BLOG UŻYTKOWNIKA - Football Manager


OCENA mocne: 16, słabe: 0
zobacz komentarze

Przygoda w ojczyznie Drakuli #1 FCSB

18-04-2018, 12:10 , Unikalnych wejść: 593 , autor: pedroake88

Wybrany klub / reprezentacja: Fotbal Club FCSB

Opisywany sezon: 2017/18

Poziom rozgrywkowy: Rumunia

Wersja gry: Football Manager 2018

 

WSTĘP


 

Nazywam się Olaf Danielsem i pochodzę z odległych Wysp Owczych, kraju, który z wybitnych piłkarzy nie słynie. Jednak jak każdy młody chłopak z wypiekami na twarzy oglądałem spotkania Ligi Mistrzów podziwiając popisy takich graczy jak Del Piero, Nedved czy Zidane i marzyłem, że kiedyś sam założę trykot Juventusu i zagram przeciwko jednemu z Europejskich gigantów. Te marzenia doprowadziły mnie w wieku 8 lat na trening zespołu młodzieżowego B36.

Trenowałem w ukryciu przed ojcem, znanego w okolicy z największego owczego stada. Jego zdaniem piłka nożna to zło odrywające młodych chłopców od tego co najważniejsze, czyli nauki strzyżenia, przygotowywania pasz, nauki obyczajów i zachowań owiec. Pewnie gdyby to nasi włochaci przyjaciele grali w piłkę, a za zwycięski mecz ich wełna rosła, powiedzmy dwa razy szybciej, to mój stwórca zostałby najwierniejszym fanem footballu i godzinami opowiadałby jak to baran Thorgat zdobył bramkę w doliczonym czasie gry dającą  mistrzostwo ligi.

Kolejne lata mijały mi na nauce w szkole, nauce w owczarni oraz nauce na boisku, i z tych trzech dziedzin naukowych ta piłkarska szła mi zdecydowanie najgorzej. Już w wieku 15 lat z przykrością doszedłem do wniosku, że Ronaldo to ze mnie nie będzie, ba daleko mi nawet do Łukasza Cieślewicza, gwiazdy B36. Lecz z racji tego, że piłkę kochałem ponad wszystko to zmieniłem priorytety tylko nieznacznie, bo skoro nie mogę zostać gwiazdą boiska to czemu miałbym nie stać się legendą ławki trenerskiej?

Zrezygnowałem z treningów piłkarskich i wybłagałem u trenera pierwszego zespołu, że w zamian za pomoc przy strzyżeniu murawy (każdy Farer strzyżenie ma w końcu we krwi) sprzątaniu po treningach oraz innych drobnych czynnościach, będę mógł zostać jego drugim asystentem, takim nieoficjalnym, ale dzięki temu mogłem łapać pierwsze szlify trenerskie. Drugi krok w kierunku mojej kariery managera podjąłem w wieku 18 lat, oznajmiając rodzicom, że wyjeżdżam na Wyspy Brytyjskie uczyć się i pracować.

I pewnie teraz myślicie sobie, że tak oto rozpoczęła się moja zawrotna kariera w Anglii. A jakże by inaczej!! Moja kariera rozwijała się w zawrotnym tempie a jej ważnym elementem było codziennie wypowiadane wielokrotnie zdanie:

- I może frytki do tego??

Tak, tak pracowałem w McDonaldzie, aby zarobić na czynsz i opłacenie szkoły trenerskiej. Po roku rozpocząłem prace z dziećmi w jednej z tysięcy szkółek piłkarskich. Szło mi całkiem dobrze, a dzieciaki nie ukrywam, bardzo mnie lubiły. Po 8 latach pracy nad sobą i moim warsztatem trenerskim zostałem po raz pierwszy trenerem pierwszego zespołu w Page Celtic, grającym w Liverpool Country Premier League czyli 11 poziomie rozgrywkowym. Dość nieoczekiwanie wywalczyliśmy awans o szczebel wyżej i pewnie moja kariera na wyspach nadal by się rozwijała bardzo płynnie, gdyby nie jedno wydarzenie.

Od 3 lat nie pracowałem już w popularnym Maku. Jednak wracając po treningu i pracy kierowcy autobusu, poczułem głód i postanowiłem wstąpić na szybką strawę. Ona już tam była, za kontuarem w regulaminowej koszuli i uprzejmym uśmiechem, wyuczonym niczym słowa pacierza u dziecka przystępującego do pierwszej komunii, wypowiedziała słodkim głosem:

- I może frytki do tego ?

I tu wyjaśniła się tajemnica, skąd nagle wziąłem się w Rumunii. Owa kobieta ma na imię Catalina i pochodzi z Bukaresztu. Po 6 miesiącach gorącego romansu oznajmiła mi, że jest w ciąży i chce żeby nasze dziecko urodziło się w jej ojczyźnie.

