x

 

ZZA BRAMKI - VARIA
OCENA mocne: 8, słabe: 0
zobacz komentarze

Futbol to wspaniałe historie #1. Debiut starego mistrza w błocie Maine Road.

17-01-2024, 19:47, Unikalnych wejść: 590
ZZA BRAMKI
VARIA

W tym roku mija równo 40 lat, od momentu, gdy zacząłem świadomie interesować się piłką nożną. Miałem wtedy osiem lat, teraz mam prawie 48. Niejako z okazji tej okrągłej rocznicy, rozpoczynam nowy cykl artykułów, który postanowiłem zatytułować „Futbol to wspaniałe historie“. Oczywiście wiele z takich historii „opowiedziałem“ wam przez ostatnie lata i znajdziecie je głównie w zakładce „zza bramki - varia“. Mogę tylko obiecać, że następne będą równie ciekawie.

Zaczynamy!

 


Jak patrzę na dzisiejsze równiutko przycięte trawniczki boisk i jak zerkam na te nażelowane laleczki, mieniące się „piłkarzami“, to czasami robi mi się mdło. Ta opowieść sięga czasów, kiedy futbol był prawdziwym sportem dla twardzieli, a zawodnicy nie narzekali, że muszą grać na „nierównym boisku“. Mecz, o którym piszę odbył się w błocie, a na Maine Road - ówczesnym stadionie Manchesteru City - kępki trawy można było dostrzec z wielkim trudem.

Jimmy Greaves był cudownym dzieckiem angielskiego futbolu. Grając dla Chelsea został najmłodszym zawodnikiem w historii „First Division" (dziś zwanej „Premier League“), który uzyskał pierwsze 100 ligowych trafień. Udało mu się tego dokonać, gdy miał zaledwie 20 lat i 290 dni! Rekord jest aktualny do dziś. Potem Greaves na krótko przemknął przez AC Milan, co w owych czasach było ewenementem, by na długie lata zakotwiczyć w Tottenhamie.

Mało kto dziś pamięta, że w mistrzowskiej ekipie sir Alfa Ramseya z 1966 roku, to Greaves był w hierarchii środkowych napastników numerem 1. Zagrał on we wszystkich trzech meczach grupowych i  - choć nie zdobył żadnej bramki - nikt nie wyobrażał sobie tej ekipy bez niego. Jednak w potyczce z Francją Joseph Bonnel wbił cały, najeżony gwoździami korek w goleń Greavesa, co skutkowało założeniem czternastu szwów i blizną, która słynnemu bombardierowi została na całe życie.

W ćwierćfinałowym meczu-bijatyce z Argentyną Greavesa zastąpił Geoff Hurst i strzelił jedyną, zwycięską bramkę. W półfinale Anglia pokonała Portugalię i oto przed finałem Alf Ramsey miał dylemat: kogo wstawić na środek ataku? Bo Jimmy zgłosił gotowość do gry, a Hurst... no właśnie. Ostatecznie słynny menedżer uznał, że zwycięskiego składu się nie zmienia i postawił na Hursta.

Wszyscy znający historię mistrzostw świata wiedzą, jak się to skończyło. Geoff ustrzelił hat-trick, co w meczu finałowym nie udało się nikomu aż do roku 2022 i wyczynu Mbappé. Anglia, jedyny raz w dziejach, została najlepszą ekipą globu, a Hurst jednym z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów. Jego sława była tym większa, że to właśnie on zdobył bramkę-niewidkę, o której do dziś dyskutują eksperci i kibice: piłka przekroczyła linię bramkową, czy nie? Według najnowszej wiedzy: nie przekroczyła, choć liniowy, Tofik Bachramow, twierdził inaczej. Ale jakie to ma teraz znaczenie?....

Greaves do końca życia nosił zadrę w sercu...

 

Tymczasem wiosną roku 1970 skończył właśnie 30 lat i miał na swoim koncie sześć tytułów króla strzelców (rekord niepobity do dziś) oraz był najskuteczniejszym napastnikiem w całej historii ligi! W marcu doszło do zaskakującego transferu: Tottenham zapragnął mieć w składzie innego mistrza świata z roku 1966, Martina Petersa. I w rozliczeniu tego transferu zaproponował West Hamowi - oprócz pieniędzy - Jimmy Greavesa! „Młoty“ przystały na ofertę. I oto 21 marca 1970 roku snajper stulecia zadebiutował w nowej drużynie. Rzecz miała miejsce na Maine Road, czyli ówczesnym domu Manchesteru City.

