x

 

ZZA BRAMKI - GORĄCY TEMAT
OCENA mocne: 9, słabe: 0
zobacz komentarze

Kropla, która przelała wannę wypełnianą metodycznie syfem przez żałosnych pętaków mieniących się „dziennikarzami“

31-01-2023, 16:43, Unikalnych wejść: 749
ZZA BRAMKI
GORĄCY TEMAT

Z rosnącym zdziwieniem, przeradzającym się w przerażenie pomieszane z pogardą i obrzydzeniem, obserwowałem to, co się działo w trakcie mistrzostw świata oraz po odpadnięciu Polski z turnieju. Wymyślanie kłamliwych historyjek, nadinterpretacje oraz plucie na trenera, którego rozstrzelano jak kaczkę w imię clickbaitów i autopromocji swych nędznych nazwisk. Najbardziej rozbawiło mnie pewne niezbyt rozgarnięte dziewczę, które poczuło się obrażone żartem Michniewicza, rzuconym w luźnej rozmowie podczas treningu. A potem owo dziewczę esemesowało do trenera łasząc się czule: „Może się pogodzimy?“.

Plucie na Michniewicza obejmowało wszystko, począwszy od „stylu“ gry, poprzez zarzuty „dzielenia premii“ oraz insynuacji, że z „Francją zawodnicy zagrali wbrew jego taktyce“, aż do wmawiania ludziom, że „Lewy musi mieć radość z gry“, co uznano za wotum nieufności do selekcjonera. Stosunki między nimi (Lewandowskim a Michniewiczem oraz innymi zawodnikami) miały być bardzo złe, a dowodem na to brak „podziękowań“ od piłkarzy na ich kontach twitterowych czy facebookowych. I tak dalej, i tak dalej, w tym jarmarczno-kłamliwie-żałosnym stylu.

Kroplą, która przelała wannę wypełnianą metodycznie syfem przez tych wszystkich żałosnych pętaków, był „artykuł“ niejakiego Skwierawskiego. Spłodził on mianowicie fałszywe tekścidło, w którym napisał m.in.

„Zamurowało mnie, gdy dowiedziałem się, że przed meczem z Francją na mundialu Robert Lewandowski zszedł z treningu wcześniej, bo nie był zadowolony z poziomu zajęć.“


Na to kolejne z długiej serii kłamstw, które wcześniej miały godzić w Michniewicza, a teraz wymierzone są w kapitana reprezentacji, doczekaliśmy się wreszcie reakcji. Długiego wywiadu udzielił Interii Tomasz Zawiślak, współpracownik, menedżer i przyjaciel Roberta Lewandowskiego. Cały wywiad możecie przeczytać TUTAJ, ja wybrałem kilka interesujących kwestii. Jak żenujący jest poziom „dziennikarstwa“ w Polsce, niech będzie przypadek interpretacji „ośmiu sekund“, które stały się już legendarne i które miały świadczyć o tym, że Lewandowskiemu nie po drodze z Brzęczkiem. Oczywiście była to totalna bzdura!

 

 

Fragmenty wywiadu:

 

Pytanie: W zeszłym tygodniu pojawiła się w mediach informacja, według której Robert Lewandowski, będąc niezadowolonym z poziomu zajęć Czesława Michniewicza, zszedł z treningu przed meczem z Francją. Jak pan, w imieniu swoim, czy też Roberta, się do tej informacji odniesie?

Odpowiedź: Zacznę od tego, że staram się nie wypowiadać publicznie, rozumiejąc swoją rolę i to, że Robert jest kapitanem załogi, a my jesteśmy od tego, żeby mu pomagać. Jednak to, co wydarzyło się w zeszłym tygodniu przelało czarę goryczy. (...)

