ZZA BRAMKI - VARIA
OCENA mocne: 7, słabe: 0
zobacz komentarze

Z archiwum czterdziestolatka - wywiady sprzed lat (#23). Dariusz Dziekanowski (1984) Najsłynniejszy wywiad PRL-u! „Spowiedź napastnika“

10-04-2019, 19:03, Unikalnych wejść: 532
ZZA BRAMKI
VARIA

W roku 1979 17-letni Dariusz Dziekanowski przeszedł z Polonii do Gwardii Warszawa i zaliczył cztery niezwykle udane sezony. Uznawano go za największy talent oraz przyszłość polskiej piłki. Kreowano na następcę Deyny, Lubańskiego czy Szarmacha. Miał swój niewielki udział w wywalczeniu awansu do MŚ’1982, lecz na hiszpański mundial jeszcze się nie „załapał“.

Latem 1983 roku, po spadku Gwardii z najwyższej klasy rozgrywkowej, społeczeństwo przeżyło prawdziwy szok. Oto bowiem Ludwik Sobolewski, legendarny prezes Widzewa Łódź, zdecydował się zapłacić za 21-letniego zawodnika zawrotną jak na owe czasy kwotę 21 mln złotych! Aby uświadomić wam, ile to było pieniędzy przytoczmy następujące liczby: otóż w roku 1983 średnia krajowa (czyli bardzo dobra pensja) wynosiła 14 475 złotych. Czyli przeciętny Polak musiałby pracować ni mniej, ni więcej tylko... 121 lat, aby zarobić owe mityczne 21 mln!

Oczywiście większość ludzi myślała, że tę ogromną kwotę „Dziekan“ otrzymał „do ręki“, a transfer wzbudził mnóstwo emocji. Rozmawiało się o nim w szkole, pracy, na spacerze. Tymczasem Dziekanowski nie potrafił odnaleźć się w łódzkich realiach. Było to dla niego tym trudniejsze, że miał niepokorny charakter, był indywidualistą i relacje międzyludzkie stanowiły dla niego duży problem. Stara łódzka „paka“ - z Włodzimierzem Smolarkiem, Romanem Wójcickim i Józefem Młynarczykiem na czele - nie zaakceptowała go.

Początkujący dziennikarz pracujący dla tygodnika „Sportowiec“, Jerzy Chromik, dostał w grudniu 1984 zadanie przeprowadzenia wywiadu z Mirosławem Jaworskim, innym młodym widzewiakiem. A ten akurat był jedynym przyjacielem „Dziekana“ i poinformował Chromika, że Darek jest bardzo sfrustrowany. Dziennikarz błyskawicznie zwietrzył szansę na materiał, który nawet teraz, po 35 latach, budzi autentyczne emocje!

Kiedy wywiad ukazał się w „Sportowcu“ (grudzień 1984), cała Polska dosłownie wstrzymała oddech! Doskonale to pamiętam, gdyż byłem jedną z tych osób! 22-letni zawodnik dosłownie zrównał z ziemią swoich kolegów z drużyny, a przecież grali tam m.in. tacy piłkarze (sezon 1984/85) jak Bolesta, Świątek, Wójcicki, Dziuba, Kamiński, Wijas, Wraga, Romke, Kajrys, Smolarek... Te nazwiska znała cała Polska!

Wyobrażacie sobie, co się działo na pierwszym treningu Widzewa po opublikowaniu TAKIEGO wywiadu?! Oto, co w swojej książce zatytułowanej „Dziekan“ (2015) napisał o tym sam piłkarz:

„Przywitała mnie lodowata atmosfera, która szybko zamieniła się w bardzo gorącą. Kilku zawodników nawet nie podało mi ręki, a kiedy po rozgrzewce trener podzielił nas na minizespoły i zaczęła się gra, zakotłowało się na dobre. Powiem szczerze, że byłem wtedy święcie przekonany, że to ostatnie minuty mojej piłkarskiej kariery, bo lada chwila zostanę odwieziony do szpitala ze skomplikowanymi złamaniami obu nóg. Nikt nawet nie udawał, że chodzi o coś innego niż o to, żeby dać mi nauczkę – i to najlepiej taką, którą zapamiętam do końca życia. Podziałało to na mnie jak płachta na byka. Chcecie mnie załatwić? – pomyślałem. No to zobaczymy, czy dacie radę! Instynkt samozachowawczy poszedł w kąt, ogarnęła mnie jakaś ślepa furia, na każde kopnięcie starałem się odpowiedzieć kopnięciem, na każdy brutalny wślizg jeszcze bardziej brutalnym wślizgiem. Naturalnie w myśl zasady „siła złego na jednego” musiało się to prędzej czy później źle dla mnie skończyć, i za kadencji trenera Żmudy z pewnością tak by się właśnie skończyło, gdyby nie trener Waligóra. Jeszcze przed wyjściem na trening zaprosił mnie na rozmowę w cztery oczy i powiedział wprost, że jest po mojej stronie.“

 

 

A oto słynny wywiad!
 

