście czystych kont. W tej sytuacji decyzja nie mogła być inna: nagrodę dla najlepszego bramkarza ligi zgarnął Guillaume Restes. Tym bardziej imponujące, że dokonał tego wciąż w bardzo młodym jak na bramkarza wieku – zaledwie 22 lat.

W tym sezonie znacząco zmieniła się rola Kyliana Mbappé. Ustąpił on tytułu najlepszego strzelca ligi Dukowi z Republiki Zielonego Przylądka oraz naszemu Karimowi Konaté, który przegrał koronę króla strzelców zaledwie o jedno trafienie, rozgrywając przy tym mniej spotkań niż napastnik Lorient. Mbappé wziął jednak na siebie rolę lidera zespołu, imponując w roli kreatora i notując aż osiemnaście asyst.

Oprócz wspomnianego Mbappé na podium najlepszych asystentów ligi znaleźli się także Cherki z Lyonu oraz nasz prawy wahadłowy, Pierre Kalulu. Jego przebojowość w ofensywie, połączona z bardzo solidną grą w obronie, sprawiła, że ta pozycja idealnie do niego pasowała. Francuz świetnie odnalazł się w tej roli, regularnie napędzając akcje i dogrywając partnerom znakomite piłki.

Praktycznie cały blok defensywny, wraz z obsadą bramki, został zdominowany przez moich zawodników w najlepszej jedenastce sezonu Ligue 1. Jedynym wyjątkiem okazał się Wilfried Singo z Monaco. W trójce środkowych pomocników, obok Simonsa i Camavingi z PSG, należne miejsce zajął João Neves. Pozycję osamotnionego napastnika w tym zestawieniu obsadził Karim Konaté.

Czas na wyróżnienia w Lidze Mistrzów. Drugi rok z rzędu nagrodę dla najlepszego młodego piłkarza zgarnął Badredine Bouanani. Nasz skrzydłowy zanotował w tych rozgrywkach pięć bramek oraz dwie asysty, po raz kolejny potwierdzając, że potrafi utrzymać wysoką formę również na europejskiej scenie.

Trzecie miejsce w klasyfikacji strzelców Champions League zajął Konaté, przegrywając o włos z Erlingiem Haalandem oraz swoim rywalem z finałowego spotkania z Chelsea, Christopherem Nkunku. Obaj wyprzedzili naszego napastnika zaledwie o jedno trafienie. Warto jednak podkreślić, że Francuz do ośmiu zdobytych bramek dorzucił również tyle samo asyst, co tylko potwierdza jego ogromny wpływ na grę zespołu i dotarcie anglików aż do finału.

Kolejne zestawienie najlepszej jedenastki sezonu- tym razem w Lidze Mistrzów- i ponownie miejsce dla moich wahadłowych. O równej, wysokiej formie zawodników grających po prawej stronie boiska najlepiej świadczy fakt, że w najlepszej jedenastce tych rozgrywek znalazło się tym razem miejsce dla Mendy’ego. Z kolei Barco na lewej flance nie miał sobie równych- był najlepszy nie tylko w Ligue 1, ale również w Champions League.

Zdobycie po raz drugi z rzędu najważniejszego trofeum na europejskim kontynencie przełożyło się na kolejny znaczący awans w rankingu drużyn europejskich. Skok o piętnaście pozycji dał nam ostatecznie dziewiąte miejsce. Patrząc szerzej, w zaledwie dwa lata przesunęliśmy się w górę tabeli o ponad czterdzieści lokat!

Jeśli chodzi o reputację, po naszych sukcesach na arenie międzynarodowej ustępowaliśmy już tylko Manchesterowi City. Napawało mnie to dużym optymizmem, bo wiedziałem, że taki status sprawi, iż najlepsi piłkarze świata będą coraz chętniej spoglądać w naszą stronę. Jedyną niewiadomą pozostawało to, czy zarząd podoła finansowo i pozwoli nam realnie rywalizować z absolutną czołówką.

Poniższe zestawienie najlepiej potwierdza, jak świetną pracę wykonaliśmy w letnim oknie transferowym. Aż trzech spośród pięciu najwyżej ocenionych piłkarzy to nasze letnie nabytki i każdy z nich miał ogromny wkład w tegoroczne sukcesy. Czy to Konaté, który zdobył trzydzieści trzy bramki w czterdziestu jeden spotkaniach, czy Kalulu, który wspólnie ze swoim zmiennikiem zanotował imponujące dwadzieścia pięć asyst.

