ROZGRYWKA MISTRZÓW - ELIMINACJE - Football Manager


OCENA mocne: 8, słabe: 0
zobacz komentarze

RM11. Inni niż wszyscy #11 35/36

30-05-2026, 07:46 , Unikalnych wejść: 257 , autor: Marian

Wybrany klub / reprezentacja: Athletic Club

Opisywany sezon: 2035/36

Poziom rozgrywkowy: 1

Wersja gry: Football Manager 2026

 

Marzenie wciąż żyje

 

Przed nami już jedenasty sezon mojej przygody z Athletic Club i nie ukrywam – trudno uwierzyć, jak długą drogę przeszliśmy razem. Były wzloty, bolesne porażki, wielkie europejskie wieczory, krajowe trofea oraz nieustanna walka o upragnione mistrzostwo Hiszpanii. Choć kilka razy byliśmy bardzo blisko, w decydujących momentach to Real Madryt okazywał się lepszy, pozostawiając nam niedosyt i poczucie, że wciąż czegoś brakuje.

Jedno jednak się nie zmieniło – Mariolismo nadal pozostaje fundamentem tej drużyny. Kontrola posiadania piłki, cierpliwe budowanie akcji, niskie dośrodkowania, krótkie podania i ofensywna mentalność wciąż mają prowadzić Athletic do sukcesów. Z sezonu na sezon coraz większą rolę odgrywają również wychowankowie Lezamy, którzy udowadniają, że przyszłość klubu może należeć właśnie do nich.

Czy jedenasty sezon okaże się tym przełomowym? Czy w końcu uda się zdetronizować gigantów i spełnić marzenie o mistrzostwie? Jedno jest pewne – przed nami kolejna emocjonująca droga, a Lwy z San Mamés ponownie ruszają do walki.

 

Transfery – cisza przed kolejną walką

 

Tegoroczne okienka transferowe przebiegły wyjątkowo spokojnie. Zarówno latem, jak i zimą do drużyny nie dołączył żaden nowy zawodnik, co oznaczało pełne zaufanie do obecnej kadry oraz dalsze stawianie na rozwój piłkarzy już znajdujących się w klubie.

Nie obyło się jednak bez pożegnań. W zimowym okienku z klubem pożegnał się Ibon Arana, który za kwotę 30 milionów euro przeniósł się do Sevilli. Była to znacząca sprzedaż, która pozwoliła zasilić klubową kasę i jednocześnie pokazała, że dobre występy zawodników wciąż przyciągają zainteresowanie innych zespołów.

Drugim odchodzącym był Pablo Marín, który za symboliczny 1 milion euro zasilił szeregi Werderu Brema. W jego przypadku klub zdecydował się na rozstanie, licząc, że zawodnik otrzyma więcej okazji do regularnej gry i dalszego rozwoju poza Bilbao.

 

Skład

 

 

Początek sezonu – angielski sprawdzian i dobre wejście w rozgrywki

 

Nowy sezon rozpoczęliśmy od intensywnych przygotowań, które tym razem zaprowadziły nas do Anglii. Była to świetna okazja, aby sprawdzić Mariolismo przeciwko wymagającym rywalom z silnej ligi. W sparingach mierzyliśmy się z Aston Villą, Newcastle United, Tottenham Hotspur oraz Chelsea. Poza angielskim tournée rozegraliśmy również mecze kontrolne z FC Porto, Red Bull Salzburg, Bayer Leverkusen oraz Club Brugge. Wyniki schodziły na dalszy plan — najważniejsze było odpowiednie przygotowanie zespołu i sprawdzenie gotowości przed kolejną długą kampanią.

Ligowe granie rozpoczęliśmy od derbowego starcia z Realem Sociedad, które od razu nadało ton początkowi sezonu. Później udało się kontynuować dobrą serię i regularnie punktować, choć nie obyło się bez potknięć. Porażki z FC Barceloną oraz Realem Betis pokazały, że nadal są elementy wymagające poprawy. Z drugiej strony bardzo cieszyły zwycięstwa — szczególnie to odniesione w Madrycie przeciwko Atlético Madryt, a także wygrana z RC Celtą Vigo.