Spowiedź napastnika.

Najważniejsze fragmenty wywiadu z Dariuszem Dziekanowskim, który ukazał się w tygodniku "Sportowiec" (grudzień 1984).


Jerzy Chromik:
- Odnoszę wrażenie, że grasz w koszulce z numerem dwadzieścia jeden... (aluzja do słynnej kwoty transferowej - dopisek: Mahdi)

Dariusz Dziekanowski:
- Po przyjściu do Widzewa każdy chciał mi udowodnić, że nie mam prawa nosić nawet takiej z dziesiątką. Nie bez znaczenia była rubryka w dowodzie osobistym - miejsce urodzenia. W Łodzi cierpią na kompleks stolicy. Pogodziłem się już z tym, że nie zapomną mi tej kwoty do końca moich piłkarskich dni.

- Z Racławickiej (chodzi o Gwardię Warszawa - dopisek: Mahdi) bliżej było na Łazienkowską...

- Marzyłem o grze w Legii od młodzieńczych lat. Najlepsze swoje mecze rozegrałem na jej stadionie. Wydawało mi się jednak, że mimo plejady głośnych nazwisk długo nie będzie ona drużyną zdolną do pokazania się w Europie. Takie gwarancje dawał Widzew.

- Magnesem był Boniek?

- Nigdy nie upodabniałem się do nikogo. Cenię swoją osobowość.

- Portierka w ośrodku Buk powiedziała, że najmniej przyjemny z kadry był Dziekanowski…

- Niewielu przypadam do gustu. Nie szukam okazji do integracji w alkoholowych libacjach. Mam trudny charakter. Coś z autokraty, a nawet z despoty. Zjawiska i osoby mierzę własną miarą. Studiuję zaocznie w warszawskiej AWF. Po meczu z GKS poprosiłem o zwolnienie z dwóch treningów, bo miałem tam obowiązkowe zajęcia. Władysława Żmudy (ówczesny trener Widzewa - dopisek: Mahdi) to nie interesowało. Zmuszony byłem wyjechać bez jego zgody. Odbyło się więc głosowanie drużyny nad moim niecnym postępkiem. Postawiono wniosek, aby odsunąć mnie od udziału w kolejnym meczu ligowym z Motorem. Raz jeszcze okazało się, że to nie trener decydował o składzie. Zagrałem.

- Nie spełniasz pokładanych w tobie nadziei...

- Każde moje złe zagranie jest widoczne i napiętnowane. Inni mogą być niezauważalni. (...) Są tacy, którzy za wygrane mecze kwitują więcej banknotów, a strzelania goli wymaga się ode mnie. Klasa wielkich drużyn polega na tym, że każdego stać na ustalenie wyniku meczu. Obok mnie gra jeszcze dziewięciu zawodników w polu, którzy uważają się za gwiazdy Widzewa tylko dlatego, że kiedyś byli giermkami Bońka. Widzew bez Smolarka nie różni się od Radomiaka.

- Kilka zegarów łódzkich stanęło. Czas się zatrzymał?

- W klubie żyją starym Widzewem. A z tamtego zespołu pozostał jedynie Smolarek i wspomnienia. Odeszli ludzie z charakterem. Tłokiński, Boniek, Surlit i inni. Pozostali tacy, którzy przy indywidualnościach byli statystami. Na ich barki zrzucono ciężar utrzymania reputacji. Bardzo chcieli się z tego wywiązać, ale same chęci nie wystarczają. Nieudolne naśladownictwo jest komiczne. Jeśli ktoś wkłada koszulkę z numerem dziewięć, udaje ruchy Bońka, a nie gra tak samo, to jest tylko smutnym klaunem. Pieniądze zaś bierze takie same jak oryginał.

- Zespół, w którego składzie wybiegałbyś z radością na murawę...

- Cenię Brazylijczyków i w ogóle południowców. U nich jest satysfakcja z gry, piękne gole, sztuczki techniczne i luz. Taką piłkę chciałbym grać, ale w Widzewie jest to na razie niemożliwe. Za dużo jest rzemieślników. Podstawą do wyjścia na boisko był pokaz kulturystyczny. Ci najbardziej umięśnieni i spięci, na których trzeszczą koszulki i spodenki, wychodzili, bo dawali gwarancje zwycięskiej walki wręcz. Zapomniano, że można pokonać przeciwnika sposobem, fortelem. Rozum z pomysłem zostawały na ławce rezerwowych. Dlatego nie było przemyślanych piłek z drugiej linii, dostatecznej liczby precyzyjnych dośrodkowań ze skrzydeł adresowanych przez bocznych obrońców. Oni tego nie umieją...