Spójrzmy na sytuację obydwu klubów. Dla Manchesteru City był to... jeden z najlepszych sezonów w historii! Dwa tygodnie wcześniej wznieśli w górę Puchar Ligi, a za miesiąc z małym okładem zdobędą Puchar Zdobywców Pucharów po finałowym 2:1 z... Górnikiem Zabrze. W lidze szło im jednak tak sobie: uplasowali się ostatecznie na 10. miejscu w 22-zespołowej stawce.

Ale West Ham jest w znacznie gorszej sytuacji. O trofeach mogą jedynie pomarzyć, a czas sukcesów słynnego menedżera, Rona Greenwooda, minął dobre kilka lat temu. Niemniej barwy „Młotów“ reprezentują nadal m.in. kapitan reprezentacji Anglii, Bobby Moore, Martin Peters, Frank Lampard (senior, ojciec „tego“ Lamparda) czy najsłynniejszy z całej paczki... Geoff Hurst! Drużyna lokuje się jednak w dolnych rejonach tabeli (ostatecznie zajmie 17. miejsce). I nagle odchodzi Peters, a w jego miejsce przychodzi Greaves. W pierwszym meczu, rozegranym na obiekcie West Hamu w grudniu 1969, goście z „błękitnego" Manchesteru rozgromili gospodarzy 4:0. Jakim więc wynikiem zakończy się konfrontacja na Maine Road?!

 

21 marca 1970.... Pogoda pod psem, lało przez cały tydzień, a murawa zamieniona została w lepkie, grząskie błocko. I oto co się dzieje...

Stary mistrz pokazuje, co potrafi!!! Co za debiut!!! Pierwszy gol pada po podaniu Pata Hollanda, piękne przyjęcie Greavesa, nawinięcie obrońcy i chłodny, precyzyjny finisz lewą nogą. 1:0! Gospodarze zdołali wyrównać po składnej akcji i mocnym uderzeniu Francisa Lee, przy którym bramkarz Peter Grotier dał ciała. Ale tego dnia „The Citizens“ nie mieli szansy z „Młotami“! W zamieszaniu podbramkowym najlepiej odnalazł się debiutant, Jimmy Greaves i zdobył swoją drugą bramkę. Potem cross Ronnie Boyce’a i celne uderzenie głową Geoffa Hursta. 3:1 do przerwy!

Po zmianie stron padła najdziwniejsza i najpiękniejsza bramka tego spotkania. Joe Corrigan, bramkarz, który zostanie w klubie aż do 1983 roku i rozegra kilka spotkań w reprezentacji Anglii, długim wykopem rozpoczął grę. Zupełnie się nie spodziewał, że Ronnie Boyce po prostu... walnie mocno z woleja i nagle... zobaczył piłkę w siatce! To było ponad 40 metrów!

I wreszcie ostatnie trafienie. Billy Bonds, zawodnik, który dla West Ham United grał będzie do (prawie)... czterdziestego drugiego roku życia, dośrodkował z prawej strony. Któryś ze stoperów, chyba Mike Doyle, wybił piłkę zbyt krótko, ta trafiła na lewą nogę Geoffa Hursta, który uderzył mocno i celnie. 5:1!!!

Oto bramki i kilka ciekawych fragmentów tego niesamowitego meczu:


 

I tak właśnie plotą się futbolowe losy... W 1966 roku rywalizowali o miejsce w reprezentacji Anglii, by w 1970 zostać klubowymi kolegami i bohaterami jednego z najbardziej pamiętnych meczów West Hamu.

 


21 marca 1970, przed meczem... Od lewej wychodzą: Geoff Hurst, Jimmy Greaves i Frank Lampard (senior).

 


Umorusani w błocie Maine Road: Jimmy Greaves i Geoff Hurst.

 


Epilog...

Jimmy Greaves w 516 spotkaniach (Chelsea, Tottenham, West Ham, lata: 1957-71) zdobył 357 ligowych goli. Średnia: 0,69. Zajmuje pierwsze miejsce w klasyfikacji wszech czasów najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii.