Miałem 27 lat i udało mi zatrudnić się w zespołach młodzieżowych FCSB. Przejąłem opiekę nad grupą z roczników 98/99 jak się później okazało jednych z najlepszych w historii klubu. Lata mijały, skład grupy, którą prowadziłem zmieniał się, dojrzewali zawodnicy a wraz z nimi także i moje umiejętności. Chłopcy traktowali mnie jak drugiego ojca, Dennisa Mana przyłapałem z papierosem i tak skutecznie na niego wpłynąłem, że już nigdy więcej po fajki  nie sięgnął, Andrei Vlad wdał się w szkole w bójkę i to ja odbyłem rozmowę z wychowawcą obiecując, że więcej się to nie powtórzy, Florinel Coman to mi zwierzał się, gdy pewna dziewczyna po raz pierwszy złamała mu serce.

Przechodziliśmy razem przez kolejne grupy młodzieżowe i nie braliśmy jeńców. Wygrywaliśmy z każdym i wszędzie a nasze relacje się zacieśniały, ja ufałem im a oni mi. A potem wydarzyła się historia niczym w kadrze polskich skoczków narciarskich po zwolnieniu Łukasza Kruczka.

Kamil Stoch, Piotr Żyła oraz Stefan Hula jako młodzi chłopcy w sezonach 2004-2006 pracowali w kadrze B z młodym austriackim szkoleniowcem Stefanem Horngacherem i ich współpraca tak im odpowiadała, że sami nalegali na zatrudnienie tegoż trenera przed sezonem 2016/17.

Analogiczna sytuacja miała miejsce w FCSB przed sezonem 2017/18. Przed nowymi rozgrywkami zwolniono Nicolae Dica i rozpoczęły się poszukiwania nowego szkoleniowca dla Steauy. Gdy zadzwonił mój telefon, a na wyświetlaczu pojawił się napis Gigi, czyli zdrobnienie od imienia naszego charyzmatycznego prezesa George Becali, myślałem, że chodzi mu o dogadanie szczegółów udziału naszych juniorów w turnieju w Amsterdamie. Zabrałem niezbędne papiery oraz wyliczenia kosztów, które sporządziłem i udałem się do jego gabinetu z którego nie jeden uciekał w popłochu:

- Olaf synu siadaj, napijesz się czegoś?

- Dziękuje prezesie, ale nie. Tutaj mam dokumenty odnośnie naszego wyjazdu oraz kosztorys. Mam nadzieję, że nie przekroczyliśmy budżetu ...

- Dziękuje, że je przynosisz ale tym zajmie się już twój następca ...

W tym momencie wpadłem w panikę. Mam na utrzymaniu żonę i 3-kę dzieci, budowę domu oraz dwa psy. Nie oszukujmy się w całym Bukareszcie nie znajdę równie dobrze płatnej pracy. Nawet jeśli zatrudnię się gdzieś jako trener, to jedynie za namiastkę tego co miałem W FCSB, a prezes oznajmił mi właśnie, że mnie zwalnia ...

- ... a dla ciebie mam propozycję innej pracy...

No tak nie dość, że mnie zwalnia, to pewnie chce jeszcze  upokorzyć i zaproponuje posadę dozorcy albo ochroniarza, za te wszystkie lata...

- ...powiedz mi Olaf ile lat już u nas pracujesz?

- W lipcu minie 8 prezesie.

- Kawał czasu. Wiesz byli u mnie twoi chłopcy. W normalnych okolicznościach wyrzuciłbym ich za drzwi, ale gdy przed twoim biurkiem stoi w jednym miejscu jakieś 100 mln euro żywego złota to jednak twoje zachowanie przybiera inny wymiar. Delikatnie zasugerowali, że może zamiast szukać szkoleniowca do pierwszego zespołu za granicami Rumunii to warto dać szanse tobie, człowiekowi, który jest częścią klubu i chce dla niego umierać.

- Spokojnie Prezesie pogadam z nimi i więcej nie będą Pana nachodzić z równie durnymi pomysłami.

- W pierwszym momencie też tak pomyślałem, ale przy wieczornym drinku przemyślałem to jeszcze raz, bo skoro sprawiłeś, że kilku naszych chłopaków jest na listach transferowych czołowych klubów Europy to może nie jest z ciebie taki zły trener. Druga zaleta to fakt, że jesteś związany z naszym klubem już prawie 10 lat, wiesz czego nam potrzeba. Nie będę trzymał cię dalej w niepewności, chce żebyś spróbował poprowadzić pierwszy zespół Olaf

- Ale Prezes tak na serio? To znaczy to nie żart?