W Lidze Mistrzów UEFA rozpoczęliśmy od mocnego akcentu, wysoko pokonując Stade Rennais. W kolejnym spotkaniu przyszło zmierzyć się z wymagającą Chelsea i mimo ambitnej postawy oraz dobrej walki musieliśmy uznać wyższość rywala. Początek europejskiej kampanii pozostawił jednak sporo optymizmu na dalszą część sezonu.

 

 

Mariolismo nabiera rozpędu

 

W ligowych rozgrywkach nadal radzimy sobie bardzo solidnie i coraz częściej można było odnieść wrażenie, że drużyna złapała odpowiedni rytm. Na nasze konto wpadały kolejne cenne zwycięstwa — udało się pokonać Valencię CF oraz Sevillę FC, a ogromną wartość miał również remis z Realem Madryt na San Mamés. Spotkanie z Królewskimi pokazało, że mimo kolejnych sezonów walki nadal potrafimy rywalizować z najlepszymi jak równy z równym.

Oczywiście nie obyło się bez niespodzianek, niestety tych mniej przyjemnych. W starciu z Deportivo La Coruña przyszła bolesna porażka 1:0, która przypomniała, że właśnie takie spotkania często kosztują najwięcej w końcowym rozrachunku sezonu.

W Lidze Mistrzów UEFA drużyna prezentowała się jednak znakomicie. Udało się pokonać Olympiakos, Benficę, a nawet odnieść bardzo cenne zwycięstwo nad Liverpoolem. Jedynym rywalem, którego nie udało się przełamać, okazał się AC Milan. Mimo to europejska kampania zaczęła wyglądać naprawdę obiecująco, a Lwy z Bilbao coraz śmielej patrzyły w stronę dalszej fazy rozgrywek.

 

 

Nowy rok – rozczarowanie w superpucharze i walka na wielu frontach

 

Nowy rok rozpoczęliśmy od rywalizacji w superpucharze i wydawało się, że czeka nas stosunkowo łatwe zadanie. Rywalem było Rayo Vallecano, które na papierze nie wyglądało na przeciwnika mogącego sprawić większe problemy. Boisko szybko jednak zweryfikowało przewidywania — rywale zaprezentowali się zupełnie inaczej niż w ligowych spotkaniach i ostatecznie to oni mogli świętować zwycięstwo 1:0, wyrzucając nas z rozgrywek już na starcie.

W Copa del Rey rozpoczęliśmy od pewnej wygranej z UD Ibiza, pokazując wyraźną różnicę klas. Znacznie więcej emocji przyniosło kolejne starcie z Valencią CF. Po niezwykle wyrównanym meczu o awansie zdecydowały rzuty karne, w których to my zachowaliśmy więcej zimnej krwi i zameldowaliśmy się w ćwierćfinale. Tam przyszło zmierzyć się z FC Barceloną i niestety gospodarze okazali się lepsi, kończąc naszą przygodę z krajowym pucharem.

W lidze nadal prezentowaliśmy równą i stabilną formę. Na szczególne uznanie zasługiwały cenne remisy z FC Barceloną, Realem Betis oraz Realem Sociedad, a także ważne zwycięstwo nad Atlético Madryt. Co równie istotne, przez długi czas unikaliśmy wpadek — jedyną porażką okazało się niespodziewane potknięcie z Realem Zaragoza.

W Lidze Mistrzów UEFA końcówka fazy ligowej była bardzo udana. Udało się pokonać Olympique Marsylia, a następnie zwyciężyć także z Celtikiem. Dzięki temu zakończyliśmy zmagania na 7. miejscu z dorobkiem 18 punktów, co pozwoliło z optymizmem patrzeć na dalszą część europejskiej kampanii.

 

 

Europejski sen trwa – półfinał stał się rzeczywistością

 

W Lidze Mistrzów UEFA los w 1/8 finału skojarzył nas z FC Porto. Pierwsze spotkanie rozegrane w Portugalii zakończyło się cennym remisem, który pozostawił sprawę awansu całkowicie otwartą. Rewanż na San Mamés był już jednak pokazem dojrzałości i kontroli. Od pierwszych minut spokojnie realizowaliśmy plan, kontrolując przebieg spotkania i osiągając wynik, który pozwolił nam pewnie zameldować się w ćwierćfinale.