Dla porównania bardziej współcześni piłkarze:

Alan Shearer, 5. miejsce w klasyfikacji wszech czasów (Southampton, Blackburn, Newcastle, lata: 1988 - 2006). W 559 spotkaniach zdobył 283 gole. Średnia: 0,51.

Thierry Henry, 46. miejsce w klasyfikacji wszech czasów (Arsenal, lata: 1999 - 2007 i 2012). W 258 spotkaniach zdobył 175 goli. Średnia: 0,68.

Wayne Rooney, 22. miejsce w klasyfikacji wszech czasów (Everton, Manchester United, lata: 2002 - 2018). W 491 spotkaniach zdobył 208 goli. Średnia: 0,42.

Harry Kane, 19. miejsce w klasyfikacji wszech czasów (Tottenham, lata: 2012 - 2023). W 317 spotkaniach zdobył 213 goli. Średnia: 0,67. (Plus trzy mecze bez gola na wypożyczeniu w Norwich).

 


Jimmy Greaves zmarł 19 września 2021 roku w wieku 81 lat.

Geoff Hurst jest dziś ostatnim żyjącym zawodnikiem z ekipy mistrzów świata 1966. Liczy sobie 82 lata.


Autor: Mahdi
Wicemistrz Polski FM 2015, Mistrz Polski FM 2017, FM 2019, FM 2020, FM2021 i FM2022, 3. miejsce w Polsce FM 2018, Typer Sezonu 2020/21 - 2. miejsce, Typer Sezonu 2021/22 - 3. miejsce

KOMENTARZE

Dario


Komentarzy: 620

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2017-08-13

Poziom ostrzeżeń: 0

17-01-2024, 22:56 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

Super artykuł, nie z\wałem sobie sprawy, że Greaves do dziś jest najskuteczniejszy.

Peter
Strażnik Galaktyki


Komentarzy: 1717

Grupa: Root Admin

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Ranga sponsorska: Sponsor

Dołączył: 2017-08-15

Poziom ostrzeżeń: 0

17-01-2024, 23:43 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

Zauważyłem błąd przy Henrym, powinno być 1999, a nie 1989. Poprawiłem. @Mahdi w topowej formie, więcej takich smaczków.

przeminho
Zastępca Redaktora Naczelnego


Komentarzy: 1232

Grupa: Moderator

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Ranga sponsorska: Sponsor Premium

Dołączył: 2021-10-24

Poziom ostrzeżeń: 0

17-01-2024, 23:44 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

Dario, dnia 17-01-2024, 22:56, napisał:
Super artykuł, nie z\wałem sobie sprawy, że Greaves do dziś jest najskuteczniejszy.


Właśnie to mnie w angielskiej piłce wkurza, nie szanują swojej historii sprzed 1992 roku.

Mimo, że jestem fanem Newcastle, moim piłkarskim idolem jest Shearer to nie potrafię zrozumieć jak można zapominać o takich postaciach jak Greaves, Dixie Dean. Cała szopka z poprzedniego sezony, że Haaland bije rekord w ilości strzelonych w sezonie bramek, prognozowanie, że przegoni Shearera - no weźcie no... w innych państwach ligi też były reorganizowane, zmieniały nazwy.

Hipotetycznie, jeśli w Niemczech po zjednoczeniu mamy tak naprawdę nowy kraj to wyobraźmy sobie, że Niemcy zapominają o rekordzie Mullera? Prędzej nastałby koniec świata chyba.

Tak jak w Anglii zachowano piękną tradycje z Pucharem Anglii tak całkowicie zniszczono pamięć o First Division. Kluby szczycą się ilomaś tam mistrzostwami Anglii, często sprzed 100 lat a o postaciach historycznych pamięci zachować nie potrafią. Jednym słowem: wstyd.


PS.
Artykuł super, znam dobrze historię angielskiej piłki a mimo to tej nie znałem.