- Olaf są momenty, gdy facet jest śmiertelnie poważny to jeden z nich. Chce, żebyś został pierwszym trenerem ale pod pewnymi warunkami ...

- Jakie to warunki?

- Wiesz mam dość stranierich, którzy traktują jedynie mój klub jak maszynkę do zarabiania pieniędzy. Chce znów zobaczyć na boisku chłopaków wychowanych przez nasz klub, którzy są gotowi za niego umierać.

- Wiesz Prezesie, że mamy w klubie bardzo zdolną młodzież, a chłopcy aż się palą, żeby debiutować w pierwszym zespole.

- Wiem i dlatego ty masz im w tym pomoc ...

I tak oto w ciągu 30 minut od myśli, że właśnie zostaję zwolniony z klubu, stałem się jego głównym sternikiem. Nadrzędnym zaleceniem Gigiego było jak najszybsze pozbycie się z kadry wszystkich piłkarzy zagranicznych i stawianie jedynie na piłkarzy krajowych z naciskiem na wychowanków.

 


HISTORIA


 

Klub został założony w roku 1947 przez wojsko. Podczas wielu lat swojego istnienia wielokrotnie zmieniał zarówno nazwę, jak i herb. Ostatnia zmiana nazwy miała miejsce 1 lipca 2017 roku a spowodowane było to przegranym sporem sądowym z armią, która roszczyła sobie prawa zarówno do herbu jak i nazwy FC Steaua Bukareszt.

 

Swoje spotkania FCSB rozgrywa na stadionie narodowym, czyli Arenie Nationala mogącym pomieścić aż 55 tysięcy widzów. Swoje spotkania rozgrywa tutaj także reprezentacja Rumunii oraz odbywają się mecze finałowe Pucharu Rumunii:

Największym sukcesem w historii klubu było zdobycie Pucharu Europy w sezonie 1985/86. Pokonali po rzutach karnych FC Barcelone a bohaterem spotkania został bramkarz Helmuth Duckadam, który w konkursie rzutów karnych obronił wszystkie strzały!! Warto również dodać, że w składzie rumuńskiego zespołu nie było ani jednego obcokrajowca, czyli dokonali czegoś, co ja będę starał się powtórzyć:

7 maja 1986 Steaua Bukareszt Rumunia 0:0(Dogr.)
k. 2:0
(0:0 (0:0) (0:0)
Hiszpania FC Barcelona Estadio Ramón Sánchez Pizjuán, Sewilla  
    [1]   Widzów: 70,000
Sędzia: Francja Michel Vautrot
       
    Rzuty karne  
Mihail Majearu Pudło
Ladislau Bölöni Pudło
Marius Lăcătuș Karny–gol
Gavril Balint Karny–gol
  PudłoJosé Ramón Alexanko
PudłoÁngel Pedraza
PudłoPichi Alonso
PudłoMarcos Alonso Peña

 

Poza zwycięstwem z 1986 roku Steaua grała jeszcze w finale trzy lata później, ale tam wyraźnie, bo aż 4-0 przegrała z AC Milanem. Poza tym wygrali jeszcze Superpuchar Europy w 1986  pokonując 1-0 Dinamo Kijów oraz zajęli drugie miejsce w Pucharze Interkontynentalnym. Na krajowym podwórku nie mają sobie równych aż 26-krotnie sięgając po mistrzostwo ligi:

 


PRZYGOTOWANIA DO SEZONU

 

ORAZ TRANSFERY


 

Większości zawodnikom nie musiałem się przedstawiać, bo albo znali mnie z zespołów młodzieżowych, albo z treningów pierwszego zespołu, na których niejednokrotnie pomagałem trenerom. Wielu nowych nazwisk także się nie spodziewałem a to z powodu nałożonych przez prezesa ograniczeń transferowych.

Nie oszukujmy się na większość Rumuńskich graczy, którzy stanowiliby wzmocnienie naszego zespołu po prostu nie było nas stać, albo oni sami nie byli chętni na powrót do rodzimej ligi. Zostałem wychowany przez człowieka, który zwykł mawiać, że jeśli na coś cię nie stać to spróbuj to sobie zrobić sam. Idąc tym tropem rozumowania jeśli nie było nas stać na Andone czy Chipciu jedynym rozwiązaniem było wychować ich sobie od podstaw. 

Pierwszym problemem, z którym musiałem się zmierzyć były kontuzję. Może ich ilość (5 kontuzjowanych graczy) nie była zatrwarzająca, ale conajmniej trzech z nich widziałem w pierwszej jedenastce, a tak musiałem odłożyć te plany na 2-3 miesiące ...

Drugą rzeczą, którą musiałem zrobić obligatoryjnie, było wystawienie na listę transferową wszystkich cudzoziemców. Na szczęście nie było ich zbyt wielu. Zapytałem prezesa co zrobimy z zawodnikami, po których nikt się nie zgłosi i pozwolił na ich grę aż do momentu zainteresowania ich osobą lub wygaśnięcia kontraktu.