A to co się wydarzyło w zeszłym tygodniu jest dla mnie porażką, ale nie porażką Roberta, ale w tym wypadku dziennikarza "Sportowych Faktów" Mateusza Skwierawskiego. Proszę mnie nie zrozumieć źle - nie mam pretensji o to, że często w środowisku kolportuje się informacje z anonimowych źródeł, bo ktoś nie ma odwagi podpisać się pod nazwiskiem, ale nie ma naszej zgody, na publikowanie i powielanie  kłamstw bez żadnej weryfikacji, lub po prostu spytania o zdanie drugiej strony. Mateusz nie znalazł czasu, by to zweryfikować, doprowadzając do katastrofy, która nie powinna mieć miejsca. Trudno później zatrzymać rzekę bzdur powielanych już przez wszystkie media bez żadnej refleksji, bez żadnej próby kontaktu z nami i weryfikacji. (...)

Co więcej trening o którym mowa był otwarty, wiele osób było na miejscu. Całą sytuację dokładnie opisał też kierownik reprezentacji. Dziś już wiadomo, że informacja o rzekomej samowolce to kłamstwa i bzdury, ale mleko się rozlało.


Pytanie: Odchodząc już nieco od tematu zejścia z treningu. Czy pana zdaniem, jako osoby będącej blisko niego, Robert faktycznie był sfrustrowany niskim poziomem treningów, zwłaszcza taktycznych? Byłem w Katarze, o tym już na miejscu mówiło się bardzo dużo.

Odpowiedź: (...) Pasuje to pod tezę, która w wielu środowiskach została wzięta za pewnik. Doszły do tego interpretacje pomeczowych wypowiedzi. Proszę zwrócić uwagę: reporter, w tym wypadku TVP, pyta się Roberta, czy będzie grał na mistrzostwach świata za cztery lata. Robert odpowiada, że nie wie, czy będzie miał dalej tę samą radość z gry. I mamy kolejną tezę, że Robert zwalnia kolejnego selekcjonera. I nikt nie analizuje tego, że Robert odpowiada na pytanie, dotyczące jego samego. Jego emocji, jakie mu towarzyszą, tego, jakie są wobec niego oczekiwania i wielka chęć sprostania im. To gigantyczne obciążenie. Każdy powinien zrozumieć to, że Robert nie wie, czy będzie gotowy za cztery lata, nie tylko fizycznie ale także mentalnie.
 
A co się pojawia w polskich mediach? Pojawia się informacja, że Robert Lewandowski chce zwalniać trenera Michniewicza. Jest to totalna bzdura. Kolejna, która pasuje pod tezę i wytworzoną atmosferę po turnieju, po którym oczekiwaliśmy więcej. Albo powiedzmy w ten sposób: oczekiwaliśmy lepszego stylu. Chociaż gdy my rozmawiamy o stylu reprezentacji, to w Hiszpanii każdy nam gratuluje udanego turnieju w Katarze ze względu na to, że wyszliśmy z grupy. Wracając do Roberta - on absolutnie w tym wywiadzie odnosił się do siebie. Nie mamy przestrzeni, żeby tłumaczyć wszystkie niuanse związane z wypowiedzią, na którą zawodnik ma czasem 10-15 sekund, po meczu po którym jest zmęczony fizycznie, psychicznie i odniósł porażkę. Media też muszą mieć w sobie pewien rodzaj odpowiedzialności, by nie nadawać informacjom zupełnie innego sensu, niż zawodnik miał na myśli. Dotyczy to zarówno trenera Michniewicza, czy słynnych ośmiu sekund milczenia na temat taktyki Jerzego Brzęczka... Media posuwają się trochę za daleko w interpretacji, nie ponosząc za to absolutnie żadnej odpowiedzialności.

 

Pytanie: Z pewnością na medialną narrację złożyło się wiele drobnych sytuacji. Jedną z nich na pewno też był fakt, że żaden z piłkarzy nie podziękował publicznie trenerowi Michniewiczowi za współpracę. To zostało odebrane bardzo wymownie.