Tam czekał już rywal znacznie cięższego kalibru — Inter Mediolan. Pierwsze starcie we Włoszech nie potoczyło się po naszej myśli i zakończyło porażką 2:1, choć bramka zdobyta na wyjeździe pozostawiała nadzieję przed rewanżem. Na San Mamés drużyna pokazała jednak charakter i pełnię możliwości Mariolismo. Był to mecz bardzo dobrze poukładany, cierpliwy i rozegrany niemal perfekcyjnie taktycznie. Efekt? Pewne zwycięstwo 3:0 nad Nerazzurrimi i historyczny awans do półfinału.

Po tym dwumeczu stało się jasne, że trzeba podjąć trudną decyzję. Walka o mistrzostwo Hiszpanii zaczynała wymykać się spod kontroli, a FC Barcelona wydawała się poza naszym zasięgiem. Postanowiliśmy więc skupić większość sił na Europie, a w rozgrywkach ligowych coraz częściej szansę dostawali rezerwowi. Wyjściowa jedenastka miała odpoczywać i być w pełni gotowa na najważniejsze mecze sezonu. Przyniosło to ligowe konsekwencje — pojawiały się remisy, a także porażki, między innymi z RCD Espanyolem czy Realem Madryt. Ostatecznie zakończyliśmy ligowe zmagania na 3. miejscu.

W półfinale Ligi Mistrzów UEFA czekał angielski Tottenham Hotspur. Pierwsze spotkanie na San Mamés rozegraliśmy niemal wzorowo — pewne zwycięstwo bez straty bramki sprawiło, że do Londynu lecieliśmy w dobrych nastrojach. Rewanż okazał się jednak pełen nerwów. Choć przegraliśmy 3:1, końcowy rezultat dwumeczu okazał się korzystny i to my mogliśmy świętować historyczny awans do wielkiego finału Ligi Mistrzów.

 

 

Finał marzeń, który zakończył się bólem – noc w Saint-Denis

 

Po miesiącach walki, wielkich emocjach i wyeliminowaniu kolejnych rywali nadszedł moment, o którym marzyli wszyscy kibice Athletic Club — finał Ligi Mistrzów UEFA przeciwko potężnemu Manchester City. Dla wielu był to mecz Dawida z Goliatem, ale po naszej drodze do finału nikt nie zamierzał oddawać trofeum bez walki.

Od pierwszego gwizdka spotkanie było niezwykle wyrównane. Mariolismo nie porzuciło swoich założeń — cierpliwe budowanie akcji, kontrola piłki i próby ograniczenia jakości rywala. Zespół wyglądał dojrzale, nie przestraszył się wielkiej sceny i przez pierwszą połowę skutecznie neutralizował ofensywne atuty City. Nie brakowało walki w środku pola, pojedynków bark w bark i momentów, w których wydawało się, że to właśnie Lwy są w stanie zadać pierwszy cios.

Kluczowy moment nadszedł jednak w 52. minucie. Po jednej z akcji rywali piłka trafiła do Neneca, który świetnie dograł ją w pole karne, a tam zimną krew zachował Gavi, pewnym strzałem pokonując naszego bramkarza i wyprowadzając Manchester City na prowadzenie. Był to cios, po którym trzeba było szybko się podnieść.

Athletic rzucił się do odrabiania strat. Z każdą minutą rosło ryzyko, ale i wiara, że ten finał można jeszcze odwrócić. Piłkarze próbowali cierpliwie rozgrywać akcje, szukać miejsca między liniami i coraz mocniej naciskać rywala. Nadzieję przyniosła 73. minuta, kiedy bohater gola dla City — Gavi — obejrzał czerwoną kartkę, osłabiając swój zespół na końcówkę spotkania. Stadion i kibice uwierzyli wtedy, że los jeszcze może się odwrócić.

Końcówka była prawdziwym oblężeniem. City cofnęło się głęboko, broniąc wyniku i szukając okazji do kontrataków, podczas gdy my próbowaliśmy znaleźć tę jedną lukę, jedno dogranie, jeden moment geniuszu, który doprowadziłby do dogrywki. Piłka jednak nie chciała wpaść do siatki. Zabrakło odrobiny szczęścia, chłodnej głowy w decydujących momentach i może po prostu doświadczenia na takim poziomie.