Tak jak myślałem, nie każdy znalazł uznanie na rynku transferowym i z 5 wystawionych zawodników udało mi się sprzedać dwóch. Francuz Gnohere wrócił do ojczyzny a konkretnie jego nowym klubem będzie LOSC Lille natomiast Serb Momcilovic odszedł do Las Palmas.

Szukając wzmocnień do zespołu moje oczy zwróciły się w stronę Bułgarii a konkretnie mistrza tego kraju Ludogorca, gdzie grało dwóch Rumunów. Pierwszy z nich, niespełniony wielki talent Claudiu Keseru odmówił nam, sugerując nie bez zdania racji, że nie stać nas na jego kontrakt. Z drugim zawodnikiem poszło nam o niebo lepiej i do naszego zespołu dołączył środkowy obrońca Cosmin Moti:

Kolejne wzmocnienie to zawodnik kupiony z myślą o przyszłości. Z zespołu krajowego rywala CS U Craiova przeszedł do nas 17 letni defensywny pomocnik Vladimir Screciu:

Z tego samego zespołu pozyskałem jeszcze jednego zawodnika Mariusa Briceago grającego na codzień na lewej obronie:

Komplet transferów do klubu:

Oprócz tych których kupiliśmy lub pozyskaliśmy z wolnego transferu duże wzmocnienie zespołu to dołączenie trzech zawodników do zespołów młodzieżowych. Jeden z nich wykazuje szczególny talent a jest nim bramkarz Raul Dobre:

W ramach przygotowania do sezonu rozegraliśmy kilka sparingów, oraz odbyliśmy zgrupowanie w Hiszpanii. W celu zwiększenia emocji zorganizowaliśmy turniej towarzyski pod nazwą Bukarest Cup na który zaprosiliśmy Zenit, Ludogorec oraz nasze rezerwy. W półfinale trafiliśmy na mistrza Bułgarii i ponieśliśmy srogą klęskę 0-2:

Wszystkie wyniki spotkań sparingowych:

Warto również przedstawić jak wygląda pozycja naszej ligi w rankingu europejskim. Niestety zanotowała ona spadek na 17 pozycję co spawia, że od przyszłego sezonu tylko mistrz Rumunii będzie brał udział w eliminacjach do LM:

FCSB znajduje się na 60 miejscu w rankingu klubów europejskich a co gorsze po tym sezonie odpadną nam punkty za bardzo dobry sezon 12/13 więc jeśli obecny sezon nie będzie bogaty w sukcesy to czeka nas dalszy spadek:

 

KADRA ZESPOŁU NA SEZON 2017/18


 

                   

ZASADY ROZGRYWEK RUMUNSKIEJ 1. LIGI

Przed rozpoczęciem sezonu ligowego liczyłem na poprawę sytuacji z kontuzjami. Niestety, zamiast zmartwień ubywać to z każdym dniem ich przybywało. Urazu już w pierwszej kolejce nabawił się najlepszy prawy obrońca Eneche, a kontuzja odnowiła się napastnikowi Alibeckowi ... siwe włosy przybywajcie.

Warto również zaznaczyć, że pomimo przypiętej łatki dominatorów w Rumunii, to jednak w ostatnich latach mojemu zespołowi wiedzie się średnio. Od roku 2000 "tylko" sześciokrotnie sięgaliśmy po mistrzostwo. W ostatnim sezonie uznaliśmy wyższość klubu, którego zarówno właścicielem, jak i managerem jest legendarny Gheorge Hagi, czyli FC Viitorul.  Co jeszcze rzuca się w oczy przeglądając tabele poprzednich zwycięzców? Na pewno ilość klubów, które już nie istnieją, cóż nie jest to szczególnie stabilny rynek ...

Początek sezonu w lidze nie należał w naszym wykonaniu do zbyt udanych. Podstawowym problemem był fakt, że nie prowadzę potęgi więc nie mogłem sobie pozwolić niczym Mourinho, aby dostosować piłkarzy pod konkretną taktykę, natomiast musiałem znaleźć idealne ustawienie dla graczy, którymi dysponuje.