Zawodników zasługujących na wyróżnienie w przekroju całego, długiego sezonu- rozgrywanego przecież na wielu frontach- było jednak zdecydowanie więcej. Piłkarzy z dwucyfrową liczbą bramek lub asyst nie brakowało, co najlepiej pokazuje, że ten zespół był bardzo wyrównanym i dobrze funkcjonującym kolektywem.

Poniżej profile pięciu zawodników z najwyższą średnią ocen (minimum 25 spotkań we wszystkich rozgrywkach):

Pierre Kalulu

Antoine Mendy

João Neves

Karim Konaté

Chadi Riad


 


Autor: draven
3. miejsce w Polsce FM 2023, Sponsor MFM - rok 2026

KOMENTARZE

Benzema
Sponsor MFM - rok 2025, 2026


Komentarzy: 49

Grupa: Root Admin

Ranga: Mechanik

Ranga sponsorska: Sponsor Premium

Dołączył: 2022-01-20

Poziom ostrzeżeń: 0

08-02-2026, 20:49 , ocenił powyższy materiał: mocne - Niesamowita historia

Niesamowita historia

Ernie89
Strażnik Galaktyki, Sponsor MFM - rok 2026


Komentarzy: 786

Grupa: Moderator

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Ranga sponsorska: Sponsor Techniczny

Dołączył: 2017-08-03

Poziom ostrzeżeń: 0

08-02-2026, 22:34 , ocenił powyższy materiał: mocne - Ten tekst jest jak narkotyk! Więcej!

Ten tekst jest jak narkotyk! Więcej!

weche
Redaktor Naczelny. Sponsor MFM - rok 2025, 2026, Główny Sponsor Rozgrywki Mistrzów, Mistrz Ceremonii. Szef Typera. 3. miejsce w Polsce FM 2019, Wicemistrz Polski FM 2022, Mistrz Polski FM 2023, Typer Sezonu 2019/20 - 3. miejsce, Typer EURO 2024 - 2. miejs


Komentarzy: 2218

Grupa: Moderator

Ranga: Korespondent Wojenny

Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny

Dołączył: 2017-10-19

Poziom ostrzeżeń: 0

09-02-2026, 09:20 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba

Wspaniały sezon. Gratki.

Mariusz93
Sponsor MFM - rok 2026


Komentarzy: 9

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Ranga sponsorska: Sponsor

Dołączył: 2025-11-03

Poziom ostrzeżeń: 0

09-02-2026, 09:46 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

W Lidze Mistrzów łatwiej niż w Lidze. Trzymam kciuki za detronizację PSG.

Mahdi
Z-ca Redaktora Naczelnego, Sponsor MFM - rok 2025, 2026, Wicemistrz Polski FM 15, Mistrz Polski FM 17, FM 19, FM 20, FM 21 i FM 22, 3. miejsce w Polsce FM 18, Typer Sezonu 2020/21 - 2.m, Typer Sezonu 2021/22 - 3.m, Menedżer Miesiąca


Komentarzy: 11372

Grupa: Root Admin

Ranga: Ojciec Założyciel

Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny

Dołączył: 2015-03-20

Poziom ostrzeżeń: 0

09-02-2026, 14:21 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba

Bardzo mi się podoba

Pavlito
Pierwszy Kreator Gwiazd


Komentarzy: 366

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Ranga sponsorska: Sponsor Techniczny

Dołączył: 2022-08-07

Poziom ostrzeżeń: 0

11-02-2026, 22:43 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba

PSG postawiło niezły opór. Stracić w pierwszej serii gier punkty tylko z jednym zespołem to coś niesamowitego. Pozostałe rozgrywki bardzo udane. Szczególnie demolka w Lidze Mistrzów. Gratulacje

Marian


Komentarzy: 501

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Dołączył: 2015-12-02

Poziom ostrzeżeń: 0

12-02-2026, 19:51 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba

Robisz dobrze przemyślane transfery jak u mnie Sporting i co dało zdobycie LM

przeminho
Z-ca Redaktora Naczelnego, Sponsor MFM - rok 2025


Komentarzy: 2150

Grupa: Moderator

Ranga: Koneser Football Managera

Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny

Dołączył: 2021-10-24

Poziom ostrzeżeń: 0

12-02-2026, 22:39 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

obronić zawsze trudniej niż zdobyć :)

leafar98


Komentarzy: 195

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2024-09-08

Poziom ostrzeżeń: 0

17-02-2026, 07:31 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba

Bardzo mi się podoba – na krajowym podwórku trochę zabrakło, ale w Europie sezon genialny.
Obecnie online: brak użytkowników online
Copyright © 2015-26 by Łukasz Czyżycki