Ostatecznie finał zakończył się porażką 1:0, a puchar powędrował do Manchesteru City. Mimo bólu i ogromnego niedosytu trudno jednak nie patrzeć na ten sezon z dumą — Athletic doszedł na sam szczyt europejskiej piłki i pokazał, że Mariolismo może rzucić wyzwanie największym. To nie był koniec marzenia. To był dopiero dowód, że ono jest możliwe.

 

 

Lezama – przyszłość wciąż wygląda obiecująco

 

W rozgrywkach ligowych nasi juniorzy ponownie pokazali ogromny potencjał i zakończyli sezon na 1. miejscu z dorobkiem 88 punktów. Świetna postawa w tabeli zapewniła awans do ćwierćfinałów, gdzie w dwumeczu udało się wyeliminować Getafe U-19. W półfinale przyszło jednak zmierzyć się z niezwykle wymagającą Barceloną U-19 i tym razem młode Lwy musiały uznać wyższość rywala, kończąc ligową przygodę tuż przed wielkim finałem.

Znacznie gorzej wyglądała sytuacja w Copa del Rey juniorów. Tam przygoda zakończyła się wyjątkowo szybko, ponieważ już w pierwszej rundzie lepsza okazała się Sevilla U-19, eliminując nasze młode Lwy z dalszej rywalizacji.

Zdecydowanie najwięcej powodów do dumy przyniosła jednak Młodzieżowa Liga Mistrzów. W fazie ligowej nasi juniorzy zajęli 1. miejsce, potwierdzając ogromny potencjał drużyny. W kolejnych rundach młode Lwy pokonywały kolejno Molde U-19, Fenerbahçe U-19, Real Madryt U-19 oraz Villarreal U-19. Kulminacją tej znakomitej kampanii był wielki finał przeciwko Olympiakosowi U-19, w którym nasi zawodnicy nie pozostawili rywalom żadnych złudzeń, rozbijając Greków aż 6:1 i sięgając po prestiżowe europejskie trofeum.

Na szczególne słowa uznania zasługuje Fernando Arana, który w prestiżowym rankingu NXGN 2036 uplasował się na bardzo wysokim, 12. miejscu, potwierdzając, że w Lezamie nadal rodzą się zawodnicy mogący w przyszłości stanowić o sile pierwszej drużyny. Oto lista nowego marcowego naboru juniorów:

• Alain Alonso
• Joseba Espinosa
• Asier Aranguren
• Jose Manuel Iriarte
• Enrique Salinas
• Jose Angel Iglesias

Podsumowanie sezonu – europejski sen i niedosyt na finiszu

 

To był sezon pełen emocji, wzlotów i momentów, które na długo pozostaną w pamięci kibiców Athletic Club. Choć w rozgrywkach ligowych ponownie nie udało się sięgnąć po upragnione mistrzostwo Hiszpanii, a ostatecznie zakończyliśmy sezon na 3. miejscu, trudno nie docenić tego, czego dokonaliśmy na europejskich boiskach. Mariolismo ponownie pokazało swoją siłę, prowadząc nas aż do wielkiego finału Ligi Mistrzów, gdzie po wyrównanej walce musieliśmy uznać wyższość Manchesteru City. Porażka 1:0 bolała, ale sam awans do finału był historycznym osiągnięciem i dowodem na to, że Athletic może rywalizować z największymi klubami Europy.

W krajowych rozgrywkach zabrakło nieco szczęścia — szybkie pożegnanie z Superpucharem Hiszpanii oraz odpadnięcie w ćwierćfinale Copa del Rey pozostawiły niedosyt, szczególnie że zespół momentami prezentował futbol na bardzo wysokim poziomie. Decyzja o odpuszczeniu części ligowych spotkań i postawieniu na Europę była ryzykowna, ale patrząc na drogę do finału Champions League, można śmiało stwierdzić, że była również uzasadniona.

Ogromnym powodem do dumy ponownie pozostaje Lezama. Juniorzy zdobywali trofea, imponowali w Europie i pokazali, że przyszłość Athleticu nadal rysuje się w jasnych barwach. Zwycięstwo w Młodzieżowej Lidze Mistrzów oraz kolejne nazwiska pukające do pierwszej drużyny dają nadzieję, że najlepsze może dopiero nadejść.