Wszystko zaczęło się bardzo dobrze od wysokiego zwycięstwa nad Juventusem Bukareszt 4-0, jednak jak się okazało już niebawem z Juventusem tym z Turynu łączy ich tylko nazwa, gdyż po 10 kolejkach zamykali tabelę ligową, mając na koncie jedynie 1 punkt. Niestety później już tak różowo nie było i fakt, że wciąż nie tracimy dużo do lidera, zawdzięczamy temu, że żaden klub nie potrafi zdominować rozgrywek. Najgorsze spotkanie rozegraliśmy z FC Voluntari doznając dotkliwej porażki 1-4. Ponadto przegraliśmy z rewelacją ligi CS U Craiov oraz aktualnym mistrzem FC Viitorul 0-1:

Tabela ligowa po 10 kolejkach:

Jednak żeby liczyć się w walce o mistrzostwo ligi musieliśmy zacząć grać lepiej a niestety zamiast poprawiać, nasza gra wyglądała coraz gorzej ...  w 11 kolejce podejmowaliśmy ligowego średniaka SEPSI OSK i po bezbarwnej grze doznajemy czwartej porażki w sezonie:

Wieczorem siedziałem w moim mieszkaniu i rozmyślałem co mogę zmienić w ustawieni oraz taktyce, żeby naprawić obecną sytuację. I wiecie co zmieniłem tylko jeden mały element a nasza gra poprawiła się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki a w klubie zyskałem przydomek Potter. W dziewięciu ligowych kolejkach zgarnęliśmy komplet 27 punktów i z przewagą czterech punktów zajmowaliśmy pozycję lidera ligi:

Tabela ligowa po 20 kolejkach:

Do końca fazy zasadniczej, przed podziałem na grupę mistrzowską oraz spadkową pozostało 6 kolejek. Ostatnie mecze sprawiały, że uwierzyłem w udany powrót na ligowe boiska po przerwie zimowej. Niestety bardzo się zawiodłem. W sześciu spotkaniach aż 4 razy musiałem zaznać goryczy porażki i po 26 kolejkach zajmowaliśmy drugie miejsce w tabeli.

Tabela po 26 kolejkach:

Niemal cała Europa Wschodnia uparła się na podział ligi na dwie grupy. W Rumunii podobnie jak u nas dodatkowo dzielone na pół są także punkty. Jak dokładnie widzicie na powyższym screenie, w najwyższej klasie rozgrywkowej Rumunii udział bierze 14 zespołów, co sprawiło, że grupy są nierówne. W połówce zwanej mistrzowską udział bierze 6 zespołów, która grają ze sobą dwa razy, czyli do rozegrania pozostało 10 kolejek. 

Po fatalnych wynikach w ostatnich meczach znów lekko zmodyfikowałem taktykę, dałem nowe zadania poszczególnym zawodnikom i liczyłem na korzystne rezultaty. Pierwsze trzy mecze zdawały się potwierdzać moje oczekiwania. Najpierw pokonaliśmy Astre 3-2 następnie CFR Cluj oraz Dinamo po 1-0. Wszystko zdawało się mówić, że tym razem na dobre złapaliśmy wiatr w żagle, więc tym ciężej wytłumaczyć to, co stało się później. W kolejnych trzech meczach zdobyliśmy okrągłe 0 punktów, do tego grając tak, jakby ktoś zakręcił nam kurek z tlenem. Do końca sezonu pozostało trzy kolejki ...

Tabela na trzy kolejki przed końcem:

Jak widać na powyższej tabeli o mistrzostwo powalczyć miały między sobą zespoły Astry Giurgiu, CS Craiova oraz Steauy Bukareszt. W ósmej kolejce mój zespół podejmował Dinamo Bukareszt i po dość dobrej grze pokonaliśmy lokalnego rywala 1-0. Jeszcze lepsze wrażenie sprawił zespół CS Craiova, który bez kłopotów uporał się z Sepsi 3-1. Jednak dość niespodziewanie dotychczasowy lider Astra tylko zremisowała 0-0 z CFR Cluj i spadła na 3 miejsce.

   

W 9 kolejce z walki o mistrzostwo odpadł zespół Astry, który przegrał z Sepsi 1-0. Nas natomiast czekało bezpośrednie starcie z liderem, czyli ekipom CS Craiova. Niestety w pierwszej połowie rywale dominowali na boisku a co gorsza także na tablicy wyników prowadząc 1-0. W drugiej odsłonie meczu częściej przedzieraliśmy się w okolice pola karnego rywali, ale niestety bez rezultatów. Minuty mijały a w moich myślach pisałem kolejne czarne scenariusze, włącznie z moim zwolnieniem z klubu. na 5 minut przed końcem regulaminowego czasu gry nakazałem moim graczom ruszyć resztkami sił na bramkę przeciwnika i o dziwo to przyniosło efekt. Najpierw w 86 minucie moim zdaniem najlepszy zawodnik mojego zespołu Florin Tanase doprowadza do wyrównania a w doliczonym czasie gry dwa trafienia dokłada Denis Alibec i wygrywamy spotkanie za "6 punktów". Przed ostatnią kolejką wszystko było w naszych rękach, wystarczyło pokonać ekipę Sepsi!