PS,
Naszła mnie teraz ochota, żeby olać ambitne pomysły i zagrać West Hamem :) klubem, który od lat szanuje. Szczerze powiedziawszy to chyba pierwszy angielski klubo którym za dzieciaka słyszałem, lub czytałem. :)

Eli


Komentarzy: 386

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2018-09-04

Poziom ostrzeżeń: 0

18-01-2024, 00:12 , ocenił powyższy materiał: mocne - Niesamowita historia

@Przeminho, ale kto nie szanuje? Przecież wszystkie rekordy w angielskiej wikipedii odnoszą się do "top tier" czyli najwyższego poziomu rozgrywkowego i obejmują okres przed zmianą nazwy. Przecież Greaves jest zawsze pierwszy, Bloomer drugi, Dean trzeci:

https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_English_football_first_tier_top_scorers

przeminho
Zastępca Redaktora Naczelnego


Komentarzy: 1232

Grupa: Moderator

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Ranga sponsorska: Sponsor Premium

Dołączył: 2021-10-24

Poziom ostrzeżeń: 0

18-01-2024, 00:17

@Eli w wikipiedii tak, może i tak jest. Mówię o prasie, o lidze.

Poszukaj artykułów o rekordzie Haalanda z poprzedniego sezonu, nie ma mowy o Greavesie, Deanie. Tylko Shearer, Cole i Premier League. Mało który dziennikarz wspomni, że coś przed 1992 rokiem istniało.

Zawsze jest mowa o: ,,rekord Premier League", nigdy o całości ligi.

Nie zapomnę jak się zachwycali Haalandem, że bije rekord ligowy a Deanie ani słowa. Śmieszne.

Eli


Komentarzy: 386

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2018-09-04

Poziom ostrzeżeń: 0

18-01-2024, 00:19

przeminho, dnia 18-01-2024, 00:17, napisał:
@Eli w wikipiedii tak, może i tak jest. Mówię o prasie, o lidze.

Poszukaj artykułów o rekordzie Haalanda z poprzedniego sezonu, nie ma mowy o Greavesie, Deanie. Tylko Shearer, Cole i Premier League. Mało który dziennikarz wspomni, że coś przed 1992 rokiem istniało.


To chyba liczy się to, co podają poważne źródła, a nie jakieś bieżące serwisy? @Mahdi, z tego co wiem korzysta z roczników Rothmansa ,a więc brytyjskiej Biblii.

Fetty


Komentarzy: 420

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2017-03-25

Poziom ostrzeżeń: 0

18-01-2024, 00:26 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

Kurde, ale umiejętności tych zawodników są bajeczne. Grają na takim błocie, a piłeczka chodzi jak po sznurku. Greaves przy pierwszym golu, no technik, a Hurst to petarda. Szczerze to nigdy przedtem nie widziałem tych grajków z 1966 no i się zdziwiłem. Umieli grać.

przeminho
Zastępca Redaktora Naczelnego


Komentarzy: 1232

Grupa: Moderator

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Ranga sponsorska: Sponsor Premium

Dołączył: 2021-10-24

Poziom ostrzeżeń: 0

18-01-2024, 00:33

Eli, dnia 18-01-2024, 00:19, napisał:
To chyba liczy się to, co podają poważne źródła, a nie jakieś bieżące serwisy? @Mahdi, z tego co wiem korzysta z roczników Rothmansa ,a więc brytyjskiej Biblii.


Nie zrozummy się źle, nie piszę do Mahdiego bo on napisał tak jak trzeba, o całości. Ja pije do większości piłkarskiego światka, głupich pismaków i innych ignorantów.

No i właśnie o tym mówię Eli, że większość dziennikarzy pisze narracje pod historie od 1992 roku. bez szacunku do historii i poważnych źródeł. Powiedz ilu ludzi to sprawdza? A ilu tak naprawdę tylko to co przeczyta w bieżących serwisach? Hmm? Czy to nie jest według ciebie dziwne?

Nawet w FMie masz listę królów strzel;ców od sezonu 1992/1993. Prawda? To jest szacunek do historii? Tylko Premier League i nic więcej? Możemy przerzucać się argumentami, ale prawda jest taka, że mamy narrację pod Premier League a o wszystkim przed 1992 rokiem wspomina się mimochodem, z czystej uprzejmości. A mistrzostwa Anglii to liczą 1889, bo fajnie jest mieć kilka pucharków. Właśnie to mnie dziwi.

Tak naprawdę jedna osoba na 100 skojarzy po usłyszeniu/przeczytaniu ,,rekord Premier League", że chodzi tylko o czasy od 1992 roku. Może to i prawdziwe zdanie, bo to jest rekord ,,Premier League" ale przez takie stawianie sprawy dziennikarze zacierają pamięć o dawnych słynnych piłkarzach.