- A ile umie Dziekanowski?

- Na pewno brak mi przebojowości. Zatraciłem pewność siebie. Kiedyś nie zastanawiałem się, jak minąć obrońcę. Zanim zbliżyłem się do niego, już widziałem go za sobą ze zdziwioną miną. Sporo do życzenia pozostawia szybkość startowa, chociaż w kadrze lepsze wyniki miał tylko Smolarek. Nie potrafię wejść "na trupa" w pole karne rywala. Raz to zrobiłem i zamiast gwizdka sędziego były gwizdy widowni. Nigdy nie będę też dobrym myśliwym, łowcą bramek z dobitek. Nie mam zmysłu Gerda Müllera.

- Czy czas zechce być twoim przyjacielem?

- Muszę w to wierzyć, bo inaczej nie mógłbym spojrzeć w lustro przy goleniu. Widzę piłkę, która rwie siatkę po moim strzale. Czekam na takie mecze i gole. Wtedy podejdę do linii bocznej i spojrzę w oczy łódzkich kibiców z pewnością Kozakiewicza.

- Na razie widownia tego się nie obawia.

- Tak. Gwiżdżą i pytają, ile jestem wart? Czasami mam chęć pójść do zakładu pracy takiego klienta, zobaczyć, jak on pracuje przy swoim warsztacie. Co mu daje moralne prawo lżenia innych. Przecież mógł w wieku dziewięciu lat tak jak ja postawić na sportową kartę. Na początku tej drogi nie trzeba mieć milionów złotych, a tylko parę trampek. Niejeden wolał wagary i wino w krzakach. Teraz pozoruje pracę, a potem kupuje bilet na mecz i ubliża innemu człowiekowi. Mnie też ponosi, gdy oglądam w sklepie buty z odstającą podeszwą.

- Na Piotrkowskiej bywa niesympatycznie...

- Wsiadam wtedy do samochodu i wyjeżdżam do stolicy na dyskotekę. Po minięciu tablicy z napisem "Warszawa" otwieram szybę i powiew innego powietrza wpływa na mnie kojąco. Za dwie godziny czuję się jednak znów łodzianinem.

- Dobry piłkarz przyjmuje się w każdej drużynie...

- Ale kwiaty więdną wśród chwastów. Też prawidłowość.

- Zaskakuje mnie ostrość i szczerość twoich wynurzeń...

- Pływam w niechlorowanej wodzie i bolą mnie oczy od czytania wywiadów, w których z woli redaktorów powstał obraz Dziekanowskiego tęskniącego za Starówką i bezradnego przy patelni z jajecznicą. Zaciskam pięści, gdy wysłannik jakiejś gazety pyta mnie, co będę jadł podczas świąt. Odpowiadam wtedy, że wyłącznie łososia i to pasuje do wyobrażeń żurnalistów na mój temat. Papier wytrzyma nawet fakty z przetrąconym kręgosłupem. To kwestia intencji piszącego. Jeśli strzelę bramkę, to zawsze można zapytać dlaczego nie podawałem koledze. Jeśli uderzę głową, to będą głosili, że powinienem nogą. W większości ci sami, którzy obwołali mnie drugim Lubańskim, piszą teraz, że nie mam pojęcia o piłce nożnej. Kiedyś śmiałem się, czytając o moich rewelacyjnych występach. Tymczasem byłem cieniem samego siebie. Koniunktura się skończyła. Gram słabiej.


Autor: Mahdi
Redaktor Naczelny, Wicemistrz Polski FM 2015, Mistrz Polski FM 2017, 3. miejsce w Polsce FM 2018, Pierwszy Kreator Gwiazd, Menedżer Miesiąca

KOMENTARZE

DanielW


Komentarzy: 243

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2017-09-21

Poziom ostrzeżeń: 0

10-04-2019, 19:37 , ocenił powyższy materiał: mocne - Gdyby tego nie było, strona stałaby się uboższa

Miał chłopak odwagę. Ale że mu na tym treningu nóg nie połamali koledzy z drużyny, to cud. A tak w ogóle to nie wiedziałem, że Smolarek nie lubił Dziekanowskiego.

Peter
Strażnik Galaktyki


Komentarzy: 399

Grupa: Root Admin

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2017-08-15

Poziom ostrzeżeń: 0

10-04-2019, 19:45 , ocenił powyższy materiał: mocne - Bardzo mi się podoba

Fajnie, że "archiwum czterdziestolatka" wraca, do tego z takim wywiadem. Wyobrażam sobie, co by było dziś, gdyby np. Lewy powiedział, że jego koledzy z repry to smutne klauny :) A w większości takimi właśnie są. Ale nawet Lewemu by taki wywiad nie uszedł na sucho!