Odpowiedź: Konta na mediach społecznościowych piłkarzy, w gruncie rzeczy służą do komunikacji z fanami. W przypadku Roberta na całym świecie. Warto jednak jasno powiedzieć, że absolutnie nie było żadnego zakazu podziękowania trenerowi i nie mogło być, bo przypomnę, że media społecznościowe nie należą do nikogo innego, jak tylko do piłkarzy. Robert skontaktował się z trenerem Michniewiczem i osobiście podziękował mu za współpracę, bo ich relacje - znowu mimo tego co pisały media - do końca były bardzo dobre i takie pozostają. Ale znowu pasowało to pod tezę, że Robert ma złe relacje z trenerem Michniewiczem. (...)

 

Pytanie: Mówi pan o tym, że mecz z Francją był najważniejszym spotkaniem na mistrzostwach świata dla Roberta Lewandowskiego. Informacja, o której mówimy faktycznie ukazała się dość późno, ponad miesiąc od zakończenia mundialu. Natomiast już 6 grudnia "Przegląd Sportowy" opublikował tekst, w którym pisano, że przed meczem z Francją piłkarze sami, bez wiedzy trenera, umówili się, że zagrają inaczej, bardziej ofensywnie. Tych wiadomości nie dementowano.

Odpowiedź: (...) Podczas mistrzostw świata pojawiło się tyle kłamstw i to znowu z anonimowych źródeł, że trudno się do tego odnieść... Nie będę mówił o innych piłkarzach, bo z nimi nie pracuję. Ale w przypadku Roberta - on nigdy nie tworzy jakiejś oddzielnej rzeczywistości, w której z kimkolwiek się umawia, że będzie grał inaczej, niż oczekuje tego trener. Zawsze z każdym trenerem współpracował na zasadzie wzajemnego szacunku. To, że Robert często dyskutuje z trenerami wynika tylko z tego, że jest szalenie ambitny i chce jak najlepiej dla reprezentacji. Naturalne jest to, że jest przestrzeń na to, by dyskutować o tym, jak reprezentacja ma grać. Ale też chyba tego oczekuje się od kapitana i osoby, która w światowej piłce widziała tyle, że powinna się swoją wiedzą i spostrzeżeniami dzielić. Nie tylko z trenerem, ale i kolegami z drużyny. Czy piłkarze rozmawiali między sobą przed meczem z Francją, że należy zagrać ofensywniej? Mogli rozmawiać, ale na końcu decyzje zawsze podejmował trener. To kolejna teza, którą ktoś wymyślił po to, żeby pokazywać pewne elementy podziału w tej grupie. Słyniemy z tego, że po każdych mistrzostwach szukamy kozłów ofiarnych. (...)


Cały wywiad opublikowany 29 stycznia na portalu InteriaSport, możecie przeczytać TUTAJ.


Autor: Mahdi
Wicemistrz Polski FM 2015, Mistrz Polski FM 2017, FM 2019, FM 2020, FM2021 i FM2022, 3. miejsce w Polsce FM 2018, Typer Sezonu 2020/21 - 2. miejsce, Typer Sezonu 2021/22 - 3. miejsce

KOMENTARZE

Fetty


Komentarzy: 422

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2017-03-25

Poziom ostrzeżeń: 0

01-02-2023, 15:19

@kubilaj2 - nie rozumiesz? Pokazałem to, jakie jest zapotrzebowanie przeciętnego odbiorcy. Skoro taki "paździerz" sprzedaje się w kiosku przeciętnie 130 tys. egzemplarzy, to o w dzisiejszej dobie internetu, gdzie papierowe gazety tracą na sprzedaży, to jest jakiś koszmar Takie potrzeby ma bydło i takich dziennikarzy dostaje. A kibice to jedna z najbardziej tępych grup społecznych, więc nie ma się co dziwić, że dzieją się takie rzeczy, jak opisał @Mahdi.
Obecnie online: DNowicki
Copyright © 2015-24 by Łukasz Czyżycki