Bohaterowie sezonu

Najlepszy strzelec i gwiazda drużyny: Álex Herrero – 38 bramek

Młody zawodnik sezonu: Eneko Alkorta

Zaskoczenie sezonu: Fernando Arana

Mimo braku najważniejszych krajowych trofeów ten sezon pokazał jedno — Athletic Club i Mariolismo są coraz bliżej wielkości. Finał Ligi Mistrzów nie był końcem historii, a kolejnym krokiem w stronę spełnienia marzenia, które od wielu sezonów napędza Lwy z San Mamés.

 


Autor: Marian

KOMENTARZE

Blitzkrieg
Menedżer Miesiąca


Komentarzy: 179

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Dołączył: 2020-03-28

Poziom ostrzeżeń: 0

30-05-2026, 10:42 , ocenił powyższy materiał: mocne - Genialne, czekałem na to

Piękna europejska przygoda

Benzema
Sponsor MFM - rok 2025, 2026


Komentarzy: 136

Grupa: Root Admin

Ranga: Mechanik

Ranga sponsorska: Sponsor Premium

Dołączył: 2022-01-20

Poziom ostrzeżeń: 0

30-05-2026, 12:49 , ocenił powyższy materiał: mocne - Pilnie śledzę

Pilnie śledzę

Ernie89
Strażnik Galaktyki, Sponsor MFM - rok 2026


Komentarzy: 855

Grupa: Moderator

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Ranga sponsorska: Sponsor Techniczny

Dołączył: 2017-08-03

Poziom ostrzeżeń: 0

30-05-2026, 15:43 , ocenił powyższy materiał: mocne - Dla mnie jesteś Jackiem Cyganem blogowania na MFM

Dla mnie jesteś Jackiem Cyganem blogowania na MFM

Mariusz93
Sponsor MFM - rok 2026


Komentarzy: 52

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Ranga sponsorska: Sponsor

Dołączył: 2025-11-03

Poziom ostrzeżeń: 0

31-05-2026, 17:53 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

Cały czas jest progres. Tym razem świetna przygoda w LM. Pozdro!

Pavlito
Pierwszy Kreator Gwiazd


Komentarzy: 408

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Ranga sponsorska: Sponsor Techniczny

Dołączył: 2022-08-07

Poziom ostrzeżeń: 0

31-05-2026, 20:09 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba

Ciekawy sezon w którym oba zespoły z Bilbao doszły do finału Ligi Mistrzów. Szkoda że seniorzy nie zdołali powtórzyć sukcesu juniorów, ale sama obecność to już wielki sukces. Odbiło się to troszkę na lidze, gdzie tym razem dystansu do najlepszych trochę brakowało, ale ważne że dalej w czołówce. Herrero jest godnym, a może i nawet lepszym następcą braci Williams. Brakuję troszkę lepszego bramkarza Baska, bo sądząc po gwiazdkach obu daleko do Simona

leafar98


Komentarzy: 233

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2024-09-08

Poziom ostrzeżeń: 0

01-06-2026, 00:23 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

Podoba mi się – świetny sezon w Europie, a i na krajowym podwórku naprawdę nieźle.

Mahdi
Z-ca Redaktora Naczelnego, Sponsor MFM - rok 2025, 2026, Wicemistrz Polski FM 15, Mistrz Polski FM 17, FM 19, FM 20, FM 21 i FM 22, 3. miejsce w Polsce FM 18, Typer Sezonu 2020/21 - 2.m, Typer Sezonu 2021/22 - 3.m,


Komentarzy: 11443

Grupa: Root Admin

Ranga: Ojciec Założyciel

Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny

Dołączył: 2015-03-20

Poziom ostrzeżeń: 0

01-06-2026, 12:24 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba

Bardzo mi się podoba

przeminho
Z-ca Redaktora Naczelnego, Sponsor MFM - rok 2025


Komentarzy: 2244

Grupa: Moderator

Ranga: Koneser Football Managera

Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny

Dołączył: 2021-10-24

Poziom ostrzeżeń: 0

05-06-2026, 10:14 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

Podoba mi się
Obecnie online: Blitzkrieg
Copyright © 2015-26 by Łukasz Czyżycki