Eli


Komentarzy: 136

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2018-09-04

Poziom ostrzeżeń: 0

10-04-2019, 19:53 , ocenił powyższy materiał: mocne - Rozjeb...łeś mi konstrukcję

Najlepsze teksty:
>>Obok mnie gra jeszcze dziewięciu zawodników w polu, którzy uważają się za gwiazdy Widzewa tylko dlatego, że kiedyś byli giermkami Bońka. Widzew bez Smolarka nie różni się od Radomiaka.>>

>>W Łodzi cierpią na kompleks stolicy.>>>

Do dziś nic się nie zmieniło ;D

grinch123


Komentarzy: 2045

Grupa: Moderator

Ranga: Zegarmistrz z Tarnowa

Ranga sponsorska: Sponsor Premium

Dołączył: 2015-12-02

Poziom ostrzeżeń: 0

10-04-2019, 20:02 , ocenił powyższy materiał: mocne - Gdyby tego nie było, strona stałaby się uboższa

Facet powiedział, to co miał, na myśli, nie owijał wełnę w bawełnę ! Chyba mogę otwarcie powiedzieć, że Dziekan miał jaja w tym wywiadzie :) Myślę, że nie jeden by się bał dziś tak powiedzieć o swoich kolegach z drużyny. Sposób zadawania pytań przez dziennikarza też mi się spodobał. Widać, że odrobił pracę domową i na dodatek był dobry z psychologi.

Egurian
Typer Miesiąca - 3. miejsce


Komentarzy: 645

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2015-12-07

Poziom ostrzeżeń: 0

10-04-2019, 20:11 , ocenił powyższy materiał: mocne - Gdyby tego nie było, strona stałaby się uboższa

Dziekanowski zawsze był i będzie bałwanem. W 1983 przyszedł za drużyny, która była półfinalistą pucharu mistrzów. Była w czwórce najlepszych drużyn Europy i to osiągnęła bez Bońka, bo Boniek grał już w Juve. Zapłacono za niego wagon szmalu, a on zamiast podnieść drużynę na wyższy poziom, to nie przyjął się tam. Cały konflikt wziął się z tego, że Widzew to była drużyna walczaków, a Dziekan miał styl gry rozkapryszonej baletnicy. Nic dziwnego, że najwaleczniejszy z walecznych czyli śp. Włodek Smolarek, nie mógł go ścierpieć. Dziekanowski sam był pijusem, za co go wywalili z Legii w 1993? Za to, że poszli się ze Szczęsnym w nocy na zgrupowaniu zimowym naje..ć. Dziekanowski przechlał swoją karierę, a mógł być drugim Maradoną.

Abramovich


Komentarzy: 227

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2017-09-28

Poziom ostrzeżeń: 0

10-04-2019, 21:06 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

@Egurian, może i racja ale wywiad i tak fajny.

Mahdi
Redaktor Naczelny, Wicemistrz Polski FM 2015, Mistrz Polski FM 2017, 3. miejsce w Polsce FM 2018, Pierwszy Kreator Gwiazd, Menedżer Miesiąca


Komentarzy: 8305

Grupa: Root Admin

Ranga: Ojciec Założyciel, Członek Jury 5RM

Ranga sponsorska: Sponsor Strategiczny

Dołączył: 2015-03-20

Poziom ostrzeżeń: 0

11-04-2019, 10:09

Egurian, zgodzę się z tym co napisałeś. Dodatkowo Dziekanowski był wtedy młody i po prostu presja oczekiwań związana z rekordowym transferem przerosła go. Jednak w sezonie 1984/85 pokazał jak mocny jest psychicznie. Mimo że grał przeciwko własnemu zespołowi, przeciwko publiczności w Łodzi, która lżyła go po tym wywiadzie przy każdym kontakcie z piłką - był najlepszym zawodnikiem Widzewa, który wtedy jedyny raz w swojej historii sięgnął po Puchar Polski, a w lidze zajął 3. miejsce.

weche
Zastępca Redaktora Naczelnego. Mistrz Ceremonii. Szef Typera.


Komentarzy: 596

Grupa: Moderator

Ranga: Korespondent Wojenny, Członek Jury 5RM

Ranga sponsorska: Sponsor

Dołączył: 2017-10-19

Poziom ostrzeżeń: 0

11-04-2019, 10:26 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

Cieszę się, że powróciłeś z tym cyklem. Dziekanowski dla mnie jest jednym z tych piłkarzy, co zaprzepaścili szanse na dobrą karierę w drugiej połowie lat 80-tych. I pomyśleć jakim rozczarowaniem była 1/8 finału Mundialu w Meksyku...
Po prostu Dykta z Powiśla :))).
Obecnie online: weche
Copyright © 2015-19 by Łukasz Czyżycki