Czyli co? Zwyciężyła komercha.

Właśnie dlatego takie artykułu jak ten Mahdiego są bardzo ważne, żeby otworzyły ludziom oczy, zwłaszcza młodym, że sprzedaje się nam wybrakowany produkt i na każdym kroku wciska kit. Taką papkę, wszędzie to samo - od Włoch po Anglię wystarczy zamienić koszulki i żadna różnica czy to Milan czy Liverpool.

Ja ostatnio się łapię na tym, że oglądając mecze po prostu zasypiam, bo nic już nie ma klimatu, nic. Futbol traci magię. O wiele ciekawiej jest przeczytać taki artykuł niż oglądać kolejny bezpłciowy mecz.

DNowicki
Pierwszy Kreator Gwiazd


Komentarzy: 41

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Dołączył: 2023-10-30

Poziom ostrzeżeń: 0

18-01-2024, 11:46 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

Hurst tak się kojarzy z tym mistrzostwem w 1966, że aż musiałem sprawdzić dane i rzeczywiście. Wszedł dopiero w 4 meczu.

kubilaj2
Wicemistrz Polski FM 2023


Komentarzy: 694

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Dołączył: 2017-12-26

Poziom ostrzeżeń: 0

18-01-2024, 12:32 , ocenił powyższy materiał: mocne - Jesteś zdrowo pier...lnięty, ale w pozytywnym sensie

przeminho, dnia 18-01-2024, 00:33, napisał:
Nie zrozummy się źle, nie piszę do Mahdiego bo on napisał tak jak trzeba, o całości. Ja pije do większości piłkarskiego światka, głupich pismaków i innych ignorantów.

No i właśnie o tym mówię Eli, że większość dziennikarzy pisze narracje pod historie od 1992 roku. bez szacunku do historii i poważnych źródeł. Powiedz ilu ludzi to sprawdza? A ilu tak naprawdę tylko to co przeczyta w bieżących serwisach? Hmm? Czy to nie jest według ciebie dziwne?

Nawet w FMie masz listę królów strzel;ców od sezonu 1992/1993. Prawda? To jest szacunek do historii? Tylko Premier League i nic więcej? Możemy przerzucać się argumentami, ale prawda jest taka, że mamy narrację pod Premier League a o wszystkim przed 1992 rokiem wspomina się mimochodem, z czystej uprzejmości. A mistrzostwa Anglii to liczą 1889, bo fajnie jest mieć kilka pucharków. Właśnie to mnie dziwi.

Tak naprawdę jedna osoba na 100 skojarzy po usłyszeniu/przeczytaniu ,,rekord Premier League", że chodzi tylko o czasy od 1992 roku. Może to i prawdziwe zdanie, bo to jest rekord ,,Premier League" ale przez takie stawianie sprawy dziennikarze zacierają pamięć o dawnych słynnych piłkarzach.

Czyli co? Zwyciężyła komercha.

Właśnie dlatego takie artykułu jak ten Mahdiego są bardzo ważne, żeby otworzyły ludziom oczy, zwłaszcza młodym, że sprzedaje się nam wybrakowany produkt i na każdym kroku wciska kit. Taką papkę, wszędzie to samo - od Włoch po Anglię wystarczy zamienić koszulki i żadna różnica czy to Milan czy Liverpool.

Ja ostatnio się łapię na tym, że oglądając mecze po prostu zasypiam, bo nic już nie ma klimatu, nic. Futbol traci magię. O wiele ciekawiej jest przeczytać taki artykuł niż oglądać kolejny bezpłciowy mecz.

Mnie też do szału doprowadza fakt, że w TOPie obecnie jest de facto to samo - choćby dlatego namiętnie oglądam PNA, bo przynajmniej z daleka wygląda to, jakby 22 gości poszło sobie pograć w nogę.
Co gorsza, w innych dyscyplinach nie jest wcale lepiej.
Przykładem skoki narciarskie - pal licho te przeliczniki, ale 20 lat temu po prostu... każdy obiekt czymś się wyróżniał, a obecnie...

Co do artykułu - mocarny, jak zawsze.
Obecnie online: brak użytkowników online
Copyright © 2015-24 by Łukasz Czyżycki