 

W 10 kolejce CS Craiova, żeby zachować szanse na tytuł musiała pokonać CFR Cluj i dokonała tego wygrywając 3-1. Na ich nie szczęscie mój zespół nie wypuścił danej im szansy z rąk i w ostatnim meczu sezonu postawił przysłowiową kropkę nad "i" wygrywając 1-0 z zespołem Sepsi. Mogliśmy rozpocząć świętowanie kolejnego tytułu mistrzowskiego.

 

Tabela końcowa:

STATYSTYKI INDYWIDUALNE:


                                                                                 

W Pucharze Rumunii, którego tytularnym sponsorem jest miejscowy browar, rozpoczęliśmy udział od 5 rundy, spotkaniem z drugoligowym ASC Poli. Staraliśmy się wygrać to spotkanie, a jednocześnie oszczędzić kilku kluczowych graczy na ważniejsze spotkania. Zgodnie z przewidywaniami rywale nie sprawili nam zbyt wielu kłopotów i po dwóch bramkach Constantina Budescu oraz jednej Florina Tanase wygraliśmy 3-0:

W 6 rundzie poziom trudności zdecydowanie wzrósł, gdyż na naszej drodze stanął aktualny lider ligi CS U Craiova. Spotkanie było bardzo wyrównane z lekkim wskazaniem na gospodarzy. Na szczęście odzyskaliśmy to czego brakowało nam od początku sezonu, czyli skuteczność pod bramką przeciwników.  Po trafieniach Budescu oraz Comana wygraliśmy 3-1 i mogliśmy czekać na ćwierćfinałowego przeciwnika:

A w ćwierćfinale poziom znów nie jako się obniżył, bo naszym przeciwniem został drugoligowy zespół Academica Clinceni. O losach rywalizacji miało rozstrzygnąć tylko jedno spotkanie rozgrywane na stadionie naszego rywala. Udało się wygrać, ale przyznać  trzeba, że liczyłem na dużo okazalszy wynik niż 1-0.

W półfinale trafiliśmy na ekipę Sepsi OFK Sfantu Gheorghe. O awansie do wielkiego finału miało zdecydować dwa spotkania. Jak się okazało, była to najłatwiejsza przeszkoda w drodze do finału. Dwa pewne zwycięstwa 3-1 oraz 3-0 i mogliśmy czekać na mecz finałowy.

  

W Rumunii długo każą czekać na decydujące spotkanie w krajowym pucharze, gdyż mecz ten odbył się dwa tygodnie po zakończeniu rozgrywek ligowych. Moi podopieczni myślami byli już na urlopach, ze swoimi partnerkami, a tu jeszcze trzeba było utrzymywać rytm meczowy. Bym zapomniał w finale Pucharu Rumunii odbyły się kolejne Wielkie Derby Bukaresztu, gdyż naszym przeciwnikiem była ekipa Dinama Bukareszt. Według bukmacherów to my byliśmy nieznacznymi faworytami finału:

Skład zespołu:

Spotkanie nie rozpoczęło się dla nas korzystnie. Już w 9 minucie po błędzie obrony gola dającego prowadzenie Dinamo dał Diego Salomao. Dokładnie 9 minut później do wyrównania doprowadziła nadzieja naszego klubu Florinel Coman. Kluczowe wydarzenie dla losów spotkania miał miejsce tuż przed końcem pierwszej połowy. Romario Benzar faulował szarżującego Gabriela Torje i otrzymał drugą żółtą a w konsekwencji czerwoną kartkę. Na domiar złego kontuzji doznał będący ostatnio w znakomitej formie Tanase.

W drugiej połowie przewaga Dinama rosła z każdą minutą, co potwierdzili strzelając nam dwie bramki a ich autorem był bohater finału doświadczony Torje. Mój zespół zdołał odpowiedzieć jedynie golem kontaktowym Enache z 64 minuty. Może za rok uda się zdobyć krajowy puchar.

 


 

                                                                                   

Do walki o upragnioną Champions League przystępowaliśmy od Trzeciej fazy kwalifikacji w grupie zespołów, które zajmowały dalesze miejsca w swojej lidze a to dlatego że w ubiegłym sezonie mistrzem Rumunii została ekipa FC Viitorul (odpadła w trzeciej rundzie grupy mistrzowskiej z Legią).

 

FCSB - Club Brugge KV

 

Naszym przeciwnikiem był w na tym etapie zespół Brugii. Przy założeniu, że mogłem trafić na Ajax czy Dinamo Kijów uznałem to za dość dobre losowanie. Pierwsze spotkanie rozgrywaliśmy u siebie. I od razu pierwszy zawód, gdyż na trybunach pojawiło się niespełna 15 tysięcy widzów. Liczyłem na zdecydowanie większą frekwencję, ale jak to się mówi choć nieliczni, to fanatyczni ... Zostaliśmy uznani za faworytów tego spotkania i staraliśmy wywiązać się z tej roli jak najlepiej:

Na pierwszą bramkę w tym spotkaniu kibicom przyszło czekać do 32 minuty, kiedy to nasz skrzydłowy Tanase próbował dośrodkować na tyle nieskutecznie, że piłka wpadła "za kołnierz" bramkarzowi rywali:

Niestety długo nie cieszyliśmy się z prowadzenia, bo 9 minut później Jelle Vossen doprowadził do wyrównania stanu meczu.  O ile pierwsza połowa była względnie wyrównana, to po przerwie tak skutecznie zmotywowałem moich graczy, że rywale całkowicie zdominowali wydarzenia na boisku ... Na szczęście jak to mówi stare piłkarskie porzekadło, niewykorzystane sytuacje się mszczą i tak było w tym przypadku. W 72 minucie szybką kontrę na gola zamienił nasz środkowy obrońca Valerica Gaman. Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie i mogliśmy cieszyć się z minimalnej zaliczki przed spotkaniem rewanżowym:

W spotkaniu rewanżowym skupiliśmy się na obronie korzystnego wyniki i zemściło się to na nas w 27 minucie, gdy Mahamane Traore wyprowadził Bruggie na prowadzenie w dwumeczu. Na szczęście mieliśmy w naszym składzie człowieka od zadań specjalnych, czyli Florina Tanase. W 55 minucie doprowadził do wyrównia, a że w dalszej części spotkania żaden z zespołów bramki nie zdobył, to my mogliśmy cieszyć się z awansu do decydującej rundy eliminacji:

 

FCSB - Napoli

 

Gorzej trafić nie mogliśmy. Skoro z Belgami męczyliśmy się w dwumeczu to, co może dziać się z Włochami? Pierwsze spotkanie znów rozgrywaliśmy na własnym stadionie i niestety po raz kolejny nie dopisała publika. Jeśli Napoli nie przyciągnęło ludzi to kto ma to zrobić?

Lekko zmodyfikowałem taktykę, wycofując ofensywnego pomocnika na środek boiska oraz nakazałem grać z kontry, ale takiego przebiegu spotkania się nie spodziewałem. Podaje szczęśliwe numerki: 74, 83, 84. Zapytacie co łączy te liczby? Otóż są to minuty w których sprawialiśmy ogromną niespodziankę wbijając rywalom kolejne bramki!!!

Spotkanie rewanżowe to prawdziwa wymiana ciosów. Pierwszy z nich znów wyprowadzili moi podopieczni! Już w 5 minucie bramkę zdobywa Cristian Tanase. Z prowadzenia cieszyliśmy się tylko 7 minut bo w 12 minucie gola zdobył Insigne. Szybko odpowiedział Dennis Man a w 20 minucie na dwubramkowe prowadzenie wyprowadził nas Florin Tanase. Rywale zdołali doprowadzić do wyrównania, ale awans i tak był nasz. Mamy Ligę Mistrzów i pokaźny zastrzyk do budżetu zespołu!!

Z racji niskiej pozycji w rankingu klubów Europejskich do fazy grupowej LM losowani byliśmy z czwartego koszyka. Ostatecznie trafiliśmy do grupy A wraz z Bayernem, FC Basel oraz Besiktasem. Mogłoby być gorzej, ale umówmy się w obecnym momencie, każdy zespół będący mistrzem lub wicemistrzem czołowych lig starego kontynentu jest dla nas trudnym przeciwnikiem.

W pierwszym spotkaniu graliśmy z Besiktasem i był to typowy mecz bez historii, żeby wiedzieć jak beznadziejnie zagraliśmy, wystarczy powiedzieć, że nie oddaliśmy nawet jednego celnego strzału.

Dużo lepsze nastroje mieliśmy po drugim meczu fazy grupowej LM, w którym podejmowaliśmy na własnym stadionie mistrza Szwajcarii FC Basel. W odróżnieniu do powyższego spotkania, tym razem to my zagraliśmy po profesorsku oddając ponad 20 strzałów z czego trzy zamieniliśmy na gole. Wygrana 3-1 przybliżyła nas do zajęcia 3 miejsca w grupie i gry na wiosnę w LE, bo nie ma się co oszukiwać że jest to nasz główny cel na ten sezon.

 

 

         

 

Celem na rundę rewanżową było wyprzedzenie w końcowej tabeli FC Besel, niestety nasze marzenia się nie ziściły. Paradoksalnie najlepsze, choć i tak przegrane spotkanie rozegraliśmy z Bayernem. Niestety w kluczowym spotkaniu z mistrzem Szwajcarii polegliśmy i czwarte miejsce w grupie jest dla nas ...

   

TABELA GRUPY A LM:

FINAŁ LM:


PODSUMOWANIE


STATYSTYKI ZAWODNIKÓW:

Kluczowi zawodnicy:

STAN FINANSÓW


Autor: pedroake88

KOMENTARZE

Fubar
Zastępca redaktora naczelnego, Mistrz Ceremonii, Typer Sezonu 2017/18 - 2. miejsce


Komentarzy: 1136

Grupa: Root Admin

Ranga: Niezłomny Celt

Ranga sponsorska: Sponsor

Dołączył: 2015-12-03

Poziom ostrzeżeń: 0

19-04-2018, 11:04 , ocenił powyższy materiał: mocne - Podoba mi się

Po pierwsze to wielkie gratulacje za pracę włożoną w ten Blog! Naprawdę fantastyczna robota! A co do samej rozgrywki, na pewno jest ciekawie, natomiast przyznam szczerze że te klimaty nie są moje... Za dwa może trzy sezony w lidze będą oglądać tylko Twoje plecy, a zawodnicy śrubować kolejne rekordy;-) Ciekaw jestem tylko kiedy zdobędziesz LM... Stawiam, że w 5 lat będzie pozamiatane;-)

pedroake88


Komentarzy: 334

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Ranga sponsorska: Sponsor

Dołączył: 2017-11-26

Poziom ostrzeżeń: 0

19-04-2018, 11:08

Fubar, dnia 19-04-2018, 11:04, napisał:
Po pierwsze to wielkie gratulacje za pracę włożoną w ten Blog! Naprawdę fantastyczna robota! A co do samej rozgrywki, na pewno jest ciekawie, natomiast przyznam szczerze że te klimaty nie są moje... Za dwa może trzy sezony w lidze będą oglądać tylko Twoje plecy, a zawodnicy śrubować kolejne rekordy;-) Ciekaw jestem tylko kiedy zdobędziesz LM... Stawiam, że w 5 lat będzie pozamiatane;-)


No w lidze krajowej pewnie tak będzie. Ale w LM nie będzie aż tak łatwo, no chyba, że co sezon będą rodziły się wielkie Rumuńskie talenty ;) Druga sprawa to poprawianie dzięki mojej grze pozycji samej Ligi Rumuńskiej co też jest dla mnie fajną sprawą. Obecnie zajmujemy dopiero 23 miejsce w rankingu lig europejskich (przed 2 sezonem) a np w Dinamie w ostatnim sezonie byliśmy już bodaj 6 ligą w rankingu i dzięki temu do innych zespołów też przyjeżdzali nieźli gracze (4 zespoły chorwackie w jednym sezonie wyszły z grupy LE)

Anglad47fm


Komentarzy: 224

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Dołączył: 2015-12-03

Poziom ostrzeżeń: 0

19-04-2018, 20:39 , ocenił powyższy materiał: mocne - Gdyby tego nie było, strona stałaby się uboższa

Gdyby tego nie było, strona stałaby się uboższa


Pamiętam opowiadanie o klubie Brasov z pewnej strony :0

rivaldo


Komentarzy: 338

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Uzdolniony Praktyk

Ranga sponsorska: Sponsor

Dołączył: 2016-02-27

Poziom ostrzeżeń: 0

20-04-2018, 00:23 , ocenił powyższy materiał: mocne - Doceniam to, co robisz

Kawał świetnej lektury. Podobał mi się zwłaszcza wstęp. Wiele osób podejmowało się logicznego wytłumaczenia dlaczego zostało zatrudnionych i zazwyczaj wychodzi jakaś kompletnie bezsensowna historia, a tutaj nie dość, że wszystko się zgadza to zostało znakomici opisane. Wyniki też bardzo fajne. Czekam na kolejną część.

jmk
3 miejsce w Polsce FM 2017, Typer Sezonu 2017/18 - 3. miejsce


Komentarzy: 704

Grupa: Wirtualny Menedżer

Ranga: Chluba Mój Football Manager

Ranga sponsorska: Sympatyk

Dołączył: 2017-03-09

Poziom ostrzeżeń: 1

20-04-2018, 15:56 , ocenił powyższy materiał: mocne - Gdyby tego nie było, strona stałaby się uboższa

Bardzo fajnie się czyta. Ja ten klub to pamiętam... jak grali z Widzewem w LM :D

Ktoś napisał, że nie ważne jak się nazywa i tak wiadomo o co chodzi - nie! Ja będę bronił tak samo nazywania herbu logiem jak i nazwy klubu ;) Dla niektórych może i to nie ma znaczenia, ale dla kibiców danego klubu ma ogromne!
Obecnie online: brak użytkowników online
Copyright © 2015-18 by Łukasz Czyżycki and Agnieszka Czyżycka